Czy jesteś głupi?

Wydawałoby się, że każdy wie, jaka jest prawidłowa odpowiedź. Zapytany parska jak koń, opluwając przy okazji wszystko, co w pobliżu pięciu metrów miało nieszczęście stać i odpowiada bez zastanowienia: no pewnie, że nie! Zarzekamy się, protestujemy i obrażamy niczym trzynastoletnie diwy, które nie dostały na allegro ukochanej koszulki z zespołem z jedynką w nazwie, a nasza aktywność w internecie mówi sama za siebie…Mianowicie to, że nie mamy racji. Jesteśmy głupi jak cholera. […]

Wydawałoby się, że każdy wie, jaka jest prawidłowa odpowiedź. Zapytany parska jak koń, opluwając przy okazji wszystko, co w pobliżu pięciu metrów miało nieszczęście stać i odpowiada bez zastanowienia: no pewnie, że nie! Zarzekamy się, protestujemy i obrażamy niczym trzynastoletnie diwy, które nie dostały na allegro ukochanej koszulki z zespołem z jedynką w nazwie, a nasza aktywność w internecie mówi sama za siebie…
Mianowicie to, że nie mamy racji. Jesteśmy głupi jak cholera.



„ZA DARMO TO MOŻNA W MORDĘ DOSTAĆ” – CZYLI O TYM, ŻE MOJA MAMA I JEJ POWIEDZONKA  MAJĄ ZAWSZE RACJĘ
Wyobraźcie sobie, że ktoś stoi na środku chodnika i każdemu przechodniowi, który przybija mu piątkę, rozdaje darmowe, dość drogie gadżety.  Ile takich osób obdaruje? Sto? Dwieście? No, maksymalnie trzysta, przy dobrych wiatrach, pogodzie na plusie i porządnym kapitale danej firmy. Skąd więc bierze się naiwne przekonanie tych wszystkich ludzi, którzy z uporem całe dnie klikają kciuk w górę przy całej maści fanpejdży, które już na pierwszy, a co dopiero na drugi i na trzeci rzut oka wyglądają podejrzanie?

Oczywiście, są miejsca, w których przez udostępnienie można coś wygrać, wylosować, zdobyć i jak Gollum potem tulić do piersi w akcie szczęścia i zadowolenia, jednak zazwyczaj są to profile znanych producentów, którzy sygnują je własnym podpisem, a co za tym idzie – w jakimś tam stopniu potwierdzają ich wiarygodność. Jaki jednak cel miałoby rozdawanie rzeczy ludziom za darmo przez totalnie anonimowych twórców? Czyżby rozwinęła się jakaś bardzo pogłębiona empatia wśród narodu, która popycha go do dawania ludziom prezentów? Nie sądzę.

Nie wiem czy zauważyliście, ale większość lajkuje rzeczy na stronie prawie tak bezmyślne, jak mój kot wpierdziela Whiskas. Wszystko, co można dostać za darmo – lubię to! Olewamy to, że wcześniej przed nami polubiło to dwadzieścia tysięcy ludzi, w tym piątka naszych znajomych i nasza babcia, która ostatnio zaprzyjaźniła się z komputerem i szaleje na fejsie; a czy zwróciliście uwagę, czy któraś z tych osób dostała to, o co tym lajkiem prosiła?
Czy Wasza babcia dostała bluzę z logiem fejsbuka? Nie. Bo to wszystko to zwykła ściema.

WSZYSTKO JEST TAKIE POWAŻNE

Niektórzy mają dziwną skłonność do traktowania życia tak, jakby co najmniej byli już ubrani w garnitur i wpakowani do trumny, czyli całkiem na sztywno. Gdy oglądają filmik, gdzie prowadzący żartuje – oburzają się, że to i to nieprawda a tamto to tylko i wyłącznie generalizacja; kiedy czytają jakieś artykuły, pisane raczej po to, by rozśmieszać, planują już pospolite ruszenie internautów i potajemny atak na autora, bo przecież za kogo on się uważa, by krytykować… no, w sumie, to ich samych.

Jak to mówią, prawda w oczy kole, co zazwyczaj potwierdzają wszyscy hejterzy, bulwersujący się o każde zdanie, wyczytane pośpiesznie i nie do końca ze zrozumieniem.
Wszystkie plotki z Pudelka połykane są w oka mgnieniu, a głupawe wpisy na forum traktowanie śmiertelnie poważnie. Żyjemy w społeczności, która umie żartować z wszystkich, byle nie z siebie.
 No cóż, taki już nasz internetowy los.

TROCHĘ WIĘCEJ… NO WŁAŚNIE, CZEGO?

Sama często nabieram się na jakieś ściemy, które fundują nam internetowe reklamy i fejsbuk – nie da się tego ukryć. Myślę jednak, że wszystkim nam -bez wyjątku, nawet tym najmądrzejszym – przyda się umiejętność krytycznego spojrzenia na to, co widzimy w internecie. Bo inaczej można z siebie zrobić głupka. Po prostu.
A tego chyba nie chcemy, co nie?