Czego nauczyły mnie horrory?

Wyobraź to sobie: księżyc w pełni, noc tak ciemna, jak makijaż Taylor Momsen i ty, budzący się w środku nocy przez jakiś dziwny hałas na paterze. Oczywiście nie zachowujesz się jak każdy normalny człowiek i nie przewracasz się na drugi bok, mając gdzieś nocne dźwięki. Ty musisz przecież wstać, zejść na dół i w międzyczasie chwycić kij golfowy, który nie wiadomo jakim cudem, znalazł się na twoich schodach. I kiedy tylko przekraczasz ostatni schodek, atakuje cię duch małego dziecka z urwaną głową, zza rogu wyskakuje zombie, które śmierdzi jak cholera, w z szafy wyłazi […]

Wyobraź to sobie: księżyc w pełni, noc tak ciemna, jak makijaż Taylor Momsen i ty, budzący się w środku nocy przez jakiś dziwny hałas na paterze. Oczywiście nie zachowujesz się jak każdy normalny człowiek i nie przewracasz się na drugi bok, mając gdzieś nocne dźwięki. Ty musisz przecież wstać, zejść na dół i w międzyczasie chwycić kij golfowy, który nie wiadomo jakim cudem, znalazł się na twoich schodach. I kiedy tylko przekraczasz ostatni schodek, atakuje cię duch małego dziecka z urwaną głową, zza rogu wyskakuje zombie, które śmierdzi jak cholera, w z szafy wyłazi psychopata, który chce cię zamordować jakimś tępym narzędziem.
No i po co żeś wstawał?


Uwielbiam i nienawidzę horrorów jednocześnie.
Z jednej strony czuję masochistyczną przyjemność w tym, że niemal sikam ze strachu za każdym razem, kiedy w tle leci przerażająca muzyka, a coś złego wyskakuje zza rogu i zabija któregoś z bohaterów. Z drugiej strony, często zdarza mi się, że po takim miłym seansiku nie potrafię zasnąć i co chwila szturcham Patryka, żeby go obudzić i mieć pewność, że jestem bezpieczna.
Ale mimo tego wszystkiego, wiem jedno. Horrory nauczyły mnie mnóstwa rzeczy – a to kilka z nich:

#1: NIE ROZMAWIAJ Z OBCYMI

Pamiętacie, jak w szkole przychodzili do klas policjanci i truli nam tyłki o tym, że nie należy brać cukierków od nieznajomych? Horrory nauczyły mnie czegoś lepszego: w ogóle nie należy zbliżać się do nieznajomych, zwłaszcza, jeśli są nowymi dzieciakami w szkole, jedynymi ludźmi w okolicy, gdy właśnie zepsuło nam się auto, albo dziwnymi sklepikarzami, którzy za ceny prawie rodem z Biedronki chcą nam opchnąć jakąś figurkę, która sprowadzi na nas cholernego pecha.

Prawdopodobnie wszystkie te nieznajome osoby to krwiożercze wampiry, duchy nieszczęśliwców, którzy zginęli młodo albo entuzjaści ludzkiego mięsa, którzy uwielbiają świeże uda na śniadanie. No, albo ewentualnie, hobbiści. Tacy, którzy zbierają naiwniaków a potem łączą ich ciała w ludzkie stonogi tylko po to, by wybuchnąć bardzo złym, przerażającym śmiechem w akompaniamencie niepokojącej muzyki.
No wiecie, takim, jaki czasami mają baby od matmy, kiedy wlepią komuś pałę. Albo pięć.

#2: NIE BUDŹ SIĘ W NOCY

Nie chcesz, żeby zjadł cię wielki świerszcz-morderca, stworzony przez szalonego naukowca, który zawsze okazuje się Niemcem? Proste: nie budź się w nocy, a wszystko co złe w jakiś sposób cię ominie.

Zauważcie, że prawie wszystkie rzeczy, które sprawiają, że największy macho w filmie sika po gaciach dzieją się po zmroku: psychiczny koleś w okrwawionej masce  latający wszędzie z siekierą, zabijający masę ludzi, którzy bawią się na imprezie w środku nocy. Bezmózgie, ale szybkie jak cholera zombie, podnoszące się z grobu w mgle i ciemności. Wreszcie – duch kogoś, kto mieszkał tu dwieście lat temu, i teraz sobie przypomniał, że musi się na kimś zemścić – wszyscy dziwnym trafem reaktywują się w nocy.

Wniosek jest prosty – w dzień jesteś całkowicie bezpieczny, bo przecież seryjni mordercy od siódmej rano do dwudziestej mają wolne, a zombie rzeczywiście czuje różnicę, jeśli gonią za mięsem w promieniach słońca czy blasku księżyca.

Nie budzisz się i nie schodzisz na dół zobaczyć, co to za hałasy – nie zostajesz przerobiony na mielone. Bo wiecie,  prawdopodobnie potwory i strachy nie potrafią obsługiwać schodów, skoro wszystko zawsze dzieje się wyłącznie na parterze. Albo w jakiejś odkrytej niedawno piwnicy, która okazuje się być starym grobowcem.

#3 MIESZKAJ W BLOKU!

Serio. Ja wiem, że może klitka, a sąsiad za ścianą co noc bardzo krzywdzi żonę, która głośno krzyczy, ale to i tak chyba lepsze, niż opętanie przez diabła, który każe wymiotować nam gwoździami i kusić księży w ten dziwny, sugestywny sposób. 
Większość horrorów dzieje się w tych samych miejscach: lasach, sierocińcach i domkach jednorodzinnych. Uwierzcie mi: wszystkie zmory mają słabość do takich spokojnych, rodzinnych osiedli, często otoczonych lasem, albo – nie wiem, z jakiej paki – jeziorem. Morderca nie zaatakuje cię siekierą w twoim M4, bo wie, że jak zbije bibeloty twojej mamy, zamachując się na ciebie błyszczącym i wypolerowanym przez niego pieczołowicie ostrzem, to będzie afera większa, niż z Chajzerem i jego parodią reportaży TVNu. Wbrew pozorom, psychole dbają o swój wizerunek.

Dlatego wolą zaatakować cię w twoim dwupiętrowym domku rodzinnym, oczywiście tego dnia, kiedy jesteś sam – bo cała rodzina nagle stwierdziła, że jedzie gdzieś załatwić coś ważnego i wróci akurat wtedy, kiedy na własna rękę uporasz się z potworami, albo, co gorsza-  kiedy zostaną z ciebie tylko krwawe szczątki.
No, ewentualnie będziesz ludzką stonogą. Zawsze coś, prawda?

Widzicie? Horrory edukują bardziej niż szkoła.

FACEBOOK || NEWSLETTER || ASK.FM || YOUTUBE