O czym najczęściej kłamią kobiety?

Że – dyplomatycznie mówiąc- mijamy się z prawdą dość często, wie chyba każdy, kto przebywał we wspaniałym, kobiecym towarzystwie dłużej, niż godzinę. I chociaż wydawałoby się, że tak piękne stworzonka jak my stronią od brzydkich rzeczy takich jak śmieciowe jedzenie, skarpetki do sandałów czy spękane pięty starych dziadków to powiedzenie, że unikamy także kłamstwa byłoby szeroko rozumianym eufemizmem.Bo tak naprawdę kłamliwe i manipulacyjne z nas jędze, nie ma co. […]

Że – dyplomatycznie mówiąc- mijamy się z prawdą dość często, wie chyba każdy, kto przebywał we wspaniałym, kobiecym towarzystwie dłużej, niż godzinę. I chociaż wydawałoby się, że tak piękne stworzonka jak my stronią od brzydkich rzeczy takich jak śmieciowe jedzenie, skarpetki do sandałów czy spękane pięty starych dziadków to powiedzenie, że unikamy także kłamstwa byłoby szeroko rozumianym eufemizmem.
Bo tak naprawdę kłamliwe i manipulacyjne z nas jędze, nie ma co.

To nie jest tak, że robimy to naprawdę celowo. Większość z nas zagina rzeczywistość pod wpływem presji – ponieważ co jak co, ale kobiety są ofiarami naprawdę wielu stereotypów. I nie mówię, że bycie przez nas kłamczuchami jest czymś, czym należy się chwalić i rozgłaszać wszędzie prawie tak, jak kampanię reklamową Baracka Obamy, ale na Boga, męską część publiczności proszę o chociaż trochę wyrozumiałości, bo jak już kłamiemy, to żeby utrzymać w waszych oczach obraz kobiety, którą sobie wykreowaliście. Czyli takiej, która umie gotować i ma naturalnie duże cycki.

No, a poza tym, kłamiemy, bo… bo zawsze chcemy mieć rację.

NIC SIĘ NIE STAŁO

… czyli innymi słowy, masz naprawdę przesrane.
Kiedy siedzimy z obrażoną miną przypominającą wkurzonego szopa pracza i wymownie milczymy, najgłupszą rzeczą, jaką możesz o nas spytać jest to, czy coś się stało.

Ależ oczywiście, że nie! Nie jesteś godny, aby znać prawdziwą odpowiedź, bo właśnie zrobiłeś coś bardzo, bardzo niewłaściwego. Co? Sam się domyśl. I cierp przy tym bardziej, niż Tantal podczas swoich męk.

WCALE NIE JESTEM ZAZDROSNA

Nawet, jeśli twoją najlepsza przyjaciółką jest dziewczyna wyglądająca jak całkiem niezły pasztet – to i tak będziemy czuły się zagrożone, dając ci to do zrozumienia poprzez wytykanie jej oczywistych wad i podkreślanie naszych zalet. I nawet jeśli twoja przyjaciółka też farbuje włosy na blond, to pamiętaj – ona jest głupią blondynką, my natomiast – mądre i na dodatek z ładnymi kudłami. Nieważne, czego byśmy nie robiły, abyś swoją uwagę zwracał tylko na nas, jedno jest pewne – na pytanie: czy jesteś zazdrosna? odpowiemy: ależ skąd!

OCH, TO? TO TYLKO GENY!

Na swoją boską figurę nie musimy pracować w żadnym stopniu, bowiem te lekko umięśnione nogi i talia osy to zasługa tylko i wyłącznie genów, broń Boże dietetycznej sałatki. I o ile przez geny rozumiemy dość męczące ćwiczenia cztery razy w tygodniu zaczerpnięte z dziwnych filmików, gdzie ludzie poubierani są w kolorowe, obcisłe body i getry na łydkach – to raczej o nich nie powiemy ani nowym koleżankom, ani tym bardziej kolegom, którzy nam się podobają.
Bo wiecie, dziewczyny, mogę jeść tyle ile chcę i nie tyję zupełnie, a to, że co jakiś czas zerkam na tabelę kalorii i rezygnuję z deserów.. po prostu już wcześniej jadłam, no!