Kiedy miłość jest prawdziwa?

Zacznijmy od tego, że będąc dziećmi faszerowano nas zawsze tym samym, stosunkowo nudnym, schematem: ładna księżniczka spotyka równie przystojnego księcia, który podbija jej serce, pokonuje złe moce, bezpardonowo łapie za tyłek, wsadza sobie na konia i porywa ją w siną dal, żyć długo i szczęśliwie w wielkim, przepełnionym bogactwami zamku.Nigdy jednak bajka nie pokazywała tego, co było dalej: czyli jak idealny książę wraca spity do domu po kilku głębszych z królami sąsiednich posiadłości; jak na ślicznej buzi królewny wyrasta grymas godny Golluma, bo w trakcie […]

Zacznijmy od tego, że będąc dziećmi faszerowano nas zawsze tym samym, stosunkowo nudnym, schematem: ładna księżniczka spotyka równie przystojnego księcia, który podbija jej serce, pokonuje złe moce, bezpardonowo łapie za tyłek, wsadza sobie na konia i porywa ją w siną dal, żyć długo i szczęśliwie w wielkim, przepełnionym bogactwami zamku.
Nigdy jednak bajka nie pokazywała tego, co było dalej: czyli jak idealny książę wraca spity do domu po kilku głębszych z królami sąsiednich posiadłości; jak na ślicznej buzi królewny wyrasta grymas godny Golluma, bo w trakcie „tych dni” wszystko co ma dwie nogi, wpienia ją niesamowicie, oraz co się dzieje, kiedy w sypialni zgaśnie światło. Otóż nie dzieje się nic, bo księżniczka strzeliła focha, że książę, niczym największy egoista świata, zabrał całą puchową kołdrę dla siebie.
I na tym się kończy ich love story.

BIG LOVE
Wielu ludzi utożsamia sobie miłość z wiecznym szczęściem, rzyganiem tęczą i cudownymi wieczorami pełnymi zapachowych świec z Ikei i klimatem prawie jak z tylnych siedzeń limuzyny, kiedy to Blair pierwszy raz uległa czarowi Chucka. I połowicznie mają oni rację – chociaż może uczucie nie polega na obsesyjnym gapieniu się na siebie, jak to miał w zwyczaju Edziu i Bella, a czasami się zdarzy, że księżniczce po piwie potężnie się beknie i romantyczny nastrój coś strzeli i na sto procent nie będzie to strzała od otyłego Amora.

Ludzie wyobrażając sobie miłość, niepotrzebnie wynoszą ją nad niebiosa, tworząc w swoich głowach przepełnionych scenariuszami seriali coś na kształt czegoś potężnego, większego nawet od retuszu Christiny Aquilery w reklamie perfum, gdzie mili graficy postanowili odchudzić wokalistkę o jakieś trzydzieści kilo. I chociaż zarówno marzenia o uczuciu rodem z Mody na sukces jak i umiejętność obsługiwania się Photoshopem nie jest taka zła, to rację będzie i tak miało znane przysłowie – co za dużo, to niezdrowo.

WYMAGANIA I ROZCZAROWANIA

Przepełnieni stereotypem wiecznych fajerwerków i nieustających motyli w brzuchu, będąc z kimś prędzej czy później z hukiem wpadamy na rzeczywistość. Zaczynamy czuć się niemal tak oszukani, jak fani słodkiej Hannah Montany, która bez wahania opitoliła się na krótko, pofarbowała na blond i rozpoczęła nową, hollywoodzką tradycję, polegającą na zapominaniu stanika przy wyjściu na miasto.

Często słyszę, że prawdziwa miłość w dzisiejszych czasach nie jest możliwa, bowiem monogamiczność nie ma racji bytu. Dlaczego? Bo ludzie, do cholery, nie biorą pod uwagę, że nie wszystko jest tak, jak w ckliwym filmie, którym dziewczyny bez serca katują swoich chłopaków. Nie zawsze jest tak, że facet ci będzie urządzał wieczory z pachnącymi świecami, a łóżko będzie usłane płatkami róż.  Nie za każdym razem ona będzie uroczo się śmiała z twoich dowcipów, krzycząc z zakoczeniem, jak bardzo jesteś zabawny – może dlatego, że większość z nich jest gorsza, niż żarty prowadzącego Familiady?
Ludzie zapominają o tym, że są ludźmi. Wymagają od siebie wiecznego bycia idealnym oraz uczucia, które może istnieć jedynie w harlekinach i filmach dla nastolatek traktujących o tym, jak on – pan sławny – się w niej zakochał, a ona się okazała całkowitym kujonem, który nosi aparat ortodontyczny potrafiący przyciągać pioruny.

SZTUKĄ NIE JEST…

To wcale nie jest trudne, być szczęśliwym i cudownie zakochanym, kiedy wszystko idzie równie dobrze, jak łapanie kryminalistów przez ojca Mateusza. O wiele trudniejsze jest utrzymanie tych całkowicie pijanych motyli, kiedy droga zaczyna być coraz bardziej stroma, a na ścieżce pojawiają się kamienie większe od bicepsa Arnolda.  Wtedy, to jest miłość – kiedy mimo tego, że gołębie na was srają raz za razem, że jednemu wychodzi, a drugiemu wręcz przeciwnie, że potrafimy być przy kimś, kiedy zabraknie ulubionych ziemniaczków z McDonalda w ofercie, a my mamy na nie cholerną ochotę – to jest prawdziwe uczucie.

I chociaż książę zabrał księżniczce całą kołdrę, to ona nadal go kocha. Po prostu zdzieli go patelnią w łeb i wyszarpnie pościel dla siebie. Bo miłość to sztuka kompromisów, czyż nie?