5 rzeczy, których nie powinieneś mówić swojej dziewczynie.

Nie ma co ukrywać: kobieta jest niczym bomba z wiecznie tykającym licznikiem. Z tego też powodu obchodzenie się z nią zakrawa o sztukę prawie tak trudną, jak próba założenia przez Lady Gagę mięsnych sukienek, które nosiła dobre dziesięć kilo temu. I chociaż brzmi prawie jak coś niemożliwego, czasami udaje się dziewczynę oswoić na tyle, by skutecznie opóźnić zapłon i uniknąć zagrożenia na chwilę, dzięki czemu możemy cieszyć się życiem trochę dłużej. Jednak niebezpieczeństwo nie mija tak szybko, jak pamięć o nowym kawałku Madonny, który okazał si

Nie ma co ukrywać: kobieta jest niczym bomba z wiecznie tykającym licznikiem. Z tego też powodu obchodzenie się z nią zakrawa o sztukę prawie tak trudną, jak próba założenia przez Lady Gagę mięsnych sukienek, które nosiła dobre dziesięć kilo temu. I chociaż brzmi prawie jak coś niemożliwego, czasami udaje się dziewczynę oswoić na tyle, by skutecznie opóźnić zapłon i uniknąć zagrożenia na chwilę, dzięki czemu możemy cieszyć się życiem trochę dłużej. 
Jednak niebezpieczeństwo nie mija tak szybko, jak pamięć o nowym kawałku Madonny, który okazał się żałosną próbą odmłodzenia się blond grzesznicy – wystarczy jedynie mgnienie oka i zdanie wychodzące z twoich ust, które zamieni twoją ukochaną w mitycznego potwora. I strzeż się, bo oderwanie wszystkich kończyn to najmilsza rzecz, jaka wtedy od kobiety może cię spotkać.

#1 A MOJA KOLEŻANKA…

Jeśli myślisz, że opowieść o tym, co dziś śmiesznego powiedziała twoja znajoma , która ma piersi wielkości donic na potężne, domowe kwiaty, będzie dobrym tematem do wspólnej rozmowy – przestań tak myśleć. Nie ma nic gorszego niż facet, który chwali inną kobietę – zwłaszcza, kiedy wzbudza ona w nas, skromnych dziewczynach, które spędzają przed lustrem zaledwie 3/4 swojego poranka jakiekolwiek kompleksy.
To nie jest zazdrość – przecież my nigdy nie jesteśmy zazdrosne! – to po prostu zwykła irytacja, która sprawia, że przeglądamy fejsowy profil tej zołzy każdego dnia, w myślach gwarantując jej niebywałe katusze i długą, bolesną śmierć. A ciebie czeka podobny wyrok, jeśli kiedykolwiek pochwalisz ją w jakimkolwiek kontekście: nawet, jeśli wygrała konkurs na hodowlę największego ziemniaka. Pff, serio?
My też to potrafimy. 

#2 NIE POWINNAŚ TROCHĘ SCHUDNĄĆ?

Żeby to było jasne: jeśli pytamy, czy przytyłyśmy, jedyną słuszną odpowiedzią jest: oczywiście, że nie. Każda inna – nawet, jeśli ważymy pięć razy więcej, niż kiedy zaczęłyśmy z wami randkować, a przy wyjściu z domu musi pomagać nam dźwig, który zabiera nas przez specjalnie poszerzone okno – skończy się tak samo: płaczem, awanturą i fochem tak wielkim, jak suma wszystkich odcinków Mody na sukces. Jeśli więc życie ci miłe, a testament jeszcze nie spisany – po prostu powiedz, do cholery, że wcale nie przytyła, a fakt, że guziki strzelają na wszystkie strony, gdy próbuje dopić spodnie,wynika tylko i wyłącznie z tego, że gromadzi jej się woda w organizmie przed miesiączką.
Nie, to wcale nie wina frytek. Ani trochę.

#3 TEKSTY JAK Z GORĄCEJ LINII

To nigdy nie zadziała. Jeśli wydaje ci się, że po zasugerowaniu, że nie masz się czego wstydzić, a posiadany przez ciebie  rozmiar – niekoniecznie twojej stopy – robi niezłe wrażenie, to jesteś w błędzie. Fakt, że zasypiesz nas tekstami kipiącymi erotyką wcale nie sprawi, że rzucimy się czym prędzej w twoje ramiona, gotowe niczym bohaterowie z malinowego chruśniaka na harce, czekając tylko na okazję, żeby pogzić się trochę w twoim łożu. Wręcz przeciwnie – podkreślając co chwilę twój samczy popęd propozycjami rodem z programów lecących na niektórych kanałach po północy wydasz nam się – w łagodnych przypadkach- śmieszny, zaś gdy serio przesadzisz – podobny do małego psa, atakującego nogi niewinnych ludzi… o ile wiecie, co mam na myśli.

#4 JA I MOJA DUPA – CZYLI KTO?

Może i dla ciebie nazwanie swojej kobiety dupą ma pozytywne znaczenie, dla mnie jednak kojarzy się jedynie z tą częścią ciała, na której siada  – albo i gorsze rzeczy robi. Kiedy więc mówisz, że przyjdziesz ze swoją dupą, nie jestem do końca pewna, o kim mówisz – o swoim męskim, niewychowanym zadzie czy dziewczynie, z którą się spotykasz? I nie, dupencja wcale nie brzmi lepiej. Mój Boże, widzisz, a nie grzmisz, a potem biedni mężczyźni z dupami randkują, zamiast sobie kobitę znaleźć*.

#5 DAJ MI SPOKÓJ

Jeśli twoja dziewczyna nadaje szybciej, niż katarynka, a jej wachlarz informacji, które ci przekazuje przypomina główną stronę jednego z portali informacyjnych – gdzie znajdziesz jednocześnie newsy z polityki  informacje o tym, że piersi Siwiec są jak najbardziej prawdziwe – po prostu się zamknij i chociaż udawaj, że słuchasz.  My, kobiety, musimy się wygadać – naprawdę, zaledwie garstka spośród nas to prawdziwe mruki, które potrafią powiedzieć tylko tak i nie – większość to cholerne gaduły, które nie potrafią się przymknąć choćby na chwilę. Uszanuj to – tak jak my szanujemy wasze śmierdzące, zwinięte w kulki skarpety, porzucone na środku pokoju oraz fakt, że musimy się czasami śmiać z waszych żartów tak suchych, że pranie mogłoby nam wyschnąć. Amen!

* Gwoli wytłumaczenia: może niektóre dziewczyny lubią, jak się je nazywa per dupa. W takim wypadku nie mam naprawdę nic do powiedzenia – wolny kraj, wolna wola, można się nazywać każdą częścią ciała i nie mnie to osądzać.
** Wiecie, że jak zwykle uogólniam? Zwracam na to uwagę z racji na nowych czytelników, którzy czasami wchodzą, czytają i bulwersują się prawie tak jak babcie pod krzyżem w Warszawie, że generalizuję, stereotypuję, i w ogóle jem koty oraz jestem wcieleniem samego zła w blond kolorze. Wyluzujcie – to wszystko pół żartem, pół serio. 😉