Kiedy miłość nosi kajdanki

Najpierw są pierwsze spojrzenia, wściekłe motyle w brzuchu i zawał serca za każdym razem, gdy się do siebie odezwiecie. Potem pierwsze długie wieczorne rozmowy, aż wreszcie – ni stąd, ni zowąd – zostajecie oficjalnie parą.I nagle on nie może mieć żadnych koleżanek, bo wszystkie czają się na niego tak niecierpliwie, jak ty na to, aż pani w Macu przyniesie zamówione frytki, a ona dostaje zakaz na jakiekolwiek rozmowy z kolegami, bo ci z pewnością myślą tylko o tym, jakby tu dotknąć jej cycka . Trzask – i kajdanki zamknięte… nie żebyście byli zazdrośni, ale strzeżonego Pan B […]

Najpierw są pierwsze spojrzenia, wściekłe motyle w brzuchu i zawał serca za każdym razem, gdy się do siebie odezwiecie. Potem pierwsze długie wieczorne rozmowy, aż wreszcie – ni stąd, ni zowąd – zostajecie oficjalnie parą.
I nagle on nie może mieć żadnych koleżanek, bo wszystkie czają się na niego tak niecierpliwie, jak ty na to, aż pani w Macu przyniesie zamówione frytki, a ona dostaje zakaz na jakiekolwiek rozmowy z kolegami, bo ci z pewnością myślą tylko o tym, jakby tu dotknąć jej cycka . Trzask – i kajdanki zamknięte… nie żebyście byli zazdrośni, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże… chyba.

MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI – KIEDY ONA…

Zaczyna się od nieśmiałego przejrzenia jego znajomych na fejsie i podpytania o najbliższe koleżanki – oczywiście, z wrodzonej ciekawości, za którą wcale nie kryje się żądza zabójstwa każdej z nich. Potem przychodzi czas na szybkie sprawdzenie kontaktów w telefonie i – w wersji hardcorowej dla wszystkich dziewczyn, które są tak odważne, jak ojciec Mateusz ratujący Sandomierz przed bandytami  – rzut okiem na archiwum komunikatora.
Wszystkie powyższe czynności nie są – Broń Boże -robione z zazdrości. Ona troszczy się tylko o to, aby on przebywał w otoczeniu porządnych ludzi. Najlepiej takich bez biustów i damskich hormonów.
A jeśli istnieje podejrzenie, że jakaś wredna poczwara pisuje do niego częściej, niż raz na pół roku w sprawach na pewno nie biznesowych… jedno jest pewne: albo ona zginie, albo prędzej czy później za wszystko zapłaci on*.

WCALE NIE JESTEM… NO DOBRA, JESTEM

On z kolei nie okazuje nigdy tego, że jest zazdrosny: po prostu zabrania spotykać się z kimś innym, poza nim, a gdy już jej uda się po cichu schodząc z okna na warkoczu koleżanki lub związanych prześcieradłach wyrwać się na chwilę na dziewczęce spotkanie, bombarduje ją smsami, głównie z pytaniem, kto z nią jest i czy na pewno nie ma tam nikogo, kto pakuje na siłowni.
Koniec końców, bierze ją szantażem – ty mnie chyba nie kochasz, że wolisz iść z nimi – skutkiem czego ona się poddaje i na wieki wieków zostaje Naczelną Podawaczką Pilota i Kucharką Od Obiadów Kiedy Nie Ma Mamy. Jednym słowem – przesrane.

BYLE NIE PRZEDAWKOWAĆ

O ile szczypta zazdrości i awantury o zbyt ochotnie lajkującą koleżankę na fejsie są tylko przyprawą do dobrego związku, o tyle codzienne szpiegowanie i wynajmowanie prywatnego detektywa o nazwisku na R, aby dowiedzieć się, czy partner nie kombinuje czegoś z jakąś cycatą blondyną na boku zakrawa o problem na skalę Trudnych Spraw.  I nie ma, że to wszystko dlatego, że ja tak bardzo ją/jego kocham…jeśli kochasz to ufasz, nie?
Nawet, jeśli niektóre dziewczyny to prawdziwe biczys, które tylko czekają, jakby ci tu podwędzić faceta sprzed nosa.
Wtedy pozostaje ci tylko obczajanie profili na fejsie… i ciche modlitwy o nagły zgon wszystkich ładniejszych od ciebie.

*Nawet jeśli to jego babcia, która wysyła mu emotikonki na fejsbuku**
** Czy babcie mają fejsbuka?***
*** Moja nie ma. Dziękuję, Boże.