Jak być społeczną panią lekkich obyczajów, czyli rzecz o tym, jak nas oszukali.

Mówi się, że jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził, jednak mimo to ludzie wciąż próbują. Dwoją się i troją, wymyślają promocje w Biedronkach, sukienko-spodnie oraz dietę odchudzającą zawierającą codzienną porcję frytek.Inni po prostu robią jak Miley Cyrus: ścinają włosy  farbują je na blond, noszą glany i próbują być bardziej punkową wersją Hannah Montany tak, aby zarówno ci starsi, jak i młodsi modlili się do jej plakatu. Jednak nie ważne, jak bardzo byś się starał, zawsze znajdzie się ktoś, kto przyjdzie, machnie ręką i powie: to jest do […]

Mówi się, że jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził, jednak mimo to ludzie wciąż próbują. Dwoją się i troją, wymyślają promocje w Biedronkach, sukienko-spodnie oraz dietę odchudzającą zawierającą codzienną porcję frytek.
Inni po prostu robią jak Miley Cyrus: ścinają włosy  farbują je na blond, noszą glany i próbują być bardziej punkową wersją Hannah Montany tak, aby zarówno ci starsi, jak i młodsi modlili się do jej plakatu. Jednak nie ważne, jak bardzo byś się starał, zawsze znajdzie się ktoś, kto przyjdzie, machnie ręką i powie: to jest do dupy.
I właśnie przez takich ludzi nas oszukali.


DAWNO, DAWNO TEMU…
Na stronie fanów zespołu Green Day , do którego modli się mój Luby dzień i noc, a wokalistę darzy większą miłością niż mnie, ogłoszono konkurs na najlepszy projekt koszulki. Nagroda nie byle jaka, bo kolekcjonerski box z trzema nowymi płytami, który warty jest około 300 zł i na którego czają się wszystkie podniecone nastolatki, napalone na Billie Joe Armstronga – wokalistę zespołu.
Patryk z racji swojego bycia grafikiem, męczył się i męczył, krzyczał na mnie, rzucał tabletem o ścianę, ryczał głosem strasznym jak zraniony bawół aż wreszcie – w tych wszystkich bólach tworzenia, zrobił kilka projektów, które czym prędzej wysłał. No i tak jakoś wyszło, że dostał się do TOP 5 prac, a zwycięzca miał zostać wyłoniony głosami ludzi.

patryk kruk green day plakat koszulka uno gitara billie joe
Praca Patryka

Miał, bo nie będzie: wczoraj organizatorzy konkursu przejmując się negatywnymi komentarzami zazdrosnych, wrednych ludzi bez gustu, którzy zapewne noszą skarpetki z sandałami i sandały ze skarpetkami, wycofał pięć wygrywających prac i zawiesił głosowanie. Prawdopodobnie cały konkurs odbędzie się od nowa, a żądne krwi komentujące trolle w dalszym ciągu nie będą zadowolone, bo czymże byłby nasz świat, gdyby nie ludzie, którzy ciągle marudzą?

W każdym razie: Patrykowi odebrano nie tylko miejsce w top 5 ale i szansę na nagrodę, którą miał otrzymać dostając się do pięciu najlepszych prac – dostępu do płatnego fanclubu zespołu.
I powiedzcie, że to nie jest bardziej chamskie, niż zawieszenie hamburgera na sznurku tuż przed nosem jednego z tych otyłych, amerykańskich zwolenników fast-foodów. No pewnie, że jest.
Organizatorzy chcieli zadowolić wszystkich, wyszło jak zwykle: czyli gównianie. Wyróżnieni twórcy czują się poszkodowani, a złośliwi, którzy przez cały dzień przyklejeni do komputera pisali wredne komentarze na temat top 5, na pewno będą dalej niezadowoleni, bo żadna praca nie spodoba się na tyle, aby uwielbiali ją wszyscy.

BYCIE SPOŁECZNĄ PANIĄ LEKKICH OBYCZAJÓW

Nigdy się nie uda nikomu zadowolić wszystkich na raz, bo to zwyczajnie tak niemożliwe, jak to, że kiedyś znikną wszystkie babcie w moherach, walące laską w pary zakochanych, które dają sobie buziaki na ulicy.

Ktoś zawsze – w większym czy mniejszym stopniu – będzie narzekał na to, że słońce zbyt mocno świeci, ziemia jest zbyt okrągła, a mój kot zbyt gruby. Próbując zadowolić wszystkich, stajemy się kimś w rodzaju pani lekkich obyczajów,bo właśnie to jest jej praca: zadowolić wszystkich i dostać za to swoje pieniądze.
Ale czy naprawdę aspirujemy do bycia zdzirą?

Nie lepiej robić to – co według nas – jest słuszne?
Na pewno wyjdzie lepiej, niż próba klęknięcia do kilku mieczy jednocześnie.