Są takie dni, kiedy chcę wszystkich wystrzelać.

Zza malowniczej, zielonej górki, jakich pełno we wszystkich ckliwych filmach o miłości i większości bajek dla dzieci, w których bohaterowie jeszcze nie zabijają siebie nawzajem, powoli wystaje uśmiechnięte słonko. Ptaszki wesoło świergocą do siebie na temat tego, że sąsiad spod piątki zdradza swoją żonę w każdy czwartek, drzewka szumią uspokajająco, a ja zostaję – na pewno nie łagodnie – obudzona przez cholerny budzik, który wyje gorzej, niż facet, który uderzy stopą o kant biurka.Kiedy wyglądam przez okno, ptaki urywają swoje trele w pół nuty, a słońce z prz […]

Zza malowniczej, zielonej górki, jakich pełno we wszystkich ckliwych filmach o miłości i większości bajek dla dzieci, w których bohaterowie jeszcze nie zabijają siebie nawzajem, powoli wystaje uśmiechnięte słonko. Ptaszki wesoło świergocą do siebie na temat tego, że sąsiad spod piątki zdradza swoją żonę w każdy czwartek, drzewka szumią uspokajająco, a ja zostaję – na pewno nie łagodnie – obudzona przez cholerny budzik, który wyje gorzej, niż facet, który uderzy stopą o kant biurka.
Kiedy wyglądam przez okno, ptaki urywają swoje trele w pół nuty, a słońce z przepraszającą miną czmycha za chmury. Tak jest, wstałam lewą nogą. Spadać mi z drogi!

KAŻDY TAK MA…

A przynajmniej mam taką nadzieję, bo jeśli okaże się, że to tylko ja, to sama sobie wręczę nagrodę za bycie Największym I Najwredniejszym Potworem W Historii Świata, bezapelacyjnie deklasując Wielką Stopę, to coś, co pływa w Loch Ness, pożerając ludzi i Ciasteczkowego z ulicy Sezamkowej, który jest z nich wszystkich najgorszy, bo do cholery kto widział, żeby innym zapierdzielać słodycze?

Nie chodzi o to, że w ciągu dnia stało się coś, co popsuło humor. Po prostu… wstajesz i wisi nad tobą, jak wielka, napęczniała chmura, która co chwila kapie na ciebie wielkimi kroplami gniewu. I trudno coś na to poradzić, że wszyscy irytują cię bardziej, niż ta reklama z Wojewódzkim, w której biega jak kot z pęcherzem po pustkowiach plaży, a telewizja puszcza to w każdej przerwie, doprowadzając ludzi przed odbiornikami do szewskiej pasji. 


LEPIEJ NIE PODCHODŹ, BO STRZELĘ W ŁEB

Inni ludzie – ci, którzy akurat nie są na daną chwilę potworami – nie potrafią zrozumieć, że samo znalezienie się w zasięgu mojej ręki może skończyć się naprawdę przykrym wypadkiem, które później z emocjami będzie nadawane przez reporterów TVN24. Mam zły humor – nie mów do mnie, bo jak ci odgryzę prawą rękę, to o graniu w fejsbukowe gry za pomocą myszki możesz pomarzyć, a wszystkie pomidory, które do tej pory zasadziłeś, zwiędną szybciej, niż skończyła się kariera Kristen Stewart po tym, jak zdradziła Pattinson’a z reżyserem.

Ludzie, apeluję – czego nie rozumiecie w słowach mam zły dzień, nie chce mi się gadać? Zadawanie pytań a dlaczego, co się stało, czy Maciek zdechł i czy wywalili cię z Lubuskiej wcale nie sprawi, że nagle uśmiechnę się szeroko i zacznę nawijać o tym, co mnie gnębi, bo kwestią zasadniczą jest to, że nic mnie nie martwi. Po prostu wstałam lewą nogą i jeśli myślicie, że fakt, że po lewej stronie mam ścianę to uniemożliwia, to jesteście w poważnym błędzie.

JAK SIĘ WYLECZYĆ?

Ograniczyć… ludzi, bo najczęściej jest tak, że ich towarzystwo tylko wszystko pogarsza. Siedzą nad tobą, trują ci twój nadobny tyłek i sprawiają, że zaczynasz poważnie rozważać zakupienie samolotu z potężnym ładunkiem wybuchowym, który można gdzieś łatwo zrzucić.

Z drugiej strony cieszmy się, że złe dni przychodzą dosyć rzadko. Wyobraźcie sobie, że ludzie zsynchronizują się w wstawaniu lewą nogą – nie mógłbyś wyjść do sklepu po chleb, bo piekarz rąbnąłby ci bochnem z zeszłego tygodnia prosto w czoło. A to by raczej bolało, prawda?
No, ale guz byłby całkowicie hipsterski. Bardziej, niż rozciągnięty sweter po prababci i spodnie z gwiezdnym wzorkiem.