Zdjęcia, których nie powinieneś wrzucać do internetu.

Codziennie jesteśmy bombardowani milionem zdjęć naszych znajomych na wszystkich portalach, na których jest możliwość ich dodawania. Fotka z przodu, z boku, z tyłu, od dołu i góry, z kotem, bez kota, z psem, z jedzeniem, w knajpie, w domu i w toalecie: ludzie robią sobie zdjęcia wszędzie, dodając je potem w odstępie pięciominutowym, by zyskać jak najwięcej komentarzy i lajków. Są jednak pewne ujęcia, które za Chiny nie powinny ujrzeć światła dziennego, bo albo spowodują, że zostaniecie pośmiewiskiem całego internetowego światka, albo na zawsze zyskacie łatkę osoby, która […]

Codziennie jesteśmy bombardowani milionem zdjęć naszych znajomych na wszystkich portalach, na których jest możliwość ich dodawania. Fotka z przodu, z boku, z tyłu, od dołu i góry, z kotem, bez kota, z psem, z jedzeniem, w knajpie, w domu i w toalecie: ludzie robią sobie zdjęcia wszędzie, dodając je potem w odstępie pięciominutowym, by zyskać jak najwięcej komentarzy i lajków. Są jednak pewne ujęcia, które za Chiny nie powinny ujrzeć światła dziennego, bo albo spowodują, że zostaniecie pośmiewiskiem całego internetowego światka, albo na zawsze zyskacie łatkę osoby, która rozśmiesza… swoimi zdjęciami.

ROBIONE KAPCIEM

Ja wiem, rozumiem, że to jedno z twoich najlepszych zdjęć i wyszłaś pięknie – jak nie ty, może to ta powalająca jakość i widoczne piksele poprawia tak urodę – ale uwierz, dzielenie się fotką, którą zrobiłaś starym kapciem albo przy zerowym oświetleniu mija się z celem kompletnie.  Zaśmiecasz swój własny profil pięćdziesięcioma tysiącami ujęć, na których tak naprawdę nawet cię w sumie nie widać, bo wszechobecne rozmycie sprawia, że równie dobrze mogłoby to być zdjęcie Michaela Jacksona, a i tak nikt nie zauważyłby różnicy. A jak jeszcze nawalisz tam jakiś efektów kliszy, które znajdziesz w zestawie Mały Grafik, myśląc, że dzięki temu zdjęcie będzie artystyczne,prawie jak te na fanpejdżach z dopiskiem „Photography”… nie. Nie będzie. To dalej brzydkiej jakości fotka z ponasrywanymi filtrami.

NIE MAM UBRAŃ

Coś sobie wyjaśnijmy: szanujmy się nawzajem. Jestem pewna, że ty nie chcesz widzieć mnie roznegliżowanej, ja ciebie także. Widok twoich cycków prawie wypływających z dekoltu na profilowym zachęca może potencjalnych gwałcicieli i – w przypadku szalonych nastolatek – pedofilów, ale większości ludzi przyprawia po prostu o niesmak. A może ktoś w tym czasie je obiad? Miej serce, litości.
To samo tyczy się pośladków. Albo innych części ciała, które zazwyczaj ludzie zakrywają. Uwierz mi, nie robi się tego bez powodu.

WALNIJ JESZCZE TROCHĘ FOTOSZOPA.

O ile wiem, to programy graficzne są po to, by obrabiać GRAFIKĘ, ale skoro już wszyscy się uparli, żeby poprawiać swoje doskonałości, to chociaż róbcie to wiarygodnie. Nagłe wychudzenie, opalenie kogoś, kto zawsze był blady, dorobienie rzęs czy powiększenie sobie tego i owego (tak, tak też można!) to lekkie przegięcie. I kiedy ktoś wam pisze „wyglądasz zupełnie jak nie ty”, to nie znaczy, że wyładniałaś. Po prostu wpakowałaś tyle fotoszopa, że własne rodzeństwo cię nie poznaje. 

LUSTRO I DZIÓBEK

To już od dawna atrybuty wiochy. Zdjęcia w lusterku – zwłaszcza ze specyficznym błyskiem lampy w odbiciu – to… w sumie, to co one mają, tak konkretnie, przedstawiać? Flesz prawie zasłania całą postać, więc jedyne co widać, to kawałek pomieszczenia. Zazwyczaj to albo łazienka z otwartym kiblem – doprawdy, romantycznie -albo pokój. Nieposprzątany, oczywiście, z ciuchami porozrzucanymi po całej podłodze, bo gwiazda wybierała, co tam ubierze do swojej sesji.
Co do dzióbka – nie je się palcami w restauracji, nie grzebie sobie w zębach w towarzystwie i nie robi się zdjęć z dzióbkiem. Nie wypada, na litość Boską.