Jakiej muzyki słuchasz?

Wszyscy wiedzą, że metale jedzą koty – słuchając tych swoich piosenek pełnych niezrozumiałych wrzasków radośnie wszamują całe zwierzątko, razem z sierścią. Z kolei hip-hopowcy to typowi blokersi, ze spodniami, które zsuwają się do kostek, bo pękła im gumka. Ludzie słuchający dubstepu to osoby z zaburzeniami osobowości, a ci, którzy w swoim odtwarzaczu mają pełno popu to całkowicie mainstreamowe bydło, które wychowało się w komercyjnym świecie.  Czy naprawdę muzyka na tyle nas identyfikuje, żeby wszystkich słuchaczy danego rodzaju wrzucać do jednego worka? […]

Wszyscy wiedzą, że metale jedzą koty – słuchając tych swoich piosenek pełnych niezrozumiałych wrzasków radośnie wszamują całe zwierzątko, razem z sierścią. Z kolei hip-hopowcy to typowi blokersi, ze spodniami, które zsuwają się do kostek, bo pękła im gumka. Ludzie słuchający dubstepu to osoby z zaburzeniami osobowości, a ci, którzy w swoim odtwarzaczu mają pełno popu to całkowicie mainstreamowe bydło, które wychowało się w komercyjnym świecie.  Czy naprawdę muzyka na tyle nas identyfikuje, żeby wszystkich słuchaczy danego rodzaju wrzucać do jednego worka?

METALE I ROCKMANI – SATANIŚCI

Często noszą glany, ich ubrania są tak ponure, jakby dopiero co wrócili z pogrzebu, a plotka głosi, że bardzo chętnie przekuwają sobie te części ciała, do których słońce raczej nie zagląda. Dla postronnych ich muzyka to wrzaski marcujących kotów – w przypadku metalu – i jednolite piosenki z gitarami śpiewane przez bożyszcze słit nastolatek – w przypadku rocka. Podobno niektórzy z nich
zamiast herbaty o siedemnastej piją krew niewinnych niewiast. Z powodu tego, że takowych na świecie coraz mniej, zadowalają się puszką piwa. Dużo osób się ich boi, niektórzy unikają, ksiądz na ich widok robi znak krzyża.

HIPHOPOWCY I RAPERZY

Znak rozpoznawczy: spodnie zsuwające się z dupy i brak słuchawek – wolą słuchać z telefonu, a przy okazji zmuszać całą ulicę, aby robiła to razem z nimi. Za przecinek używają brzydkiego słowa na k, zamiast cześć mówią joł, a co wytrawniejsi mają złoty łańcuch na klacie. Sami uważają, że hip-hop to jedyna słuszna muzyka,a każda inna jest dla, cytuję, gejów i złamasów. Niektórzy bardzo agresywni, ich hobby to bicie wszystkich innych i umawianie się na ustawki, z których często wychodzą z wielką, idealnie krągłą śliwą pod okiem. A wszystko dla piosenek z rymem. 

POPOWE KSIĘŻNICZKI

Według otoczenia – puste i różowe. Słuchają najczęściej tego, co aktualnie leci w na Vivie albo innym krejzi kanale dla nastolatek szukających jakiejkolwiek muzyki. Umieszczają szalone wpisy na twittera, w których dziwią się, dlaczego niektórzy wolą Kurta Cobaina od Justina Biebera.  Ogólnie rzecz biorąc, najgorzej traktowane, ale jak co do czego przychodzi, to na imprezie okazuje się, że wszyscy – nawet metale – znają Friday panny Black i po alkoholu śpiewają tak, jakby to był  ich ulubiony kawałek…

DUBSTEP I TECHNO

Przyznajmy: oni są dziwni. To znaczy – słuchają czegoś, co niby jest muzyką, ale gdyby się tak temu przyjrzeć, to brzmi trochę jak tarcie papierem ściernym o kawałek żelaznego pręta, połączone z głośnym tupaniem całego pułku żołnierzy, którzy są żądni grochówki. Inni ludzie nie mają o nich zdania: po prostu uważają ich za naprawdę, ale to naprawdę dziwnych. A jeśli mają rację?

PODSUMOWUJĄC

Na temat każdego słuchacza można doczepić łatkę, która ukształtowała się dzięki stereotypom i bezpodstawnym wnioskom ludzi, którzy nic o danym typie muzyki nie wiedzą.  Najczęściej przedstawiciele danego gatunku wrzucani są do jednego worka, co jest kompletną bzdurą: znam hip-hopowca, który mimo słuchania piosenek z ku*wą występującą co drugie słowo, jest większym romantykiem niż Mickiewicz w czasie pisania swoich listów do Mariolki. Metal nie od razu musi być satanistą, a osoba słuchająca popu – pustakiem.