Hejka!

Jeżeli tu jesteś, to znaczy, że postawiłeś sobie jedno, bardzo istotne pytanie:
kim, do cholery, jest Marta?
Już tłumaczę. Marta to ja, ja to Marta. Marta, czyli ja, ma 162 centymetry wzrostu i chociaż wiem, że jest to najmniej istotna informacja w Twoim życiu, to i tak zawsze ją tutaj piszę, sama nie wiem, dlaczego.

Ale do rzeczy: mam 22 lata i głowę pełną kotów. A tak serio, to jestem pewna w życiu tylko jednej rzeczy – tego, że lubię pisać. I właśnie dlatego powstał ten blog. Oprócz pisania codziennie ćwiczę, śmieję się strasznie głośno, piję dużo herbaty i przybijam ludziom piątki, bo po prostu to lubię, a żyję tak, żeby robić tylko to, co lubię. Tak jest przyjemniej.

marta hennig

Mam licencjat z dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, a obecnie studiuję na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Poza tym jestem trenerem personalnym i instruktorem fitness.  Sport był obecny od zawsze w moim życiu – przez 8 lat trenowałam lekką atletykę – i zawsze będzie ważnym filarem w moim świecie.

12002364_746694578772782_7518848003975048675_o

Oprócz tego wszystkiego strasznie lubię koty, czytam książki w komunikacji miejskiej i myślę, że mogę o sobie powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem, bo robię to, co lubię i żyję tak, żeby być zadowoloną ze swojego życia. Ponieważ mam hopla na punkcie inspirowania się, organizacji czasu, rozwijaniu się i bycia pozytywnym, te tematy często przewijają się na blogu.

Poza tym spełniam swoje marzenia i wierzę, że każdy z nas może to robić. Trzeba czasami tylko zmienić nastawienie i tak po prostu, po ludzku, się uśmiechnąć. O tym też często wspominam na Marta Pisze, bo jak sam tytuł sugeruje, tylko ja tu piszę i piszę o tym, co mam w głowie. A w głowie, oprócz kotów, o których już mówiłam, mam same pozytywne rzeczy.

Jestem dziennikarką  na emeryturze–  (czyli, mówiąc prościej, zrobiłam sobie przerwę od mediów). Piszę do Gazety Lubuskiej, w międzyczasie byłam praktykantką w Gazecie Wrocławskiej, reporterem i wydawcą w Radio Luz oraz autorem tekstów na Maturzakach. Zaczynałam zaś wGazecie Lokalnej.).

Tak się składa, że jestem też byłą sportsmenką – przez osiem lat trenowałam lekką atletykę, przez co teraz mam świra na punkcie zdrowego jedzenia i ćwiczeń, o czym możecie się przekonać wchodząc na mój drugi blog – CODZIENNIE FIT

Mam też kota, który wygląda słodko, ale jest najwredniejszym kotem na świecie - poznajcie Nitkę!
Mam też kota, który wygląda słodko, ale jest najwredniejszym kotem na świecie – poznajcie Nitkę!

A poza tym? Poza tym jestem zwykłą dziewczyną z burzą włosów, które nie chcą się nigdy uczesać – chyba od nadmiaru myśli.

Bardzo mi miło, że wpadłeś i kompletnie roztopię się ze szczęścia, jeśli zostaniesz. Bo przecież jesteśmy już kumplami, co? Dawaj, weź nie wydziwiaj i przybij piątkę.

Fotografia główna: Alicja Bodak