Napisanie ostatniego postu nie było łatwe. Albo wróć: napisanie go było banalnie proste. Łatwo wyrzuca się rzeczy z głowy i serca, gorzej z puszczeniem ich dalej.  W dobie uśmiechniętych ludzi, z idealnymi białymi biurkami i z idealnymi życiami, przyznanie się do ciężkich dni, zwłaszcza, jeśli wszyscy uważają cię za pozytywną osobę, wcale nie jest łatwe.
Jest cholernie trudne.

Cieszę się jednak, że to zrobiłam. Po pierwsze, dostałam od was wiele wsparcia, za co bardzo, bardzo dziękuję. Po drugie – sama sobie głośno powiedziałam, że mam problem i muszę coś wreszcie z nim zrobić. Puszczając wpis w świat, nie poinformowałam tylko was o tym fakcie: przede wszystkim wreszcie musiałam być szczera sama ze sobą.

Zaowocowało to mocną chęcią zmiany. Naprawdę, życie w wiecznym stresie, presji i zadowalaniu innych ludzi to nie jest życie, jakiego chcę. Życie, w którym poświęcam kolejne treningi na rzecz dalszej pracy, w których przestaję prowadzić zdrowy tryb życia, bo jeszcze coś trzeba zrobić… po wstaniu od razu zabierając się do robienia… to jest masakra, a nie życie. A ja nie po to chciałam poświęcać się swojej pasji, żeby teraz ciągle spełniać kogoś wymagania.

PRIORYTETY

Jeszcze tego samego dnia po publikacji uciekłam do domu. Do rodziców, znaczy się. Przyjechałam do rodzinnego miasta i przez cały weekend odcięłam się od maili, blogów, pracy. Dużo myślałam o tym, jak to wszystko ostatnio wyglądało i co powinnam zrobić. Przewertowałam kilka stron kobiet, które mnie inspirują, poczytałam trochę, przestudiowałam każdy wasz komentarz pod postem milion razy, zaakceptowałam fakt, że jestem miękką frytą i że tak nie może być.

  • Nie mogę rezygnować z tego, co mi sprawia radość na rzecz spełniania czyichś wymagań.
  • Nie mogę też pozwalać, żeby ludzie mi narzucali swoje zdanie.
  • Nie mogę dopuszczać do sytuacji, w której moje życie składa się w 90 % z pracy (a 10 % to sen i jedzenie).

Postanowiłam postawić na priorytety – niby zawsze o tym pamiętałam, ale teraz usiadłam z herbatą i szczerze, na spokojnie, wypisałam trzy rzeczy, na których aktualnie zależy mi najbardziej.

CELE NA MARZEC

  • regularne treningi, bo to coś, co utrzymuje mnie w dobrej kondycji psychicznej – bez ruchu źle się czuję; po tylu latach wyczynowego sportu naprawdę trudno mi na emeryturze i tylko mocne ćwiczenia dają ukojenie; razem z treningami – odzyskanie radości z gotowania, które przestanie być „zabieraczem czasu”, a stanie się znowu czymś fajnym. Ostatnio nawet treningi ucierpiały, bo ciągle ktoś coś ode mnie chciał, coś ciągle trzeba było zrobić.
  • rozwijanie blogów, bo to kocham, lubię, jest to moja zajawka. Jest to także część mojej pracy, ale ja do końca tego tak nie traktuję. Nie zmienia to jednak faktu, że mam kilkanaście pomysłów, które ciągle odkładam, bo realizuję czyjeś… nie chcę tego.
  • odpoczynek, a w tym czytanie i czas dla siebie. To jest coś, czego potrzebuję. Było już naprawdę źle i muszę nawet ten odpoczynek czy czytanie planować, żeby tego nie odpuszczać. Szukam aktualnie ciekawych powieści, bo sportową biblioteczkę mam całkowicie wypełnioną i tam kolejka do czytania jest spora.

Jeszcze w Żaganiu wcieliłam rzeczy w życie: od soboty każdy dzień rozpoczęty bieganiem (na jutro mam już gotowy strój), którego nie odłożyłam nawet dzisiaj, mimo że późno wstałam i goniło mnie napisanie artykułu – i tak poszłam biegać. Dzięki temu i zrobiłam trening, i napisałam artykuł, a nikomu nic się nie stało, że dostał go godzinę później.

 

W weekend nie odpisywałam też na wiadomości i maile, tylko spędzałam czas tak, jak chcę. Dużo czytałam, ale artykułów, a nie książek; dobre jednak i to.

Dodatkowo myślę nad osobą do pomocy, a także nad uporządkowaniem wszystkich spraw i terminów tak, żeby mieć już luźniej. Obecnie doszła także decyzja o kupnie mieszkania, a mam jeszcze do napisania pracę magisterską… pojawia się coraz więcej zaproszeń do prowadzenia treningów… nie mówiąc już o tym, że ciągle trwają prace nad książką i redakcje, akceptacje wyglądu i tak dalej… wszystko to jest świetne, ale muszę to na spokojnie ogarnąć, biorąc pod uwagę, że moje zdrowie jest obecnie najważniejsze.

PO CO O TYM PISZĘ?

Czytam ten post i myślę sobie, że wyszedł trochę jak kartka z pamiętnika, czego zawsze starałam się unikać, ale uważam, że jest fajnym zakończeniem i początkiem jednocześnie. Początkiem walki ze stresem i presją, a końcem olewania swojego życia i swoich pragnień kosztem innych. 🙂

Musicie mi więc wybaczyć ten pamiętnikowy charakter, ale obiecuję, że to już ostatni. Chciałam dać znać, jak się czuję i co będę robić teraz. I jakoś tak oficjalnie samą siebie zdopingować. 🙂

Dziękuję Wam za wsparcie!

 

Total
110
Shares
  • Oj, Marto… Przecież wiesz, że my zawsze będziemy Ciebie wspierać 😉 Nie jesteś robotem, jesteś człowiekiem i jak każdy człowiek potrzebujesz odpoczynku, zdrowego egoizmu i czasem zawalenia terminów. Nic się nie stanie, jak trochę odpuścisz, ale przede wszystkim skup się na sobie, tak jak piszesz. To Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje 🙂 A taki przyjacielski couch by Ci się przydał, żebyś była taką rasową frytą po dwóch godzinach w piekarniku (jak już zostajemy przy tych frytkowych metaforach :D) w sprawach biznesowych. No i ćwicz nogi, żebyś mogła kopać w zady tych ludzi, którzy chcą Cię zrobić w bambuko. Trzymam za Ciebie kciuki, bo nauka odpoczynku i asertywności wcale nie jest łatwa, ale wierzę, że dasz radę 🙂

    • Kamil55

      Marta jesteś najlepsza..

  • Karolina

    Nie bardzo rozumiem – co mamy Ci wybaczyć? Marta Pisze to blog o Marcie, o Twoim spojrzeniu na świat i Twoich metodach radzenia sobie z życiem. Takie wpisy pokazują, że nie jesteś robotem -masz uczucia i czasami po prostu jakieś plany sypią Ci się między palcami. Dzięki temu, ze o tym piszesz dajesz jasny sygnał dla takich fajtłap jak ja A komunikat jest prosty – „Nie ma ludzi idealnych. Czasami coś po prostu nie wychodzi, ale jeśli mi udało się podnieść po porażce, to Tobie też się uda!”

    Gdybyś była krystalicznie czysta. Idealna pod każdym względem wówczas byłabyś nierealna.

  • Ola

    Marta…co to za kalendarz na zdjęciu „Miej cele,ale nie wykuwaj ich w betonie ? 🙂

    • Ze sklepu Pani Swojego Czasu 🙂

      • Ola

        Właśnie wyglądał mi znajomo 😉 Też obserwuję PSC 🙂

  • Anna Michalska

    Dziękuję za ten i poprzedni wpis Marta… borykam się z podobnymi rozterkami od jakiegoś czasu i właśnie uświadomiłaś mi pewną kwestię – ogarnięcie tego bałaganu kosztem siebie samej nie ma sensu. Dziękuję. <3

  • Julia

    Tak trzymaj, Marta! 😀 trzymam mocno kciuki, żeby udało Ci sie spełnić wszystkie cele 😉

  • a.nessy

    Dzięki za szczerość Marta, to jest najważniejsze 🙂 Przesyłam Ci wirtualnego przytulasa, trzymaj się tam i powodzenia 😀

    ps. Polecam książkę pt.”Silva rerum” Kristiny Sabaliauskaite – ostatnio bardzo się wciągnęłam i myślę, że jest to tytuł warty polecenia.

  • Tak się dzisiaj zastanawiałam, gdzie się Marta podziała. Cieszę się, że jesteś. Cieszę się, że jesteś taka szczera i prawdziwa i, że słuchasz siebie! To Twoje miejsce!

  • Lubię kartki z pamiętnika 🙂 Gdy jest ciężko, moja zasady brzmią: minimum, a resztę olewamy do zawieszenia oraz czas wolny mamy nie wtedy, gdy coś zrobimy, ale kiedy przełożymy sobie wszystko na za godzinę, dzień, dwa dni, tydzień 🙂

  • Mi tam się podobają takie wpisy bo są bliskie temu jak blogi wyglądały kiedyś – były właśnie takim internetowym pamiętnikiem, zapisem czyichś odczuć, myśli. Nie marką, firmą, pracą, witryną na której muszą się pojawiać tylko rzeczowe artykuły na konkretny temat. Tak że w sumie obietnica że to już ostatni wcale mnie nie cieszy tak bardzo 😀

  • Weronika Jura

    CZEŚĆ! Dobrze jest coś takiego przeczytać. Oczywiście jest mi przykro, że borykasz się z takimi problemami ale to takie oczyszczanie atmosfery, jesteś już na dobrej drodze. Zmierzam jednak do tego, że dobrze czyta się takie posty, które są szczere i mówisz o tym jak u Ciebie jest tym bardziej, że sama jestem na identycznym etapie. Po protu warczałam i zrobiłam się amebą bo ciągle nawarstwiały się obowiązki i oczekiwania wobec mnie a czasu na odpoczynek nie miałam wcale. Czytając komentarze widzę, że wiele osób się męczy z takimi problemami. Dziękuję Ci za ten post i za to, że o wszystkim otwarcie piszesz. Trzymam za nas wszystkich kciuki, że przetrwamy ten gorszy czas i rozkwitnie w nas i na zewnątrz wspaniała wiosna. Pozdrawiam cieplutko!

  • Magda

    Z wciągających powieści polecam „Miejsce na ziemi” i „Historię pszczół”. Pozdrawiam i dopinguję!

  • Kultidia

    Oby tak dalej! 😉

  • Julia

    Spisanie celów podobno mega pomaga, także powodzenia 🙂

  • Daria

    Jeśli szukasz fajnej powieści, która cię pochłonie, to polecam „Dallas 63′” Stephena King’a 😀 W najgorszym momencie mojego życia, kiedy stres przygniótł mnie do podłogi, czytanie było najlepszym lekarstwem. 🙂

  • Dagmara

    Zauważenie problemu to już wiele. Powodzenia w zmianach 🙂

  • Kasia Sokołowska

    Sarah Waters ,,Złodziejka”, M.V. Llosa ,,Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”, Noah Gordon ,,Medicus”, N. Gaiman ,,Amerykańscy Bogowie”, A. Munro ,,Uciekinierka” a już tak całkiem rekreacyjnie to C.R. Zafon ,,Książę Mgły” 🙂

  • Karyna

    Cieszymy się, że czujesz się już z tym wszystkim lepiej. Piąteczka! 🙂

  • Powodzenia, trzymam kciuki za twoje cele!

  • Ja również trzymam kciuki:) Pamiętaj, że masz wokół siebie wiele osób na które możesz liczyć. Zaufaj sobie. Cudownie czytało się ten wpis 🙂

  • Ja uważam, że nie powinnaś zaprzestawać tego pamiętnikowego charakteru 🙂 Ja czytając to czuję się jak Twoja dobra kumpela! 🙂

  • Julia

    A mnie bardzo cieszy ten, jak to określiłaś, „pamiętnikowy charakter” – dzięki temu naprawdę czuć, że po drugiej stronie jest prawdziwa osoba, a nie naładowana endorfinami maszyna. A przecież właśnie ludzi ludziom trzeba, prawda?

    Cieszę się, że wychodzisz na prostą – trzymam za Ciebie kciuki.

  • Ciekawy post:) Może skup się na sobie, na zdrowiu i na tym, co Cię uszczęśliwia. Otaczaj się dobrymi ludźmi, rodziną:) Trzymam kciuki, pozdrawiam!:)
    http://www.ladymademoiselle.pl/

  • Gratuluje wpisu i odwagi to bycia autentycznie-nieidealnym, co w dzisiejszym świecie jest nie zawsze fajnie odbierane. Jesteś jeszcze bardziej autentyczna dzięki temu i to jest super ! Trzymam za Ciebie kciuki, żebyś odnalazła wewnętrzną harmonię 🙂

  • Marta, jestem pełna podziwu! Ja pewnie nie ogarnęłabym połowy z tych rzeczy, które Ty realizujesz. Zawsze dostaję kopa do działania, jak czytam Twoje posty. Zresztą już chyba to kiedyś pisałam 😉 Właśnie fajnie, kiedy piszesz, że coś jest nie tak, jak powinno. Pokazujesz, że jesteś dziewczyną z krwi i kości. A takie życie za idealnie białym biurkiem w końcu robi się nudne 😉 Powodzenia w realizacji priorytetów!

  • Daniel Aaron Prokop

    Widzę, że znalazłem kolejnego bloga, na który będę z przyjemnośćią zaglądać. 🙂 Pozdrawiam ze swojej strony 🙂
    Daniel vel. Oscar Tramp 🙂