Zgadnijcie, kto by wygrał konkurs, na najbardziej zestresowaną osobę w tym towarzystwie? Tak. Ja.
Niestety, ale mam skłonności do stresowania się wszystkim. Kolokwium, spotkaniem, mailem, na który zapomniałam odpowiedzieć i nawet tym, że Walter w Breaking Bad prawie został ostatnio przyłapany. Rany, ja potrafię się nawet zestresować czymś, czego jeszcze nie było przez same myślenie o tym.
I wiecie, co mnie wkurza najbardziej? Ludzie, którzy mówią weź wyluzuj.
Dzięki, geniuszu.

Stres to cichy zabójca. Stałe stresowanie się i nerwy naprawdę szkodzą nam i to całkiem poważnie. Jako trener i osoba zajmująca się zdrowiem bardzo dobrze o tym wiem, ale nie wie o tym moje ciało. Nie dogadujemy się w tej materii. Mam wrażenie, że jestem osobą, która ma po prostu skłonności do przejmowania się wszystkim podświadomie.

Co sprawia, że tym bardziej irytują mnie teksty w stylu: „weź po prostu wyluzuj”, „zrób sobie kąpiel i przestań się tak przejmować”, „olej to”.
Dziękuję, bardzo chętnie to oleję, ale proszę powiedzieć to mojemu szybciej bijącemu sercu i mojemu żołądkowi, w którym chyba jest jakaś kula lodu.

Jeżeli też macie skłonności do stresu, dobrze wiecie, o czym mówię. Nie da się powiedzieć sobie: „ok, teraz się rozluźnię”, bo ciało i tak nie słucha. Takie rady tylko wkurzają, bo jak Boga kocham, ja WCALE NIE CHCĘ być zestresowana – przecież nie robię sobie tego specjalnie! Założę się, że wy też nie.

Ponieważ nie jestem osobą, która chciałaby się wykończyć, sama zaczęłam szukać sposobów, które pozwoliłby mi albo stresować się mniej, albo zmniejszyć nerwy w danej chwili.

Ciekawi?

MOJE PATENTY NA STRES

    1. Odzyskanie kontroli nad życiem.
      Co nas najczęściej stresuje? Terminy. Obowiązki. Widmo jakiegoś projektu, albo poczucie braku czasu.  I w tym przypadku wiesz co ci da „wyluzowanie” i położenie się spać w dzień czy pójście na trening? Myślenie o tym jak się stresujesz. Jeśli jestem zestresowana daną rzeczą, to pójście na jogę w takim stanie spowoduje, że po prostu będę robić psa z głową w dół i dalej się stresować. Nie ma w tym sensu.
      Dlatego w przypadku, kiedy stresują mnie terminy, robię sobie herbatę, biorę czystą kartkę, kalendarz i opracowuję plan działania. Dzielę duży projekt na małe części i daty, w których zamierzam je ukończyć. Wpisuję je do kalendarza, robię listę rzeczy do zrobienia, podkreślam to wszystko kolorowymi mazakami. Wzięcie byka za rogi – to odstresowuje. Nawet, jak cię niepokoi jakiś termin czy zadanie, dokładne zaplanowanie sobie tego i podzielenie na małe podpunkty sprawia, że zaczynasz czuć, że masz kontrolę nad sytuacją.  Zaczynasz widzieć, że wcale to nie jest takie straszne. Że wiesz co robisz i małymi krokami sobie poradzisz.

 

    1. Wyjaśnienie sytuacji.
      Jeśli stresuje cię jakiś konflikt, opóźnienie z twojej strony czy jakaś sytuacja, w której zawaliłeś – jak najszybciej to napraw. Mówię serio. Odwlekanie tego, unikanie rozmowy, udawanie, że się nie widzi maili albo nieodbieranie telefonów powoduje tylko, że stres się gromadzi. Im szybciej stawisz czoła, tym mniej się będziesz stresował. Wiem, wygodniej jest udawać, że sprawy nie ma, ale nawet jeśli wydaje ci się, że o tym zapomniałeś, twoje ciało dalej się stresuje.

 

    1. Rozciąganie pleców i szyi
      W mięśniach znajdujących się w górnej części pleców, w barkach i na szyi najczęściej kumuluje się nasz stres. Nie, nie jest to jakaś rewolucyjna teoria spiskowa – po prostu kiedy jesteśmy zestresowani, spinamy barki i kark, chowając głowę w ramionach i zamykając klatkę. Często podświadomie. To sprawia, że te mięśnie są wybitnie przykurczone i spięte. Samo rozluźnienie ich i porozciąganie się może pomóc poczuć się lepiej.
      Dwie moje ulubione pozycje:
      1. Wyprostuj się, cofnij barki do tyłu, ściągnij łopatki. Połóż dłoń na czubku głowy i pochyl ją w prawo, jednocześnie opuszczając lewy bark. Powinieneś czuć ciągnięcie w szyi. Wytrzymaj w tej pozycji 40 sekund i zmień stronę. Powtórz 3 razy.
      2.  Złap się za ręce z tyłu, przyklej nadgarstek do nadgarstka. Pociągnij ręce w dół, ściągając łopatki, a następnie jak najbardziej do góry. Powinieneś czuć rozciąganie klatki piersiowej. Wytrzymaj w tej pozycji 40 sekund. Powtórz 3 razy.

 

    1. Aktywność fizyczna – ale pod jednym warunkiem
       Świetnym sposobem jest wybieganie swoich zmartwień i stresów.  Aktywność fizyczna pozwala się wyluzować, rozluźnić i podejść do sprawy inaczej. To jednak nie działa, jeśli np. stresuje cię coś, co musisz zrobić od razu po bieganiu albo świadomość, że powinieneś teraz robić coś innego (bo np. masz opóźnienie w terminach). Lepiej wtedy stawić czoła wyzwaniom niż uciekać do biegania i w trakcie truchtania po parku myśleć sobie, ile to masz rzeczy do zrobienia jak wrócisz. Mija się z celem.

 

  1. Spróbuj nauczyć się oddychania przeponą.
    Oddychanie przeponowe pozwala w jednej chwili zredukować stres, zwłaszcza, jeśli są to jakieś podświadome nerwy. Dlaczego? Głęboki oddech uspokaja i daje naszemu organizmowi sygnał, że ze wszystko jest w porządku.
    Jak się tego nauczyć? Połóż się na ziemi. Wdech nabieramy nosem, wydech robimy ustami. Kładziemy rękę na brzuchu. Próbujemy teraz wdechem napompować balonik, który znajduje się gdzieś w okolicach naszego mostka. W czasie wdechu unosi się więc brzuch, a nie klatka. Ja sobie zawsze wyobrażam, że próbuję oddechem unieść tą rękę, która leży na moim brzuchu.

WALCZ Z TYM

To są podstawowe sposoby na walkę ze stresem – jest ich o wiele więcej, ale do wszystkiego dojdziemy. Ponieważ tempo mojego życia i nerwy trochę odbiły się na moim zdrowiu, jestem teraz mega wciągnięta w ten temat: możecie więc liczyć na więcej tekstów, które będą mówiły o radzeniu sobie ze stresem, uporządkowaniu życia i tak dalej. Mam nadzieję, że będzie Was to interesować 🙂

Powyższe patenty to podstawy, wykorzystujące nie tylko jakieś sztuczki, ale przede wszystkim fizjologię człowieka: dzięki temu są skuteczne.  Dajcie znać, czy też jesteście kulkami stresu, czy raczej bliżej wam do ludzi, którzy niczym się nie przejmują (jak ja im zazdroszczę!).

Zapraszam na mojego FACEBOOKA i INSTAGRAM.