Zgadnijcie, kto by wygrał konkurs, na najbardziej zestresowaną osobę w tym towarzystwie? Tak. Ja.
Niestety, ale mam skłonności do stresowania się wszystkim. Kolokwium, spotkaniem, mailem, na który zapomniałam odpowiedzieć i nawet tym, że Walter w Breaking Bad prawie został ostatnio przyłapany. Rany, ja potrafię się nawet zestresować czymś, czego jeszcze nie było przez same myślenie o tym.
I wiecie, co mnie wkurza najbardziej? Ludzie, którzy mówią weź wyluzuj.
Dzięki, geniuszu.

Stres to cichy zabójca. Stałe stresowanie się i nerwy naprawdę szkodzą nam i to całkiem poważnie. Jako trener i osoba zajmująca się zdrowiem bardzo dobrze o tym wiem, ale nie wie o tym moje ciało. Nie dogadujemy się w tej materii. Mam wrażenie, że jestem osobą, która ma po prostu skłonności do przejmowania się wszystkim podświadomie.

Co sprawia, że tym bardziej irytują mnie teksty w stylu: „weź po prostu wyluzuj”, „zrób sobie kąpiel i przestań się tak przejmować”, „olej to”.
Dziękuję, bardzo chętnie to oleję, ale proszę powiedzieć to mojemu szybciej bijącemu sercu i mojemu żołądkowi, w którym chyba jest jakaś kula lodu.

Jeżeli też macie skłonności do stresu, dobrze wiecie, o czym mówię. Nie da się powiedzieć sobie: „ok, teraz się rozluźnię”, bo ciało i tak nie słucha. Takie rady tylko wkurzają, bo jak Boga kocham, ja WCALE NIE CHCĘ być zestresowana – przecież nie robię sobie tego specjalnie! Założę się, że wy też nie.

Ponieważ nie jestem osobą, która chciałaby się wykończyć, sama zaczęłam szukać sposobów, które pozwoliłby mi albo stresować się mniej, albo zmniejszyć nerwy w danej chwili.

Ciekawi?

MOJE PATENTY NA STRES

  1. Odzyskanie kontroli nad życiem.
    Co nas najczęściej stresuje? Terminy. Obowiązki. Widmo jakiegoś projektu, albo poczucie braku czasu.  I w tym przypadku wiesz co ci da „wyluzowanie” i położenie się spać w dzień czy pójście na trening? Myślenie o tym jak się stresujesz. Jeśli jestem zestresowana daną rzeczą, to pójście na jogę w takim stanie spowoduje, że po prostu będę robić psa z głową w dół i dalej się stresować. Nie ma w tym sensu.
    Dlatego w przypadku, kiedy stresują mnie terminy, robię sobie herbatę, biorę czystą kartkę, kalendarz i opracowuję plan działania. Dzielę duży projekt na małe części i daty, w których zamierzam je ukończyć. Wpisuję je do kalendarza, robię listę rzeczy do zrobienia, podkreślam to wszystko kolorowymi mazakami. Wzięcie byka za rogi – to odstresowuje. Nawet, jak cię niepokoi jakiś termin czy zadanie, dokładne zaplanowanie sobie tego i podzielenie na małe podpunkty sprawia, że zaczynasz czuć, że masz kontrolę nad sytuacją.  Zaczynasz widzieć, że wcale to nie jest takie straszne. Że wiesz co robisz i małymi krokami sobie poradzisz.
  2. Wyjaśnienie sytuacji.
    Jeśli stresuje cię jakiś konflikt, opóźnienie z twojej strony czy jakaś sytuacja, w której zawaliłeś – jak najszybciej to napraw. Mówię serio. Odwlekanie tego, unikanie rozmowy, udawanie, że się nie widzi maili albo nieodbieranie telefonów powoduje tylko, że stres się gromadzi. Im szybciej stawisz czoła, tym mniej się będziesz stresował. Wiem, wygodniej jest udawać, że sprawy nie ma, ale nawet jeśli wydaje ci się, że o tym zapomniałeś, twoje ciało dalej się stresuje.
  3. Rozciąganie pleców i szyi
    W mięśniach znajdujących się w górnej części pleców, w barkach i na szyi najczęściej kumuluje się nasz stres. Nie, nie jest to jakaś rewolucyjna teoria spiskowa – po prostu kiedy jesteśmy zestresowani, spinamy barki i kark, chowając głowę w ramionach i zamykając klatkę. Często podświadomie. To sprawia, że te mięśnie są wybitnie przykurczone i spięte. Samo rozluźnienie ich i porozciąganie się może pomóc poczuć się lepiej.
    Dwie moje ulubione pozycje:
    1. Wyprostuj się, cofnij barki do tyłu, ściągnij łopatki. Połóż dłoń na czubku głowy i pochyl ją w prawo, jednocześnie opuszczając lewy bark. Powinieneś czuć ciągnięcie w szyi. Wytrzymaj w tej pozycji 40 sekund i zmień stronę. Powtórz 3 razy.
    2.  Złap się za ręce z tyłu, przyklej nadgarstek do nadgarstka. Pociągnij ręce w dół, ściągając łopatki, a następnie jak najbardziej do góry. Powinieneś czuć rozciąganie klatki piersiowej. Wytrzymaj w tej pozycji 40 sekund. Powtórz 3 razy.
  4. Aktywność fizyczna – ale pod jednym warunkiem
     Świetnym sposobem jest wybieganie swoich zmartwień i stresów.  Aktywność fizyczna pozwala się wyluzować, rozluźnić i podejść do sprawy inaczej. To jednak nie działa, jeśli np. stresuje cię coś, co musisz zrobić od razu po bieganiu albo świadomość, że powinieneś teraz robić coś innego (bo np. masz opóźnienie w terminach). Lepiej wtedy stawić czoła wyzwaniom niż uciekać do biegania i w trakcie truchtania po parku myśleć sobie, ile to masz rzeczy do zrobienia jak wrócisz. Mija się z celem.
  5. Spróbuj nauczyć się oddychania przeponą.
    Oddychanie przeponowe pozwala w jednej chwili zredukować stres, zwłaszcza, jeśli są to jakieś podświadome nerwy. Dlaczego? Głęboki oddech uspokaja i daje naszemu organizmowi sygnał, że ze wszystko jest w porządku.
    Jak się tego nauczyć? Połóż się na ziemi. Wdech nabieramy nosem, wydech robimy ustami. Kładziemy rękę na brzuchu. Próbujemy teraz wdechem napompować balonik, który znajduje się gdzieś w okolicach naszego mostka. W czasie wdechu unosi się więc brzuch, a nie klatka. Ja sobie zawsze wyobrażam, że próbuję oddechem unieść tą rękę, która leży na moim brzuchu.

WALCZ Z TYM

To są podstawowe sposoby na walkę ze stresem – jest ich o wiele więcej, ale do wszystkiego dojdziemy. Ponieważ tempo mojego życia i nerwy trochę odbiły się na moim zdrowiu, jestem teraz mega wciągnięta w ten temat: możecie więc liczyć na więcej tekstów, które będą mówiły o radzeniu sobie ze stresem, uporządkowaniu życia i tak dalej. Mam nadzieję, że będzie Was to interesować 🙂

Powyższe patenty to podstawy, wykorzystujące nie tylko jakieś sztuczki, ale przede wszystkim fizjologię człowieka: dzięki temu są skuteczne.  Dajcie znać, czy też jesteście kulkami stresu, czy raczej bliżej wam do ludzi, którzy niczym się nie przejmują (jak ja im zazdroszczę!).

Zapraszam na mojego FACEBOOKA i INSTAGRAM.

Przeczytaj także:

  • Zgadzam się z każdym Twoim punktem 😉 Od siebie dodam jeszcze, że u mnie działa wytańczenie stresu, np. takiego przed egzaminem, a jeśli czuję się niepewnie przed jakąś rozmową, to robię power pose i czuję, jak przypływa do mnie siła i od razu jest lepiej 🙂

  • Agata

    Ja jestem typową kulką stresu 🙂 Wydaje mi się, ze to bierze się z mojej niskiej samooceny. Ale staram sie,żeby to zmienić.

    • Paulina

      Pamiętaj jesteś piękna 🙂

  • Paulina

    Ah ten nieszczęsny stres, jak byłoby pięknie jakby go nie było, ale niestety nie ma tak dobrze. Ja pamiętam, że przed maturą się nie stresowałam, ale teraz czym dalej jestem na studiach przy każdym kolejnym egzaminie jakoś ten stres jest coraz większy. I to oczywiście nie ważne, że uczyłam się miesiąc. Ja często mam tak, że nie stresuję się w dzień egzaminu tylko dzień przed, i w tedy jest trudno, ale zawsze staram się jeszcze raz powtórzyć materiał i udowodnić sobie, że nie ma się czym stresować, a przed egzaminem mój aktualny patent, wychodzę trochę wcześniej na na egzamin np 30 min (mam 3 min na uczelnie) i tam spotykam najczęściej koleżanki a kto nie lepiej rozładowuje sytuacje jak pogaduszki, że nic się nie umie 🙂 I to też jest moim zdaniem dobry sposób może dla tych co nie zbyt z bieganiem jak ja 😛 Właśnie szukam takich czynności które odwrócą moją uwagę od stresu, znajomi, partner, rodzina, może jakiś dobry film/ książka, kto co lubi, ale jeśli się zrobi coś co sprawa przyjemność ma się chwilę wytchnienia od stresu. Po za tym świetne rady ! Muszę wypróbować te z rozciąganiem 🙂 Oddech też bardzo pomaga 🙂 Pozdrawiam i Marta wyluzuj będzie dobrze tak jak zawsze jest 😛

  • Majka

    Moim ulubionym powiedzeniem ze strony życzliwych osób jest jeszcze „nie stresuj się, w końcu jesteś psychologiem” (no cóż, jestem, nie da się ukryć :D). Ale pewnych rzeczy, w tym konstrukcji biologicznej i skłonności do neurotyzmu (czyli po prostu „delikatnej nerwicy”) nie da się uniknąć, a przynamniej jest to bardzo trudne. Myślę jednak, że działanie poprzez ciało może dać naprawdę dużo pozytywnych skutków. To takie trochę „oszukiwanie” mózgu – na zasadzie „mam spokojny oddech = jestem wyluzowana”. Ze swojej strony mogę polecić jeszcze treningi relaksacyjne 😉 Spokoju trzeba się uczyć 🙂

  • KateKlara

    Droga Marto,
    Przeczytam i wypróbuję wszystko co napiszesz w tym temacie.
    Nie radzę sobie ze stresem, potrafi mnie zniszczyć.
    Ciało całkowicie odmawia posłuszeństwa.
    Doszło do tego stopnia, że osłabiła mi się moja pamięć. Jest mi coraz trudniej coś zapamiętać, a studiuję farmację – tu wszystko trzeba wykuć 🙁
    Ciągle się stresuję; a to kolokwium, wejściówka czy odpytywanie na ćwiczeniach, do tego prezentacja do wygłoszenia przed dużą grupą i przemądrzałym prowadzącym,
    a o egzaminie praktycznym już nie wspomnę…

    Zaczęłam stosować planner i nie jem już słodyczy – jedyne osiągnięcie w tym temacie.
    Nie mam żadnego dobrego sposobu na wyluzowanie, ale rozciąganie muszę wypróbować !
    Szczerze zazdroszczę ludziom, którzy potrafią nad sobą panować – to moje marzenie.

    Kochani,
    proszę podzielcie się swoimi metodami.

  • Justyna

    Marta! Dzięki za ten tekst – idealnie trafił w moje potrzeby. Jestem obecnie w baaardzo stresującym okresie swojego życia, czasem jestem tak spięta już od rana, że nawet melisa nie pomaga. Na razie ograniczyłam kawę, wiem też z doświadczenia, że ćwiczenia pomagają, zwłaszcza pilates. Dało mi za to do myślenia, to co napisałaś o kontroli nad swoim życiem – że też wcześniej sama na to nie wpadłam 🙂 Przed chwilą usiadłam i spisałam na kartce wszystko to, co mam do zrobienia w najbliższym czasie. I naprawdę pomogło!!! Kiedy widzisz na papierze, że możesz ogarnąć i staniesz na wysokości zadania, od razu puszcza ciśnienie.

  • Marta Banaszek

    Bardzo chętnie poczytam o stresie i metodach radzenia sobie z nim. Ja mam ten problem, że często ja się nie stresuje, ale mój organizm tak. A w momentach stresujących nie pomaga mi ani melisa, ani leki uspokajające. A też po co się faszerować lekami jeśli można sobie pomóc w naturalny sposób. Szczególnie zainteresowało mnie to oddychanie przeponą musze się tego nauczyć 😉

  • Sandrq

    Poproszę więcej takich postów! Od dawna zmagam sie z wlasnymi nerwami i na początku niestety często przegrywalam :-/ u mnie nerwy objawiają się glównie ściągniętym brzuchem, gulą w gardle jakbym zaraz miała zwymiotować, masakra. Staram się rownież jakoś sama dojść do tego, jak sobie z tym radzić. Bo ze strony innych wlasnie slychac najczesciej „wyluzuj” 😛

  • Milena

    cześć 🙂 ja niestety jestem bardzo zainteresowana tym tematem bo stres i to wręcz paniczny towarzyszy mi na codzień.. niestety bardzo odbiło się to na moim zdrowiu, w dodatku moja mama zauważyła, że obsesyjnie wyrywam sobie z tego powodu włosy. To straszne uczucie, takie życie w ciągłym stresie dlatego teraz staram się eliminować te czynniki, które stres wzmacniają i mam nadzieję, że sobie z nim jakoś poradzę bez pomocy specjalisty, dlatego składam wielkie dzięki, teksty trafione po prostu w punkt.

  • Lena

    Ja jestem raczej typem szczęściary i bardzo mało się stresuję. Nauczyłam się, że nie warto przejmować się błahostkami (większość rzeczy wrzucam pod to stwierdzenie – nawet kiedyś maturę 🙂 ), bo w niczym mi to nie pomoże. Raczej reagowałam złością, ale i z tym sobie poradziłam. Mam kilka zasad.

    1. Staram się sobie uświadomić, że cokolwiek się stanie jestem sobie w stanie poradzić z każda sytuacją, bo jak człowiek MUSI to POTRAFI.
    2. Myślę o tym, że w sumie jak wszystko już minie sama będę się dziwiła, że tak się tym stresowałam.
    3. Kiedy zdarza się jednak sytuacja, że mam już kompletnego doła i nie jestem w stanie NIC zrobić staram się: wypłakać, wyżyć fizycznie (przez ćwiczenia, uderzanie w poduszkę czy na treningu sztuk walki), jak już trochę emocje opadną – poczytać zwykłe książki dla zapomnienia lub te, które coś wnoszą do mojego życia i motywują (ewentualnie piosenki takie lub filmiki).
    4. Po trzecim etapie lub z jego pominięciem jestem w stanie „góry przenosić” więc staram się to wykorzystać i opracowuję nowe plany, schematy, działania…. Wszystko, co może uczynić moje życie lepszym (czyli taka twoja organizacja)

    .
    Poza tym często sobie powtarzam dwa zdania:

    Co cię nie zabije to cię wzmocni. Nie ma bólu, którego nie jesteś w stanie znieść a jeśli jest taki ból to znaczy, że za chwilę minie.

    No i ogólnie jest u mnie tak jak ty pisałaś – człowiek się bardziej stresuje, kiedy zaczyna tracić grunt pod nogami. Kiedy nie idzie po jego myśli albo świat nagle zmienia kierunek. Kiedy plany nijak się mają do rzeczywistości. Jestem więc za tym, by zdławić potwora w zarodku.
    Staram się kombinować, by nie dopuścić do takich sytuacji, ale jednocześnie działać a nie popaść w marazm. Nie wymyśliłam jednak jeszcze klucza na te problemy, ale jeśli masz jakieś pomysły daj znać.

  • Magdalena Kardas

    Super pomysły, na pewno skorzystam! Też jestem osobą wiecznie zestresowaną i pomyślałam ostatnio żeby wykorzystać czas np w autobusie w drodze do pracy na słuchanie relaksujących dzwieków, tekstów, medytacji…? Może znasz Marto jakieś aplikacje w tym temacie? Najlepiej oczywiście darmowe, mam co prawda jedną z dźwiękami ale jest raczej kiepska…
    pozdrawiam, Magda

  • Mam dokładnie tak samo, jeśli idzie o odzyskiwanie kontroli nad wszystkim – jeśli nie siądę z kalendarzem i nie ogarnę wszystkiego, to nie mogę się skupić i jestem niespokojna. Kalendarze i planery koją nerwy <3

  • Katarzyna K.

    Super tekst Marta, czekam na kolejne, a od siebie dodam że życie uratowała mi książka „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” Carnegiego – teraz wszystkim ją polecam 🙂 I bardzo niedobrze jest myśleć o dręczącym nas problemie wieczorem, gdy jesteśmy już zmęczeni całym dniem – wtedy wszystkie nawet najbardziej błahe problemy przytłaczają i wydają się nie do przejścia – rano uzyskujemy całkiem inną perspektywę i zwykle okazuje się, że wcale nie jest tak strasznie 🙂

  • Ja korzystam jeszcze z techniki 4 sekundy wdech 7 sek wydech. Poznalam ja przy okazji leczenia nadżerek żołądka ( powstałych ze stresu a jakże). Kładę się, bądź wygodnie siadam i odpoczywam 5-10min oddychajac w ten sposob. O dziwo to dziala bo przypadkiem oszukalam tym kardiograf jak bralam udzial w badaniach „czy masaż mnie odpręży” gdzie po kazdej serii bylo badanie kardiografem (w polowie wpadlam na to by tak oddychac dla odprężenia i od tamtej pory miałam „zielone” wyniki) – pozniej koles chyba nie uwzglednil moich wyników bo cheatowałam lol 😀 robie to tez za kazdym razem jak zlapie mnie stresowy ból żołądka

  • Susie

    W końcu ktoś darował sobie bezsensowne radzenie ciepłej kąpieli! 🙂
    Zauważyłam, że kiedy mam zaliczenie, na które nie jestem w stanie nauczyć się wszystkiego, świadomy wybór, czego się uczę daje nie tylko poczucie kontroli nad sytuacją, ale także poprawia wyniki.
    Lepiej zdawałam te kolokwia, do których realistycznie zauważałam „nie zdążę przeczytać wszystkiego z podręcznika, zabieram się za porządne opanowanie skryptu”, niż kiedy robiłam nierealistyczne założenia opanowania 100 stron cegły do farmakologii w jeden dzień, a w efekcie miotałam się gdzieś między książką, pomysłem tworzenia własnych notatek i cudzymi opracowaniami…
    Ten mechanizm „kontroli przez działanie” ma nawet swoją nazwę w psychologii, której teraz nie jestem w stanie przytoczyć, natomiast sama teoria radzenia sobie ze stresem w sensie stricte psychologicznym jest szalenie ciekawa (choć podręczniki nierzadko są mało zrozumiałe) i bardzo chciałabym kiedyś mieć czas i siły, żeby zgłębić temat od strony profesjonalnej i naukowej (psychosomatyka i immunologia stresy to zresztą temat jeszcze bardziej skomplikowany i… jeszcze ciekawszy!). 🙂

  • Dora

    Tez tak mam! Tez wszystko mnie stresuje 🙁
    Zgadzam sie w 100% z punktem 3. Cwicze Yoge, albo rozciagam sie, bo mam strasze bole karku i plecow. Caly stress mi sie tam kumuluje, copozniej prowadzi o bolu glowy 🙁

  • Pierwsze dwa sposoby są idealne dla mnie, bo są to sytuację, które najbardziej mnie stresują. Często na przykład wieczorem stwierdzam, że powinnam coś zrobić, bo nigdy nie nadrobię zaległości, ale bardzo chce mi się spać, to zazwyczaj idę spać. Rano jakimś cudem wszystko jest łatwe i wykonalne.
    Niejasne sytuacje to najgorsze, co może być dla mnie, bo strasznie nie lubię takich spraw „odkręcać”. Jednak ulga o wszystkim jest cudowna!

  • Karolina

    Świetny post. Niestety też mam problem ze stresem, i mało co pomaga mi z nim walczyć. Niestety
    Zapraszam do mnie: http://snowarskakarolina.blog.onet.pl/
    PS: Dodałam Twój blog do ulubionych, będę zaglądać częściej 😉

  • kitty

    Mam podobnie, stresuję się wszystkim. Ostatnio spróbowałam medytacji 5 minutowej (jak pierwszy raz o tym usłyszałam, to od razu pomyślałam „akurat, już widzę jak to pomoże”). Zamykam się sama w pokoju, kładę na łóżku, nastawiam timer na 5 minut, kładę zegarek przy uchu i medytuję: przez 5 sekund wciągam nosem powietrze, 5 sekund trzymam oddech i 5 sekund wypuszczam powietrze ustami. Na początku nie potrafiłam się skupić na oddechu bo ciągle myślałam o głupotach które mnie stresowały. Ale gdy już się wkręciłam, za każdym razem gdy timer odliczy 5 min myślę „to już?” 🙂 A w głowie pustka, serce nie wali mi w klatce piersiowej, jest spokój 🙂 Proszę, wypróbuj chociaż raz i zobaczysz różnicę 🙂

  • Chciałabym niczym się nie przejmować… Ale jest, jak jest;) Dlatego to, o czym piszesz, na pewno mi się przyda. Bardzo spodobał mi się zwłaszcza pierwszy punkt – bo uciekanie przed problemami i terminami nic nie da, ale jeśli wszystko porządnie się zaplanuje…
    Powodzenia w walce ze stresem – dla wszystkich!;)

  • Kurczę, stres to cichy zabójca. Sama nie raz miałam problem ze stresem

  • 100% prawdy. Sama stosuję chyba wszystko, o czym napisałaś i to bardzo pomaga. Spoko jest też medytacja, jeżeli np. ma się problem z zaśnięciem właśnie przez stres. Nie tyle jakaś profesjonalna praktyka, co takie skupienie się na swoim ciele, uspokojenie myśli. Zawsze wtedy koncentruję się na tym, że na to wszystko będzie czas jutro, a teraz jest mój czas na spokój. No i muzyka na stres jest super. 🙂

  • Marta, jeśli byłabyś pierwsza w konkursie na Najbardziej Zestresowanego Człowieka, to ja niestety, byłabym razem z Tobą na podium :/ Stres jest ohydny. Próbuję z nim walczyć, ale coś ciężko mi idzie… Nie mniej jednak staram się nie poddawać 😉 Pozdrawiam! / http://groszkazielona.blogspot.com/

  • Marta, co to za woda w tle przy 4 pozycji (zdjęcie z szatni)? Jakaś specjalna?

  • Wikson

    Ja też mam skłonności do stresu , a później włącza się panikowanie . Ale tak jak napisałaś jest dużo sposobów na odreagowanie . Ja osobiście teraz walczę z kontuzją , przez którą byłam wyłączona z życia od maja 2016 r i dopiero za jakies 3-4 miesiace będę mogła wrócić do mojego lekarstwa . A jest nim piłka nożna , dzięki niej , graniu , treningach i meczach zapominałam o problemach itd, Mam nadzieję, że za jakiś czas znowu tak będzie. http://acl-sport.blogspot.com/ Dopiero zaczynam opisywanie mojej walki 🙂

  • Jowita

    Jak byłam młodsza i pisałam pamiętnik to właśnie przelewanie myśli na papier mnie odstresowywało. Teraz już tak prosta metoda nie pomaga. Stosunkowo niedawno przeszłam silne załamanie, wszystkie sytuacje życiowe mi się skumulowały i nie do końca poradziłam sobie ze stresem. Ktoś ze znajomych polecił mi, bym nagrała swoją muzykę serca w soundofsoul. Nigdy szczerze o takim czymś nie słyszałam, ale byłam na skraju załamania nerwowego to skorzystałam. Zostałam podpięta do specjalnego urządzenia, które sczytało mi rytm serca. Nawet nie wiedziałam, że dźwięk flecików może mnie uspokoić.

  • Maddylena

    Ze mnie jest zdecydowanie lulka stresu. Przejmuję się wszystkim, a jednym z najgorszych jest stres pod tytułem „co sobie ludzie pomyślą, co jeśli się nie uda, co jeśli wyjdę na zero/nieudacznika” itd. Plus stres związany ze studiami, nowym miejscem i kulturą. I wieczne przekładanie z boku na bok w nocy, bo wtedy człowiekowi wszystko się przypomina. Oddychanie stosuje już od dawna, to chyba najprostsza technika, muzyka medytacyjna też czasem daje efekty. Jeśli chodzi o mięśnie karku to z tym mam problem więc z chęcią wypróbuję ćwiczenia 🙂

  • klamka

    Nie zdarzyło się wam łykać jakiś ziołowych tabletek czy pić herbatki? Bo powiem szczerze, że gdy mam większy stres to wtedy zdarza mi się wziąć np. nervomix control. Stres przeważnie związany z pracą ale to bardzo nie fajne uczucie 🙁