Pieniądze to trudny temat. Z jednej strony wiadomo, że nie są najważniejsze w życiu, z drugiej – każdy chciałby mieć ich więcej. Problem polega w tym, że nie każdy może. Nie dlatego, że mało zarabia, ale dlatego, że codziennie popełnia kilka błędów, które oddalają go od pełnego konta. Jakich? Zobaczcie sami.

Co tu dużo ukrywać – każdy chciałby mieć trochę więcej pieniędzy. Można byłoby sobie pozwolić na więcej rzeczy i nie martwić się, że po zakupieniu produktu X będziemy skazani na bułkę z pasztetem i chińszczyznę z mrożonych warzyw do końca tygodnia. Szkopuł polega jednak na tym, że często zabieramy się do kwestii kasy ze złej strony, przez co tych zarobków nigdy nie będzie więcej – no chyba, że wygramy w totka.

Ale na to bym nie liczyła.

5 BŁĘDÓW, PRZEZ KTÓRE NIE MASZ WIĘCEJ PIENIĘDZY

Ciągle myślisz o tym, by mieć więcej.

Pierwszy błąd, który zauważam u większości – skupiamy się na tym, żeby cyferki na koncie były jak największe, zamiast zastanowić się, jak to zrobić. Naprawdę, posiadanie wielkiej ilości gotówki nie rozwiązuje problemu finansów, jeśli nie potrafisz nią zarządzać. Dlatego, zamiast skupiać się na tym, żeby ciągle mieć więcej i więcej, zacznij myśleć jak rozporządzić tym, co masz, żeby starczało na dłużej.

Zachłystujesz się premią

Znam wiele osób, które po otrzymaniu dodatkowego zastrzyku gotówki  – nieważne, czy w postaci 50 złotych od babci na święta, czy premii od szefa – wydawały zaraz całą kasę, bo przecież mają “nadwyżkę”. Ba – sama tak robiłam. Każdy dodatkowy grosz zaraz był wydawany na jakieś pierdoły, bo przecież jest gratisowy, miało go nie być, a skoro jest, to można to rozwalić.

Nie ma nic złego w wydawaniu pieniędzy, jeśli robisz to z głową. Teraz też często wydaję dodatkową kasę, która się pojawi, ale robię to w kompletnie inny sposób. Mam swoją listę:

  • najpierw sprawdzam, czy wszystkie rachunki są zapłacone/czy mam na te rachunki – jeśli tak, idę do kolejnego punktu
  • orientuję się, czy jest jakiś musowy wydatek w tym miesiącu – jeśli nie, idę dalej
  • przypominam sobie, czy było coś, co koniecznie miałam sobie kupić – np. kurtka czy jakaś książka. Jeśli nie, idę dalej
  • zawsze oszczędzam na jakiś cel – jeśli ciągle zbieram, przelewam większą część dodatkowej kwoty na konto oszczędnościowe, gdzie gromadzę pieniądze np. na kolejny kurs (ich cena jest dość wysoka, zazwyczaj około 1-2 tysięcy złotych). Resztę dodatkowych pieniędzy przeliczam i…
  • … i przeznaczam na co tylko chcę.

Brzmi nudno i skomplikowanie. Ale nie głupio. Głupie jest wydawanie nawet tych 50 złotych, jeśli potem brakuje ci do kupna kurtki, którą potrzebujesz, albo podręcznika.

Kiedyś też strasznie zachłystywałam się nadwyżkami na koncie, więc teraz mam swoją taktykę – oprócz przemyślenia wszystkiego, tak jak pokazałam wyżej, odczekuję. Pieniądze leżą na koncie i czekają – jeśli nie wydajesz ich na gorąco, nie robisz głupot. Na święta dostałam bon do jednej z sieci drogerii na sporą sumę i też jeszcze go nie zużyłam, bo prawdopodobnie kupiłabym jakieś głupoty. Chcę przemyśleć, czy jest coś, czego potrzebuję – i jeśli nie, to dopiero wtedy wydam całą kasę na szminki (to moja słabość, mam w domu z pięćdziesiąt sztuk).

Nie planujesz codziennych wydatków

Znacie to uczucie, że pieniądze uciekają? Znikają, nie wiadomo gdzie? Najczęściej tak się dzieje nie przez kupienie spodni za stówę czy dodatkowej pary butów, ale przez codziennie, małe wydatki.

Wystarczy, że codziennie po pracy czy szkole zachodzisz do pobliskiego, osiedlowego sklepu i kupujesz jakieś pierdoły – butelkę wody, batonika, serek wiejski, cokolwiek. W skali miesiąca płacisz o wiele więcej, niż gdybyś 1-2 w tygodniu wybrał się do marketu z listą zakupów i kupił to samo w niższej cenie. Prawda jest taka, że ludzie bardzo nie doceniają tego typu wydatków. Uważają to za zbędne zajmowanie czasu i myślą, że da się oszczędzić tak tylko grosze, podczas gdy to błędne założenie. W skali miesiąca potrafi wyjść naprawdę spora różnica.

Nie myślisz o inwestowaniu

Ludzie skupiają się tylko na tym, żeby zarabiać coraz więcej, ale w ogóle nie myślą o tym, JAK to robić.

Żeby dostać awans czy zarabiać więcej, musisz być kimś, komu chce się płacić więcej. Dlatego wszystkie kursy i szkolenia, które specjalizują cię i sprawiają, że zdobywasz kolejną wiedzę to inwestycja. Taka, która się zwróci.

Czasami inwestycją jest sprzęt. Bez dobrego aparatu i dobrego komputera nie jestem w stanie dobrze realizować prowadzenia kanału na YT czy Codziennie Fit (mój drugi blog to obecnie jedno z moich źródeł zarobku). Nie żałuję więc na nie pieniędzy, bo to coś, co się zwraca.

Zamiast czekać na awans czy większe kwoty, zrób coś w tym kierunku, żeby ktoś chciał ci płacić więcej. Rozwijaj się! Nie żałuj pieniędzy na książki, które mogą Cię czegoś nauczyć, korzystaj z kursów.

Jeśli nie masz pieniędzy – inwestuj swój CZAS. Jest mnóstwo darmowych kursów, są biblioteki, są szkolenia – wystarczy chcieć i dać coś od siebie: kawałek swojej doby.

Nie ogarniasz własnego budżetu.

Jeżeli nie wiesz jakie masz przychody i wydatki, to jak chcesz mieć ich więcej? Nauka ogarniania własnych finansów jest trudna i mi zajęła prawie pięć lat (dopiero teraz jestem w stanie całkowicie szczerze powiedzieć, że potrafię ogarnąć swój budżet).

Dlatego jeśli masz problem z tym, jak zacząć, dobrym sposobem będzie zapisanie się do wyzwania, które zorganizowałam z Union Investment TFI. Wyzwanie składa się z kilkunastu zadań, które będziesz dostawać na swoją skrzynkę mailową ode mnie. Każde z wyzwań jest małe, ale pomoże ci powoli ogarnąć swoje finanse.

Udział jest całkowicie darmowy, a każde zadanie nie zajmuje dużo czasu i jestem pewna, że jesteś w stanie je wykonać bez problemu.

 

Wystartowaliśmy 9 lutego. Ale możesz  dołączyć w każdej chwili!

ZAPISZ SIĘ DO WYZWANIA!

Co należy zrobić:

  • wchodzimy na stronę akcji i zapisujemy się do wyzwania – zapisz się tutaj.
  • aktywnie bierzemy udział i rozwiązujemy zadania (zobaczycie – to akurat przyjemność)
  • najwytrwalsi uczestnicy zostaną nagrodzeni, warto więc mocno trzymać się do końca i działać! (nagrody to między innymi iPhone 7, tablet iPad mini 4 czy czytnik Kindle!)

Wpis powstał we współpracy z Union Investment TFI