Pieniądze.
Godzą, kłócą, rozwiązują konflikty i je powodują. Z jednej strony wszyscy wiemy, że szczęścia nie dają, ale zawsze dobrze jest ich mieć więcej, niż mniej. Zwłaszcza takich odłożonych na czarną godzinę. Dlatego dzisiaj pokażę wam kilka moich trików na to, jak zarządzać kasą, żeby zawsze starczyło.

RAZ LEPIEJ, RAZ GORZEJ, CZYLI O MOIM BUDŻECIE

Mam już za sobą różne etapy finansowe. Jak prawie każdy student przeżyłam kiedyś momenty, w których w portfelu było 20 złotych do końca tygodnia, a dopiero wtorek (zdarzało mi się na pierwszym roku). Człowiek potrafił wtedy z niczego wyczarować posiłek, co z perspektywy czasu wydaje się być w sumie umiejętnością bardzo przydatną. Nigdy nie wiedziałam, że można tak wiele dni żywić się zapiekanką makaronową 🙂

Z drugiej strony, miałam także taki etap, kiedy obiektywnie zaczęłam zarabiać całkiem dużo jak na młodą osobę, ale ta kasa znikała w pięć sekund. Nie wiem, jak. Łatwiej było mi zarządzać pieniędzmi, kiedy miałam ich mało (patrz: 50 złotych), niż kiedy zrobiło ich się dużo (normalna wypłata). W każdym miesiącu obiecywałam sobie, że od teraz będę odkładać i kończyło się na niczym. Niby pieniądze były, ale gdyby nagle zdarzyła się jakaś sytuacja losowa, to byłabym w kropce, bo nie miałam żadnych zaskórniaków.

Najwięcej nauczyła mnie praca na swoim i freelancing. Od kiedy Patryk zrezygnował z etatu i podjęliśmy decyzję o wspólnej pracy w domu, musiałam z dnia na dzień zmienić myślenie o pieniądzach. W tym momencie już musiałam mieć oszczędności – bo co, jeśli nie byłoby zlecenia w ciągu miesiąca? Czynsz trzeba płacić. Jeść też.

Nie zawsze mi to wszystko wychodziło idealnie. Były miesiące gorsze i lepsze jeśli chodzi o finanse i dopiero teraz, po dwóch latach, jestem w stanie powiedzieć, że mam kontrolę nad tym, co mam w portfelu. Sukcesywnie odkładam jakąś część, inwestuję w nowe rzeczy i jednocześnie udaje mi się jakoś tak tym wszystkim zarządzać, żeby starczyło na wszystko i jeszcze można było sobie “kupić coś ładnego”.

A to wszystko udało mi się przez połączenie kilku działań na raz:

JAK MIEĆ WIĘCEJ

Po pierwsze – staranie się o to, żeby zarobki rosły.

W moim przypadku była to próba zarabiania z różnych źródeł. Nie ograniczałam się tylko do czekania na kolejne zlecenia i odświeżania maila, by zobaczyć, czy pojawiło się jakieś nowe zapytanie. W międzyczasie kiedyś sprzedawałam ubrania na allegro – najpierw kupowałam je w lumpeksie i jeśli były ładne i modne, to wrzucałam na aukcje, innym razem pisałam teksty copywriterskie, kolejnym proponowałam klientom nowe usługi, wysyłałam oferty, starałam się o stypendium sportowe, mimo tego, że już nie trenowałam (ale ćwiczyłam, by wystartować na Akademickich Mistrzostwach Polski i zdobyć podium, bo za to się dostawało stypendium).


Cały czas inwestowałam też w dwie rzeczy: wiedzę i moje miejsca w sieci. Im większym jesteś specjalistą, tym więcej masz szans na zarobek. Z kolei im lepiej się zareklamujesz, tym więcej osób do ciebie przyjdzie.  Jeśli więc robicie cokolwiek swojego albo świadczycie jakieś usługi, zainwestujcie w dobrą stronę internetową i ciągle poszerzajcie swoją wiedzę.

Moje rady:

  • nie ograniczaj się do jednego źródła dochodu i kombinuj – może masz jakieś hobby, na którym można zarobić po pracy na etacie, np. jakieś wyroby (rękodzieło), usługi związane z twoimi umiejętnościami?
  • jeśli jesteś studentem, zorientuj się w zasadach przyznawania stypendiów. Czasami wystarczy trochę wysiłku i poprawienie dwóch ocen, żeby zyskać dodatkowe źródło dochodu.
  • jeśli robisz jakieś produkty lub usługi, pamiętaj, żeby odpowiednio się wyceniać. Jeśli masz milion zapytań o wycenę, może czas podnieść ceny? Bardziej opłacalne są trzy duże zlecenia za większą kwotę niż pięćdziesiąt małych.

  • pomyśl, czy w twojej sytuacji są jakieś możliwości przychodu pasywnego. Nie myśl, że skoro jesteś lekarzem czy prawnikiem, to nie jest to możliwe! Wojtek z Prakreacja.pl, prawnik, sprzedaje np. profesjonalnie sporządzone pakiety dokumentów. To pozwala mu siedzieć na plaży na Hawajach z drinkiem w ręku, a ktoś inny właśnie kupuje jego pakiet i dzięki temu Wojtek ma na kolejnego drinka 🙂
  • jeśli pracujesz na etacie i nie widzisz żadnego sposobu na jakąkolwiek powyższą radę, może czas zainwestować w kolejne umiejętności, wiedzę i doświadczenie?

INWESTOWANIE

Inwestować można na różne sposoby. Pierwsze dwa już wam podałam: jedno z najważniejszych rzeczy to inwestowanie w siebie. Nie tylko dlatego, że rozwija nas to jako ludzi, ale też z czysto prozaicznego powodu – bo po prostu dzięki temu możemy zapewnić sobie lepszy byt.

Inwestujcie więc w swoją wiedzę, swoją promocję i oprogramowanie czy sprzęt, którego potrzebujecie do realizacji swojej pracy. Do tego chyba najtrudniej było mnie przekonać – za każdym razem, kiedy muszę kupić jakiś drogi przedmiot, który jest mi potrzebny, myślę najpierw 5 razy o tym, czy na pewno jest on tego wart.

I w 99 procentach przekonuję się później, że owszem.

Moje rady:

  • inwestuj w wiedzę, ale nie bądź niewolnikiem kursów i szkoleń. Na rynku jest ich mnóstwo – żeby to miało sens, musisz wybrać te, które są ci NAPRAWDĘ potrzebne. Nie wszystkie. Lepiej się w czymś specjalizować, niż liznąć każdy temat i tak naprawdę nie wiedzieć nic.
  • dobrą inwestycją jest strona internetowa, wizytówki, czas, który zainwestujesz w budowanie swojej reklamy w internecie. Nie da się ukryć, że w sieci najłatwiej się wypromować ze swoimi usługami.
    14722969_324633247908197_924176833526628352_n
  • jeżeli twoja praca wymaga sprzętu czy jakichś rzeczy – inwestuj w nie. Nie kupuj najtańszych, to zawsze wychodzi bokiem – coś się psuje, niszczy, i dwa razy tyle wydajesz na naprawę.
  • inwestuj w swoje bezpieczeństwo i swoją przyszłość. Jak? O tym w akapicie niżej.

INWESTUJ I OSZCZĘDZAJ

Ale te wszystkie działania wyżej – większe zarobki czy inwestycje – nic ci nie dadzą, jeśli nie pomyślisz o przyszłości, oszczędnościach i bezpieczeństwie finansowym. Brzmi nudnie i skomplikowanie, ale teraz dopiero widzę, że rzeczywiście takie poczucie bezpieczeństwa jest jednym z najważniejszych warunków do spokojnego życia. Nie trzeba mieć milionów: ale myśl, że w razie nagłej choroby masz na to pieniądze, albo że nie musisz się martwić o czynsz za miesiąc, bo na pewno będziesz miał z czego zapłacić – taka myśl jest warta dużo. Naprawdę.

Przekonałam się o tym sama, kiedy na wiosnę trzy podmioty spóźniały się z moimi przelewami na naprawdę duże kwoty, a ja zostałam z jakimiś 500 zł na koncie, czynszem do zapłacenia i wielkim stresem, bo miały być pieniądze miesiąc temu, a ich NIE MA. Nie życzę nikomu takiej sytuacji. Od tamtej pory poważnie traktuję kwestie oszczędzania i co miesiąc przelewam mniejszą lub większą kwotę na oszczędnościówkę. W tym momencie mam już sporo odłożone, dzięki czemu nawet jak przez kilka miesięcy ktoś się będzie spóźniał z wypłatą, to będę miała na życie.

Ale to jest kasa “w razie W”. Kiedy więc dostałam propozycję przedstawienia Wam sposobów na odkładanie na emeryturę, to dotarło do mnie, że nawet o tym nie myślałam.  No bo kto normalny myśli o emeryturze w wieku 23 lat? (Chciałam napisać 22 – chyba nie mogę się pogodzić ze starzeniem się 😀 ).

Nie wiem jak wy, ale ja jakoś sceptycznie podchodzę do wizji swojej emerytury z ZUSu. I chociaż ciągle sobie mówię, że zacznę w końcu odkładać – na zaś, na dom, na jakieś oszczędności, to nie interesowałam się tematem. Stwierdziłam, że przy okazji doedukuję teraz siebie i Was. 🙂

Jednym z takich sposobów na oszczędzanie – i jednocześnie inwestycje na później są produkty związane z oszczędnościami emerytalnymi.

Jak oszczędzać na emeryturę?

Wiem. W wieku dwudziestu kilku czy trzydziestu kilku lat emerytura wydaje się być bardziej odległa, niż księżyc. Wydaje mi się, że warto jednak już teraz zorientować się, jakie mamy opcje do wyboru i co możemy zrobić, żeby w wieku 70 lat nie liczyć, czy nam starczy do pierwszego albo na leki.

Pokażę wam dwa sposoby na zabezpieczenie swojej przyszłości finansowej: IKE – czyli Indywidualne Konto Emerytalne i IKZE – Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego.

Inwestowanie IKZE

IKZE to jeden ze sposobów, żeby zabezpieczyć sobie swoją przyszłość w trakcie emerytury. Wpłacamy tam różne kwoty – zależne od  kiedy i ile chcemy wpłacać – ale musimy pamiętać, żeby w ciągu roku nie przekroczyć limitu, który wynosi 1,2 krotność średniej krajowej, czyli 4866 zł.

Kiedy już uzbieramy sobie tam kwotę na porządne wakacje na Hawajach to możemy je wypłacić, ale pod jednym warunkiem – musimy skończyć 65 lat. Dodatkowo, to co wpłacimy, możemy sobie odliczyć od dochodów w danym roku (nawet do 1 557 zł).

Więcej o IKZE przeczytacie tutaj: klik

Inwestowanie IKE

IKE to inny sposób na odkładanie na emeryturę. Konto może założyć każdy, kto skończył 16 lat. Tak jak w IKZE, jak już uzbieramy na lot na Marsa, który był naszym marzeniem, to możemy wypłacić pieniądze. Musimy tylko skończyć 60 lat lub mieć 55 lat i już być na emeryturze.

Więcej o IKE przeczytacie tutaj: klik

Co warto wziąć pod uwagę, kiedy wybieramy IKE?

  • limity ike 2016, czyli roczny limit wpłat w tym roku to 12 165 zł
  • musimy wziąć pod uwagę koszt otwarcia
  • wielkość pierwszej wpłaty
  • opłatę za zarządzanie
  • koszty wyjścia z produktu

Dobrą ofertę ma NN Investment Partners, gdzie nie ma opłaty za otwarcie ani kosztów wyjścia z produktu, a wielkość pierwszej wpłaty wynosi 50 zł.

PO CO OSZCZĘDZAĆ?

Ja naprawdę wiem.  Emerytura w tym momencie to jakaś abstrakcja, prawda? Ale rzeczywistość wygląda tak, że lepiej odkładać sobie pomalutku i mając sześćdziesiątkę pojechać na hipisowską podróż do Stanów, niż liczyć każdy grosz na leki – bo nie ukrywajmy, podstawowa emerytura nie zapewni nam ani kokosów, ani nawet wycieczki do Czech. Nie wiem, czy starczy nawet na karmę dla naszych 40 kotów (bo widząc wasz entuzjazm na zdjęcia Nitki wierzę, że lubicie koty tak samo jak ja).

Jeśli chociaż trochę zainteresował was temat oszczędzania na “stare lata”, zerknijcie na ten wpis – KLIK – tam mądra głowa wytłumaczyła kwestię IKE i IKZE dużo bardziej profesjonalnie i jaśniej niż ja.

KROK PO KROKU

Dobrze. Więc to są moje aktualne sposoby na zarabianie, oszczędzanie i inwestowanie pieniędzy. Mam nadzieję, że będą dla Was przydatne i może komuś pomogą przy planowaniu domowego budżetu 🙂

Jeśli macie jeszcze jakieś ciekawe patenty – dajcie znać w komentarzach! Uważam, że dzielenie się taką wiedzą zawsze się przydaje i zwraca. 🙂

Pamiętajcie, jeśli ten cały wpis brzmi dla was jak zaklęcie abrakadabra – najlepszą metodą są małe kroki. W czasach, kiedy miałam dychę do końca tygodnia też nie ogarniałam ani tego, jak dobrze oszczędzać, ani nie wiedziałam, jakie są sposoby na dobre zarządzanie pieniędzmi. Krok po kroku wyrobiłam swój własny system, który na razie bardzo dobrze się sprawdza 🙂

Wpis powstał we współpracy z NN Investment Partners TFI

Total
67
Shares
  • Marta, jak Ty to robisz, że o czym byś nie napisała, zawsze jest motywująco? 😀
    Po przeczytaniu tego posta (bardzo wartościowego swoją drogą i dziękuję Ci za niego!) mam ochotę wstać i działać, działać, działać! Bo myślenie o takich rzeczach jak pieniądze i oszczędzanie jest bardzo ważne, a jakoś jak ktoś nie kopnie w tyłek, to się nie chce za bardzo. 😀

    Tak sobie myślę, że oprócz takich wielkich akcji jak szukanie wielu źródeł dochodu, inwestowanie w siebie, wpłacanie na konto emerytalne jest też zwyczajny rozsądek na co dzień. Kupowanie w sklepie tego co dobre, tanie i – co najważniejsze – potrzebne, a nie byle czego i na zasadzie „a może się przyda?”.

    • Bardzo dziękuję! Staram się, żeby każdy wpis był w jakiś sposób wartościowy – w takim razie cieszę się, że mi się udaje 🙂

      Co do rozsądku – to prawda!

  • A ja nie do końca jestem przekonana do takich produktów do zbierania pieniędzy na emeryturę. Chyba wolę jednak robić wszystko na własny rachunek i mieć kontrolę nad swoimi pieniędzmi przez cały czas. Fakt- na razie nie zbieram na emeryturę, bo czeka mnie bardzo kosztowna aplikacja, na którą chcę uzbierać w trakcie studiów, a i własne mieszkanie się marzy, więc ze skromnego studenckiego budżetu jest na co odkładać. 🙂 W każdym razie uważam, że jeśli uda mi się w przyszłości zarabiać wystarczająco dużo, to równie dobrze, mogę rocznie oszczędzać więcej i przestać pracować wcześniej, to dla mnie bardziej kusząca wizja 🙂 W każdym razie myślę, że fajny tekst, który uświadamia ważne kwestie, bo faktem jest, że na ZUS nie ma co liczyć.

    • Każdy ma swoje preferencje i to zrozumiałe 🙂 Mi też się marzy własne mieszkanie już, ale jeszcze do tego długa droga 🙂

      • Długa? Przy Twoim zapale i zaangażowaniu (który widać chociażby na blogach) powinnaś już wybierać kolor płytek do łazienki 😉
        Dawid

  • Julia

    Coraz poważniej zaczynam się zastanawiać nad dorobieniem sobie sprzedając rękodzieło 🙂 zastanawiałam się tylko jak się do tego zabrać, gdzie sprzedawać itp…. : już kiedyś zajmowałam się malowaniem… Zniczy 😀 jak ludzie widzieli, że ręcznie malowane, to sporo osób kupowalo, tyle że wtedy tylko malowałam, a moja babcia sprzedawała w kwiaciarni. Malowałam też znajomym obrazy na ścianach i planowałam jakoś się rozreklamować, żeby zacząć na tym zarabiać 🙂 może rzeczywiście spróbuję coś wykombinować 🙂

    • A najpierw wypromować się na FB i potem założyć sklepik internetowy? A jeśli nie chcesz działalności, to sprzedawać przez pośrednika 🙂

      • Julia

        Możliwe że tak właśnie zrobię, dzięki za radę 😉

  • Że ciekawie to jedna sprawa, ale że tak motywuje do działania, do zmieniania na lepsze swojego życia to co innego! 🙂

  • U mnie w pracy mówi się, że żeby móc spokojnie spać, należy mieć w zapasie trzy miesięczne pensje, by w sytuacji kryzysowej mieć z czego skorzystać. Jestem na etapie budowania tego zapasu :D.

    • Najgorzej jest chyba zacząć 🙂

    • Myślę bardzo podobnie. Trzy miesięczna wypłata to optymalna suma na czasy niespodziewanego kryzysu. Także buduję swój zapas, powodzenia w budowaniu Twojego!

  • Susie

    Ja od wieku 13 lat mam konto, a od pierwszego stypendium w wieku lat 16 całkiem dobrze ogarniam oszczędzanie. Brak pieniędzy na studiach mi niestraszny, bo kiedy tylko zaczęłam otrzymywać od rodziców pieniądze na utrzymanie (nie pracuję ze względu na wymagające studia, a przyszłym roku może podejmę studia na drugim kierunku) – założyłam drugie konto, a to pierwsze z niemałymi pieniędzmi potraktowałam jako oszczędnościowe. Dzięki temu widzę, ile wydaję w skali miesiąca i że np. muszę przystopować z wydatkami, ale też mam zgromadzone pieniądze na większe wydatki czy „czarną godzinę”. Trzecie konto służy mi do rozliczeń z chłopakiem, z którym mieszkam – to tam są nasze wspólne pieniądze na paliwo, jedzenie i wyposażenie mieszkania. To sprawiedliwy sytem, dzięki któremu zniknął problem wiecznego rozliczania – a to większych zakupów z Tesco czy innej Biedry, a to tych drobnych jak bułki z piekarni. Dzięki temu, że konta są darmowe i w jednym banku, system jest prosty i bardzo wygodny. Karty mam tylko do dwóch kont, których używam na co dzień – dzięki temu nie boję się, że ktoś ukradnie całe moje oszczędności, gdybym za późno zorientowała się, że zagubiłam kartę. Każdemu, kto jest w podobniej sytuacji jak ja szczerze polecam takie rozwiązanie.

    • Bardzo fajne patenty, dziękuję za taki wartościowy komentarz! 🙂 Może ktoś skorzysta 🙂

  • Dziękuję Julia!!

  • No to mamy bardzo podobne podejście do pieniędzy i przejścia finansowe też 🙂

  • 高見彩乃

    Oszczędzanie na emeryturę to fajny pomysł. Ale co w przypadku, gdy pieniądz mocno straci na wartości jak będę mieć to 65 lat i zamiast odkładanych przez x-dziesiąt lat 100 tys zł zrobi mi się tysiąc? Da się przed tym jakoś obronić?

    • Pieniądze leżące w szufladzie tracą na wartości. Jeśli jednak zainwestujesz je chociażby w obligacje, to większość z nich jest oprocentowana powyżej inflacji. Jest to dobre zabezpieczenie, nie gwarantuje jednak 100% bezpieczeństwa – oprocentowanie jest obliczane na podstawie wskaźnika inflacji z poprzednim roku, a wtedy mogła być ona dużo niższa.
      I to można jednak przeskoczyć dywersyfikując kapitał i inwestując go w różne typa aktywów – np. akacje, obligacje i złoto. Można również kupić nieruchomości lub grunt. Ich cena jest dość stabilna, a poza tym mogą nam dawać one stały dopływ gotówki z wynajmu.
      Dawid

    • Madix

      Nie zgodzę się z postem użytkownika Zorganizowani.

      Po pierwsze, nie zawsze jest inflacja – w ostatnich latach mieliśmy deflację, co oznacza, że pieniądze trzymane w skarpecie zyskiwały na wartości 🙂

      Po drugie – pieniądz robi pieniądz. Odkładam pieniądze raptem od roku a już z lokat zysk mam taki, że mogę sobie co miesiąc pójść za darmo do kina, bo bank płaci mi za to, że trzymam w nim pieniądze 🙂 Magia % składanego potrafi być potężna. Zawsze jak ma się pieniądze, to można nimi wykonać jakiś ruch, także w przypadku kryzysu – nie ulega jednak wątpliwości że bardziej komfortowo jest mieć zdewaluowane oszczędności niż kredyt, który nagle podwoił swoją wartość, jak u frankowiczów… Tak jak pieniądz robi pieniądz tak dług robi dług, i warto o tym pamiętać w kontekście oszczędzania (nie posiadanie długów jest również finansowym sukcesem!).

      Po trzecie – 100krotny spadek wartości pieniądza? To nie jest niestety nierealny scenariusz, ale taka utrata wartości pieniądza (szczególnie raptowna) wiązałaby się z ogromnym globalnym kryzysem, a wtedy są dodatkowe problemy. Kiedy utrata wartości pieniądza nie jest raptowna, można jej zapobiegać, lokując pieniądze.

      Tutaj przejdę do części, gdzie się z użytkownikiem Zorganizowani zgadzam. Są strategie na to, jak utrzymać wartość pieniądza – najczęściej wymienianym jest złoto, które w trakcie kryzysów gospodarczych utrzymuje wartość (z gruntami bywa różnie), bardzo rozsądna i polecana jest również wspomniana przez użytkownika Zorganizowani dywersyfikacja. Jest to jednak trudny temat, bo wyobraź sobie globalne zamieszki spowodowane ogromnym kryzysem gospodarczym? Ciężko powiedzieć, jaka tratwa będzie najlepsza na tonącym Titanicu… Można jednak w Internecie odnaleźć różne strategie inwestowania, także te dedykowane zabezpieczeniu kapitału w sytuacjach kryzysowych.

      Polecam pogooglać o kryptowalutach – to nie jest tak, że polecam (nie czuję się kompetentna), ale googlając te hasła na pewno trafisz na różne strategie inwestycyjne.

  • Odkąd zarabiam sam na siebie to łatwiej mi się oszczędza niż gdy wydawałem cudze pieniądze (rodziców). Opcje z IKE I IKZE są w porządku, ale jak na razie bezpieczniej czuje się wpłacając pieniądze do mojego magicznego pudełka schowanego głęboko w szafie. Wiem, że na wypadek naprawdę pilnej potrzeby będę mógł ich użyć.

  • Fajnie, że wspomniałaś o zwiększaniu dochodu. 🙂 Moim zdaniem to absolutna podstawa. Można zaciskać pasa, ale ile w ten sposób można ugrać? 200zł? 500? W drugą stronę mamy dużo większe pole do działania.
    A jeśli już coś odłożymy, to najważniejsze, by nie tracić (a przynajmniej dużych kwot). Jeśli stracimy 50% to musimy później zarobić 200% by wyjść na 0. Na 0! Inwestycja 100% oszczędności w akcje nie jest więc najlepszym pomysłem. 🙂 A IKE? instrument dobry bo chroni nas przed podatkiem Belki. Szkoda, tylko, że emeryturę z tych pieniędzy można rozpocząć dopiero w wieku 65 lat…
    Fajny wpis. 🙂 Aż poniosło mnie w komentarzu 😉
    Dawid M

  • Karina

    Ja powoli oszczędzam, naprawdę małymi kwotami. Niestety moja mama narobiła długów, których spłata została scedowana na mnie, więc idzie bardzo powoli.
    Ale jestem zdziwiona wieloma komentarzami, aby na emeryturę udać się szybko. Na razie mam 23 lata i startuje w „karierze” – bo pracuje od kilku lat, ale to takie studenckie prace – ale mam nadzieję, że będę kochać moją pracę i będę chciała pracować jak najdłużej – wzorując się na Stanie Lee, Betty White. Wiem, że to są artyści więc trochę inny profil, ale dobry przykład. Mam nadzieję, że w wieku 80 lat nie będę seniorem w ośrodku dla osób z demencją (chociaż mogę się tego spodziewać ze względu na genetykę), ale wartościowym pracownikiem – a może pracodawcą i businesswoman 😉

    A wracając do tematu ogarniania finansów domowych.
    Z niematerialnych to jak najbardziej inwestuje w siebie – może nie inwestuje pieniądze bo nie mam- ale czas i umysł jak najbardziej. Dużo się uczę i wierzę, że w przyszłości mi to zaprocentuje. Zwłaszcza, że się interesuje programowaniem, który jest zawodem przyszłości.

    Dodatkowo, śledzę wydatki – chociaż słabo mi idzie planowanie budżetu 🙁
    Mam małe konto oszczędnościowe, może się uda. W pracy od nowego roku zapowiedzieli podwyżkę więc juhu!
    Przymierzam się do otworzenia jednego z funduszy IKZE. Chce wpłacać małe sumy, ale których nie dam rady wyciągnąć nawet kiedy świat mi się zawali. Ale mam w planach oszczędzać dodatkowo. Zobaczymy co z tego będzie 🙂

    • Pantegram

      Myślę, że inaczej jest, kiedy pracować nie trzeba, ale się chce, a inaczej, kiedy trzeba pracować – wielu ludzi lepiej się czuje, nie mając nad sobą presji 🙂

      Nie bez znaczenia jest też pewnie jednak konsumpcyjny styl życia, który dla części ludzi jest celem samym w sobie i spełnieniem marzeń – „nic nie robić, konsumować”… Część osób ceni sobie wyżej wartości niematerialne, ale ja niestety nie znam ich zbyt wiele i trochę smutno mi, kiedy widzę, jak bardzo ludzie się przejmują tak IMO nieistotnymi rzeczami, jak posiadanie najnowszego modelu telefonu, jak najdroższego samochodu, jak największego domu itd. – mam wrażenie, że to takie kompensowanie pustki w życiu przedmiotami i próba podniesienia swojego statusu przez objawy „bogactwa” (które ostatnimi czasy zatrważająco często jest bogactwem na kredyt, czego już kompletnie nie rozumiem).

      Myślę, że na starość chciałabym pozostać aktywna, ponieważ nieużywane ciało szybciej niszczeje – łatwiej stracić zdolność ruchu, kiedy się nie ćwiczy, ze zdolnościami intelektualnymi jest podobnie. Nie wiem w sumie jednak, czy chciałabym pracować – na razie tak, ale już wiem, jak nasze poglądy mogą ewoluować na początku lat – kiedyś np. sprawiało mi przyjemność imprezowanie, a teraz już tak bez szału, a jestem w Twoim wieku 🙂

  • Aga Ciąder

    Marta, przepraszam, że zupełnie nie na temat, ale chciałabym się dowiedzieć, czym karnisz swojego kotka? 🙂

  • Ja mimo wszystko trochę nie wierzę w takie zabezpieczenia jak IKE czy IKZE. Mam wątpliwości, co do ich opłacalności, a także nie odpowiada mi wizja, że pieniądze będą dostępne dopiero po 60 roku życia. Póki co oszczędzam na własne cztery kąty. I cały czas myślę o pierwszej przedstawionej przez Ciebie zasadzie, czyli zwiększaniu zarobków oraz ich dywersyfikacji. Myślę, że zarabiając coraz więcej przy zachowaniu podobnego poziomu życia w późniejszych latach będę mogła odkładać większe kwoty na „emeryturę”. Jeżeli ktoś jest zainteresowany takimi kwestiami, zwłaszcza zwiększaniem zarobków to wiele cennych informacji można znaleźć w książkach (np.”4-godzinny tydzień pracy”) oraz wielu blogach z tematyki finansowej.

  • Gdzie Sens

    Masz już dość zwykłych artykułów o życiu? To zapraszam na http://www.gdziesens.pl

    Codzienna dawka zmyślonych wiadomości ze świata

    A możesz sam wymyślasz zabawne historie? Wyślij do nas zgłoszenie i zgarnij nagrodę w co miesięcznym konkursie

    http://www.gdziesens.pl/wiadomosc-z-marsa/

    Nasz FP: https://www.facebook.com/gdziesens/