Nie zawsze się chce. Pół biedy, jeśli możemy sobie pozwolić na małe wolne – gorzej, kiedy pracy i projektów jest sporo, a chęci brak. Jak być produktywnym, nawet, kiedy motywacja wyszła gdzieś i nie wiadomo, kiedy wróci? Oto kilka moich patentów na spięcie tyłka i ruszenie do działania.

Zanim zaczniemy: każdy ma momenty, kiedy się nie chce; to naturalne. Nie znam osoby – i uważam, że nie istnieje – która potrafi działać bez przerwy i zawsze ma dobry humor oraz wielką motywację.

W pogoni za tą zajętością, kolorowymi kalendarzami i spotkaniami umówionymi w harmonogramie, zapominamy, że odpoczynek też jest potrzebny. Jeśli więc czujesz, że jesteś przytłoczony pracą, zrób sobie jeden dzień wolnego – wbrew pozorom, świat się nie zawali (chociaż ja zawsze myślałam, że jak przez 1 dzień wypnę się na wszystkich, to nastąpi apokalipsa – nie nastąpiła).

14705134_1670325833258567_1220683426974138368_n

Są jednak momenty, kiedy teoretycznie powinniśmy działać – uczyć się, realizować projekty, pracować – a motywacji po prostu nie ma. Nie wiem, wyszła, uciekła przez balkon i nawet wołami nie można nas zaciągnąć do zrobienia czegokolwiek. Nie ma tego „flow”, tego uczucia „ok, dobra, działam!”.

Co wtedy? Jak się ratować?

JAK ROBIĆ RZECZY, KIEDY NIE MA MOTYWACJI

Mam opracowany mini program naprawczy, który mimo braku chęci pozwala mi na zrealizowanie, co trzeba i co muszę zrobić.

Zasada Blokady

Pierwsza rzecz, którą robię, to zablokowanie rozpraszaczy. Blokuję FB i Instagram, wyciszam telefon, zamykam maila, wyłączam telewizję bądź muzykę (albo przełączam na specjalną playlistę do pracy). Z otwartymi pięćdziesięcioma zakładkami nie da się pracować, a „wielozadaniowość” tak naprawdę prowadzi do niezrobienia niczego.

Bez Blokady i bez motywacji prawdopodobieństwo, że wreszcie się zabierzesz do pracy, jest bliskie zeru. Kaman, bądźmy ze sobą szczerzy. Nie dość, że ci się nie chce, to jeszcze na fejsbukowym czacie koleżanka przesyła ci emoty z kotami – gdzie tu miejsce, żeby się skupić?

Zasada Listy z Priorytetem

Po Blokadzie robię krótką listę z rzeczami, które MUSZĘ koniecznie dzisiaj zrobić. Nie te, które POWINNAM dzisiaj zrobić. Tylko te, które MUSZĘ.
Staram się, żeby nie było to więcej, niż 5-6 zadań. I teraz, z tych zadań wybieram 1-3 najcięższe zadania. To właśnie od nich zacznę swoją pracę.

pexels-photo-131979-large

Zasada Bloków

Wyrzuccie wielozadaniowość do kosza.

Pracuję blokami. Czyli jeśli piszę maile, to piszę je, aż skończę, a nie piszę 2 maile, potem wpis na blogu, potem robię zakupy i potem znów piszę maile. Nie. Robię jedną rzecz za jednym razem i staram się ją kompletnie skończyć. Praca blokami jest jaieś 50347583 razy bardziej efektywna.

Podziel swoje zadania na bloki i tak je realizuj. Np. najpierw odrób wszystkie lekcje, a potem dopiero się ucz na sprawdzian. Albo najpierw odpisz na maile, a potem drukuj umowy czy wykonuj telefony. Nie rozpraszaj się zmienianiem zadań, bo właśnie to sprawia, że jeszcze bardziej nam się nie chce.

Zasada 15 minut

Jeśli bardzo mi się nie chce, zaczynam OD RAZU i obiecuję sobie, że będę to robić tylko kwadrans. Zazwyczaj gdy ten czas mija już jestem wciągnięta w tą czynność i po prostu robię ją do końca. Spróbujcie. Grunt to zmusić się do rozpoczęcia – to dość istotne. Bardzo dużo osób cacka się ze sobą, miętoli, powtarza 50 razy „mi się nie chce”, „nie mogę się za to zabrać”. Gdybyście zaczęli od razu, już dawno byście skończyli 🙂

pexels-photo-52649-large

Zasada Pomodoro

25 minut pracy, 5 minut przerwy. W mojej przeglądarce zainstalowałam sobie specjalną wtyczkę do Pomodoro, która odmierza mi czas i dzwoni, kiedy ten upłynie. Dodatkowo ustawiłam sobie blokowanie stron podczas pracy, czyli kiedy pracuję i próbuję wejść na fejsa, to wyświetla mi się komunikat, żebym wracała do roboty 🙂 To jest bardzo skuteczne nie tylko dlatego, że pozwala ci się nie rozpraszać, ale też dlatego, że uświadamia ci ile razy bezwiednie sam się rozpraszasz, sprawdzając 5835 maila czy odświeżając fejsa. Polecam!

MOTYWACJA – MOŻE, ALE NIE MUSI

I pamiętaj – motywacji częściej nie ma, niż jest. Zazwyczaj. Są dni, kiedy od rana zrywamy się do działania i wykonujemy zadania jedno za drugim, ale jest też bardzo dużo takich, kiedy po prostu średnio nam to wszystko idzie – i to jest normalne. Często ludzie naczytają się na prawo i lewo o tym, jak się motywować, że należy czuć inspirację i jak jej nie ma, to jest źle i okropnie, ale… to wszystko jest przereklamowane.  Trzeba podejść do sprawy rozsądnie, bo dużo ważniejsza od motywacji jest… po prostu samodyscyplina.

Nie warunkuj więc swojej pracy od motywacji.  Nie jest tak, że ci, którzy zdobyli najwięcej, budzą się codziennie rano i słońce im świeci z tyłka. Im też się nie chce. Grunt to uświadomić sobie, że robisz rzeczy dla siebie czy dla swojej lepszej przyszłości.

Co ważne – tak jak pisałam na samym początku – czasami warto też po prostu odpuścić. Niestety, często zaślepieni „zapracowanym życiem” nie pozwalamy sobie na odpoczynek – nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim psychiczny!

To są moje sposoby na zmuszenie się do pracy, kiedy trzeba, a kiedy się nie chce. Może macie jeszcze jakieś patenty? Dajcie znać 🙂

Zapraszam Was na FACEBOOKA i INSTAGRAM.