Wszyscy chcemy robić fajne rzeczy. Realizować swoje projekty, ożywiać pomysły, spełniać marzenia i sprawić, że staniemy zadowoleni, z rękami na biodrach i powiemy do siebie „dobra robota”. Zanim jednak zgubimy buty, próbując sprintem dobiec do celu, zastanówmy się nad jedną rzeczą: jak zrobić projekt, żeby nic się nie spieprzyło?

W tym roku całkowicie postawiłam na realizowanie swoich planów. Pracuję nad własnym produktem, sama zorganizowałam trening na dwieście osób,  dalej pracuję „na własną rękę” i rozwijam swoją działalność w sieci.

Jednak prowadzenie własnych działań nie zawsze idzie tak, jak to przedstawiają na motywujących obrazkach – wręcz przeciwnie. Co chwila się coś nie udaje, z którejś strony coś się wali i w pewnym momencie masz już po prostu wszystkiego DOSYĆ. Ale każde takie doświadczenie to dla mnie coś jeszcze – nauka na przyszłość.

Pomyślałam, że podzielę się dzisiaj z wami paroma wnioskami, które powinien wiedzieć każdy, kto próbuje robić coś na własną rękę.

JEŚLI SAM CZEGOŚ NIE ZROBISZ – TO NIE BĘDZIE DOBRZE ZROBIONE

Rzecz, o której przekonałam się niesamowicie szybko – inni ludzie nie mają interesu, by ci pomagać. Taka jest prawda. I chociaż nie jestem za byciem Zosią Samosią, bo to jest prosta droga do zaharowania się na śmierć, to nie da się ukryć, że niektóre rzeczy należy wziąć we własne ręce. Bo innym po prostu na nich nie zależy.

Jeżeli robisz coś ważnego, dużego – staraj się mieć mały kredyt zaufania do ludzi, którzy mają „coś załatwić”. Wiem. Brzmi okropnie. Ale z doświadczenia widzę, że jeśli jakieś działanie nie jest w czyimś interesie, to albo się nie postara, albo tego nie zrobi.

Ja mam to szczęście, że wszystkie projekty realizujemy we dwójkę z Patrykiem. Zorganizowanie treningu, zrobienie własnego produktu, wspólna praca w domu  – jedno ma drugie i odwrotnie. Zarówno jemu jak i mi zależy tak samo, bo to ‚nasze’. Niekoniecznie jednak będzie zależeć dziewczynie, która robi coś w imieniu marki, bo to nie jej marka. Jeżeli nie jest do końca zadowolona z pracy, prawdopodobnie nie włoży w to serca.

Wiele razy już się zdarzało, że właśnie taka osoba, która działa tylko w czyimś imieniu, ale sama w sumie nie ma w tym interesu, coś robi nie tak. Nie dopilnuje ważnej rzeczy, nie załatwi, spóźni się. Warto brać na to poprawkę – niekoniecznie wykonywać pracę tej osoby i robić z siebie Zosię Samosię, ale np. upewnić się dzień wcześniej, czy na pewno dana osoba o wszystkim pamięta i wszystko jest ogarnięte.

LUDZIE BĘDĄ W CIEBIE WĄTPIĆ. I TO BARDZO.

Wszystkie pomysły, które wychodzą poza „normalność” raczej się nie spotkają z entuzjazmem – na to się przyszykuj. To znaczy – mam zawsze kilkoro dobrych przyjaciół, którzy wspierają mnie w moich działaniach i to najlepsza rzecz na świecie. Ale dalsi znajomi, obcy ludzie, którym będziesz przedstawiać swoje pomysły lub ofertę – te wszystkie osoby będą robić minę w stylu „jasne, jasne” albo w jakiś sposób dawać ci do zrozumienia, że niezbyt w ciebie wierzą.To bardzo dołujące. Za każdym razem, kiedy się z czymś takim spotykam, najpierw jest mi mega przykro. Ale potem łapię jakąś taką motywację w stylu „tak? Nie uda mi się? To patrz.”. I działam dalej, mocniej, lepiej. Odrzucenia, porażki, zwątpienia, brak entuzjazmu – to się spotyka na co dzień, kiedy próbuje się ze swoim pomysłem wyjść przed szereg. W takim wypadku najważniejsze są dwie rzeczy: pewność co do swojego projektu i wiara w swoje umiejętności. Ogromnym wsparciem jest też chociaż jedna osoba, która w ciebie wierzy ale wiem, że nie zawsze możemy sobie liczyć na taki „komfort”.

Głowa do góry – ja w Ciebie wierzę. 🙂

TO NIGDY NIE JEST NA CZAS

Skończenie projektu, postawienie strony internetowej, napisanie magisterki, uzbieranie funduszy na coś – to nigdy nie skończy się wtedy, kiedy ty zakładasz, że skończysz. Nigdy. Głównie dlatego, że wydaje nam się, że jesteśmy jakimiś supermenami, którzy są w stanie zrobić wszystko mega szybko bez przeciwności losu.

Moja wskazówka  – coś planujesz? Ustal deadline na o 50 % później, niż ci się wydaje. Jeśli coś ma ci zająć miesiąc, prawdopodobnie zajmie dwa. Takie jest życie. Tak to po prostu wygląda. Bo po drodze zdarzają się anginy, choroby bliskich, dzień lenia i jakiś nagły wypadek, który sprawia, że chociaż zakładałeś sobie codzienną pracę nad projektem przez 60 minut, to wcale tego nie zrealizowałeś. Tyle, że zamiast katować się wyrzutami sumienia, po prostu z góry ustal sobie więcej czasu.

To aż tak proste. Szkoda, że na to nie wpadłam szybciej.

WYCIĄGAJ WNIOSKI

I najważniejsze – wyciągaj wnioski. Pewnie dla większości z Was wszystkie te rzeczy, o których wspominałam wcześniej są oczywiste. To dobrze. Dla mnie nie były. Dopiero na własnej skórze musiałam się przekonać, co może pójść nie tak, żeby teraz brać na to poprawkę.

A skoro o marzeniach mówimy, to mam do Was prośbę. Mój znajomy Michał razem z grupą swoich znajomych bierze udział w konkursie. Walczą o 10 tysięcy złotych.  Na razie są w czołówce, a głosowanie trwa tylko do jutra (1 grudnia) do 16:00. Zaprojektowali aplikację, która – moim zdaniem – jest genialna.

Aplikacja łączy ludzi w pełnych wrażeń fabularnych grach miejskich. Opowiadając historie prawdziwych postaci oraz legend, przeprowadzi was przez nieznane zakątki miasta, zaprowadzi do klimatycznych pubów, muzeów oraz zapomnianych kultowych miejsc. Rozwiązując tajemnicze zagadki, śledząc historię legendarnych postaci możesz spędzić pełen przygód i emocji wieczór ze znajomymi lub dołączyć do grupy nowopoznanych ludzi.

Proszę Was o głos na Michała i jego drużynę. Zagłosować można tu: KLIK, ale pamiętaj, że trzeba uzasadnić chociaż jednym zdaniem swój wybór – inaczej głos jest nieważny. Po głosie przyjdzie do Was potwierdzenie na mail, które trzeba „klepnąć”.

Wiem, dużo roboty. Ale może ty pomożesz dzisiaj mu, a ktoś pomoże z twoim marzeniem tobie?

Do przemyślenia.

  • Jakie to mocno prawdziwe. Szczególnie ten pierwszy punkt!

  • Klaudia

    Ja miałam napisać esej 3 tygodnie temu, ale coś mi nie wyszło. I napiszę dziś, o! Bo mam wene i duużo czasu.
    Super post, Marta. Uwielbiam czytać Twojego bloga z rana :))

  • Glos oddany! Zycze Kolegom powodzenia!

    Dzieki za fajny post z rana! Bardzo trafne obserwacje i dobre rady. Niby wszystko oczywiste, ale latwo sie o tych oczywistosciach zapomina, wiec mala powtorka czasami jest wazna 🙂

  • Trafne rzeczy, też kiedyś bedę chciała pracować na swoim jako artystka/grafik, więc pewnie nie raz do tego zajrzę. 😉
    Głos na chłopaków oddany, trzeba pomagać bezinteresownie

  • Książkowy Potwór

    Głos oddałam, co do postu mnie najbardziej właśnie zawsze demotywują wątpliwości innych osób co do moich planów. Ale kurcze no, wara! To są moje plany, nie ich 😀

    Swoją drogą, jak zawsze motywujesz, nawet jeśli post nie jest typowo „motywacyjny”, dziękuję 🙂

    • Julia

      Kiedyś też tak miałam, że kiedy ktoś mówił mi że coś się nie uda, to ja tez przestawałam w to wierzyć, ale jakiś czas temu, właśnie po takiej sytuacji pomyślałam sobie, że „jak to tak? Byłam pewna praktycznie na 100%, a jedno zdanie wystarczyło, żeby mi to odebrać?” i teraz za każdym razem gdy ktoś we mnie wątpi, to traktuję to jako kolejną motywację w stylu „ja nie dam rady? A już ci udowodnię, że dam”. I wiem, że to nie za dobrze być złośliwym, ale za każdym razem gdy coś mi się nie udaje, nie chce mi się i mam ochotę dać sobie spokój, to staram się bardziej, tak na złość i na przekór w stylu „już ja ci pokażę” 😀

  • zagłosowane!
    Ehh najbardziej mi dokucza punkt ze zwątpieniem. Hm może nie do Końca zwątpieniem, ale z dziwnymi reakcjami ludzi. Jakieś głupi komentarz, albo takie dziwne odbijanie piłeczki typu ja robię coś fajnego to druga osoba wymyśla, żeby mnie przebić (w sumie nie robiąc tak naprawdę niczego specjalnego, ale nagadać się i pr zrobić sobie trzeba). Byleby nie czuć się gorszym? wtf. I to wśród moich dobrych znajomych. Na szczęście to nie mój problem 😀 <3

  • Zagłosowane. Powodzenia, chłopaki! 🙂
    W ogóle Marto, co to za odmładzanie się w „o mnie” pod postem? 23 lata, zmieniaj ino szybko, coraz bliżej do ćwierćwiecza, bez oszustw : D

  • O takich ‚przyjaciołach’ ostatnio czytała fajny artykuł. Mówi się na nich ‚frienemy’ :/

    • Julia

      U króliczka doświadczalnego? Też czytałam 🙂

  • Le ira

    Rzadko się tutaj udzielam, chodź regularnie czytam i mam do ciebie Marta dużą prośbe. Biorę udział w konkursie ogólnopolskim na najlepszą książkę, i żeby była ona w ogóle przeczytana i oceniona przez jury muszę dostać się do top 50. Niestety, brakuje mi trochę głosów, mam za mało znajomych :c zagłosujesz? każdy głos się liczy z góry dziękuję 🙂 https://ridero.eu/pl/books/kwiat_ktory_zabija/

  • Kamila Laniecka

    Cześć Marta. Czytam Twojego bloga od około roku – właśnie wtedy poleciła mi go moja koleżanka i jestem jej za to polecenie będzie wdzięczna. Jesteś naprawdę bardzo inspirujacą, ciepłą i szczerą osobą, zapewne dlatego tak wiele osób do Ciebie wraca po kolejne wpisy. A najbardziej lubię Twoją naturalność – w swoich wypowiedziach niczego nie udajesz i do niczego się nie zmuszasz – po prostu piszesz tak jak czujesz. Ponad miesiąc temu sama założyłam bloga… I cóż tu dużo mówić, czuje się bardzo niepewnie, nie wiem tak na dobrą sprawę jak się do tego zabrać, jak zyskać czytelników, jak nabrać rozpędu i motywacji. Zauważyłam, że w wielu tematach się zgadzamy i mam podobne zdanie do Ciebie. Mam jednak też takie przekonanie, że nawet gdybyśmy poruszył identyczny temat, to Ty go ładniej ubierzesz w słowa, lepiej rozwiniesz i zaciekawisz czytelników. Nie chce też zabrzmieć jak typowy żebrak lajkow i robić siebie reklamy pisząc „o ale tu fajnie, zapraszam do mnie”. Nawet mi trochę wstyd, że u kogoś tak powszechnie poczytywanego staram się napominac o własnej twórczości. Ale co tu dużo mówić – napisałaś o marzeniach, a mi się marzy samorealizacja, duma, zadowolenie z siebie. A do tego trzeba się przecież rozwijać i do czegoś dążyć. I postawić ten pierwszy krok i zyskać pierwszego czytelnika i przynajmniej przekonać się, czy to jest coś dla mnie. Podrawiam gorąco i zostawiam link do tych moich maluch wypocin. Moze ktoś skorzysta. ;*
    poszukujacsie.blogspot.com

  • Świetny wpis! Podpisuje się pod każdym punktem choć najbardziej przemawia dla mnie pierwszy. „Umiesz liczyć? Licz na siebie” – niestety mimo, że na swej drodze spotykam mnóstwo pomocnych ludzi, zawsze warto brać pod uwagę pesymistyczny scenariusz i miło się zaskakiwać (nieraz bardzo często!) 🙂
    Dawid M

  • To powątpiewanie bywa najlepszą motywacją… 🙂

  • perpetratorXX

    bardzo dobry blog
    Zapraszam również do mnie http://perpetratorxx.blogspot.com/p/cos-o-mnie.html

  • A wiesz co, może to kwestia tego, że otaczam się dobrymi ludźmi, a może po prostu faktycznie sprawia wrażenie takiej, która zawsze ciśnie do przodu, ale mało kiedy spotykam się z powątpiewaniem dotyczących moich planów. Zwykle wszyscy mówią „uda ci się, komu jak nie tobie?”
    Ale czasem takie podejście też jest męczące. Bo nie chcesz sprawić zawodu tym, na którym Ci zależy, pokazać, że jednak nie dasz rady 😉 to też jest trudne.

    Bardzo ciężko było mi przyznać mojej mamie, że nie skończę drugiego kierunku studiów, bo ona strasznie na to liczyła. Właśnie dlatego, że sądziła, że dam radę, a ja nie dałam (no dobra, po prostu podjęłam taką decyzję, ale wiecie o co chodzi). Zawiodłam ją trochę tym samym.
    Także są dwie strony medalu 🙂

  • Niestety, tak to jest, ze ludzie watpia w Ciebie, a dopiero potem kiedy ktos osiaga szeroko uznany sukces, mowia, tak, ja zawsze w niego wierzylem.

  • Hej super blog dajacy duzo motwacji .Z pewnoscia bede tu czesto zagladac .:)

    Zapraszam na mojego bloga:

    https://healthylifestylebyannmary.blogspot.com/

  • Jestem troszke starsza od Cb bo mam 26 lat i wiele cierpien i radosci za soba. Bede tu zagladac aby rebuilt myself:)Bardzo mi sie tu podoba:)

  • Paola

    Świetny blog i ciekawe tematy. Miło się go czyta, zapraszam do mnie gdzie dopiero zaczynam przygodę z pisaniem http://dziennacodzien.blogspot.com – blog o tematyce codziennej, życiu, motywacji i szczęściu

  • Przypomnialo mi sie zdanie, ktore cisnelo mi sie na usta przez 2 kolejne dni po przeczytaniu Twojego wpisu: Zwyciestwo ma wielu ojcow, porazka zadnego. Pozdrawiam serdecznie Beata