Cześć,
zapewne wydaje ci się, że nie masz czasu. A nie, sorry: ty jesteś pewny, że go nie masz. Bo tak jest, prawda? Wracasz z uczelni albo z pracy i jest już ciemno. Obiad, szybko coś co trzeba ogarnąć, dwie minuty przy komputerze, herbata i BACH! już jest wieczór.

A więc prysznic, piżama, spać. Budzik. Kolejny dzień. I tak w kółko.

Z pewnym zachwytem, ale też irytacją, przeglądasz zdjęcia znajomych i czytasz na blogach o tym, jak dobrze to jest ćwiczyć, rozwijać swoje pasje, czytać dużo książek, chodzić na spacery bez celu i w sumie, żyć. Robić coś innego niż codzienne obowiązki. Brzmi super, pewnie, myślisz wkurzony, ale co z tego, skoro ja nie mam kiedy tego zrobić? KIEDY NIBY? Chyba w nocy!

Czy wy nie widzicie, ile ja muszę zasuwać? Czy naprawdę nie rozumiecie, że ja nie mam czasu? – myślisz sobie, kiedy wszędzie nawołują cię do poruszania się albo spełniania swoich marzeń – ciekawe, czy wy byście robili dalej te swoje pasje-srasje, gdybyście musieli robić tyle, co ja!

Łatwo się zirytować. Wszystko wydaje się łatwiejsze, kiedy nic nie musisz. Nie myślałeś tak kiedyś? Że gdybyś nie pracował czy nie studiował, to z palcem w pewnej części ciała byś sobie ćwiczył, realizował się, może nawet książkę napisał? Ba! Robiłbyś wszystko dwa razy dziennie! Albo pięć. Pięć treningów, 10 książek do przeczytania, 3 filmy – co to dla ciebie? Gdybyś tylko miał czas…

Ale nie masz. I złościsz się, kiedy inni robią to, co ty też byś chętnie zrobił.

Widzisz, problem jednak polega na tym, że życie to kwestia wyborów i pewnych decyzji. Po pracy możesz zdecydować, że idziesz na trening albo leżysz przed kompem, scrollując fejsa. Po ośmiu godzinach na uczelni możesz pomyśleć, że teraz czas na piwo dla rozluźnienia, zamiast – na przykład – rozwijać się czy poczytać książkę na temat twoich zainteresowań. Twój wybór, ja nie oceniam. Nie mówię, że któryś jest lepszy.
Mówię tylko, że po prostu go masz.

Jako mama możesz decydować, że sama cały dzień zajmujesz się dziećmi, pierzesz, sprzątasz, gotujesz i jeszcze pracujesz na etat. Możesz też powiedzieć w końcu dosyć i podrzucić dzieci mężowi, a sama pójść na fitness albo do drugiego pokoju obejrzeć w ciszy – chociaż raz w tygodniu! – Seks w wielkim mieście.  Mąż to nie dziecko, tylko dorosły człowiek. Da sobie radę godzinę bez ciebie. Oczywiście, możesz wybrać pierwszą opcję jeśli chcesz. Żadna nie jest bardziej godna podziwu, po prostu akcentuję, że może tak być.

Tak naprawdę, dużo możesz, pytanie tylko, jak tego chcesz. I czy warto? Czasami tak. Czasami nie. Na pewno nie warto poświęcać godzin po pracy czy nauce na kolejną pracę i sen, olewając rodzinę i bliskich tylko po to, żeby móc sobie kupić sportowy samochód. Na pewno warto poświęcić chwilę na zadbanie o siebie lub dalszy rozwój, a nie na scrollowanie fejsa. Na fejsbuku nie odpoczywasz. Marnujesz tylko czas. I to sporo.

To nie do końca jest tak, że nie masz czasu. Nie obrażaj się, że ci to mówię – jestem szczera.
Po prostu czasami jest tak, że ty wybrałeś, że go nie masz.

Ot i cała filozofia.