Każdy ma swoje tajemnice. Jedni po kryjomu lubią się związać, inni mają dwie rodziny, a kolejni nocami pod kołdrą czytają tanie romanse z kiosku, które zawsze można kupić za piątaka.
A jakie tajemnice mam ja?

Mam wrażenie, że trochę przez kierunek bloga (rozwój/motywacja) ostatnio zrobiło się tu trochę bezosobowo i gdyby nie Piątki z Martą, to ten blog mógłby pisać każdy Janusz lub może Grażyna, a nawet Sebix, i nie zauważylibyście różnicy. No a przecież nie może tak być, bo ja nie jestem ani Januszem, ani Grażyną, ani Sebixem, ani nawet Karyną, a już na pewno nie Brajankiem, więc…

… więc dzisiaj trochę o mnie, będzie bardzo narcystycznie, ale jak to Patryk mówi: w końcu to twój blog.

Więc skoro mój blog, to mogę, prawda?

10 RZECZY, KTÓRYCH O MNIE NIE WIECIE

  1. Mam schizę na punkcie pudełek i opakowań. Jeżeli coś kupuję albo coś dostaję i to jest zapakowane w ładne pudełko bądź ładne opakowanie, to po obejrzeniu przedmiotu… chowam je z powrotem do pudełka.  Bo fajne. Wszystkie prezenty urodzinowe, jakie dostaję, leżą po tydzień w opakowaniach, bo nie chcę ich układać na półkę. W pudełkach jakoś bardziej cieszą. Mam wrażenie, że mogę wtedy dłużej się cieszyć tym, że je dostałam. Problem pojawił się, kiedy jako bloger zaczęłam dostawać różne „dary losu”, które też bardzo chętnie trzymam w opakowaniach. Nitka jest zadowolona – bo ma kolejne pudełko do siedzenia – ja też, ale mój chłopak dostaje szału. Ja natomiast się wkurzam, kiedy bez pytania on wywali pudełko…. i nie mam gdzie schować nowej rzeczy. Tragedia!
    12531100_1690962187784820_1842824550_n
    2. Kiedyś byłam bardzo otwartą osobą.  Bardzo chętnie rozmawiałam o sobie, o tym, co się u mnie dzieje i tak dalej. Potem po kilku niemiłych sytuacjach w liceum i na studiach nieco zamknęłam się na takie tematy i teraz bywa tak, że bardzo bliskie osoby nie wiedzą o jakichś dużych projektach, które robię, albo dowiadują się w ostatniej chwili, że coś tam. Czasami mają mi za złe, a to nie dlatego, że nie chcę im powiedzieć, tylko, że już dawno przestałam mieć potrzebę, żeby mówić komuś o swoich planach.
    3. Nie potrafię żyć bez herbaty. I mówię teraz naprawdę serio. Próbowałam zmienić na smakową, owocową, ale nic, ja po prostu kocham zwykłą, najzwyklejszą czarną herbatę z cytryną, najlepiej w wielkim kubku. Dzień zaczynam od herbaty i kończę na herbacie. Nie mam swojej ulubionej marki.
    14722969_324633247908197_924176833526628352_n
    4.  Mój chłopak się śmieje, że jestem totalną pyzą. Dlaczego? Bo kocham wszystkie mączne rzeczy: pierogi, pampuchy, kluski śląskie, chleb z masłem.. typowe pyzowe rzeczy 😀 Z racji mojego zawodu żeby sobie na nie pozwolić, muszę sporo pobiegać, ale WARTO. Kocham je!
    5. Łatwo mnie urazić. Mimo tego, że teoretycznie mam dystans do siebie, to to wszystko pozostaje w teorii. Szybko się obrażam i chociaż nie okazuję tego nigdy wprost, to zapamiętuję i potem mam dystans do takiej osoby. Szybko mi przechodzi, bo jestem osobą, która błyskawicznie się „odbraża”.
    6. Bardzo przywiązuję się do ludzi. Jak już kogoś polubię, to koniec, BFF do końca świata i w ogóle. Utrzymuję kontakty i to bardzo dobre z przyjaciółką z podstawówki i drugą z gimnazjum. Oraz z każdą inną osobą, która „wpadnie mi w oko” i z którą mi coś „kliknie”.
    7. Mam radar na koty. Każdego dnia, jak wychodzę, zawsze zobaczę gdzieś kota, nawet, gdy inne osoby go nie widzą (i zauważają go dopiero, jak krzyknę „o, kot!„). Ponadto gadam z każdym napotkanym kotem („hejka, co u ciebie słychać Panie Kocie?„). Koty to chyba wyczuwają, bo prawie nigdy nie było takiej sytuacji, żeby jakiś nie dał mi się pogłaskać.
    14257535_962205150573167_8987993451520322549_o8. Mam schizę na punkcie II wojny światowej. Ci, którzy śledzą mnie od dawna, wiedzą – pisałam licencjat na temat dziennikarstwa w trakcie Powstania Warszawskiego. Najbardziej w tym temacie interesuje mnie temat poświecenia się, życia codziennego w czasie wojny…  Bardzo mnie to rusza. Oglądam dużo kronik, czytałam jeszcze więcej książek na te tematy i gdybym wierzyła w reinkarnację albo coś w tym stylu (a nie wierzę), to dałabym sobie rękę uciąć, że żyłam w tych czasach, bo mam bardzo dużo empatycznych uczuć do tych ludzi i potrafię naprawdę mocno wczuć się w sytuację.

    9. Kocham się badać. Nie jestem hipochondryczką, ale kocham robić badania krwi i rutynowe, profilaktyczne testy. Jestem wielką fanką profilaktyki, czasami aż za bardzo. Wczoraj o północy badałam sobie za pomocą testów fizjoterapeutycznych czy mam jakieś przykurcze w mięśniach 🙂  Fascynuje mnie ludzkie ciało i po prostu lubię wiedzieć o sobie jak najwięcej. Jest to dla mnie temat rzeka, jak ktoś mnie o tym zagada, to już koniec.

    10. Codziennie śpiewam, chociaż średnio umiem. Jak to mówi moja przyjaciółka: masz zdolność do małego fałszowania. Potrafię zaśpiewać większość rzeczy POPRAWNIE. Czyli nie tak, że odlatujecie w kosmos jak mnie słyszycie, ale też nie tak, że chcecie uciec na Alaskę. Po prostu NORMALNIE. Ciągle śpiewam słuchając muzyki, czasami jak leci moja ulubiona piosenka w sklepie to nie mogę się powstrzymać i nucę pod nosem.

Dobra, to teraz się przyznać – kto jest w jakiejś rzeczy podobnej do mnie i możemy sobie przybić piąteczkę? 🙂 Czy może jestem dziwakiem, i nikt nie jest taki, jak ja ? 🙁

Macie jakieś swoje rzeczy, które Was wyróżniają?