Każdy ma swoje tajemnice. Jedni po kryjomu lubią się związać, inni mają dwie rodziny, a kolejni nocami pod kołdrą czytają tanie romanse z kiosku, które zawsze można kupić za piątaka.
A jakie tajemnice mam ja?

Mam wrażenie, że trochę przez kierunek bloga (rozwój/motywacja) ostatnio zrobiło się tu trochę bezosobowo i gdyby nie Piątki z Martą, to ten blog mógłby pisać każdy Janusz lub może Grażyna, a nawet Sebix, i nie zauważylibyście różnicy. No a przecież nie może tak być, bo ja nie jestem ani Januszem, ani Grażyną, ani Sebixem, ani nawet Karyną, a już na pewno nie Brajankiem, więc…

… więc dzisiaj trochę o mnie, będzie bardzo narcystycznie, ale jak to Patryk mówi: w końcu to twój blog.

Więc skoro mój blog, to mogę, prawda?

10 RZECZY, KTÓRYCH O MNIE NIE WIECIE

  1. Mam schizę na punkcie pudełek i opakowań. Jeżeli coś kupuję albo coś dostaję i to jest zapakowane w ładne pudełko bądź ładne opakowanie, to po obejrzeniu przedmiotu… chowam je z powrotem do pudełka.  Bo fajne. Wszystkie prezenty urodzinowe, jakie dostaję, leżą po tydzień w opakowaniach, bo nie chcę ich układać na półkę. W pudełkach jakoś bardziej cieszą. Mam wrażenie, że mogę wtedy dłużej się cieszyć tym, że je dostałam. Problem pojawił się, kiedy jako bloger zaczęłam dostawać różne „dary losu”, które też bardzo chętnie trzymam w opakowaniach. Nitka jest zadowolona – bo ma kolejne pudełko do siedzenia – ja też, ale mój chłopak dostaje szału. Ja natomiast się wkurzam, kiedy bez pytania on wywali pudełko…. i nie mam gdzie schować nowej rzeczy. Tragedia!
    12531100_1690962187784820_1842824550_n
    2. Kiedyś byłam bardzo otwartą osobą.  Bardzo chętnie rozmawiałam o sobie, o tym, co się u mnie dzieje i tak dalej. Potem po kilku niemiłych sytuacjach w liceum i na studiach nieco zamknęłam się na takie tematy i teraz bywa tak, że bardzo bliskie osoby nie wiedzą o jakichś dużych projektach, które robię, albo dowiadują się w ostatniej chwili, że coś tam. Czasami mają mi za złe, a to nie dlatego, że nie chcę im powiedzieć, tylko, że już dawno przestałam mieć potrzebę, żeby mówić komuś o swoich planach.
    3. Nie potrafię żyć bez herbaty. I mówię teraz naprawdę serio. Próbowałam zmienić na smakową, owocową, ale nic, ja po prostu kocham zwykłą, najzwyklejszą czarną herbatę z cytryną, najlepiej w wielkim kubku. Dzień zaczynam od herbaty i kończę na herbacie. Nie mam swojej ulubionej marki.
    14722969_324633247908197_924176833526628352_n
    4.  Mój chłopak się śmieje, że jestem totalną pyzą. Dlaczego? Bo kocham wszystkie mączne rzeczy: pierogi, pampuchy, kluski śląskie, chleb z masłem.. typowe pyzowe rzeczy 😀 Z racji mojego zawodu żeby sobie na nie pozwolić, muszę sporo pobiegać, ale WARTO. Kocham je!
    5. Łatwo mnie urazić. Mimo tego, że teoretycznie mam dystans do siebie, to to wszystko pozostaje w teorii. Szybko się obrażam i chociaż nie okazuję tego nigdy wprost, to zapamiętuję i potem mam dystans do takiej osoby. Szybko mi przechodzi, bo jestem osobą, która błyskawicznie się „odbraża”.
    6. Bardzo przywiązuję się do ludzi. Jak już kogoś polubię, to koniec, BFF do końca świata i w ogóle. Utrzymuję kontakty i to bardzo dobre z przyjaciółką z podstawówki i drugą z gimnazjum. Oraz z każdą inną osobą, która „wpadnie mi w oko” i z którą mi coś „kliknie”.
    7. Mam radar na koty. Każdego dnia, jak wychodzę, zawsze zobaczę gdzieś kota, nawet, gdy inne osoby go nie widzą (i zauważają go dopiero, jak krzyknę „o, kot!„). Ponadto gadam z każdym napotkanym kotem („hejka, co u ciebie słychać Panie Kocie?„). Koty to chyba wyczuwają, bo prawie nigdy nie było takiej sytuacji, żeby jakiś nie dał mi się pogłaskać.
    14257535_962205150573167_8987993451520322549_o8. Mam schizę na punkcie II wojny światowej. Ci, którzy śledzą mnie od dawna, wiedzą – pisałam licencjat na temat dziennikarstwa w trakcie Powstania Warszawskiego. Najbardziej w tym temacie interesuje mnie temat poświecenia się, życia codziennego w czasie wojny…  Bardzo mnie to rusza. Oglądam dużo kronik, czytałam jeszcze więcej książek na te tematy i gdybym wierzyła w reinkarnację albo coś w tym stylu (a nie wierzę), to dałabym sobie rękę uciąć, że żyłam w tych czasach, bo mam bardzo dużo empatycznych uczuć do tych ludzi i potrafię naprawdę mocno wczuć się w sytuację.

    9. Kocham się badać. Nie jestem hipochondryczką, ale kocham robić badania krwi i rutynowe, profilaktyczne testy. Jestem wielką fanką profilaktyki, czasami aż za bardzo. Wczoraj o północy badałam sobie za pomocą testów fizjoterapeutycznych czy mam jakieś przykurcze w mięśniach 🙂  Fascynuje mnie ludzkie ciało i po prostu lubię wiedzieć o sobie jak najwięcej. Jest to dla mnie temat rzeka, jak ktoś mnie o tym zagada, to już koniec.

    10. Codziennie śpiewam, chociaż średnio umiem. Jak to mówi moja przyjaciółka: masz zdolność do małego fałszowania. Potrafię zaśpiewać większość rzeczy POPRAWNIE. Czyli nie tak, że odlatujecie w kosmos jak mnie słyszycie, ale też nie tak, że chcecie uciec na Alaskę. Po prostu NORMALNIE. Ciągle śpiewam słuchając muzyki, czasami jak leci moja ulubiona piosenka w sklepie to nie mogę się powstrzymać i nucę pod nosem.

Dobra, to teraz się przyznać – kto jest w jakiejś rzeczy podobnej do mnie i możemy sobie przybić piąteczkę? 🙂 Czy może jestem dziwakiem, i nikt nie jest taki, jak ja ? 🙁

Macie jakieś swoje rzeczy, które Was wyróżniają?

Przeczytaj także:

  • Aleksanra

    Ty mój iksie :>

  • Aga

    Mnie również interesuje temat II wojny światowej i mam podobne odczucia do Ciebie… Tylko, że ja… „nie pisałam pracy licencjackiej w trakcie Powstania Warszawskiego” 😀 Wybacz 😀

  • Izaa

    Mnie też fascynuje ciało, jak to się wszystko dzieje wewnątrz. Potrafiłam zacząć czytać książkę biologiczną wieczorem i skończyć późną nocą zasypiając. Nieważne czy to jest o mózgu czy układzie rozrodczym – wszystko jest takie fascynujące! Również jestem uzależniona od herbaty ale zielonej (piję parę ładnych lat codziennie) chcoiaż owocowe też u mnie ujdą 🙂

  • Ania

    Uwielbiam herbate, tak jak Ty dzień zaczynam i kończe kubkiem herbaty, tylko ze ja pije wyłacznie zieloną, innej nie lubię 🙂 a i duży kubek obowiązkowo 🙂 pozdrawiam

  • Ja uwielbiam śpiewać tak bardzo jak nie umiem. Mój narzeczony puszcza moje ulubione piosenki do śpiewania jak jestem obrażona, bo momentalnie mi przechodzi :p

  • Ze śpiewaniem mam podobnie. Żeby nikt się mnie nie czepiał, ruszam tylko ustami. Nie mam talentu do śpiewania. Z przywiązywania do ludzi udało mi się na przełomie tego roku wyleczyć. Zrozumiałam, że czasami tylko mi zależało na kontakcie. Nie powiem, względem jednej osoby brak kontaktu nadal boli, ale nie chcę już na siłę się przypominać.

  • samorozwijalnia.pl

    Punkt 4 mnie zaskoczył. Myślałam, że ściśle przestrzegasz diety dla sportowców! 🙂

    • Przestrzegam, ale tak jak piszę na CF, jestem fanką złotego środka! Raz na jakiś czas pozwalam sobie na pierogi albo na kluski 🙂 Wszystko jest przecież dla ludzi 🙂

      • samorozwijalnia.pl

        Pierogi <3 Wiadomo! 🙂

        • można też zrobić zdrowszą wersję, ale duuuużo roboty

  • 2,3,4 i 7 😀

  • Monika

    Też mam radar na koty! 😀 Zobaczę je wszędzie, nawet gdy inni ich nie widzą. I zawsze muszę się zatrzymać, żeby chociaż na nie popatrzeć. 🙂

  • Kasia Ślusarska

    No to tak, ja też uwielbiam pudełka ale raczej te kuchenne – współlokatorzy się ze mnie śmieją jak co rusz znoszę nowe. A ja mam popakowane pięknie mąki, sól, makarony, kasze czy soczewicę 😀 I nie wolno mi ich w kuchni przestawiać 😉 Akapit o pyzie to idealnie o mnie, mogłabym jeść tylko to (ale dla swojego dobra tego nie robię). I na koniec śpiewanie – w domu non stop śpiewam swoje ulubione piosenki (a w sumie ich fragmenty do porzygu…), najchętniej śpiewam jak jestem w kuchni 🙂

  • Aga

    Mnie również łatwo urazić, co do 2 wojny światowej to moja schiza jest znacznie mniejsza ale ogólnie lubię historię Polski. A jeżeli chodzi o 10 to pod tym względem jestem taka sama 😛

  • Edyta

    Pierwszy punkt, czytałam o sobie 😉

  • Ja też śpiewam. Wszędzie.Trenuję wokal od dobrych kilku lat i nie ma miejsca, w którym bym nie śpiewała :). Praca, dom, komunikacja miejska (jeden pan zaczął nawet ze mną rozmowę przez to – podobało mu się ;), las, centrum miasta – WSZĘDZIE.

    I tak samo mam radar na koty. Każdy jest mój, już go kocham i najchętniej nie wypuściłabym z rąk ;).

  • Stacy

    Jest nas „dziwaków” wiecej 😀 <3 Pudełka, herbata, nie powiadamianie najbliższych o różnych rzeczach (matko, jaki mam zawsze ochrzan od mojej przyajciółki!) i śpiewanie (z tym, że ja uwielbiam, ale totalnie nie umiem hahah). Zatem chyba możemy przybić high five 😀

    • Stacy

      och jak mogłam zapomnieć o mącznych potrawach i chlebie z masłem! (szczególnie świeżym domowym, cieplutkim mmm <3)

  • Edzia

    Punkt o herbacie to tak totalnie ja <3 I też rzadko mówię, co u mnie 😀 I pierogi, kluski, chleb z masłem <3 <3 <3

  • Weronika

    1,3,4,5,6 i 10 😀 No jakbym czytała o sobie 😀 Ale kocham te małe dziwactwa, chociaż mogłabym się rzadziej obrażać :p

  • Sylwia

    Przede wszystkim – znana jestem również ze schizy na punkcie pudełek! a oprócz tego na pewno dojdzie herbata, na drugim miejscu 🙂

  • Siri

    Mam to samo jeśli chodzi o ludzi. Łatwo się przywiązuję (nawet jeśli pozornie kiepsko się integruję, lubię być częścią sympatycznej grupy ludzi) i łatwo mnie zranić niemiłym zachowaniem (a nawet krzywym spojrzeniem). To chyba wina własnie takiego otwartego stosunku do ludzi, gdzie chcemy by innym było jak najlepiej w naszym towarzystwie, chcemy by było miło a ktoś robi jedną rzecz wbrew i wszystko się wali, a serducho boli. No i herbata. Może nie czarna, ale zielona. Potrafię pić litrami. Aż sie zastanawiam czy to zdrowie pić 4-5 kubków dziennie, ale zwyczajnie w świecie uwielbiam 🙂

  • Jolanta Błaszczyk

    radar na koty też mam! Pamietam jak robilam kurs prawa jazdy.. instruktor sie wkurzał, że nie skupiam sie na drdoze tylko zwierzakow wypatruję… to po prostu przestałam komentować chociaż i tak je zauważałam! 🙂

  • Jestem fizjoterapeutką i też mam manie na punkcie testowania siebie na wszystkie sposoby 😉 często też widząc kogoś od razu myślę co mogłabym z nim zrobić 😀 i też nie lubie opowoadać innym o swoich planach. Chyba przyswoilam sobie za bardzo takie powiedzenie: Pracuj po cichu, niech efekty robią hałas. Pozdrawiam 🙂

  • Herbata <3 Zaczynam i kończę nią dzień. I pudełka 😀 co prawda nie wkładam z powrotem przedmiotu ale jeśli jest ładne, to na bank zostanie ze mną! 😀

  • 高見彩乃

    Kocham trzymać prezenty w pudełkach, też byłam kiedyś bardziej otwarta i tak jak ty codziennie śpiewam (mimo, że wyję jak zarzynana świnia)! Piąteczka 😉

    • Prezenty w pudełkach lepsze niż sam prezent <3

  • Punkt 5 idealnie do mnie pasuje. Chyba te Marty tak mają :).

  • Po pierwsze: super, że znów napisałaś coś bardziej od siebie! Czytam Cię od dłuższego czasu i nigdy nie komentowałam (wybacz – spróbuję się poprawić), ale naprawdę Cię lubię i w sumie to nawet mnie zmobilizowałaś żebym zaczęła sama coś pisać. Odkąd zmieniłaś trochę bieg bloga tematy mniej mnie interesują – zazwyczaj zgadzam się z Tobą w 100% i nie znajduję w treści czegoś nowego lub bardzo przydatnego w tym momencie 🙂

    Po drugie: tak samo jak Ty jestem uzależniona od herbaty – tylko zielonej. Również ciągle śpiewem, chociaż głównie chóralne kawałki, bo na punkcie chóru jestem zakręcona. I również jestem totalną pyzą! Spójrz zresztą na moje nazwisko.

    A co do moich osobistych dziwactw – zawsze jak jem słodycze muszę ich jeść podwójnie. 2, 6 czy 14 okienek czekolady, 8 żelek, 2 kawałki brownie i tym podobne. Mam zakodowane w psychice, że jak jem podwójnie to jakoś tak zdrowiej 😛 Ale może to jakieś bardziej natręctwo i powinnam je zwalczać, a nie chwalić się nim…

    • haha nie słyszałam o czymś takim jak jedzenie podwójnie 😀 Ale ja np. zawsze muszę dokończyć, czyli jak jest dajmy na to czekolada i zjem 2 kostki, a rządek ma 3, to muszę tą jedną kostkę jeść, bo inaczej mi nie pasuje i mnie to straszliwie irytuje 😀

  • Ula

    Herbata, potrafię wypić jej bardzo duże ilości i tak jak Ty Marto, tylko zwykła z cytrynką 🙂

  • Przestałam totalnie mówić o sobie gdy dotarło do mnie, że ludzie cieszą się gdy mi nie wychodzi. Oraz to, że jestem jedyną osobą która gdy coś idzie nie tak jak trzeba – mówi o tym… zazwyczaj jeszcze ktoś mi lubił wtedy dojechać zamiast pocieszyć. Po kilku sytuacjach (kilkudziesieciu chyba) przestałam mówić o swoich planach i jak ktoś o nie pyta mowie ‚czy ja zadaje Ci takie pytania?’ … zazwyczaj ktoś uważa, że to chamskie no ale cóż.
    Kocham herbate, jest najlepsza, zwłaszcza zielona, nic innego moge nie pić. Kocham pierogi, wczoraj po siłowni zjadłam 14, dziś na śniadanie 9 – z podrobami 😀
    Od kotów wole psy, mówie, że nie lubie kotów, ale jak jest gdzieś kot to głaszcze i przytulam. Nie jestem pewna czy to ‚nielubienie’ ale i tak mówie, że nie lubie bo wole psy i rybki akwariowe 😀
    Lubie chodzić do stomatologa (przed dietetyką studiowałam techniki dentystyczne) 😀 Ostatnio robiłam kurs z żywienia w chorobach tarczycy i musze zbadać tarczyce bo na swoich wynikach ucze sie 5 razy szybciej i w ogole lubie. Lubie ludzi. Żywienie w sumie lubie i wpływ diety 😀 oj sama nie wiem co, ale lubie 😀
    rozpisałam się jak głupia, pozdro Marta 😀

    • Madix

      Ja teraz planuję mówić raczej: „nie ma o czym mówić” / „nie chcę zapeszyć” / „to jeszcze nic konkretnego” / „nie chcę o tym rozmawiać, zmieńmy temat” – nie jest to chamskie, ale wystarczająco IMO dosadne.

      Wgl wkurza mnie strasznie chamstwo takich ludzi, którzy próbują Cię dojechać, jak Ci źle, albo się cieszą z nieszczęścia… ostatnio spotkałam się jeszcze z sytuacjami typu, gdzie ja opowiadam o czymś, co uważam za mój ogromny sukces, co mnie cieszy i jara, a ktoś mi próbuje udowodnić, że to wcale nic wielkiego, żaden sukces, a tak właściwie, to to jest moja porażka i powinnam się tego wstydzić… -.- no jprdl, to już naprawdę wolę zawrzeć gębę i nic nie gadać do takich jełopów osobistego. Dzielę się radościami i smutkami teraz tylko z osobami, które na to sobie zasłużyły, a nie z pierwszą lepszą osobą.

      • dokładnie…
        ‚pozwól, że sama ocenie co jest moim sukcesem’ 😀 i niech spadają! 🙂

  • wef

    fajny portal, wszytskie plotki w jednym miejscu http://newso.pl/

  • Julia

    Wcale nie jesteś dziwakiem 😀 z wieloma rzeczami mam podobnie. No, chyba że ja też jestem dziwakiem 😀
    Prezenty? Jak najbardziej, rekordzista spędził w ozdobnej torebce kilka miesięcy… Coś koło 3 😀
    Darzę prawdziwą miłością wszystkie mączne rzeczy ( :D) i koty 🙂
    Też nie lubię mówić o swoich planach, głównie dlatego, że boję się, że coś mi nie wyjdzie. Mam nawet swój odpowiednik Twojej herbaty – na mnie podobnie działa kakao 😀 nie mogę się bez niego obejść 😀 a badania…. Tego akurat nie znoszę, głównie dlatego że mam złe wspomnienia związane z lekarzami (chodzi oczywiście o ich niekompetencję) i omijam ich szerokim łukiem, kiedy tylko mogę 🙂
    Przy okazji wiem, że może nie ma to nic wspólnego z tekstem, ale chciałam Ci podziękować, bo ostatnio pod wplywem jednego z tekstów na Twoim blogu podjęłam ważną dla mnie decyzję i okazała się naprawdę trafna. chociaż z początku miałam sobie odpuścić, bo sporo bliskich mi osób nie wierzylo że mi się uda i mi ją odradzało, to w dużej mierze dzięki Tobie jednak się zdecydowałam i niczego nie żałuję, bo gdybym zrezygnowała to byłaby to jedna z moich najgłupszych decyzji 🙂 jeszcze raz dzięki, Marta 🙂

    • Bardzo Ci dziękuję Julia za miły komentarz. Czytanie takich podziękowań to największa nagroda. życzę Ci wszystkiego dobrego!

      • Julia

        Nawzajem 🙂 i jeszcze raz wielkie dzięki 🙂 🙂

  • Przybijam piątkę w ramach numeru numer 1 😀 Do tej pory myślałam, że jestem nienormalna. O ile zrozumiały był mój pociąg do ładnych pudełek, pudełeczke, szkatułek itp. to trzymanie prezentów przez miesiąc w zwykłej torebce na prezenty uważałam za niezdrowe :P. Chociaż w sumie nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam.

    Wstęp do wpisu (fragment o Grażynie i Sebixie) zwalił mnie z nóg 😀

    I jedna rzecz poza tematem, chociaż ten fakt też trochę o Tobie mówi. Respekt za to, że nazywasz swojego chłopaka po prostu swoim chłopakiem albo po imieniu, a nie jakimś „lubym” czy, o zgrozo, inicjałem. Mam nadzieję, że w innych wpisach jest podobnie, bo inaczej faux pas z mojej strony 😀

    • nie nie, luby to nie w moim stylu. Albo TŻ. Albo coś takiego. Patryk to Patryk, a już najczęściej – Papryk 😀

  • Ahhh, uwielbiam takie teksty! A z Tobą to już w ogóle czuję jakąś dziwną magiczną internetową więź, że szok więc bardzo fajnie się czytało!

  • Marta W.

    Też lubię pudełka. Mój pokój wygląda jakby trwała przeprowadzka wersja mini. Wszędzie mam pudełka, skrzyneczki itp. Lubię sobie je otwierać i patrzyć, co się kryje w jego wnętrzu. Genialny wynalazek. A śpiewam zawsze i wszędzie, chociaż tak jak ty średnio umiem 🙂
    Ciekawy post!

    • może tak naprawdę jesteśmy kotami? Koty też lubią pudełka 😀

  • Nie do końca dobry człowiek

    Ja kilka rzeczy wiedziałam <3 Z herbatą, z wojną, z kotami i śpiewaniem na pewno.

    I ja też mam schizę na punkcie II wojny światowej 😀 Tylko że u mnie jest odwrotnie, jak rozmowa w towarzystwie schodzi na te tematy to uciekam gdzie mogę. A jak nie mogę to na chama zatykam uszy przy wszystkich, byle tylko spać spokojnie. A to tylko niewielki wycinek tej mojej fobii. I nigdy nie rozumiałam osób, które z ciekawości oglądają filmy o obozach koncentracyjnych. Ja bym obejrzała taki film, gdybym chciała mieć załamanie nerwowe 😀

    Ale szczerze mówiąc, myślę, że gdyby przenieść się do tamtych czasów i ramię w ramię walczyć z tymi ludźmi o życie to bycie empatycznym by za wiele nie dało :/. Mnie też serce pęka jak coś JEDNAK usłyszę czy przeczytam, ale mimo wszystko myślę, że to nie taka łatwa sprawa :/. Samą mnie czasem nachodzi na rozmyślania, że chciałabym mieć supermoce i cofnąć się w czasie, wpaść do jakiegoś getta i wyczarować góry chleba tym biedakom, ale jak miałabym tam być jako zwykła osoba, to najpewniej bym jednak spierdzielała gdzie się da :/

    Wiem, jestem straszna. Stąd mój nick 🙂

    A było coś może lub będzie na temat tych badań profilaktycznych, wskazanych itp. na codziennie fit? Bo myślę, że takie zdrowotne tematy by tam pasowały też 😀 W końcu jak tu ćwiczyć na jędrny tyłek jak człowiek chory?

    • Hej, właśnie myślałam o profilaktyce w ramach CF, ale do tych wpisów będę musiała porządniej przysiąść po prostu 😀

  • a.nessy

    więcej takich wpisów proszę, bo bardzo fajnie się czyta 🙂

  • anka

    punkt 1 i 9 to stuprocentowa ja 🙂

  • Dodum Duum

    Ja jestem uzależniona może nie od herbaty, ale od kakao, takiego prawdziwego gorzkiego. I jak ktoś go ode mnie spróbuje to zaraz pluje z obrzydzeniem i się dziwi, jak ja to mogę pić. Otwartą osobą nigdy nie byłam, nigdy nie lubiłam mówić o sobie obcym i zdecydowanie wolę słuchać. Punkt 10 – 100% ja 😀 Potrafię śpiewać cicho w autobusie. I kocham pierogi!

  • Oliwia

    Wszystko idealnie pasuje również do mnie :)))

  • Ann

    Z tymi pudełkami masz identycznie jak mój mąż 😉 On też chomikuje opakowania wszelkiej maści, a mnie szlag trafia 😉 Z kolei ja też uwielbiam herbatę i fascynuje mnie okres II wojny światowej, ale ten temat zaszczepiła akurat we mnie moja babcia, która przeżyła wojnę i bardzo dużo mi o niej opowiadała. codziennik-kobiety.blogspot.com

  • Madix

    Co do punktu 2. … Kurczę, mam tak samo :/
    Tylko ty już jesteś mniej otwartą osobą, a ja się tego właśnie boleśnie uczę :/

    Ludzie czasami potrafią takie pierdoły gadać w reakcji na to, co im się opowiada, że już lepiej nie opowiadać i tych pierdów nie słuchać.
    Na chwilę obecną moim hitem hitów jest kolega ze studiów, który wyśmiał moje zarobki by po chwili przyznać (spytany o zarobki przez inną osobę z grupy), że zarabia mniej niż ja… jakie to siano w głowie mieć trzeba by takie maniany odstawiać to ja nie wiem 😀 ale w tamtym momencie zaczęłam rozumieć, dlaczego Polacy tak nie lubią rozmawiać o pieniądzach…

    • No, ja się tyle razy nacięłam, że już mi się po prostu nie chce uzewnętrzniać. A potem wychodzą foszki, bo CZEMU MI NIE POWIEDZIAŁAŚ?! 😀

  • Katarzyna Schulz

    Też gadam z każdym napotkanym kotem <3 A mojego chłopaka denerwuje, że im przeszkadzam, zaczepiając(;

    • Czemu on się denerwuje? 😀 Powiedz mu, że powinien wypić herbatkę z melisy, przecież zaczepianie kotów jest najlepsze 😀

  • nie 🙂 to jest chyba możliwe tylko przy styczności cytryny z liśćmi herbaty czy jakoś tak – dokładnie ci nie powiem, bo nie pamiętam, musiałabyś poszukać 🙂

  • Aga

    Myślałam,że tylko ja „zaczepiam” koty 🙂

  • Maja

    Do mnie pasuje 8 na 10 punktów 🙂
    Przypadek? 🙂

  • Koty faktycznie chyba wyczuwają kociarzy, też zawsze do nich gadam i łapię z nimi dobry kontakt. Może po prostu lubią dobrze wychowanych ludzi, którzy mówią „dzień dobry” zanim zaczną głaskać 😛

  • Ooo. Ja też chodzę i śpiewam pod nosem, najgorsze w tym wszystkim jest to, że przez moja pracę nie mam oporu przed publicznym śpiewaniem 🙂

  • Magda Słomka

    1,5,6 i 10. A sądziłam, że tylko ja się tak obrażam i szybko odbrażam 🙂

  • szotka

    OOOH! Pudełka <3
    Też uwielbiam, cieszę się strasznie z każdego opakowania, nigdy nie mam serca ich wyrzucać, a rozpakowywać prezentów to już w ogóle! Myślę, że Tobie, tak jak i mi spodobałyby się ShinyBox (niedawno była wersja łączona z Jatomi Fitness, no coś boskiego). To piękne pudełka, zdobione i takie których nigdy się nie wyrzuci, a zawsze na coś się przydają :)) O zawartości poczytaj sama, a jeśli już chciałabyś kupić (uwaga – uzależnia), proszę skorzystaj z mojego linku http://shinybox.pl/?ref=584ac16

    To żadna reklama, ani współpraca! Ja po prostu szczerze kocham i polecam te pudełka <3

  • Kiedyś byłam otwartą osobą, ale po kilku sytuacjach z naprawdę bliskimi mi osobami zamknęłam się i dopiero powoli i bardzo ostrożnie wychodzę z tego mojego kokonu. Herbatę pokochałam jakieś dwa lata dzięki chłopakowi- i dzisiaj nie wyobrażam sobie dnia bez kubka (czy pięciu kubków) earl greya. Nie tyle co łatwo mnie urazić (a może i też)- co łatwo mnie zniechęcić do siebie jakimiś zachowaniami czy tekstami nieskierowanymi bezpośrednio do mnie. Bo wiesz niby rasistowski tekst czy obgadywanie osoby trzeciej nie dotyczy mnie bezpośrednio-ale mnie boli,że ktoś tak postępuje/mówi. I wtedy jestem w kropce,bo nie wiem czy zwracać uwagę czy nie. Wręcz panicznie boję sie konfliktów na tym tle po kilku niemiłych sytuacjach jakie miałam po zwróceniu uwagi,że boli i przeszkadza mi rasizm, nieszczerość czy chamstwo. Mam radar na historie z czasów II RP i II wojny światowej w aspekcie życia codziennego ludzi, ich kuchni, zwyczajów, dziejów. I kocham koty.

    Ściskam mocno Marta! Pisz dalej proszę 🙂