Nie zawsze liczą się umiejętności.
Nie zawsze liczy się też to, ile kursów skończyłeś, gdzie to nie pracowałeś, kogo to nie obsługiwałeś i czego to na świecie nie widziałeś.
Czasami wystarczy, że otworzysz usta.

Niedawno poszłam do fryzjera.

Wszyscy doskonale wiecie, co ja mam na głowie. Moje włosy żyją własnym życiem. Widzieliście kiedyś reklamę jakiegokolwiek szamponu, gdzie Pani rzuca włosami z prawej na lewą, z lewej na prawą i ma piękną, błyszczącą, układającą się szopę włosów?
No to moje tak nie wyglądają.

Czasami znajdzie się jakaś życzliwa osoba w necie, która mi napisze: „Boże, ale masz zniszczone włosy!”. Nie wiem, czy Bóg ma zniszczone włosy, ale ja swoje takie mam od urodzenia, więc jeśli człowiek rodzi się ze zniszczonymi włosami, to ja jestem takim przypadkiem. Zawsze miałam na głowie blond wyschnięte siano, które ma w dupie lakiery, stylizacje, najlepsze szampony. 11745352_731523443641340_1617641552448017145_n

Kiedyś nawet stwierdziłam ,że zmienię swoje życie i zaczęłam czytać wszystkie te blogi o włosach, ale nic na mnie nie działało. Kiedy któregoś wieczora po raz kolejny siedziałam z olejem na głowie, a na drugi dzień jak zwykle nie było efektów, dałam sobie spokój.
To tak w skrócie, żebyście mieli pojęcie o sytuacji.

W każdym razie, niedawno wybrałam się do fryzjera celem rozpoznania. Usłyszałam o kilku fajnych zabiegach pielęgnacyjnych i chciałam najpierw wypytać o ich działanie. Wchodzę, siadam, pytam o zabieg. Czekam. Babka zerka na mnie i przez ramię mi mówi, że ten zabieg nie nadaje się do włosów rozjaśnianych rozjaśniaczem. Spokojnie tłumaczę, że nie rozjaśniałam włosów w ten sposób.
– No jak nie, jak tak – zaczyna – musiała pani rozjaśniać.
– Nie rozjaśniałam.
– Niby nigdy?
– Nigdy.
– Nie wierzę, one na pewno muszą być rozjaśniane!

Więc kolejne 5 minut spędziłyśmy na kłóceniu się, kto ma rację. Kiedy już wreszcie mi uwierzyła, zaczęło się najlepsze. Podeszła do mnie, mówiąc, że musi ocenić, czy włosy nie są za bardzo zniszczone, by przeprowadzić taki zabieg, jaki ja chciałam. Zbliżyła się do mnie, chwyciła kosmyk mojego siana i zaczęło się:

– Ale ma pani suche włosy!
– No mam, zawsze takie były.
– Ale zniszczone!
Milczałam. Pewnie, są zniszczone, ale czy naprawdę trzeba tak to podkreślać? Ale ona się dopiero rozkręcała:
– Boże – mówi do siebie – Boże, jakie BRZYDKIE, BRZYDKIE, ZNISZCZONE WŁOSY!
Zrobiło mi się głupio i nieswojo. Wiecie, ja mam całkiem luźne podejście do mojej szopy. Zdaję sobie sprawę, że nie są najładniejsze, ale nigdy nie miałam z tym problemu – tzn. staram się o nie dbać jak tylko umiem, ale nie płaczę po kątach, że ich nie lubię, bo je lubię. Są moje, no, poza tym, to tylko włosy. Ale w tym momencie zrobiło mi się głupio, zwłaszcza, że nie byłyśmy same. Oczywiście z foteli fryzjerskich już zaczęła na mnie zerkać widownia, by zobaczyć brzydotę w pełnej krasie.

pexels-photo-large

 

– Rany – mówi ona, ciągle trzymając moje pasmo – jakie ma pani OKROPNE, BRZYDKIE WŁOSY. OKROPNE SĄ!
Zatkało mnie. Siedziałam i gapiłam się na nią jak ciele w malowane wrota, bo nie miałam pojęcia, co odpowiedzieć.
– Siano no. Ja z takimi włosami na pewno tego nie zrobię, są okropne – mówi ta specjalistka od savoir vivre.

Przełknęłam gulę w gardle.
– Dobra, to może podetniemy trochę? – mówię pojednawczo. Zapuszczałam je długo, ale dobra, niech będzie, myślę sobie. Trzeba się poświęcić.
– To bym musiała panią na łyso zgolić – odpowiada, obracając się do mnie plecami i wracając do robienia swoich rzeczy – można spróbować zabieg x, tylko nie wiem, czy na takie włosy w ogóle będzie coś widać.

Tyle, że ja już nie mam ochoty na żadne zabiegi, a przynajmniej nie u niej. Szybko dziękuję, obracam się na pięcie i wychodzę. Mijam po kolei sklepy i w wystawach przyglądam się swojemu odbiciu. I teraz widzę tylko jedno: brzydkie, okropne, zniszczone, suche włosy. Jest mi zwyczajnie przykro.

ALE PANI JEST GRUBA

0001

Głupio przyznać, ale przejęłam się trochę. Cały dzień było mi przykro. Na początku wydawało mi się, że przesadzam, ale potem postawiłam siebie w roli tej fryzjerki. Jak wiecie, jestem trenerem personalnym. Wyobraźcie sobie, że przychodzi do mnie klientka, 15 kilo na plusie.

– Dzień dobry pani Marto, ja chciałabym schudnąć.
– Zaraz się pani przypatrzę. O Boże, ale pani ma tłuste uda! O rany, ale pani gruba!
– No tak, chciałabym schudnąć.
– No przydałoby się z dwadzieścia kilogramów, bo wygląda pani OKROPNIE.

Wyobrażacie sobie taką sytuację? Masakra.

Jeśli przychodzi do ciebie klient z problemem, to nie zaczynasz rozmowy z nim od wytykania mu tego problemu. Gdyby go nie widział, to by przecież nie potrzebował twoich usług. Mówienie mu, jaki jest brzydki, okropny, głupi, gruby, chudy nie jest żadnym rozwiązaniem.
Sprawia tylko, że wychodzisz na buraka.

A MOŻNA BYŁO TO ROZEGRAĆ INACZEJ

Wyobraźcie sobie, że przychodzę do tej fryzjerki i rozmowa przebiega inaczej. Podchodzi do mnie, patrzy na moje włosy i mówi, że co prawda nie może mi przeprowadzić zabiegu, który chciałam, bo włosy są zbyt suche i zniszczone, ale może zamiast tego zaproponować zabieg x, który może pomóc. I potem, jeśli pomoże, możemy spróbować z tym zabiegiem, o który pytałam na początku. Gdyby ta babka tak mi powiedziała, zapisałabym się od razu na wszystko.

Ale zamiast tego musiała mi uświadamiać, że powinnam się wstydzić, że w ogóle mam czelność wychodzić z takimi paskudnymi włosami do ludzi.

 

Niech się sama strzyże.

Przeczytaj także:

  • Ewa

    W szoku jestem, że ktoś tak może potraktować klienta. Nawet koleżance nie mówi się takich rzeczy, a obcej osobie? Jako „fachowca”?

    Marta, mi pomógł blog blondhaircare. Znasz może? Jest tam mnóstwo wiedzy i porad. Trzeba cierpliwości. Ja potrzebowałam roku i wszyscy teraz mówią, że mam zadbane włosy. I wyznaję zasadę – najtańsze szampony, nie jakieś drogie. Ale niestety zmiany zaczęłam od dużego cięcia. Jak miałam kucyka to odstawał długi suchy kikut i właśnie to ścięłam. Na prosto. Żadnego cieniowania. Pozdrawiam. 🙂

  • Na moim blogu opisywałam podobną sytuację (czyżby wszystkie fryzjerki takie były!). Jednak ja chciałam ściąć włosy na krótko. Zawsze słyszałam komplementy na ich temat, że są ładne, gęste itp. Fryzjerka natomiast powiedziała, że mam tak OKROPNE włosy, że ona obetnie mnie tylko tak, jak ona chce, bo tak, jak ja chce, to by mi tylko włosy zniszczyła (dokładniej sytuację opisałam na blogu).
    I – o dziwo! – kiedy poszłam do innej fryzjerki w innym salonie powiedziała mi, ze moje włosy idealnie nadają się do ścięcia i za najlepszą zaletę uznała to, co tamta za wadę.
    Tak więc mam przepiękną fryzurę i Tobie też życzę powodzenia gdzie indziej 🙂

  • O kurde :/ chyba bym jej strzeliła za takie teksty. Bezczelna po prostu, mi by bylo cholernie przykro. Nie wiem, czy bardziej bylabym zla, czy zawstydzona 🙁
    Włosy pewnie masz wysokoporowate czy jak to sie zwie i musialabys mase czasu na nie poswiecic, oleje nie oleje, moze keratyna. Plus pewnie wymiana szamponow, mega ochrona i cebuliony u fryzjera 🙁 ja od kilku lat z takimi walcze i dupa ;p

  • Milena

    Znam to Marto! Mam dokładnie ten sam problem z włosami, z tym, że moje się jeszcze kręcą. Kiedyś pani fryzjerka po wysuszeniu moich włosów powiedziała, że wyglądam jak lew i spytała, czy mam gumkę do włosów, bo jej wstyd mnie z rozpuszczonymi włosami wypuścić z jej salonu. Nie powiem, trochę zabolało, ale w sumie.. Kij jej w oko. Skoro nie ma podejścia do klienta, to zostanie bez niego. To smutne, że kiedy my jesteśmy mili i uprzejmi nie możemy liczyć na to samo.

  • Ja mam wrażenie, że takie osoby nie używają mózgu do myślenia. Tylko kłapią dziobem aby kłapać. A niech pani fryzjerka robi tak dalej to nie będzie mieć klientów a co za tym idzie i pieniędzy. I przyjdzie smutny urzędnik i powie „jaka pani spłukana, jak można było tak do tego doprowadzić, jaka pani biedna, salon trzeba sprzedać” 😉

  • Edyta Łapka

    hahahaha ! Chyba jeden z najlepszych wpisów, jakie tu czytałam.
    Tytuł wpisu i ostatnie zdanie – ideał.
    Pozdrawiam 🙂

  • Roenna

    Ja pewnie odpowiedziałabym coś w stylu: „Ale Pani jest niemiłym człowiekiem. No OKROPNIE NIEMIŁYM. Takich to nic, tylko odizolować od społeczeństwa”. No ale to ja, jak ktoś jest dla mnie niemiły to nie pozostaję dłużna. Do tego bardzo uprzejmy uśmieszek i taktyczny odwrót.
    Trzeba mieć dystans nie tylko do siebie, ale też do innych ludzi. Bardzo miła pani fryzjerka ma prawo mieć takie, a nie inne zdanie na temat Twojej fryzury… A Ty masz prawo mieć je w nosie 😉 Mam nadzieję, że już nie jest Ci smutno, jesteś cudowna taka, jaka jesteś!

  • Cóż to za kobiecina! Przecież nawet takich rzeczy się nie mówi kumplowi, a co dopiero obcej osobie! To już chyba zależy od człowieka, bo mnie by takie słowa przez usta nie przeszły (chociaż w głowie są), a też pracuję z klientami. W każdym razie jest to mało profesjonalne zachowanie i źle świadczy o tej osobie i niestety cały salon na tym potem cierpi.

  • Aleksandra Fert

    Widać Pani fryzjerka z serii tych, co to wiedzą najlepiej 😉 Naturalne, że zrobiło Ci się przykro po usłyszeniu czegoś takiego, ale jakby się tak zastanowić… chyba nie warto słuchać kogoś, kto próbuje Ci wmówić, że mylisz się nawet w kwestii, w której nie ma szans, żeby to ona wiedziała lepiej (rzekome rozjaśnianie włosów) 😉 wiadomo, świat jest pełen życzliwych ludzi podobnych do tej Pani, którzy postanawiają uświadomić nas, że coś jest z nami nie tak. Całe szczęście, nie musimy ich słuchać 😉
    Mnie się Twoje włosy podobają (mam podobne, ale jeszcze z nimi walczę :D), a najbardziej podoba mi się to, że Ty je lubisz 😉 Nie każdy może się poszczycić takim pozytywnym podejściem i zapałem do życia, niektórzy muszą nadrabiać włosami 😉
    Ps. Twoja postawa-wzorowa!
    Ps. 2 Chwała wszystkim dobrym fryzjerom!
    Pozdrawiam! 🙂

  • Dać Ci kontakt do mojego fryzjera? 😉 (niestety nie we Wrocławiu)
    Ale słysząc tego typu historie słabo mi się robi, jak ludzie mogą być tacy… bez empatii. Bez uczuć, bez mózgu, bez wyczucia. Zrób pani fryzjerce czarny PR, następnym razem może nie będzie zadzierać z blogerką 😀 😉

  • No cholerka, miałam podobną przygodę z dentystą!
    I jak później lubić, a przynajmniej nie bać się chodzić do stomatologa, jak się słyszy: „zęby się pani kruszą. Takie słabe zęby w pani wieku to dramat! Dlaczego pani dopiero teraz z tym zębem do mnie przychodzi?!” Ząb ułamał mi się dzień wcześniej, dodam. Ale wspomnienia z wizyty – masakra.

    • Mam bardzo kruche kości (i także zęby) przez leki sterydowe, które zabrały mi z nich wapń. Nie cierpiałam przez to wizyt u dentysty, aż natrafiłam na ideał. Wreszcie ktoś zrobił wywiad wstępny i nie słyszałam „borzeee, ale ma pani kruche te zęby”, tylko dostosowała narzędzia i nacisk do bardziej delikatnych. Co więcej – gdy przyszłam na kolejną wizytę usłyszałam, że stomatolog poszukała w literaturze o takim problemie i powiedziała, że poprzednio zaproponowane leczenie jednak nie będzie złe, ale może zaproponować mi coś bardziej dopasowanego do moich zębów.
      Do tego przejęła się rzeczami, które każdy ma w dupie (oddycham głównie ustami) i dawała mi przerwy na zaczerpnięcie oddechu. Nie muszę mówić, że polecam ją KAŻDEMU i jestem wierna już od 3 lat? 😉

      • U mnie to kwestia genów (prawdopodobnie) – silne korzenie, ale słabe korony zębów (mój dentysta twierdzi, że zęby mi się połamią, ale nie wypadną… O_O), ale też niewłaściwego leczenia – zamiast dowiercić do środka, dentystka wywalała mi dziurę płytką, ale o dużej średnicy. I się teraz zęby kruszą – nie ma siły, że nie. Na szczęście też już znalazłam dentystę „skrojonego na miarę moich potrzeb” ;). I nie dziwie Ci się, Aniu, że nie chcesz już eksperymentować z innymi stomatologami. 😉
        Przerażające jest to, że większość dentystów, z którymi miałam do czynienia, chodząc zarówno prywatnie, jak i na NFZ, przyprawiała mnie jedynie o poczucie winy, obniżała moją samoocenę i skutecznie zniechęciła do wizyt kontrolnych…
        I nie rozumiem jednej kwestii, dlaczego są tacy stomatolodzy, którzy wyśmiewają problemy pacjenta, zamiast mu pomóc? W końcu, gdyby nie problemy z zębami, nie mieliby pracy. :/

  • Lemart Lemart

    Szok, po prostu masakra. Ja rozumiem, że nie każdemu mogą się podobać czyjeś włosy, ale tego typu opinie należy trzymać w sobie. To nie jest fryzjer z powołania, bo nie sztuką jest myć czy czesać piękne, zdrowe włosy, tylko z tych cienkich lub zniszczonych zrobić arcydzieło. Porażka, po prostu porażka…..

  • Ewa

    Marto polecam ci olejek Sesa :), zawsze do niego wracam. Jeśli oleje ogólnie ci nie pomagały możliwe, że wybrałaś ten ze zbyt dużymi cząsteczkami – na włosach wysokoporowatych sprawdzają się z nasion np. z pestek winogron. NAJWAŻNIEJSZE! – namocz wcześniej włosy/nałóż lekką odżywke. Olej absorbuje wilgoć, jeśli nałożymy go bezpośrednio na suche włosy mogą się zrobić jeszcze bardziej suche. U mnie 30min-1h w zupełności wystarczy. Wszystko piszę z autopsji. 🙂 Powodzenia.

  • Księżniczka Jednorożców

    Nie wiem, czy udałoby mi sie jej zachowanie przemilczeć. Podziwiam, ze zachowałas klasę w tej sytuacji i nie powiedziałaś jej, ze jest tępym gburem. Jedyne, co mogę polecić ze swojej strony to pójście do dobrego salonu, najlepiej z poleceń :). Nie wszystkie fryzjerki/fryzjerzy to skretyniali ludzie – na szczęście :D. Znam kilka świetnych salonów, gdzie obsługa jest naprawde profesjonalna. Niestety, jeden z moich „pewniaków” odpadł z listy, gdy właścicielka dowiedziała się, ze mieszkam za granicą. Nie wiem skąd wzięło jej sie przekonanie, ze musze mieć teraz wór złota, bo próbowała wciskać kuracje, odzywki, cuda na kiju… Pochwal sie, co to był za salon. Zasłużenie stracą potencjalnych klientów 😀

  • Julia

    Z takim nastawieniem ta pani straci pewnie w krótkim czasie wszystkich klientów : Nie rozumiem jak ludzie mogą wykazywać taki brak empatii : nie wiem czy po prostu nie przyjdzie im do głowy, że komuś może być przykro, czy też (co jeszcze gorsze) zwyczajnie ich to nie obchodzi…
    W każdym razie nie masz się czym martwić 🙂 powiem nawet, że wielokrotnie widząc Twoje zdjęcia na blogu myślałam sobie „ja nie mogę, jakie piękne włosy! ” 🙂 może i tej fryzjerce się nie podobały, ale według mnie wygladają bardzo ładnie, super objętość 😀 mi tam bardzo podobają się właśnie takie „żyjące własnym życiem włosy” 🙂

  • Nigdy nie wyobrażałam sobie nawet o takiej sytuacji. To już nie jest szczerość, ale zwyczajny brak szacunku. I to nie chodzi o klienta, ale o zwykły brak szacunek do drugiej osoby. Smutne, naprawdę.

  • :)

    Jeśli chodzi o moje włosy, to także nie wyglądają najlepiej, są po prostu zniszczone, suche, szybko się przetłuszczają, a doprowadzenie ich do stanu przynajmniej w połowie normalnego jest dla mnie nie lada wyzwaniem… A ta fryzjerka… To trochę głupie podejście do klienta, bo jako, że tam pracuje i ma z nim kontakt, jej obowiązkiem jest bycie miłym, uprzejmym, a w sytuacji kiedy zabieg mógłby tylko zniszczyć włosy, grzeczne zasugerowanie innego, odpowiedniego dla tego typu włosów. Kurcze, gdybyś nie miała problemu z włosami i nie chciała ich „ulepszyć” to byś tam po prostu nie poszła. To chyba logiczne…

  • Karola

    Bo ludzie wiedzą jak masz się czuć, wyglądać , mówić, robić . Wszyscy dookoła wiedzą jak masz się zachowywać i jak żyć aby było tak jak oni chcą. Problemy zaczynają się w chwili gdy stawiasz opór i potrafisz ten opór pokazać. Stajesz się Inna, obca i często samotna, bo nie jesteś taka jak wszyscy. Jesteś sobą, a przez to zbyt silna aby świat mógł Cię kontrolować.

    • Jańcio Wodnik

      I miej takich ludzi gdzieś. Ułatwia życie 🙂

  • LalaRu

    Powinnaś napisać nazwę salonu, żeby twoje czytelniczki mogły omijać ten salon szerokim łukiem.

  • Madix

    Oj Marto, Marto, Ci fryzjerzy to naprawdę w ogóle się nie znają…

    Ja też miałam od urodzenia zniszczone włosy, „naturalnie” sianowate. A nie robiłam z nimi nic – nie prostowałam, nie kręciłam na lokówce, nie rozjaśniałam, nie farbowałam (ok, ze 2 razy na kilkanaście lat mojego życia pofarbowałam włosy), nie używałam suszarki (ok, jak byłam na basenie w podstawówce, to kilkanaście razy suszarki użyłam, ale to nie wyjaśnia ich wcześniejszego stanu), a jak byłam mała, to miałam je bardzo często i regularnie podcinane – i oczywiście, nic to ich kondycji nie dodało 😉

    Zazwyczaj nie chodziłam do fryzjerów, ale pewnego razu, kiedy już dotarło do mnie, że moje włosy nie wyglądają jak u kobiet na okładkach magazynów, wybrałam się do jednej na podcięcie końcówek. I spytałam, dlaczego moje włosy są takie zniszczone – w końcu fryzjerka na włosach powinna się znać…
    Hm, cóż… Ta rozmowa wyglądała tak: [J – ja, F – fryzjerka]
    F: Prostownica?
    J: Nie.
    F: Lokówka?
    J: Nie…
    F: Suszarka!
    J: Nie!
    F: ….

    No nie miała laska bladego pojęcia xD i nawet nie umiała się przyznać, że nie wie 😉

    A co się okazało… bardzo niszczyło moje włosy tarcie ich ręcznikiem i szczotkowanie ich zaraz po umyciu – taki miałam zwyczaj, czesać je po kąpieli, a nie miałam pojęcia, że wtedy są najbardziej wrażliwe i najgorzej się niszczą, więc najlepiej w ogóle ich wtedy nie dotykać i nie kłaść się spać z mokrymi (a uwielbiałam to!).
    Na dłuższą metę bardzo pomogło mi olejowanie, ale na efekty (gładkość włosów, mniejsze plątanie i puszenie) trzeba było poczekać, i to dość długo (min. pół roku regularnego olejowania). Doraźnie pomagało trochę zastosowanie odżywek bez spłukiwania, płukanek domykających łuski i w ogóle odżywek po myciu włosów (ale nie każda odżywka po myciu była ok), ale najbardziej pomogło właśnie olejowanie.

    Teraz moje włosy są spoko, i to mimo tego, że nie podcinam końcówek prawie w ogóle. Nadal trochę się puszą przy wysokiej wilgotności powietrza (są z natury kręcone), ale nie są sianem i właśnie – teraz wiem, że to „puszenie” jest objawem tego, że moje włosy chcą się kręcić, i jest to całkiem spoko. Wiem też, że włosy z natury kręcone wymagają specjalnej pielęgnacji (np. nie wolno ich w ogóle szczotkować, bo wtedy z mocno kręconych włosów robi się siano, nawet, jeśli nie są zniszczone) i to mi bardzo pomogło je ogarnąć. Co ciekawe – o wszystkich powyższych zabiegach fryzjerka nie miała pojęcia i podobno wiele fryzjerek nie wie, czym jest olejowanie włosów, ani tego, że kręcone włosy po rozczesaniu szczotką puszą się… Specjalistki :/

    • Paulina Filiks

      Zgodze się z tym, że fryzjerzy posiadają różną wiedze, ale oczekiwanie od fryzjera tego y wiedział co z nimi robisz w domu jest dość mocnym nagięciem. Fryzjerka fakt mogła zapytać co z nimi robisz na codzień, ale z doświadczenia wiem, że klientki odpowiadają, że je tylko myją i podają nazwe szamoonu i odżywki. Nie dajecie lub nie chcecie dać informacji a potem pretensja. Jeśli na pytania odpowiadasz tylko nie to też troszke ujmuje informacje. Ja np nie doradzam żadnych domowych sposobów z prostych przyczyn_ pracuje na profesjonalnych produktach fryzjerskich i za ich działanie odpowiadam jeśli je sprzedam, polece, urzyje, a to co klient sam sobie zrobi w domu to na własną odpowiedzialność. A niestety nie dla wszystkich włosów oleje są dobre. W salonie przy strzyżeniu lub innyvh zabiegach też ciężko nie rozczesać włosów.
      Prosze nie wrzucać wszystkich do jednego worka.

      • Madix

        Ech, kompletnie mnie nie zrozumiałaś…

        Zapytałam fryzjerkę, od czego moje włosy mogą być zniszczone. Jej jedynymi pomysłami było to, że: używam prostownicy / lokówki / suszarki i dlatego mam zniszczone włosy, a jak powiedziałam, że nie używam nic z tych rzeczy, to skończyły jej się pomysły… Nie spytała, czego używam w domu i w tym problem – nie przyszło jej do głowy, że istnieją czynniki inne niż suszarka / prostownica / lokówka, które mogą niszczyć włosy.

        I nie wiem, skąd pomysł, że oczekiwałam, by fryzjer wiedział, co z włosami robię w domu 🙂 Wręcz przeciwnie – właśnie dlatego, że miałam świadomość, iż fryzjer nie wie, co z włosami robię w domu, oczekiwałam, że o to zapyta… ale tego nie zrobił(a).

        „Jeśli na pytania odpowiadasz tylko nie to też troszke ujmuje informacje. ” Może poczytaj sobie o tym, czym się różnią pytania zamknięte od otwartych, to się lepiej zrozumiemy.

        „Fryzjerka fakt mogła zapytać co z nimi robisz na codzień, ale z doświadczenia wiem, że klientki odpowiadają, że je tylko myją i podają nazwe szamoonu i odżywki.” Nie wiem, co jest złego w takiej informacji. Jeśli klientka w ramach pielęgnacji włosów stosuje jedynie szampon i odżywkę, to co ma niby powiedzieć? Jakie pytania zadasz, taką uzyskasz odpowiedź. Jeśli nie uzyskujesz odpowiedzi takiej, jakiej chciałaś, to dużo bardziej prawdopodobne jest, że zadałaś złe pytanie, a nie, że ktoś Ci źle odpowiedział… i uwierz, wiem co mówię – przeprowadziłam masę rozmów z ludźmi i jeszcze byłam szkolona z tego, jak z ludźmi właściwie rozmawiać, by wydobywać od nich informacje. To, jak formułujesz pytania, jest mega ważne, a jeszcze ważniejsze – jak nie uzyskujesz pełnej informacji, to należy po prostu dopytać – w końcu po to ma się ten język w gębie 😉

        „Prosze nie wrzucać wszystkich do jednego worka.” – szczerze – jedyne zdanie, w którym się zgadzam 😀
        Fakt, mój post zabrzmiał uogólniająco. Napisałam go w taki, a nie inny sposób, bo stan moich włosów uratowały takie blogi jak Anwen i blondhaircare i czytając tamtejsze artykuły, a także komentarze pod nimi, widziałam bardzo wiele negatywnych opinii nt. fryzjerów, a konkretnie tego, że właśnie – nie znają metod PIELĘGNACJI włosów (a jedynie metody ich STYLIZACJI), nie wiedzą, od czego włosy się niszczą, a tym samym, jak tym zniszczeniom zapobiegać (a może i wiedzą, ale nie chcą się tą wiedzą dzielić? W końcu psułyby sobie rynek.).
        Nie podważam zdolności fryzjerek do podcinania, farbowania czy stylizowania włosów, ale rad na temat pielęgnacji nie usłyszałam od żadnej fryzjerki, a z tego co widzę po znajomych i Internecie, to nie jestem jedyna – z czego wniosek, że fryzjer/ka udzielająca (trafnych) rad dot. pielęgnacji włosów to zjawisko bardzo rzadko spotykane 😉

        • P

          Co to znaczy wydobywać z kogoś informacje? Tzn klient przychodzi o porade a fryzjer powinien błagać o informacje. Można się bawić w formułowanie pytań i słuchanie ich dobitnie, bo jak zamknięte to nie powiem ani grama więcej. Albo chcesz uzyskać poradę albo nie. Zresztą nie oczekiwałabym by fryzjer na pierwszej wizycie od razu umiał ocenić co należy z nimi zrobić. To tak jakbyś poznała nową osobę i oczekiwała, że ona będzie od razu wiedziała co lubisz a co nie. Czyli taka zabawa kotka i myszkę. Prawdziwy Sherlock Holmes. Pozdrawiam

          • Madix

            „Co to znaczy wydobywać z kogoś informacje?” To znaczy zadawać takie pytania, by uzyskać informację, która nas interesuje, bez konieczności zadawania pytań dodatkowych / pomocniczych. Czyli w skrócie – komunikować się skutecznie, a nie byle jak, byleby sobie pogadać.
            Ludzie często stosują (dość bezmyślnie) wiele niezręcznych skrótów myślowych, które utrudniają komunikację, i nawet nie zdają sobie z tego sprawy.

            Co do reszty posta – czytanie ze zrozumieniem się kłania, serio. W moim poście napisałam, że NIE pytałam o indywidualną poradę odnośnie moich konkretnie włosów, tylko spytałam ogólnie, co może niszczyć włosy. KAŻDE włosy, nie tylko moje. Sprawdzałam tym samym stan wiedzy fryzjerki, a nie jej umiejętność udzielania porad – wszak fryzjerka, zajmując się włosami, powinna wiedzieć, co może je zniszczyć, by nie zniszczyć przypadkiem klientce włosów podczas wykonywanych przez nią zabiegów, nieprawdaż?

            Przeczytajcie moje posty jeszcze raz i wtedy komentujcie. Krytykujecie poglądy, które nie są moje. Nie mam nic przeciwko krytyce, ale mogę się wypowiadać jedynie o poglądach, które posiadam, a nie o tych, które ktoś czytający mój post bez zrozumienia wymyślił, że je rzekomo posiadam, przekręcając napisane przeze mnie słowa (co jest o tyle zabawne, że są napisane jasno i prosto).

            Symptomatyczne, że głównie kobiety doszukują się w moich wypowiedziach ukrytych podtekstów, których w nich nie ma, i z tymi sugestiami (które sobie wymyślają) lubią polemizować :/
            Jestem prostolinijnym stworzeniem i piszę dokładnie to, co mam na myśli – bez ukrytych insynuacji i drugiego dna. Jeśli piszę, że „zapytałam fryzjerkę o to, co niszczy włosy”, to… niespodzianka! Miałam na myśli to, że „zapytałam fryzjerkę o to, co niszczy włosy”, a nie np. to, że „zapytałam fryzjerkę o to, co niszczy MOJE włosy i oczekiwałam profesjonalnej i indywidualnie dobranej rozpiski pielęgnacji moich włosów na najbliższe 3 miesiące…” To drugie sobie wymyślacie, a ja nie mogę się odnosić do waszych urojeń, bo odpowiadam jedynie za to, co dzieje się w mojej głowie.

          • Paulina Filiks

            „I spytałam, dlaczego moje włosy są takie zniszczone” uściślając to nie było pytanie ogólne. Fakt, napisane jasno.

          • Madix

            No tak, oczywiście wiesz lepiej ode mnie, jakie mam poglądy 😉

          • Paulina Filiks

            „Co do reszty posta – czytanie ze zrozumieniem się kłania, serio. W moim poście napisałam, że NIE pytałam o indywidualną poradę odnośnie moich konkretnie włosów, tylko spytałam ogólnie, co może niszczyć włosy. KAŻDE włosy, nie tylko moje.” Odpowiadałam tylko na treść zamieszczoną w Twoim komentarzu. Wróciłam więc do pierwszego, bo niby nie zrozumiałam. I jest napisane wyraźnie „I spytałam, dlaczego moje włosy są takie zniszczone”. I tu nie ma nic o kwestionowaniu Twoich poglądów. 🙂 Tej wyraźności może w moich wypowiedziach nie ma, może mówie bardzo potocznie, ale nie zmieniam wypowiedzi na którą ktoś odpowiedział na potrzeby własnych poglądów. 🙂 Pozdrawiam

  • Susie

    Marto, polecam Ci salon Pakoko na Kazimierza Wielkiego. 🙂 Faceci znają się na fryzjerstwie, mają szacunek do klienta, nie robią problemu jeśli poprosisz o jakieś „specjalne” traktowanie (mam alergię kontaktową na niektóre detergenty, kiedy o tym powiedziałam, fryzjer od razu zaproponował, żebym następnym razem przyniosła swój szampon). Da się od nich dużo dowiedzieć na temat odpowiedniej fryzury/pielęgnacji.
    Interesuję się pielęgnacją włosów i jedyne ci Ci mogę powiedzieć, to że jednak doprowadzenie „sianka” do ładu wymaga duuużo cierpliwości i eksperymentów. Olejowanie też nie daje efektów od razu, olej olejowi nierówny i tak dalej. Równowagi PEH trzeba się nauczyć.
    Wypróbuj sobie humektantowe odżywki/maski (np. equilibra dostępna w Naturze), fajna drogeryjna emolientowa odżywka to np. Garnier z masłem awokado, taka żółta lub Nivea Long Reapair. U mnie pomogły przede wszystkim szampony bez detergentów anionowych (SLS, SLES, ALS itd).
    A może taka Twoja uroda – najważniejsze, że nie płaczesz nad taką błahostką! 😀
    Zachowanie fryzjerki to straszna niekompetencja i szkoda, że na nią trafiłaś. „Złej baletnicy” i tak dalej… Dobry fryzjer zadba o włosy niezależnie od ich kondycji…

    • Na mnie jeszcze działa łyżka octu jabłkowego na litr wody. Po myciu i spłukaniu odżywki spłukuję tą mieszanką i potem przepłukuję naprawdę zimną wodą. Świetnie domyka łuski włosa i o dziwo moje sianko jest ujarzmione chociaż w połowie 😀

    • . Garnier z masłem awokado, taka żółta lub Nivea Long Reapair. – to mam, nie sprawdziło się, w sensie – nie ma różnicy,
      płukam chłodną, odciskam miękkim ręcznikiem, ogólnie przeczytałam bardzo dużo blogów włosowych ,ale nic nie mogę znaleźć. Jedyne, co na mnie działa, ale chwilowo, to WAX i Biowax 🙂

      Zapisałam się ju ż do innego salonu, kurczę, ale następnym razem spróbuję tego polecanego przez ciebie 🙂

      • krzysztof wieczorek

        Marto,
        przecież Twoje włosy są zajebiste!
        Jedno co mogę Ci polecić, a co komponuje się idealnie z Twoją osobowością, to nierafinowany olej kokosowy. Kiedyś wróciłem z Indii z ryżem basmati i takim właśnie olejem w walizce. To były najcenniejsze pamiątki z tej wyprawy. Hindusi wcierają taki olej w głowę i idą spać.
        Dobrej Kokosowej Nocy.

  • Szelka

    Ee tam Marta Twoje włosy są naprawdę ładne :)! Co z tego że są troche bardziej suche niż włosy innych,moje też no i co z tego?To nie oznacza,że są jak ona to nazwała BRZYDKIE! Nie przejmuj się! Widać babsko bardzo zarozumiałe i tyle w temacie…

  • Iwona

    Witaj Marta 🙂
    Już od dłuższego czasu jestem wierną czytelniczką twojego bloga, bardzo lubię tu zaglądać, lubię czytać twoje wpisy oraz sposób w jaki piszesz, prosty i niewymuszony:) Lubię czytać jakie masz spojrzenie na świat oraz twoje rady, dzięki temu nieraz mogę się z nimi utożsamiać oraz starać się wprowadzać je poniekąd w życie, chociaż jest to czasami bardzo trudne 🙂 A co do włosów to właśnie też przed chwilą denerwowałam się na moje pirza bo zawsze po umyciu mam szope i nie mogę ich nawet rozczesać 😛 Pozdrawiam trzymaj się cieplutko 🙂 Czekam na kolejne wpisy 🙂

  • Specjalista jest od robienia, nie od gadania. Tą opinię to mogła zostawić dla siebie.

    http://dziewczyna-z-humana.blogspot.com/

  • Magdalena Dominika

    Moja historia jest trochę podobna do jednej opisanej w komentarzach. Moje włosy też jakby „żyją swoim życiem”, ale długo się tym nie przejmowałam w ogóle. Aż nagle ot tak, zrobiło mi się przykro, że moje włosy są takie nędzne w porównaniu z włosami z okładek magazynów. Przy okazji podcinania końcówek zapytałam fryzjerkę, co mogę zrobić dla moich włosów, jakieś porady dotyczące pielęgnacji, albo wskazówki na co zwrócić uwagę. W końcu myślę sobie, że ona się tam bardziej zna na tym niż ja. A fryzjerka tylko kręciła głową w prawo i w lewo, coś tam mruczała, że no w sumie ten tego, że moje włosy wcale nie są takie złe i w ogóle jakieś miganie się. Ugryzłam z innej strony, serwując jej wyczytane w internetach porady włosomaniaczek, no i ogień 😀 Fryzjerka się zbulwersowała, że co to w ogóle za bzdury opowiadam, jakieś mity z czterech liter wyjęte, a za chwilę stwierdziła, że skoro wiem lepiej, to po co się jej pytam lol 😀
    Kiedyś też poszłam do dermatolog, a tamta tylko lamentowała „dziecko, jaką ty masz suchą skórę”, oglądała ją i dotykała, i wzdychała, i kręciła głową, że taka odwodniona skóra xD Zażenowana byłam już tym użalaniem się nad stanem mojej skóry, bo przyszłam coś zrobić z problemem, a nie brać udział w dramacie pt. „Dziecko, które zamiast skóry miało Saharę” lol 😛

  • Boshock

    A ja tam.kocham Twoje włosy.

  • Zachowanie fryzjerki dla mnie nie do pomyślenia. A ja się kiedyś chciałam obrazić jak mi mówiła że mi tak strasznie włosy wypadają, a widzę że mogło być dużo gorzej 😀 Nie rozumiem skąd się to bierze. Chciałam kiedyś być fryzjerką i jak słyszę takie opowieści to mam ochotę jednak nią zostać żeby ratować „dobre imię” tego zawodu 😀
    A tak na marginesie – też byłam pewna że rozjaśniasz włosy! Masz bardzo niespotykany naturalny kolor 🙂 A co do włosomaniaczych sposobów to niestety na widoczne efekty często trzeba zaczekać parę miesięcy a czasami nawet lat. Ale wiadomo – nic na siłę 🙂 Ja tam zawsze Tobie zazdroszczę że Twoje włosy są takie gęste, a tego pielęgnacją się nie osiągnie 🙂

  • dziwne rzeczy piszesz… widziałam już trochę twoich filmików, widziałam zdjęcia, wpadam na bloga i nigdy nie zwróciłam uwagi, że niby coś jest nie tak z Twoimi włosami. Są Twoją cechą charakterystyczną ot fajna szopa na głowie i do tego blond 🙂 I w ogóle mega że nie są rozjaśniane! a ta fryzjerka chyba jakaś walnięta, nie wróże jej długiej oszałamiającej kariery jeśli się nie ogarnie…

  • Paulina Filiks

    Idź do innego fryzjera. Jestem fryzjerem i nie wyobrażam sobie takiego podejścia. Mogłabym powiedzieć więcej o tej Pani tam pracującej co prócz podejścia zrobiła źle ale po co. Jeśli farbujesz włosy farbą blond to są rozjaśnione, bo tak działają farby, a jeśli to twój kolor to oki. Ale to kwestia doboru słów w odpowiednie pytania. Z chęcią bym Ci jakoś pomogła 🙂 zalecam nie zrażać się do fryzjerów, bo nie wszyscy są tacy.

    • Zapisałam się już do kogoś innego 🙂
      Co do tego rozjaśniania, właśnie chodzi o to, że zapytała czy rozjaśniam, ja mówię, że farbuję farbą jaśniejszą od mojego koloru o 1-2 tony, a ona zaczęła mi wtedy wmawiać, że to na pewno nie tylko farba i że rozjaśniam rozjaśniaczem – czyli zadała odpowiednie pytania, ale i tak mi wmawiała 😀

  • Nikola Tkacz

    Aż ręce opadają, jak się słyszy o takiej obsłudze… Powiem Ci, że na Twoim miejscu z chęcią bym sprawę nagłośniła, albo chociaż opowiedziała o niej właścicielce salonu- może nie ma świadomości, kto dla niej pracuje…

  • Zrobiło mi się przykro, bo pani była niezłym bucem. Poproszę Monikę (moją przyjaciółkę) o wrzucenie tego wpisu w miejsce odwiedzane przez fryzjerów.

  • Olga

    Haha,znam to. Za każdym razem jak ide do fryzjera to wiem że zostanie zauważone i wspomniane moje nieudolne wycieniowane włosów z przed 5lat i że usłyszę ‚Kto pani to zrobił?! Ale ma pani połamane włosy!’ I dzisiaj właśnie jest ten dzień, już nie mogę się doczekać tych ‚zachwytów’ 😀

  • Zawsze mówię, że wytykanie innym ich wad, bez względu na to, czy jest to nadwaga, zniszczone włosy, brzydka cera czy oryginalny, niekoniecznie podobający sie nam strój, ma na celu wyłącznie podniesienie naszej własnej samooceny. Moja mama mawiała „nie mówi sie garbatemu, że ma garba”. Przecież on doskonale o tym wie, a wytknięcie mu tego faktu niczego w jego życiu nie zmieni. Czy nam się zrobi lepiej, bo powiemy komuś, że ma włosy jakby żygał tęczą, albo kupę żelastwa na twarzy, bo lubi piercing? Skoro komuś to odpowiada, podoba się i czuje się z tym dobrze, a przede wszystkim nikogo nie krzywdzi, to co nam da wytknięcie mu jakiejś, w naszych oczach, wady? Szanujmy się nawzajem, żyjcie i dajcie żyć innym i nie poprawiajcie swojej samooceny kosztem innych.

  • Boże jaka paskudna baba. Tak sobie myślałam czytając, że bym wyszła. Ale prawda jest taka, żebym nie wyszła, tylko bym grzecznie siedziała i potem przez tydzień dochodziła do siebie po takich niemiłych słowach… Paskuda.

    • No to jak ja 😀 Potem przeżywałam i ciągle widziałam jakie to mam brzydkie włosy.

  • Paulina

    Dziwi mnie tylko, że nic tej Pani od razu nie odpowiedziałaś. Ja zawsze reaguje na bezczelność jeszcze większą bezczelnośćią. Może to trochę błędne koło, ale mam wrażenie, że niektórzy ludzie mylą szczerość z zwykłą nieuprzejmością i pogardą.

  • Ann

    Sytuacja koszmarna. Moja noga więcej w tym „salonie” by nie postała, a pewnie wszystkim dookoła odradzałabym to miejsce. Idealny przykład jak zniechęcić klienta do siebie :/ A włosami się nie przejmuj, mam podobne :p http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

  • Podziwiam Twój spokój i opanowanie emocji. Gdyby to mnie spotkała taka sytuacja, pewnie mój paskudny temperament by wygrał. Też mam siano na głowie, które w dodatku, przy odrobinie wilgoci w powietrzu puszy się, jak to tylko możliwe. Ale jak dotąd, żaden fryzjer nie palnął mi „gorzkich żali” na ten temat. Pani „fryzjerka” widać mocno minęła się z powołaniem, bo z takim paskudnym usposobieniem pasuje raczej do urzędu, albo innego ZUS-u.
    Pozdrawiam i nie przejmuj się ; )

    • Wiesz, też nie róbmy ze mnie świętej, zatkało mnie, zrobiło mi się przykro… wiadomo jak jest, najlepsze odzywki przychodzą 5 godzin po kłótni 😀

      • Zawsze tak jest, że najlepsze riposty pojawiają się, kiedy już jest za późno. Poza tym każdemu zrobiłoby się przykro, bo nie ukrywajmy, nikt nie ma na tyle pewności siebie, żeby spojrzeć na kogoś takiego i powiedzieć grzecznie: „Nie przyszłam tu po Pani opinię tylko, żeby ściąć włosy.” Większość z nas raczej „spali buraka”, albo powie coś naprawdę niemiłego (a to może się skończyć np niebieskimi włosami, tak w ramach zemsty).

  • księżycowa róża

    Dawno, dawno temu pracowałam w salonie fryzjerskim. Niestety, niektórzy fryzjerzy nie potrafią się odpowiednio zachować w stosunku do klienta. Nie raz widziałam obrażoną minę fryzjerki, ponieważ fryzura nie spodobała się klientce

    Odkąd pamiętam miałam bardzo krótką płytkę paznokci. Świeżo po szkole znalazłam pracę w sklepie z akcesoriami do paznokci. Bardzo często słyszałam od koleżanek, że mam zbyt krótkie paznokcie i powinnam je przedłużyć żelem albo akrylem. Któregoś dnia strasznie się zirytowałam tymi docinkami, bo zapuszczenie długich paznokci w moim przypadku zazwyczaj graniczyło z cudem. Po kolejnym komentarzu, który usłyszałam w ciągu dnia stwierdziłam, że zapuszczę długie paznokcie za wszelką cenę. Zaczęłam brać tabletki ze skrzypem, pić pokrzywę i kupiłam odżywkę do paznokci, która pomogła mi wiele lat temu. Któregoś dnia zapuściłam twarde, długie i piękne paznokcie i docinki się skończyły.

    Co do włosów. Przez wiele lat bardzo intensywnie dbałam o włosy i myślę, że powinnaś spróbować napisać ,np. do Kascysko. Dziewczyna, ma ogromną wiedzę. Jestem w 100% przekonana, że Ci doradzi i nie odeślę Cię z kwitkiem, bo Twoje włosy są w kiepskim stanie.

    W 100% rozumiem jak się poczułaś, bo nie powinnaś znaleźć się w centrum uwagi. Tym bardziej, że przyszłaś do fryzjerki żeby uzyskać pomoc i poradę. Swoją drogą zastanawiam się ile głupoty i zawiści musi być w innych ludziach skoro potrafią w ten sposób potraktować innego człowieka.

    Pozdrawiam serdecznie :). Obserwuję 🙂

    • Dziękuję Ci za ten komentarz 🙂
      Pozdrowienia!

    • Madix

      Ej, ale swoją drogą, to co kogo obchodzą cudze paznokcie? Aniamaluje ma kilka super artykułów na temat takich pseudożyczliwych ludzi.

      W sumie fryzjerka niby jeszcze mogłaby ocenić stan włosów, ale to co opisała Marta to jednak podpada również pod takie niezdrowe emocjonowanie się cudzym wyglądem. Co jest najśmieszniejsze – jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził, a mimo wszystko ludzie zdaje się uważają, że ICH zdanie na temat CUDZEGO ciała jest najważniejsze xD Kompletnie ich już nie obchodzi, czy dana osoba nie słyszy zupełnie odwrotnych rad od kogoś innego 😉

      Dla fryzjerki włosy Marty były okropne, bo spuszone, dla kogoś innego mogą być piękne, bo są w rzadko spotykanym kolorze jasny blond… tak samo Twoje paznokcie – dla koleżanek jedyna słuszna długość to paznokieć długi, a przecież jakiś czas temu była moda na dość krótkie paznokcie… pewnych uwag lepiej jednak w ogóle nie słuchać tylko puścić je bokiem mimo uszu 😉

  • jestem dietetykim i nigdy w zyciu nie powiedziałabym klientce, że jest gruba. Pozatym ‚gruba’ to w moim odczuciu pojecie względne 😉

  • Masakraaaa, ludzie czasami kompletnie nie mają poczucia taktu… :/ Totalny brak profesjonalizmu!

  • trzynastykot

    Patrząc na Twoje zdjęcia, nigdy nie pomyślałam, że masz zniszczone włosy. Wręcz przeciwnie, zachwycałam się, że są takie fajne, puszyste 🙂

    Wiem, jak takie komentarze wytrącają z równowagi. Pierwszą przygodę z tej kategorii przeżyłam u ortodonty, mając jakieś 10 lat. Wspaniała pani ortodontka (z polecenia, podobno świetna specjalistka) podczas pierwszej wizyty zaczęła się nakręcać: ,,Boże, jakie krzywe zęby. No co ja mam z tym zrobić. No pani kochana, przecież to jest KALECTWO!”. Poryczałam się… A później starałam się nie uśmiechać zbyt szeroko. Zresztą taki odruch został mi do dzisiaj i naprawdę staram się z tym walczyć; bo moje zęby mogą być krzywe, ale są zdrowe, mocne i… przede wszystkim moje 😀

    • 🙁 Strasznie są takie historie. Jak tak można powiedzieć do drugiej osoby?

  • anastasia

    miałam bardzo podobnie! moje włosy są zniszczone cienkie i jest ich malutko na czubku głowy ale sa puszyste to aż tak nie widac tego ( mam straszny kompleks jesli chodzi o moje włosy ale ludziom zdarzają sie gorsze rzeczy więc pogodziłam się z tym). Poszłam do fryzjerki żeby obcięła mi koncówki jak już prawie konczyła zaczeła mi mówić Boże co to za włosy ich jest tak mało na czubku głowy, zaczeła mi wymieniac rózne choroby, zawołała do siebie drugą fryzjerkę i razem oglądały moją skórę głowy.. Byłam w szoku i zrobiło mi się bardzo przykro ale zaczełam jej mówić, że ja tak mam i nic na to poradzić nie mogę i, ze nie mam raka więc żeby trochę się uspokoiła bo to tylko włosy. Nigdy nie pójdę do tej fryzjerki już chociaż wiem ze od innych też pewnie bym tak usłyszała bo już mi się zdarzało ale nie aż w takim stopniu…

    • O rany, co za krowa. Mam wrażenie, że niektórym naprawdę strasznie brakuje jakiejkolwiek empatii w sobie…

  • Justyna Niepsuj

    Jezus Maria, takie chamstwo, to już jest przegięcie po całości. Szkoda, że jej czegoś nie nagadałaś, bo przydała by sie durnej babie lekcja kultury. Generalnie o dobrego fryzjera jest strasznie trudno… Od paru lat czytam blogi włosowe więc trochę o pielęgnacji wiem, ale też bez przesady. No i co idę do fryzjera to panie fryzjerki dowiadują się ode mnie czegoś nowego, co jest trochę żenujące jednak. Chociaż tyle, że mnie jeszcze żadna nie pocisnęła. A żeby postawić włosy na przysłowiowe nogi trzeba po prostu dużo próbować 🙂 Moje włosy były kiedyś tragiczne, zwłaszcza, że mam loki, a do tego od gimnazjum je farbuję, a przez rok katowałam je prostownicą. Kruszyły się na końcach, były suche jak wiór i wyglądały jak stara miotła 😉 Też mi się z początku wydawało, że nic na nie nie działa, a potrzeba po prostu cierpliwości 🙂 Najważniejsze jest chyba odstawienie szamponu z mocnymi detergentami i kosmetyków z alkoholem denat. w składzie oraz stosowanie masek po każdym myciu, najlepiej na pół godziny i pod czepek foliowy 😀 Zwłaszcza maski emolientowe robiły u mnie robotę, więc polecam 🙂

    • I na kruszenie pomogły maski? Ja teraz nakupowałam trochę rzeczy po tym pojeździe od fryzjerki, będę szła też na olaplex do jakiegoś (podobno) dobrego salonu

      • Justyna Niepsuj

        Tak, jak najbardziej pomagają 😀 Dodatkowo dawaj na końce jakieś serum z silikonami w składzie 🙂 Wgl widziałam na zdjęciu, że coś zrobiłaś z włosami, keratynowe prostowanie? 😀

  • O rany, dobrze, że ta pinda nie trafiła na mnie. Zjechałabym ją jak łysą kobyłę chyba. D:
    Masz klasę Marta

  • Piszesz genialnie! Uśmiałam się, zdenerwowałam na tę babkę z salonu.. takie osoby nie powinny trzymać nożyczek w dłoniach.
    Nie przejmuj się włosami, ja mam mało, ale mam to gdzieś, a jak nakręcę je, robi mi się sianko właśnie xD
    I co z tego? I tak jesteśmy piękne.
    Pozdrawiam

  • No nie, ale trafiłaś. Marketing minus tysiącpięćset.
    Aż i mnie zatkało.
    A ja mam w rodzinie kogoś, kto lubi mi wytykać w zasadzie wszystko, zawsze jest źle, z resztą nie tylko mi. Z taką krytyką za długich/za krótkich włosów, grubych ud, „za bardzo schudłaś”, „poprawiłaś się”, „po co do nich leziesz”, „nie siedź tak, idź do ludzi”… spotykam się od dziecka i po części nauczyłam się ją olewać, bo wiem, że ta osoba sama ze sobą jest nieszczęśliwa, gorzka i to jest jej kara na całe życie.
    Ale czasem mam dość i w momentach, kiedy miarka się przebiera, mówię „no zobacz, to zupełnie jak TY”, albo „no cóż, jak widać w naszej rodzinie tak już jest, mam to prawdopodobnie po Tobie”. I w takich momentach następuje zdziwiona mina i typowe zatkało kakało 🙂

    Mi się w Twoich włosach bardzo podoba objętość i kolor.
    Ja mam szarobure płaskie smutne flaczki… i też je lubię! 😉

    • Ja też lubię moje włosy, mimo, że mają swoje wady. A co do takich osób, ja też znam taką osobę, tylko jest bardziej subtelna; nie mówi wprost takich rzeczy, ale mówi i to boli 🙂 Ale też już po mnie trochę to spływa, bo ileż można słuchać 🙂

  • Pamiętam jak kiedyś kolektywnie wraz z mamą i siostrą poszłyśmy do nieznanej nam fryzjerki. I od niej KAŻDA z nas dowiedziała się, że ma włosy nie takie: za grube, za mało objętości, pozbawione życia, suche, zniszczone… Nie mówię, że każda z nas ma idealne włosy, ale nie po to idziesz do fryzjera, żeby poczuć się hmm brzydka 😉

    • To prawda! 😀 Idę po to, żeby coś zmienić i poczuć się lepiej, a nie gorzej 😀

  • prisoner Ness

    Szkoda, że nic nie działa na twoje włosy 🙁 Jakiś czas temu czytałam bloga anwen.pl Tam jest dużo porad odnośnie pielęgnacji włosów. Może znajdziesz coś, czego jeszcze nie próbowałaś. Ja miałam bardzo zniszczone włosy, ale od farbowania i rozjaśniania. Próbowałam olejków, masek i miliona innych pierdół. A okazało się, że najlepiej wychodzi odżywka z Nivei do długich włosów(którą nie do końca spłukuję), szampon do włosów przeciwłupieżowych, która wymywa wszystkie odżywki i odciąża włosy, olejek arganowy i odżywka w sprayu z GlissKura. Najbardziej dostępne rzeczy, ale w końcu podziałały. Nie zniechęcaj się. I twoje włosy wcale nie są złe 😀
    A ta babka to burak 😀

    • Anwen przeczytałam od deski do deski 😀 Niestety nie pomogło, ale ciągle szukam 🙂

      • Ness

        Hm… Jak znajdę coś ciekawego to dam ci znać!

  • Madix

    Haha, dobra reakcja xD

    Mnie raz babsztyl próbował odesłać na koniec długiej kolejki, zamiast pomóc mi wypełnić wniosek (co swoją drogą zajmuje jakieś 2 min nawet bez pomocy urzędnika). Nie dałam się odesłać, odsunęłam się jedynie troszkę na bok, by mogła obsłużyć w międzyczasie kolejnego petenta. Jednak po tym JEDNYM petencie przesunęłam się z powrotem na moje miejsce, podając jej wniosek. Nie chciała go przyjąć, stwierdzając, że mam najpierw odstać swoje w kolejce… a podkreślam, że cały czas byłam przy okienku 😉
    Krew mnie zalała, ale na szczęście trochę przytomności umysłu zachowałam i spytałam ją (spokojnie i uprzejmie), czy aż tak bardzo jej zależy na tym, by złożyć na nią skargę. I wiecie co? Kurde, pomogło. Od razu zrobiła się milutka, przyjęła wniosek bez żadnego gadania, skończyła obsługiwać bez niecierpliwienia się i jeszcze życzyła miłego dnia, jak skończyliśmy o.O

  • Hello Kitty

    Wiem, że do bani takie pocieszenie, ale mnie tam się twoje włosy podobają

  • Paulina

    A ja to się boję Fryzjerów 😀 Od dziecka zapuszczam włosy, nie są one jakieś super, bez prostownicy wyglądają jak snopek siana,chociaż w kucyku mi się to podoba, bo ładnie się puszą. 😛 Nie lubię zmian, boję się ich w większym stopniu, szczególnie na mojej głowie, jako że mam włosy prawie do pasa, nigdy nie odważyłam się ich pofarbować, w sumie moim największym problemem był fakt, że żaden kolor mi się nie podobał jaki mogłabym na nie nałożyć, uwielbiam po prostu mój kolor włosów, więc farbowanie nie, a i 3 tubki farby mogło by być za mało, ale no wiec zostaje obcinanie. Mam jeszcze grzywkę, którą lubię i nie zmieniam od 16 lat, czyli prawie od urodzenia bo mam trochę więcej, wszyscy mówią mi,że wyglądam jak dziecko z nią… No to dobrze, przynajmniej wyglądam 10 lat młodziej. Ale grzywkę trzeba często podcinać, w moim życiu grzywkę podcinała mi fryzjerka 2 razy, raz tak krótko że, wyglądałam jak… A raz podcięła o 1mm i dalej miałam na oczach -.- a w dodatki krzywo… Mój sposób – mama <3 Zawsze obcina mnie moja mama, i na długość całych włosów i grzywkę, zawsze jest prosto, pięknie i tak jak ja chcę żeby było <3 Zainwestowałyśmy x lat temu w specjalne nożyczki do włosów, i jednym fryzjerem nie fryzjerem jakiemu ufam jest moja mama. Ile to ja się nasłuchałam lamentów o fryzjerach od znajomych "obcięła za krótko""nie ten kolor chciałam" itp. A ja nie narzekam bo nie mam problemu <3 Nigdy nie dotykałam twoich włosów, ale na moje oko one są normalne, ja z włosami nie robię za dużo, nie prostuję itp a też jak ktoś na nie patrzy to czasami słyszę, że są zniszczone… no trudno taki urok xD Uważaj jednak lepiej na fryzjerów bo któregoś dnia faktycznie obetnie cię na łyso jak poprosisz o zetniecie zniszczonych końcówek. Ja uważam, że najzdrowsze włosy to są takie z którymi się za dużo nic nie robi, wystarczy podcinanie, fajny szampon jakaś odżywka i tyle, no kurde może włosy też chcą żyć własnym życiem, przecież nikt nie lubi jak się dyktuje jak ma coś wyglądać, i włosy pewnie też nie, trochę wyrozumiałości dla nich 😛

    • Świetna historia! Mi podcinała grzywkę mama, jak byłam mała, ale jak sobie teraz pomyślę, to fajnie byłoby mieć takiego prywatnego fryzjera 🙂 Ja też nie ufam fryzjerom, ale staram się zawsze stawiać granice i pokazuję, gdzie konkretnie podciąć i tak dalej.

  • Milena

    Hej, nie przejmuj się. To debil nie fryzjer. Tyle. Moja znajoma miała podobną sytuację, tyle że ‚fryzjerka’ wygarniała jej przez 15 minut jakie to ma ‚oporne kołki’ a nie włosy.. Jestem kosmetologiem, nie pracuję w zawodzie, ale kiedy pracowałam w gabinecie nigdy nie potraktowałam nikogo w ten sposób. A różne przypadłości można zobaczyć.. Choćby nie wiem co ktoś miał na włosach/ciele/twarzy trzeba mieć szacunek do tej osoby, nie tylko dlatego, że to nasz klient, ale przede wszystkim człowiek, którego można urazić i jeszcze bardziej zdołować.

    • Milena, to prawda! Zresztą – wszystko można powiedzieć grzecznie i taktownie, ale trzeba się po prostu o to postarać 🙂

  • Milena

    Marta jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałam napisać! Może to być pomoc także dla innych osób mających problemy z włosami. Mało kto wie, (przynajmniej tak mi się wydaje), że jest ktoś taki jak trycholog. To osoba zajmująca się konkretnie leczeniem problemów włosów, skóry głowy itd. Bada problematyczny obszar specjalną kamerką czy tam innym urządzeniem i dobiera odpowiednią pielęgnację, specjalne kosmetyki, suplementację itp. Nie korzystałam nigdy z takich usług, ale może warto spróbować? To ktoś zupełnie inny niż fryzjer. Raczej zajmuje się leczeniem problemów i dopasowaniem odpowiedniej pielęgnacji, niż strzyżeniem, farbowaniem czy czesaniem.. 🙂 Pozdrawiam.

    • Słyszałam właśnie o trychologach, na razie zapisałam się do jakiegoś bardzo dobrego salonu we Wrocławiu, jeśli zabiegi nic nie dadzą, to pewnie go odwiedzę 🙂

      • Milena

        A próbowałaś może nakładać na noc olej kokosowy? Słyszałam kiedyś od klientki, że robi sobie z niego taką maskę, rano oczywiście głowę trzeba umyć. Włosy później przez jakiś czas są w bardzo dobrej kondycji, nie puszą się, ogólnie wiele na +.
        Tak czy inaczej, jeżeli ten następny fryzjer nie pomoże to myślę, że trycholog coś poradzi. Pozdrawiam 🙂
        PS. a włosy wcale nie są złe! Lepsze lekko spuszone, żyjące własnym życiem niż totalnie oklapnięte i „smutne” 😉

  • Perko

    Swietnie napisane (ironia, humor…). Mialam kiedys podobna przygode u fryzjera, dwie panie podziwialy moje zniszczone wlosy… Nie powiem, zeby to byla przyjemnosc 😉 czulam sie winna patrzac na te zdegustowane miny! Podsumowujac – pelen profesjonalizm! Haha.. Ciekawe, ze pani lepiej wiedziala czy rozjasniasz wlosy ;D pozdrawiam!
    nawiasemmowiac.com.pl

    • O widzisz, to miałam trochę lepiej, nade mną znęcała się tylko jedna 🙂

  • ola

    Również próbowałam przeróżnych metod aż w końcu sie wkurzyłam i zamówiłam u Chińczyków zestaw do keratynowego prostowania włosów. Polecam, w końcu mam spokój.

  • No, przestań! Tylko Ty i Hermiona macie takie włosy. Czaisz to!? Tylko dwie osoby na świecie! Albo inaczej – każda z Was ma takie jako jedna JEDYNA w SWOIM magicznym świecie 🙂

  • voyagetofitplanet

    to okropne! marta, Może i widziałam cię tylko na zdjęciach ,ale uważam że jesteś po prostu…PIĘKNA!!!(prawdopodobnie fryzjerka miała okres.Nie smuć się ślicznotko!!!)

  • Kultidia

    Gdy byłam dzieckiem chodziłam do pewnej dentystki dłuższy czas tam jeździłam i pewnego dnia zjechała mnie i moją mamę z góry na dół, dlaczego nie mam aparatu na zęby, bo powinnam coś zrobić z takim krzywym zgryzem. Oczywiście wcześniej nic o tym nie wspominała, żebym się do ortodonty, a gdy to powiedziała, już nie miałam szansy załapać się refundację.
    Odnośnie tego, pracowałam w pewnym sklepie nad morzem i pewna starsza pani, którą obsługiwałam z szerokim uśmiechem, zaczęła mi opowiadać o tym, że jest dentystką i że widzi, że potrzebuję aparatu.
    I niby nie zostałam przez tę panią zjechana, ale jednak bardzo to przeżyłam, że ktoś zupełnie obcy zauważa, że mam krzywy zgryz. Czasami lepiej ugryźć się w język.