Kojarzycie wszystkie te dokumenty o ludziach, którzy gromadzą rzeczy? Znoszą do domu coraz to nowe śmieci, które zaczynają piętrzyć się aż do sufitu? Zawsze oglądając tego typu produkcje albo czytając na ten temat, myślałam sobie: jak tak można? Nie widzieć, że zagracasz własne mieszkanie?
Dopóki nie dotarło do mnie, że robię dokładnie to samo.

Wynajmujemy małe mieszkanie. Mamy co prawda dwa pokoje, ale jeden jest z aneksem kuchennym. Nie mamy zbyt wielu szaf, więc w pewnym momencie przestało mi brakować miejsca na rzeczy, zwłaszcza takie, które dostaję niespodziewanie w prezencie. Zaczęło się niewinnie – od kartonu koło kanapy. Potem przyszedł drugi karton – no to ciach pod stolik. W międzyczasie zaczęłam narzekać, że mam za małą szafę na moje ubrania. Nigdzie nic się nie mieściło – myślałam, że dostanę szału!

Aż doszło do mnie, że to całe zagracenie, ten brak miejsca i wkurzanie się tym – to wszystko na moje własne życzenie.

JESZCZE SIĘ PRZYDA

Bluzki, które są przyciasne, spodnie, które kiedyś, dawno temu kupiłam na wyprzedaży, bo się opłacało, ale wcale mi się nie podobają, kurtka z liceum i t-shirt od znajomych, który kompletnie nie jest w moim stylu, ale przecież głupio wyrzucić, bo nowy. Kalendarz z jakiejś firmy, upominki, których nie potrzebuję – mogłabym wymieniać miesiącami, o ile nie latami. Wszystko trzymałam w domu z kilku powodów – bo nowe, bo kiedyś się przyda, bo może jak schudnę albo przytyję to będzie w sam raz. Bo przecież głupio wyrzucać, skoro nie jest dziurawe, nie?Takie myślenie powoduje, że zagracić się można w ciągu kilku miesięcy. A już na pewno w ciągu dwóch lat – bo prawie tyle mieszkamy w tym konkretnym mieszkaniu. Doszło do tego, że nawet mi się nie chciało porządnie posprzątać, bo i tak nic się nigdzie nie mieściło, więc wpychałam to byle gdzie i tyle. Byleby ludzie nie widzieli, jak przychodzą, wiadomo.

Tragedia. Więc powiedziałam: DOŚĆ.

JAK OCZYŚCIĆ SWOJE MIESZKANIE Z GRATÓW W JEDEN DZIEŃ?

Dobrze się złożyło, bo planowaliśmy mały remont – a właściwie pomalowanie ścian. Stwierdziłam, że to doskonała okazja, żeby wreszcie wziąć się w garść i wywalić połowę tego – nie bójmy się użyć tego słowa – śmietnika, który miałam w mieszkaniu.

Zanim jednak zaczniesz brać się do takich porządków, pamiętaj o kilku zasadach:

  1. Bez litości
    To przecież nie jest pierwszy raz, kiedy brałam się za generalne sprzątanie. Przynajmniej kilka razy w ciągu roku obiecuję sobie, że wypierdzielę wszystko, czego nie noszę lub nie używam. Problem polegał na tym, że prędzej czy później w trakcie porządków zaczynasz myśleć „hm, a jeśli to jeszcze mi się przyda?”, „może to zostawię, bo kiedyś będę tego potrzebować”. Z takim myśleniem za daleko się nie zajedzie. Dlatego pierwsza i najważniejsza zasada to – BEZ LITOŚCI.Nie nosisz, za małe, za duże, kurzy się – wywal to. Przestań chomikować rzeczy i trzymać milion bzdur w domu, bo przecież nowe, więc szkoda wyrzucić.
  2. Krok po kroku
    Szafka po szafce, komoda po komodzie. Nie omijaj żadnej rzeczy. Nie zapominaj o wysokich półkach albo o jakimś kącie, bo przecież nikt tego nie widzi. Wysprzątanie miejsc, do których zazwyczaj się nie zagląda może być świetnym sposobem na znalezienie nowych miejsc do przechowywania swoich rzeczy.Zauważyłam, że pewnym momencie w trakcie sprzątania nadchodzi KRYZYS. Wiecie, najczęściej, kiedy wywalicie wszystko na ziemię i nagle ogarnia was to uczucie, że wcale nie chce wam się tego robić. Nie wpychaj rzeczy z powrotem do szafki, tylko zaciśnij zęby i do roboty. Mówi to osoba, która wczoraj wpadła w szał sprzątania i w kilka godzin pozbyła się jakichś 10 worków rzeczy. 🙂
  3. Niczego nie chowaj
    Bo się przyda, bo oddam komuś innemu i tak dalej. Z oddawaniem jest fajnie, jeśli to następuje od razu. Ja często odkładałam jakieś rzeczy z myślą o koleżankach, siostrze czy mamie a potem i tak okazywało się, że ta osoba nie była tym zainteresowana.
  4. Zasada 3 miesięcy
    Jeżeli nie nosiłeś jakiegoś ubrania w ciągu ostatnich 3 miesięcy i nie jest to kurtka zimowa – weź to wywal. Prawdopodobieństwo, że je założysz kiedykolwiek jest minimalne.
  5. Im mniej, tym lepiej.
    Fajnie było mieć dużo zabawek, kiedy było się dzieckiem. W dorosłym życiu im więcej wokół siebie gromadzisz, tym gorzej dla ciebie. Zostaw rzeczy, których używasz, jeśli masz coś podwójnie – oddaj jedno, i tak dalej. W większości przypadków nadmiar wcale nie oznacza, że będziesz miał lepiej- i tak używasz tylko jednego z tych przedmiotów, a reszta stoi „na zapas”.
  6.  Nie polecam wystawiania rzeczy na sprzedaż.
    No chyba, że jest to coś bardzo wartościowego. Ale wystawianie bluzek za 5 złotych nie ma dla mnie sensu – dopóki nikt nie kupi, dalej masz to w mieszkaniu. A umówmy się, prawdopodobieństwo tego, że ktoś kupi akurat twój t-shirt nie jest przerażająco wielkie. Takie postępowanie to tylko odwlekanie sprzątania w czasie, prowadzące donikąd.
    7. Twój kot to złodziej.
    Ta historia nie wymaga komentarza:

Tym sposobem, wpadając w szał sprzątania, oddałam wczoraj 4 worki ubrań do kontenera PCK.14124072_944577349002614_1316091390_o (1)

Wywaliłam też jakieś 20 kilogramów śmieci – eurobiznes pamiętający moją podstawówkę zepsute hula-hop, skakanki, tektury, puste pudełka, przeterminowane ryże i płatki otrębowe, stare podręczniki, książki do matury (na cholerę ja to przywiozłam do Wrocławia?!) i tak dalej. Niesamowite, ile człowiek może nagromadzić rzeczy wokół siebie i nawet tego nie zauważyć!

ROZEJRZYJ SIĘ

Jeśli macie chwilę wolnego, zróbcie sobie takie porządki – Boże, jaki człowiek ma potem dobry humor! Poza tym, to świetny sposób do przeorganizowania pokoju i jakiejś małej zmiany. 🙂 Ja jestem z siebie dumna, a moje mieszkanie już dawno nie wyglądało lepiej (i moje szafki też!).

Przeczytaj także:

  • Natalia Łożykowska

    A ja jestem takim małym chomikiem i gromadzę co tylko się da. W sumie to mam zagracony pokój, przestrzeni między szafą a sufitem jest może z 5cm, a na ścianach nie ma ani skrawka wolnego miejsca. I… dobrze mi z tym! Coś ze mną nie tak? 😉

  • Gravissa ***

    Jest jedyna rzecz,którą uwielbiam gromadzić – książki! Tego nigdy za dużo 😀
    (od-zera-do-runnera.blogspot.com)

  • O tak! Ja raz w roku robię taki przegląd rzeczy i za każdym razem pozbywam się kilku siatek. Co ciekawe po takich porządkach, już kilka miesięcy później, znowu gromadzę kolejne niepotrzebne nikomu ubrania i przedmioty 🙂

  • Już wiem co zrobię po powrocie do Polski. Gruntowne sprzątanie… zwłaszcza wszystkich bibelotów, które kurzą mi się w szafce pod telewizorem,do której zaglądam sporadycznie 😀

  • Ana Jane

    Ja takie porządki zrobiłam już na początku wakacji i faktycznie uczucie po tym jest niesamowite. Czujesz, że masz wokół siebie tyle przestrzeni. Potem trzeba dbać już tylko o to, by utrzymywać ten porządek, choć ja nie mam z tym większego problemu, bo po rewolucji czerwcowej w mojej szafie zostało mi już tylko kilka bluzek, dwie pary jeansów, para pasiastych spodenek i figlarnie zawieszone na wieszaku trzy bluzy 😉
    http://opowiadanialiterackie.blogspot.com/

  • Ludi

    też muszę przeprowadzić generalny przegląd rzeczy ale za każdym razem jak otwieram szafę mówię hmmm nie dzisiaj 🙂

  • samira

    Mnie to nie grozi 😉 Nagminnie wyrzucam i właśnie czasami czegoś mi brak i muszę kombinować 😀

  • Polecam zasadę ciuch za ciuch, coś kupiłam, to coś wywalam z szafy i koniecznie przemyślane zakupy, a nie pod wpływem chwilowych słabości :p od czasu jak kupuję w sieci to jest łatwiej.

  • Karola

    To o czym piszesz to zbieractwo i mamy je w genach! Jest to pozostałość po czasach wojny i PRL kiedy ciężko było dostać cokolwiek lub w sklepach było bardzo mało rzeczy, albo dostanie czegoś wymagało koszmarnie długiego stania w kolejkach i kombinowania. Nasze Babki i Matki nie wyrzucały ubrań tylko cerowały lub oddawały dalej „bo się przyda” , „będzie jak znalazł na czarną godzinę”. I kiedyś może to miało sens, ale dziś? U mnie zbieractwo jest tak mocno zakorzenione, że gdy 15 lat temu wyprowadzałam się z małego mieszkanka (40m2) musiałam wyrzucić 300 pustych słoików które trzymałam w myśl zasady „przyda się jak będę robiła konfitury”. Na konfitury nigdy czasu nie miałam, ale słoiki były, schowane na balkonie i czekały na swój czas…

  • Kamila

    W te wakacje tez przeprowadzał akcję „armagedon” w moim pokoju i pozbyłam się naprawdę wielu rzeczy. Żyje się zdecydowanie przyjemniej i mam więcej przestrzeni. Łatwiej jest się mi ubrać, niż przedtem, mając pełną szafę. Problem jednak polega na tym, że w moim domu tylko ja tak myślę. Podczas sprzątania słyszałam mnóstwo komentarzy typu „a może Ci się to jeszcze przyda”, „po co to kupowałaś skoro teraz wyrzucasz”. No i o tym jaka jestem nieoszczędna, i że wszystko teraz wywalam a potem jak będę potrzebować, to tego nie będzie. I tak większość z rzeczy, których chcialam się definitywnie pozbyć skończyła na strychu albo w domowej garderobie. Macie jakieś rady na takie coś? Co zrobić np. z całą kolekcją porcelanowych figurek, które za Chiny nie pełnią żadnej funkcji, nikomu ich nie oddam ani nie sprzedam, bo po co komuś sterta małych kurzadełek, a mama nie chce ich wyrzucić, bo zbieralysmy je w dzieciństwie z siostra. I teraz kurzą się w czeluściach strychu. Ech…

  • Karolina Sołtys

    Ty sie smiejesz, a ja mam ksiazki do matury w Holandii. Mieszkam tu juz hmm ponad 4 lata, a mature zdawalam wlasnie w 2012 roku ….

  • Aneta

    Miałam tak z ubraniami, niektóre kilka lat leżały „bo kiedyś się przyda”. Strasznie to męczące było, aż kiedyś przyjaciółka wpadła na pomysł, że odda swoje nieużywane ciuchy do Domu Dziecka. Wywaliłam połowę swojej szafy i ulga jaką potem czułam była niesamowita 😀 A przy okazji można komuś pomóc 🙂

  • Stacy

    Ten rok akademicki był dla mnie niezwykle wyczerpujący i absorbujacy (dwa kierunki w tym pisanie licencjatu zobowiązuje..) i przez caaaly rok totalnie zapuścił mi sie cały pokój i mieszkanie ogólnie, sprzatalam po wierzchu, wielw rzeczy musialam miec pod ręką, odkladalam wszystko byle gdzie, bo malo czasu i padalam na przyslowiowy ryj. I tak bardzo nie mogłam sie doczekać aż napisze te prace i będę mogla sie tym wszystkim porządnie zająć! Dziś było ogarnianie dzień drugi i jestem w siódmym niebie, dawno sprzątanie nie sprawiło mi takiej satysfakcji 😀

  • Nikola Tkacz

    Bardzo trafiony tekst, ale cóż- prawda jest taka, że chyba każdy z nas ma w sobie trochę ze ‚zbieracza’. Ja nie gromadzę jakis strasznych ilości zbędnych rzeczy, ale też staram się robić tego typu większe porządki przynajmniej raz na pół roku, żeby kontrolować właśnie stan zagracania swojej przestrzeni. 🙂

  • W zeszłym roku po lekturze „Slow fashion” Joasi Glogazy przeprowadziłam generalne porządki w szafie. Wyrzuciłam wór ubrań, a drugi oddałam do kontenera. Później zajrzałam do szafy i okazało się, że ubrań nadal mam pełno i nie mogłam uwierzyć, jakim cudem zmieściłam tam wcześniej aż tyle. W tym roku, po maturze, przeprowadziłam generalne porządki w pokoju i pozbyłam się kolejnej tony rzeczy. Ostatnio miałam humor na wyrzucanie wszystkiego, co popadnie i dzięki temu wreszcie pozbyłam się wszystkich niepotrzebnych „durnostojek”.
    Wreszcie czuję, że przestaję magazynować bez sensu i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się dojść do zdrowego umiaru, a szafę czeka generalny przegląd przed zmianą na „wystrój” zimowy 🙂

  • U mnie jedynie co do ubrań się nie sprawdza. Mam fazy na swoje ciuchy. Potrafię nie chodzić w czymś rok czy nawet dwa, po czym odkryć to na nowo i chodzić kolejne dwa lata na okrągło, z przerwami na pranie.
    Sama też muszę się zabrać za porządki, bo nasze małe mieszkanie już dawno obrosło tak, że nie sposób się w nim poruszać. Część rzeczy wystawiam na allegro, bo są kompletnie niezniszczone, a nie były tanie (kurtki zimowe, kurtka wiosenno-jesienna, itp.). Jedyne z czego nie potrafię zrezygnować to książki. Powinnam zainwestować w jeden porządny regał na całą ścianę, gdzie mogłabym je układać, bo mam ich mnóstwo, ale nie potrafię, po prostu nie potrafię ich oddać czy sprzedać. O wyrzucaniu już nie wspomnę.

    • Madix

      Oj, z ubraniami mam tak samo 🙂
      Jestem też zwolenniczką trzymania ciuchów trochę za dużych lub za małych, bo jednak często ratują mi tyłek, kiedy schudnę lub przytyję i dzięki nim właśnie nadal mam w czym chodzić 😉
      Generalnie jak chudnę lub tyję to zazwyczaj dlatego, że nie mam czasu jeść lub ćwiczyć, a więc w takich sytuacjach, gdzie i do wymiany garderoby nie mam głowy, więc na takie kryzysowe sytuacje lubię mieć coś na zapas – pilnuję się jedynie, by nie było tego dużo i ponadto, na ogół nie są to rzeczy jakoś dużo za małe / za duże, a jedynie trochę luźniejsze i ciaśniejsze, więc tak czy siak mogę w nich chodzić, tylko w zależności od aktualnej wagi są mniej lub bardziej wygodne (mówię o wahaniach wagi takich do ok. 5 kg, co moim zdaniem nie jest wiele, ale można poczuć na spodniach czy nierozciągliwych rzeczach).

  • Też miałam remont w tym roku i to super okazja, żeby się pozbyć niepotrzebnych rzeczy. Chociaż ja akurat jestem zwolenniczką minimalizmu 🙂

  • Madix

    „w pewnym momencie przestało mi brakować miejsca na rzeczy, ” Tutaj wkradł się drobny błąd 🙂

    Dobry kotek xDD

    „Zauważyłam, że pewnym momencie w trakcie sprzątania nadchodzi KRYZYS. Wiecie, najczęściej, kiedy wywalicie wszystko na ziemię i nagle ogarnia was to uczucie, że wcale nie chce wam się tego robić.” Oj tak 😉 Zazwyczaj mam tak wtedy, jak tych rzeczy, które nagle ujrzą światło dzienne po wywaleniu z szafy, okazuje się być dużo więcej, niż myślałam i/lub nie mam pomysłu na to, jak je szybko ogarnąć (lub ich porządkowanie wygląda na żmudne).

    Mam teraz całkiem niezły patent na porządkowanie takich rzeczy. Osobiście sądzę, że jeśli mamy w rzeczach naprawdę niezły burdel, to nie zawsze da się to ogarnąć porządnie w jeden dzień. Robię więc teraz tak, że zaczynam sprzątanie w jednym kącie i jeśli znajdę w nim rzeczy, które powinny znajdować się kompletnie gdzieś indziej np. nie wiem konkretnie, gdzie, ale na pewno w szafie / w przedpokoju / łazience itd., to po prostu wynoszę je w okolice szafy / przedpokoju / łazienki i nie zaprzątam sobie tymczasowo głowy tym, że może tam nie być na nie miejsca, lecz wracam do porządkowania tego kąta, od którego zaczęłam. Dopiero kiedy już wysprzątam ten kąt, zastanawiam się, jak rozłożyć po reszcie domu rzeczy, które z tego kąta pochodzą – tym samym podczas sprzątania jednocześnie rozplanowuję, w jakim miejscu jakie rzeczy powinny się znajdować, a to chyba w dość oczywisty sposób ułatwia życie, gdy masz w jednym miejscu np. kosmetyki czy rzeczy do sprzątania domu 😉

    Co do sprzedawania rzeczy – jak najbardziej warto, tylko niekoniecznie przez Internet… najprostszy sposób to chyba pójść do lumpeksu / outletu i tam spytać, czy chcą coś kupić i za ile 😉 Można też zaplanować sobie, że jeśli w ciągu 3 msc nie uda się czegoś sprzedać lub oddać, to wyrzucamy to 😉

    Co zaś do pozbywania się rzeczy – przeczytałam gdzieś fajną zasadę, pomagającą podjąć decyzję o tym, czy coś wyrzucić, czy zostawić: wystarczy zadać sobie pytanie: „Czy uszczęśliwia mnie posiadanie tej rzeczy?”… jeśli coś leży zapomniane w kącie od iluś miesięcy, to wręcz na pewno nie mamy z tego zbyt wiele radości 😉 Podobnie z rzeczami, których nie wyrzucamy z powodu wyrzutów sumienia – tak naprawdę nie uszczęśliwiają nas one, a wręcz unieszczęśliwiają, więc warto się ich pozbyć 🙂

    A w ogóle super temat na post i jak najbardziej racja – łatwo się zagracić i warto o to dbać 🙂

  • Dodum Duum

    Ale mnie zmotywowałaś, najchętniej od razu bym się rzuciła do sprzątania 😀 Niestety muszę to przełożyć, aż zdam egzamin, ale za te 2 tygodnie nie ma zmiłuj. Punkt 1 jest chyba specjalnie dla mnie, jestem mistrzynią „sprzątania” szafy, w którym żal mi wyrzucić praktycznie wszystkiego…

  • Od czasu do czasu robię sobie w domu przegląd rzeczy nie używanych i bezlitośnie wyrzucam wszystko, czego nie użyłam w ciągu roku 😉 Pomaga 😀 Dobrze zrobić sobie więcej przestrzeni 🙂

  • Agnieszka K

    oj tak. Minimalizm to naprawdę super sprawa, a ile problemów rozwiązuje 😉 staram się takie gruntowne porządki robić w okolicy początku nowej pory roku. Większe sprzątanie z odgraceniem przestrzeni (chociaż zdarza mi się to też gdzieś pomiędzy gdy poczuję się zbyt przytłoczona) i przejrzenie ciuchów na zbliżający się sezon- sprawdzenie rozmiaru i czy nie jest zniszczone. Potem tylko zakupy w celu uzupełnienia braków. W ogóle minimalistyczna szafa (capsule wardrobe) to coś pięknego- polecam 😉

  • chyba zaraz się wezmę do roboty haha bo odkladam to od dłuższego czasu ^^

  • Najlepiej to odsunąć od siebie emocje. Sama nie jestem jakąś dużą zbieraczką, ale natomiast mój chłopak ma bardzo duży sentyment do wielu bezużytecznych rzeczy 😀 w tym ubrań, które pamiętają czasy średniej szkoły, którą skończył 7 lat temu. U mnie problem rozwiązała przeprowadzka, którą miałam pół roku temu. Najmniej potrzebne rzeczy wyrzuciłam i po sprawie. W dodatku mieszkamy w kawalerce, więc trzeba kontrolować ilość rzeczy, którą się ma 😀 pozdrawiam!

  • Ann

    Ja jestem właśnie na etapie totalnego odgruzowywania domu. Każde pomieszczenie, każda szafa, półka i szuflada po kolei. Bez sentymentów. W planie mam jeszcze piwnicę, strych i garaż 😉 Im mniej rzeczy mam w domu, im więcej śmieci wyrzucam, tym lżejsza się czuję w środku, fajnie 🙂 http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

  • Mikrożycie (www.mikrozycie.pl)

    Brawo! Zrobiłam takie mega porządki dwa tygodnie temu – zostały mi tylko dokumenty i spożywka. Dawno się tak super nie czułam w tym mieszkaniu.
    Umarłam ze śmiechu czytając o kryminalnym procederze uprawianym przez Twojego kota. 🙂

  • Ag.

    taaaaak, świetnie znam ten czas- KRYZYS. gdy wszystko leży na zewnątrz szafki, a twoja silna wolna posprzątania leży gdzieś na dnie tej sterty gratów:)) u mnie też szykuje się mały remont i na ten czas zaplanowałam sobie wielkie porządki, chociaż dopiero od 8 miesięcy mieszkam w obecnym miejscu- gratów z każdym dniem coraz więcej. pozdrawiam:)

  • Kupiłam sobie nową kurtkę wczoraj. Strasznie się cieszyłam, powiesiłam obok swojej starej kurteczki i… tak patrzę, patrzę – kurcze, kurtka po mamie, moja ulubiona. Poszewka od środka totalnie podarta, z zewnątrz kurtka wytarta (była niebieska, jest… zielono-niebieska ;p). I tak mi żal ją wyrzucić… I patrzyłam z 10 minut, potem przypomniałam sobie Twojego posta i rzuciłam ją na kupkę ciuchów do wywalenia. Co się ze mną stało, od kiedy jestem takim chomikiem 🙁

  • Klaudia Lewicz

    Nigdy nie miałam większego problemu z gromadzeniem rzeczy. Przynajmniej tak mi się wydawało do czasu kiedy miałam generalny remont w pokoju, gdzie musiałam wyciągnąć z szaf wszystkie rzeczy. Troszkę się tego wszystkiego uzbierało. 😉 Na szczęście po wszystkim mam taką nauczkę, że raz na jakiś czas staram się przeglądać swoje rzeczy i to co jest już nieużywane wyrzucam. Nawet jeśli mam czas na uporządkowanie jednej szuflady, to myślę, że już jest to postęp 😀

  • Amiveltino

    Czasami przydałaby się taka opcja jak w simsach – klikasz na przedmioty i sprzedajesz, co tylko Ci się podoba 😉 Oszczędność – czasu, pieniędzy i energii.

    Btw, podoba mi się blog – myślę, że zostanę tu na dłużej.

    https://thepassionline.wordpress.com/