Kto mnie zna ten wie, że jestem chodzącym kłębkiem stresu. Wystarczy, że coś nie zagra, gdzieś się spóźnię ze zleceniem, ktoś na mnie nakrzyczy, czeka na mnie egzamin albo poważna rozmowa, a ja już mam mini-zawał i przejmuję się tak, jakbym co najmniej zobaczyła stado aniołów, wołające, że zaraz będzie Apokalipsa, więc lepiej stąd spadać.
Tyle, że nie można ciągle czekać na Apokalipsę i zamiast tego wypadałoby wyluzować. Oto 20 małych sposobów na to, żeby przestać się tak spinać i na chwilę odetchnąć.

Stres jest jak papierosy. Może powodować raka, szybszą śmierć i masę chorób. Nie brzmi optymistycznie, prawda? Ale jest jak jest.

Ja stresuję się WSZYSTKIM. Jest święto, jak się czymś nie stresuję. I chociaż jestem bardzo pozytywną osobą i ten stres to raczej trema, niż coś negatywnego (bo nigdy nie powtarzam sobie, że nie dam sobie rady ani się nie dołuję), to mimo wszystko uczucie lodu w żołądku i gęsiej skórki jest mi bardzo dobrze znane.
Za dobrze.

Dlatego ciągle szukam różnych sposobów na to, żeby się tego dziadostwa pozbyć (albo przynajmniej trochę je zmniejszyć). Dzisiaj chcę wam pokazać kilka trików, które mi się przydały i które uważam, za skuteczne.

SPOSOBY NA STRES

  1. Pobiegaj. Nawet jak nie lubisz albo nie umiesz. Można też ogólnie poćwiczyć, bo sama aktywność fizyczna redukuje stres i rozluźnia, ale dla mnie najlepszym sposobem jest bieganie. Ubieram buty, wychodzę z domu i za godzinę wracam zziajana, spocona, ale i odstresowana. Nawet, jak się na kogoś wkurzam, to po biegu już mi się nie chce na niego denerwować. Co więcej – bieganie sam na sam sprawia, że można poukładać sobie różne rzeczy w głowie. Brzmi banalnie, ale jak cały dzień jesteś otoczony elektroniką i internetem, taka godzinka truchtania tylko we własnym towarzystwie daje naprawdę DUŻO.
    13391307_717033421732781_1460020845_n
  2. Pooglądaj bezkarnie memy z kotami. Serio! Gdzieś było kiedyś badanie (pewnie amerykańskich naukowców), które potwierdzało, że oglądanie filmików i materiałów z kotami zmniejsza stres i poprawia humor. Ja korzystam. Czasami aż za bardzo, bo budzę się po 30 minutach, oglądając rodzinkę kotów na youtube.
  3. Wyjdź na krótki spacer. To działa, niezależnie od tego, czy jesteś w pracy, w domu, na uczelni, czy w szkole. Spacer naprawia wszystko. Czasami wydaje mi się, że jakaś sytuacja jest nie do rozwiązania, a na spacerze przychodzi olśnienie.
  4. Pogadaj z kimś o tym, że się stresujesz. To jest takie dziwne, bo przecież nikt nic nie poradzi na to, że masz np. egzamin magisterski albo rozmowę o pracę. Ale mam wrażenie, że żalimy się komuś z naszych stresów tylko po to, by usłyszeć, że będzie dobrze. I pomaga.
  5. Przytul się. Oczywiście, jeśli jest to w danej sytuacji możliwe. Nie polecam przytulania się do obcych osób, bo można oberwać kapciem.
  6. Popatrz przez okno. Zobacz kto idzie, jaka jest pogoda, powiedz sobie pod nosem, że będzie dzisiaj padać i na chwilę skup się na tym, co widzisz, a nie na tym, co ci ciągle łomocze w głowie.
  7. Poćwicz jogę. Na youtube znajdziesz specjalne zestawy ćwiczeń jogi pomagające się odstresować. Szczerze mówiąc, na mnie nie działają (za dużo głośnego oddychania, ja w to nie wierzę), ale za to mocniejsze ćwiczenia jogi już tak. Skupiam się na poprawnym ruchu, chcę coś powtórzyć za prezenterką.. i przestaję tyle myśleć o stresach.
    13015559_847150715393834_7243335312716177020_n
  8. Puść muzykę.  Mogłabym tu dodać „jakąś spokojną”, ale z mojego doświadczenia wynika, że każdy ma swoją muzykę, która go odstresowuje. Nawet, jeśli jest to jakaś ciężka melodia. Ja najbardziej w takich chwilach lubię słuchać wesołych piosenek (#disneychannelforever). Nie wierzę, że dodałam ten hasztag.
  9. Poproś o pomoc. Bo NIE JESTEŚ ZOSIĄ SAMOSIĄ! Czasami wystarczy poszukać pomocy albo podwykonawcy, jeśli nie dajesz sobie rady. To nie takie trudne! Nie jest tak, że wszystko koniecznie musi być na twojej głowie.
  10. Zrób listę rzeczy do zrobienia. Jeżeli ciągle mamy w głowie to, ile musimy zrobić, nic dziwnego, że się stresujemy. Czasami wystarczy to po prostu spisać, podzielić na zadania i dopisać do tego odpowiednie terminy, a już jest lepiej.
    13385673_480102042184934_12701304_n
  11. Przestań myśleć o tym, co będzie. I skup się na dzisiejszym dniu i tym, co masz zrobić albo co masz dziś przeżyć. Po co się martwić na zapas? Jak się coś stanie, to się stanie, jeśli nie masz na to wpływu, to najgorsze, co możesz zrobić, to takie głupie czekanie na to, aż coś pójdzie nie tak.
  12. Napisz list. Ktoś jeszcze pamięta, że listy był kiedyś formą komunikacji? Może być miłosny, może być do siebie samego, może być do wymyślonej osoby. Pisanie samo z siebie odstresowuje. Poza tym, pisanie listów jest po prostu przyjemne.
  13.  Przeczytaj coś. Tylko nie kolejną umowę, kodeks albo niemiłego maila od klienta, a coś, co sprawi ci przyjemność. Ja w takich chwilach zawsze wracam do Harrego Pottera.
    13413194_1114679441909379_2091146423_n
  14.  Zmień miejsce pracy. W sensie – miejsce dzisiejszej pracy. Spytaj szefa, czy możesz dziś popracować zdalnie. Pracuj w domu albo idź do kawiarni
    (jeśli na co dzień pracujesz w domu). Zmiana otoczenia rozluźnia i podkręca kreatywność.
  15.  Zrób przerwę na herbatę. Ale taką, w trakcie której nie przeglądasz fejsa, tylko rozmawiasz z ludźmi, albo siedzisz sam i patrzysz za okno. Wyluzuj trochę. No i odetnij się. 5 minut offline jeszcze nikogo nie zabiło.
    13397656_1059890474086094_1335469420_n
  16. Zamiast narzekać – zacznij działać. Po co potęgować stres i ciągle sobie powtarzać, jak bardzo w dupie jesteś? Zamiast tego weź się do roboty i zrób COKOLWIEK  żeby uratować swoją sytuację.
  17. Pomyśl o czymś miłym, co cię spotkało/na co czekasz.
  18.  Zacznij prowadzić dziennik. To jak z pisaniem listów – po prostu odstresowuje. Jeżeli nie lubisz pisać ręcznie, ale nie chcesz też siedzieć przed komputerem, jest wyjście – na smartfony dostępne są różne „dziennikowe” aplikacje, które mogą ci nawet przypomnieć o tym, że masz dzisiaj coś napisać.
  19. Kup sobie kwiatka. Sama obecność roślin poprawia humor. Żałuję, że zawsze zapominam je podlewać, bo gdyby nie to, miałabym ich mnóstwo. 🙂
  20.  Polub się z melisą. Zarówno herbata jak i syrop pomaga przy drastycznych sytuacjach. Uratowała mnie wiele razy i mogę ją polecić z czystym sumieniem.

To są wszystkie moje sposoby na stres, które do tej pory opracowałam i przerobiłam. Oczywiście, jedne są bardziej skuteczne, drugie mniej, ale zawsze w jakiś sposób pomagają.

Uśmiechnij się i nie stresuj. Pomyśl sobie, że za pół roku nie będziesz pamiętał, czym się tak stresowałeś 🙂