Mówi się, że nigdy nie jest się za starym, żeby czegoś nie zrobić. I ja się z tym totalnie zgadzam. Nigdy nie jest się za starym żeby spełniać marzenia, kupić sobie auto, skoczyć ze spadochronem albo znaleźć miłość na portalu randkowym.
Ale jest kilka rzeczy, których po prostu w pewnym momencie robić się nie powinno. Chociażby dlatego, że w ten sposób, łagodnie mówiąc, psujemy sobie życie.

Zazwyczaj jestem zdania, że wszystko można w każdym wieku. Po prostu. Jestem chyba idealistką, jestem też naiwna, ale uważam, że nigdy nie jest na nic za późno.

Z drugiej strony, myślę też, że im szybciej zrozumiemy pewne rzeczy, tym więcej wygramy. Po prostu. Są takie stwierdzenia, do których dochodziłam kilka lat. Jest kilka takich, które zajęły mi pięć sekund.
Ale za każdym razem było warto.

Więc – co powinieneś przestać robić, kiedy skończysz 20 lat?

PRZESTAĆ WISIEĆ NA RODZICACH

W różnym tego zdania znaczeniu. Przestać ich obwiniać za wszystkie porażki swojego życia. Przestać ciągle mówić, że coś ci zrobili i przez to jesteś taki, a nie inny. Przestać także wisieć na nich ciągle w sensie finansowym (jeśli nie jest to możliwe całkowicie, to chociaż przestać naciągać ich na rzeczy twojej własnej potrzeby i zacząć na nie zarabiać/dorabiać. Rozumiem, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na własne utrzymanie na studiach, ale ciągnięcie od rodziców na nowy komputer, telefon czy markowe buty to gruba przesada).

13549565_1659560521029668_170062151_n

Jesteś dorosły. Większość z nas kiedyś miała coś złego w relacjach z rodzicami. Niektórzy rodzice nie okazują uczuć, inni nie wspierają, kolejni są chłodni lub za surowi. Tak bywa. Założę się, że bycie rodzicem to wcale nie jest taka łatwa sprawa; a im starsza jestem, tym bardziej rozumiem, że narzekanie na rodziców, bo przez nich coś tam jest bezcelowe. Wiadomo, nie ma rodziców perfekcyjnych i większość ma coś na sumieniu, ale obwinianie ich o wszystkie twoje klęski nie prowadzi do niczego konkretnego. Zamiast tego – weź się w garść i pokaż, że potrafisz. Zamiast zwalać winę na innych – DZIAŁAJ.

PRZESTAŃ MARNOWAĆ TYLE CZASU

Siedzenie na necie godzinami, oglądanie 5 seriali na raz, gnicie przed telewizorem dnie i noce – serio, tak mają wyglądać najlepsze lata twojej młodości? Daj spokój. Nie musisz być rekinem organizacji czasu i gwiazdą przedsiębiorczości, ale warto zacząć robić cokolwiek, żeby nie marnować całego czasu, jaki masz. Jeśli nie rozwój w kierunku pracy czy nauki, to może jakieś hobby, które będzie cię rozwijać wewnętrznie? W dobie internetu jest tyle możliwości, że nic, tylko korzystać.

PRZESTAŃ SIĘ PRZEJMOWAĆ OPINIĄ INNYCH

Ktoś się na ciebie patrzy, jak się wygłupiasz? I co z tego? Nie idziesz na studia i boisz się, że całe miasto będzie gadać? Niech gada! Za dużo czasu spędzamy martwiąc się tym, co powiedzą inni, co pomyślą rodzice, co stwierdzi babcia, zamiast zastanowić się, czego my naprawdę chcemy. Prawda jest taka, że jeśli nawet ludzie będą gadać, to bardzo szybko się tym znudzą. Druga rzecz – wydaje nam się, że cały świat będzie o nas plotkował, podczas gdy prawda jest taka, że 8/10 przypadków ludzi nawet nie obchodzi, co my robimy. To nasze decyzje. I nasze życie.

PRZESTAŃ TRAKTOWAĆ ZDROWIE JAKO COŚ, CO SIĘ MA

„Mogę jeść codziennie w fast-foodzie, bo nie tyję” – tak, bo rzeczywiście to jest najważniejsze, doprawdy. Codzienne picie na studiach, jedzenie samych niezdrowych rzeczy, niedojadanie, obżeranie się, papierosy, niedosypianie, brak aktywności fizycznej – nie myśl sobie, że to się prędzej czy później nie odbije na twoim zdrowiu i że jesteś szczęściarzem. Odbije się.

77

Nie mówię, żeby zamieniać się w fit maniaka, ale warto na co dzień jeść trochę zdrowiej. TROCHĘ. I się od czasu do czasu poruszać – pobiegać, poćwiczyć, iść na długi spacer albo wycieczkę rowerową. Nie pić codziennie, a co jakiś czas. Chociaż raz się wyspać. Twoje ciało ci za to podziękuje, a efekty pojawią się szybciej, niż myślisz.

PO PROSTU NIE MARNUJ SIĘ

Wiem, że mówi się, że studia i wiek 20-25+ to okres, w którym należy się wyszumieć. I dobrze! Nikt nie mówi, że nie możesz robić obu rzeczy na raz – szaleć raz na jakiś czas i jednocześnie powoli, małymi krokami iść do przodu jak mały taran. Nie rozumiem, po co marnować życie na totalne nic nie robienie, skoro można złapać dwie sroki za ogon i wyjść na tym na plus.

Wiele osób po trzydziestce, z którymi rozmawiałam, przyznaje, że żałuje, że zmarnowało swoje „lata dwudzieste”. Spoko, imprezy są fajne, leżenie przed kompem też, ale chyba jeszcze fajniejsze jest połączenie tego ze swoim rozwojem.

To co – do dzieła 🙂 Przed nami wakacje, znakomity czas, żeby zacząć NOWY ROZDZIAŁ.