Wydawałoby się, że żyjesz w porządku. Może nie bierzesz z życia garściami, nie wyciskasz go jak cytrynę i nie przerabiasz na lemoniadę, ale szczerze – kto by dosłownie kierował się motywującymi cytatami? Przecież jest… okej. Przeciętnie, normalnie, spokojnie. W porządku.
Mija ci tak dzień za dniem, godzina za godziną i nawet nie wiesz, że właśnie w tym momencie, paprasz swoje życie.
Bo przecież jest okej. Można się przyzwyczaić.

Z jakiegoś powodu daliśmy sobie wmówić, że „okej” wystarczy. Zauważyliście, że nigdy nie zwracamy uwagi, że coś nam nie pasuje? Bo przecież nie wypada. I tak samo robimy ze swoim życiem – dokładnie jak w restauracji. Udajemy, że nie widzimy tego przypalonego kotleta, nieświeżego sera i nie tego zamówienia, które zamawialiśmy.
Przecież nie wypada. Nie robi się nic.

20160510_183148(0)

Czasami się wydaje, że życie papra się lub psuje tylko wtedy, kiedy tak wybitnie coś nie wychodzi. Kiedy tracimy pracę, wpadamy w nałóg, robimy coś głupiego – i tylko wtedy. Kiedy natomiast jest „okej” (chociaż nam to okej nie pasuje), to życie jest udane.
A przecież wcale tak nie jest. Co to za życie, które nie przynosi ani trochę szczęścia?
I co najważniejsze – co to za życie, które po prostu… przemija? Gdzieś obok?

10 ZNAKÓW, ŻE ŻYCIE PO PROSTU PRZEMIJA OBOK CIEBIE

Zadajesz się z ludźmi, z którymi nie chcesz się zadawać

Każdy z nas prędzej czy później orientuje się, że ma w otoczeniu osobę, która jedynie ciągnie go w dół. Zawsze jest ktoś, kto nie dość, że nigdy nie życzy nam dobrze, to na dodatek ciągle sprawia, że czujemy się ze sobą gorzej niż zwykle. Takie osoby często zarzucają nas też swoimi problemami, dołując nas i psując nam humor.

Niektórzy nazywają ich wampirami energetycznymi – dla mnie są to po prostu mega negatywni ludzie, którym nie da się pomóc (próbowałam milion razy). Oni po prostu wszystko widzą w czarnych barwach, przeszkadza im, że komuś innemu coś wychodzi, nie szanują twojego czasu i cieszą się, kiedy tobie nie wychodzi (chociaż podobno się przyjaźnicie).
Znajomość z takimi osobami nie ma sensu – ludzie z twojego otoczenia powinni cię wspierać i kibicować, a przynajmniej sprawiać, że w ich towarzystwie czujesz się lepiej, a nie gorzej.

Stoisz w miejscu

Bo boisz się ruszyć w jakąkolwiek stronę. Nie robisz nic nowego, nie szukasz zmian – i to nie dlatego, że ci się podoba tak, jak jest (bo wtedy nie ma przecież problemu), ale dlatego, że boisz się coś zmienić, że coś się zepsuje w trakcie tej zmiany.

20160522_170251

Jeśli nie masz 80 lat to nie bardzo widzę problem w tym, żeby spróbować coś nowego, jeśli coś starego ci nie pasuje. Przecież jeśli ci się nie spodoba, to możesz spróbować kolejny raz. 🙂 Oczywiście, trochę inaczej widzą to osoby, które mają już zobowiązania (rodzina, kredyty), ale to też jest do przejścia, wystarczy trochę pogłówkować.

Sednem jest to, że ludzie boją się zrobić cokolwiek w strachu, że jeszcze bardziej pogorszą sytuację albo im się nie uda. To złe; to tak jak zakładanie, że jakaś potrawa ci się nie spodoba, więc nawet jej nie próbujesz. Skąd masz wiedzieć?

Tracisz bardzo dużo czasu na rzeczy, które nic nie wnoszą

Ludzie mówią mi, że nie mają czasu, a potem potrafią godzinami siedzieć na facebooku, oglądać telewizję, całe sezony seriali pod rząd i przechodzić gry. Nie ma w tych czynnościach nic złego – chyba, że potem żalisz się na prawo i lewo, że z niczym się nie wyrabiasz i na nic nie starcza ci czasu, a doba jest przerażająco krótka.

Papież, Robert Lewandowski, Barack Obama, ja, twoja sąsiadka, Beyonce – wszyscy mamy tyle samo godzin i to od naszej organizacji czasu zależy, czy coś nam się uda zrobić, czy nie.
Ciężka, ale szczera prawda, którą warto jak najszybciej zrozumieć. Wtedy jest łatwiej 🙂

Nie lubisz siebie

Ciężko jest mieszkać w jednym mieszkaniu z kimś, kogo się nie lubi. Jeszcze trudniej nie lubić siebie i musieć ze sobą wytrzymywać każdego dnia. Ciężko jest pokonać kompleksy i polubić siebie i wiem, że nie jest to łatwy temat, ale życie w nienawiści do własnego ciała czy swojej osoby jest jeszcze gorsze.

20160523_142045

Praca nad akceptacją siebie jest długa i żmudna, ale warto to robić. Wiem z własnego doświadczenia, że dużo lepiej żyje się, kiedy patrzysz w lustro z uśmiechem. 🙂

Masz gdzieś swoje zdrowie

Studenckie popijawy co drugi dzień, spanie po 3 godziny, nieodpowiednie jedzenie każdego dnia i brak ruchu – wydaje ci się, że to nic takiego, bo przecież jesteś młody i możesz wszystko, prawda?

Nie mówię, żeby każdy nagle stawał się Codziennie Fit, ale warto chociaż raz na jakiś czas zastanowić się, czy na pewno ta kolejna zupka chińska i piwko (dziesiąte w tym tygodniu, a jest środa) jest nam potrzebne.

Myślisz, że jakoś to będzie

I masz gdzieś swoją przyszłość i to, jak to się wszystko potoczy. Odwlekanie dorosłości może i jest fajne przez pierwsze dwa miesiące, ale potem nagle dorosłość się rozpędza i uderza cię z plaskacza, przywracając do pionu.

Nie musisz mieć planu na siebie ani sprecyzowanego harmonogramu, co zrobić ze swoim życiem, ale warto w siebie inwestować z różnych stron. Pogłębiać wiedzę, rozwijać się, czytać książki, które cię interesują. Stawać się lepszym człowiekiem. Plan tutaj nie ma nic do rzeczy, zastanowić się zawsze można, a ścieżek jest wiele. 🙂

Jesteś w związku, który cię zasmuca

To chyba głównie do pań – tkwienie w związku, który jest toksyczny, zły, dołujący. Tak jak z planami na życie, tak ze związkami – ludzie myślą, że jak już w nich są, to muszą w nich zostać i koniec, kropka.

typowa kobieta

Jestem za tym, żeby jeśli coś się psuje, to to naprawiać. Ale jeśli druga strona tego naprawiać nie chce, czegoś nie da się naprawić albo coś jest tak złe, że naprawienie nic nie da – moim zdaniem należy zakończyć taki rozdział. Ludzie tkwią latami w związkach, w których ktoś się nad nimi znęca – i to wcale nie fizycznie, a psychicznie. Wmawia im swoje racje, wszczyna głośne kłótnie, wyprowadza się, wprowadza, grozi, szantażuje. Czy naprawdę tak wygląda związek ludzi, którzy się kochają?
No nie.

Wyjście z toksycznego związku nie jest łatwe (w ogóle nie jest łatwo podjąć taką decyzję, że chcemy odejść), ale tkwienie w nim to jeden z najgorszych błędów, jakie możecie sobie zafundować w swoim życiu. Niestety ludzie rozumieją to dopiero, kiedy nagle zaznają „normalnej” miłości od innej osoby i widzą, że w poprzednim związku coś było grubo nie tak.

Żyjesz nieswoim życiem

Miarą udanego życia nie są sukcesy, osiągnięcia, nagrody albo wysoka pensja, tylko to, czy jesteś szczęśliwy. Jeśli twoje życie to pasmo dołów, narzekań, marudzenia i zastanawiania się, czy cokolwiek ma w ogóle sens… no to odpowiedz sam sobie, czy na pewno żyjesz tak, ja chciałbyś żyć.

Jesteś tylko online

Wszystkie rozmowy na żywo z przyjaciółmi zastąpiłeś lajkami pod zdjęciami na fejsie, a ostatni raz świeże powietrze wąchałeś, kiedy otworzyłeś okno, żeby przewietrzyć mieszkanie. Żyjemy w internecie. Na spotkaniu wiecznie grzebiemy w komórkach. Nie chce nam się wychodzić na spacery, a większość rzeczy załatwiamy mailem.

12519202_136342366743533_208816395_n

Internet nie jest zły – sama prawie w nim mieszkam, ale trzeba wyznaczyć sobie granicę, bo inaczej całe życie minie, zanim zdążysz odczytać wszystkie powiadomienia i dać lajka tam, gdzie trzeba.

Czasami zamiast lajka lepszy byłby komplement w realu.

Niczego nie doceniasz

Standard: jest dobrze, na nic nie możesz narzekać, wszystko się układa. Problem w tym, że widzą to wszyscy, oprócz ciebie. Tobie zawsze jest mało, nigdy nic nie jest idealne i wszystko mogłoby być lepiej. Nie widzisz tego, że inne osoby dałyby się pokroić za twoje życie (albo chociaż jeden dzień przeżyty jako ty).

Tu tylko moja mała refleksja: jak się czegoś nie docenia, to szybko to można stracić.

PO PROSTU ŻYJ

Z jednej strony wszyscy wiemy, że życie jest tylko jedno, a z drugiej ciągle zachowujemy się jak mój kot Nitka, która zawsze chce wyjść na korytarz, ale się boi, więc wystawia jedną łapę, a potem ją cofa i wraca do domu. Może spodobałoby jej się zwiedzanie klatki schodowej, ale nigdy się tego nie dowie, bo boi się w ogóle spróbować.

20160510_183234-ANIMATION

Nie wiem jak wy, ale ja nie lubię rodzynek. I wiecie co? Spróbowałam je, zanim wydałam o nich osąd. I teraz nie muszę zastanawiać się do końca życia, co by było gdyby i jak smakują.

Więc proszę, wstań i spróbuj swoich rodzynek.
Może będą dobre?