Co zrobić, żeby życie ci się udało – pytanie za sto punktów. Wszyscy chcą znać odpowiedź, bo każdy chce mieć życie jak z reklamy jakiegoś drogiego samochodu, gdzie jedziesz przez piękne, puste szosy wypasionym autem i nie martwisz się ani o kredyt, ani o choroby, bo nic z tego cię nie dotyka. Wszyscy chcą życia jak z reklamy wafelka, gdzie jest widok na morze za oknem, apartament za kupę kasy, praca, którą się lubi i eleganckie, białe pościele.
Pytanie tylko: jak je mieć?
Nie tak trudno, jak się wydaje.

BUNKRÓW NIE MA

Wpadłam tylko na chwilę wam coś powiedzieć.
W poniedziałek mam bardzo ważne spotkanie, które może sprawić, że spełnię jedno ze swoich największych marzeń. W czerwcu jadę na kolejne, innego typu, które też jest czymś, o czym nawet sobie nie śniłam.
Ogólnie, cytując klasyka, w moim życiu bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście.Dlaczego?
Dlaczego w moim życiu jest, mówiąc brzydko, ale akceptowalnie (bo można tak mówić w telewizji!), zajebiście?

Bo sobie to moje zajebiście sama urobiłam, jak ciasto na pierogi.

13147741_495633680638383_4323785363613878434_o

WEŹ SIĘ OGARNIJ

Prawda o życiu jest prosta, jedna i tak oczywista, że nikt na nią nie wpada.

Chcesz mieć zajebiste życie, to je sobie zrób.
Przestań narzekać na kraj, warunki i niesprawiedliwy start. Od jęczenia nikt jeszcze milionerem nie został.

Dużo osób mówi: bo innym się udaje. Wiesz, jaka jest tajemnica ? Wiesz, co trzeba zrobić, żeby życie się udało?

Trzeba pracować i trzeba PRÓBOWAĆ. CIĄGLE.
Jeśli robisz coś sto razy, podchodzisz do czegoś sto razy, to chociażby Mahomet miał jednak ruszyć tyłek do tej góry, a morze miało się rozstąpić, prędzej czy później coś się uda. Statystyka. Nie lubiłam nigdy matematyki, miałam tróję na szynach, ale tą zasadę akurat rozumiem bardzo dobrze.

Mi się udaje spełniać marzenia, chociaż nie mam nadzianych rodziców mających miliony, nie miałam tysiąca możliwości w moim małym Żaganiu, nie wygrałam w totka, nie mam znajomości na prawo i lewo.
Udało mi się i udawać mi się będzie (a przynajmniej mam taką nadzieję) bo próbuję. I mam świadomość, że muszę w siebie wierzyć.

Próbuję milion razy. I na te milion razy, 80 % mi się nie udawało. Nie wygrałam olimpiady z polskiego, nigdy nie zakwalifikowałam się na Mistrzostwa Europy na sto metrów,  nie miałam na blogu kampanii z firmą, którą bardzo chciałam mieć, nie zdobyłam tego czy owego – a to wszystko były moje marzenia! Ale udały mi się inne rzeczy, bo nie zwieszałam nosa na kwintę, tylko nawalałam dalej i próbowałam cały czas, na różnorakie sposoby.

Nie ma wyjścia. Musi się udać.  Tyle, że większość z nas nigdy tego nie sprawdza, bo próbuje raz albo wcale (przecież udaje się tylko szczęściarzom). Ich problem. Mogli wygrać życie, a tego nie robią.

Widzę czasami ludzi bez rąk, niepełnosprawnych, chorych śmiertelnie, którzy działają i myślę sobie, że jak to jest możliwe, że zdrowe osoby też widzą tych działających niepełnosprawnych i nie jest im głupio. Głupio za to, że obwiniają wszystkich, tylko nie siebie za swoje nieszczęście (nie mam pracy, bo studia były durne; nie mogę czegoś tam, bo jestem w Polsce). Głupio, bo ktoś z jakiegoś powodu (choroba, niepełnosprawność) ma trudniej, a mimo to ciśnie do przodu. Bo wie, że warto.

Życie jest jedno, a to, czy będzie gówniane, czy zajebiste, zależy wyłącznie od ciebie.

Total
103
Shares
  • Sama się przekonałam jakiś czas temu, że naprawdę warto próbować i nie zniechęcać się. Nie udało się? Podnoszę się i biorę do roboty. Może tym razem będzie lepiej? A nuż się uda.
    Pozdrawiam
    Tutti

  • Karola

    „Myślenie może doprowadzić co najwyżej do wniosków, zaś działanie do sukcesów” 🙂 Brawo Marta!

  • Paulina

    Marta…
    Twoje testy w mniejszym lub większym stopniu do mnie przemawiają. Ale ten, ten jest inny.
    Krótki ale dokładny, daje kopa w tyłek. Ostatnio straciłam chęć dosłownie do wszystkiego. Do studiowania, do pasji, do życia. Zmuszam się do tych rzeczy bo to są te co sprawiały mi kiedyś ogromną radość. Cel jaki miałam -dostać się na studia udał się , jestem na nich i co dalej. Aktualnie w moim życiu jest taki moment, że nie wiem co dalej, co robić, w którą stronę skręcić. Studia, zbliża się sesja, a ja studiuje coś co zawsze chciałam, ale dlaczego tak trudno zabrać mi się do nauki, dlaczego gdy za tydzień mam mieć 3 zaliczenia, siedzę oglądam serial i nic nie robię. Pasja którą kiedyś kochałam teraz staje się obowiązkiem. Mówiąc, że żeby coś osiągnąć trzeba pracować masz 1000% rację, ale dlaczego tak trudno z tym zacząć. Od czego wg zacząć? Milion pytań, ale przecież w domu jest bezpiecznie i nie tak źle, po co to zmieniać. Nie zazdroszczę ci tego co osiągnęłaś, zazdroszczę Ci, że potrafisz dążyć do celu, osiągnąć coś co chcesz..Ciągle sb powtarzam -„od jutra”. Jednak te „jutro” nie nadchodzi. Może gdzieś na blogu jest taki wpis, nie wiem, nie jestem z tb aż tak długo. Ale powiedz od czego zacząć, jak się zmotywować, jak zmotywować strasznie upartą osobę. która nim o czymś pomyśli zakłada przegraną. Jak wyrzucić ten strach przed niepowodzeniem,przed opiniami ludzi, przed tym całym gadaniem. Jak skoncentrować się tylko na sobie, tak bardzo egoistyczne ale czasami potrzebne. Jak przestać myśleć a zacząć działać ? 🙂

    • Ewa

      1. Cel musi być zgodny z twoimi wartościami. Ja studiuję grafikę, na uczelni mam tylko 2D, a ja chcę zajmować się 3D. Niby branża ta sama ale to zupełnie inna bajka. Efekt – ciężko zmobilizować mi się do robienia projektów, bo nie są dla mnie ważne. Inny przykład – na pewno chętniej człowiek się zabierze np robić spot promocyjny na jakąś konferencje edukacyjną niż np firmy budowlanej. 😛
      2. Pierwsza rzecz po wstaniu – siadasz do projektu który przyszykowałaś wieczorem. Bez śniadania, w piżamie – nie zdążysz się zastanowić, a najgorzej jest zacząć, potem leci.
      3. Przed zabraniem się do pracy zastanów się co dobrego przyniesie działanie.
      4. Rozpisuj wielkie zadania w małych krokach – nienawidze sprzątać, ale jak podziele to na etapy jest mi dużo łatwiej.

      • Monika

        Może nie do tematu wpisu ale mam kilka pytań o studia. Jest możliwość kontaktu mailowego? 🙂

      • Ewa, świetne rady dla Pauliny! Są cuudowne!

        Paulina, jedyna rada, która moim zdaniem dobrze działa, to tyle nie analizować. Skoro masz cel – zdanie semestru – to po prostu zacznij coś robić. Nie myśl, czy ci się chce, czy nie chce. Mi się bardzo często czegoś nie chce, ale zaczynam i jak Ewa mówi – samo idzie. Najtrudniej się zmusić do tego, żeby zrobić cokolwiek.

        • Paulina

          Ehh dzięki dziewczyny <3 .<
          Fakty najtrudniej zacząć, a później leci. Od jutra zaczynam 😛 Ale już tak statecznie ! Motywacja jest !

    • MałaCzyta

      Ja potrzebuję dużo wyrozumiałości i cierpliwości dla samej siebie. No i przede wszystkim dystansu do wszystkich przepisów na życie. Każdy jest inny, każdy ma inne wyposażenie i pewne rzeczy przychodzą łatwiej, inne trudniej. Najgorsze jest chyba zafiksowanie się na pewnym obrazie życia, najczęściej poskładanym z tych „dobrych rad” i wyobrażeń o codzienności innych. Życie to proces, jeżeli dziś trochę lepiej umiem w życie, to brawo dla mnie. Choć pewnie wciąż ktoś mógłby powiedzieć, że jestem klasycznym przegrywem życiowym, bo nadal nieogarnięta, żyjąca za kasę rodziców, robiąca wszystko na ostatnią chwilę i totalnie niekonsekwentna. I jeżeli mimo wszystko jestem nadal gotowa robić dla siebie miłe rzeczy i nie stosuję mowy nienawiści w stosunku do własnej osoby, to później jakoś łatwiej jest mi spróbować jeszcze raz. Bez szarpania się ze sobą i huśtawek emocjonalnych.

  • Jak moja połówka. Pytana o zapasy – ‚no kiedys to mi nic w zapasach nie wychodziło ale trenowałem bo mi sie podobało jak inni trenowali i buty mi sie podobały’. Teraz gdy juz kilka razy zdobył złoto na mistrzostwach PL ‚-no coś mi może jeszcze kiedys wyjdzie jak potrenuje’

    🙂 zabawne, ale lubie skromnych ludzi, choc czasem wolalabym aby sie doceniali i pochwalili czyms 🙂 Marta – ja uwazam, że jestes kobieta sukcesu na miare naszych czasów 🙂

    • Ja też lubię skromnych ludzi, ale skromność nie powinna iść w parze z niewiarą w siebie, bo wtedy trudno cokolwiek zrobić – paraliżuje strach 🙂

  • Noemi

    Trafiłam na Twój blog przypadkiem i pod przeczytaniu paru notek, stwierdziłam, że muszę tu zostać:)
    Świetnie jest czytać i jednocześnie zgadzać się z autorem za to Ci baaardzo dziękuję! Będę tutaj wpadać, aby poprawić sobie humor i jednocześnie przekładać poruszone na swoje życie.
    Dziękuję, że tu jesteś i pozdrawiam!:)

    • To ja Ci dziękuję za taki pozytywny, miły komentarz 🙂 Rozgość się 😀

  • Aleksandra Fert

    Niby takie oczywiste, ale daje do myślenia. Nie mówiąc już o motywacji 🙂 Pisałaś kiedyś post o poradnikach, akurat dzisiaj na niego trafiłam. Myślę, że Twoje wpisy można śmiało zaliczyć do Poradników, przez duże P 😉 Dobra robota, Marta! Nic, tylko wstać i działać!

    • Bardzo Ci dziękuję za takie miłe słowa! Pozdrowienia! :*

  • Monika Kurowska

    W zupełności się z Tobą zgadzam. Zamiast narzekać, albo ciągle tylko snuć plany trzeba w końcu zacząć działać 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam na: http://monikaolgaczyta.blogspot.com/

  • Justinee

    Mocny, dobry motywujący wpis, powiem krótko: DZIĘKUJĘ!!!! 🙂

  • Trafiasz idealnie w punkt! Wszyscy powinni to przeczytać, bo jak słyszę litanie wymówek dlaczego to inni mają lepiej a my mamy zdecydowanie najgorzej i pytam „to co zrobiłaś, żeby to osiągnąć?” – „nic, no przecież ci mówe, że nie ma szans”…..serio?! -_-

    • Strasznie mnie to smuci, że bardzo dużo ludzi się poddaje na starcie. Nawet nie próbują. 🙁

  • Oooo dokładnie. Moją zasadą jest „dbaj o siebie i swoje życie, bo nikt nie zadba o nie lepiej niż Ty sam”. Nie lubię określenia, że coś się zrobiło, ułożyło – to tak jak wypowiedź polityka, który chce pozbyć się odpowiedzialności za swoje czyny. Zrób, ułóż dopiero wtedy będziesz wiedzieć czy Ci to pasuje. Pozdrawiam!

  • „Życie jest jedno, a to, czy będzie gówniane, czy zajebiste, zależy wyłącznie od ciebie.” Marta, uwielbiam Cię! Zawsze mnie mega zmotywujesz, dziękuję Ci za to! <3

  • Madix

    To jest racja, Marta, że Ty masz jakiegoś magicznego czuja, aby pisać akurat o tym, co po głowie chodzi czytelnikom ^^

    Przez ostatni około rok dołowałam się tym, że nie bardzo idzie mi szukanie pracy. Jestem na 3 roku studiów IT (studia inżynierskie trwają 3,5 roku) i żyłam trochę przekonaniem, że skoro w tej branży jest tyle ofert pracy, to… powinnam pracę znaleźć od razu, prawda? Okazało się, że tak różowo nie jest, szczególnie, że jako studentka dzienna nie jestem (nie byłam) zbyt dyspozycyjna, a to, że w większości ofert, które widziałam lub które nawet dostawałam wymagali minimum 3/5 etatu (koszmarnie dużo, biorąc pod uwagę, że lwia część firm z branży nie umożliwia pracy w weekendy, a na tygodniu zajęć na uczelni miałam ok. 3/4 etatu, nie licząc okienek i dojazdów!).

    Miałam się już poddać i załamać, ale zamiast odpuścić… zmieniłam podejście. Stwierdziłam, że nadal będę szukać pracy, tylko tym razem już bez wybrzydzania, że wymagają za dużo godzin – postanowiłam zastosować metodę określaną w psychologii jako „stopa w drzwiach” czyli – po przejściu procesu rekrutacji wynegocjować takie warunki pracy, by przyjęli mnie w mniejszym wymiarze godzin.

    Poszłam na targi pracy i spotkała mnie kolejna załamka – na jakichś 20 pracodawców odezwały się do mnie tylko 2 firmy, z czego w obu przypadkach osobiście wręczyłam dziewczynom ze standów moje CV, które wcześniej skonsultowałam z obecnym na targach doradcą i poprawiłam tak, by było bezbłędne… z czego jedna potrzebowała kogoś do wielomiesięcznych wyjazdów za granicę, a druga zaprosiła mnie na rozmowę dopiero po moim mailu, w którym dopytałam, na jakim etapie stoi moja rekrutacja (Pani ze standu obiecała mi sama z siebie kontakt w ciągu 2 tygodni, ale kiedy po miesiącu nikt się nie odezwał, postanowiłam sama napisać)… po czym na rozmowie okazało się, że właściwie to chcą kogoś na 4/5 etatu lub więcej ;_;
    Wiesz, co mam na myśli? Tyle starań, wyłażenia ze skóry wręcz, a wszystko i tak tak jakby psu w mordę…

    Jednak tak jak napisałaś, nie poddawałam się, lecz próbowałam dalej. Kiedy po targach nie było za specjalnie odzewu (a do moich kolegów z roku odzywali się rekruterzy, więc domyśliłam się, że mogę się już nie doczekać żadnego telefonu), zaczęłam szukać pracy bardziej klasycznie, przeglądając oferty w necie.

    Wysłałam kilkanaście CV, na większość nie było odzewu, ale jedna z firm się do mnie odezwała i zaprosiła na testy z wiedzy. Po każdym etapie wydawało mi się, że poszło mi fatalnie (nie zrobiłam wszystkich zadań) i już miałam nawet nie wysyłać tego, co zrobiłam, rezygnując z aplikowania… ale wiesz co? 🙂 Ostatecznie przeszłam przez wszystkie 3 etapy rekrutacji i dostałam tą pracę! 😀 A tak było blisko, by się poddać…

    Zaczynam w czwartek. Dostałam umowę o pracę na pół etatu (od wakacji dostanę cały etat) i stawkę dokładnie taką, jaką chciałam 🙂 Praca jest w Big Data, w międzynarodowym zespole, więc bardzo ciekawa i rozwojowa branża i praca, dokładnie taka, o jakiej marzyłam, ale nie wierzyłam, że mnie do takiej pracy ktokolwiek bez doświadczenia przyjmie…

    …więc jednak marzenia się spełniają, pod warunkiem, że się nie poddajesz i walczysz o nie ^^

    Rozpisałam się trochę, ale te moje ostatnie doświadczenia IMO idealnie wpisują się w treść posta i pomyślałam sobie, że będą dobrym przykładem udowadniającym to, jak trafny jest ten tekst 🙂

    • Joanna ga

      Do IT ciężko jest się dostać, ale jak już się dostaniesz rekruterzy zaczynają sami do Ciebie pisać. Od kiedy zamieściłam info na portalach typu GL czy linkedin, że mam robotę tu i tu, moja skrzynka z miejsca się zapchała propozycjami pracy i wiadomościami typu ‚doceniamy Pani kompetencje i umiejętności’. Super, ale trzy dni temu bez wpisanej firmy to już nie doceniali xD

  • Świetny tekst. Wiele osób nie docenia tego że mam możliwość spełniania celów i marzeń. Kiedyś leżałam w szpitalu z dziećmi chorymi na raka to co mnie w nich kompletnie zaskoczyło to to że mają taką radość w sobie, cieszą się z każdego dnia i wierzą że mogą spełniać swoje plany i marzenia w przyszłości. Ja sama mam czasem doła i załamanie ale wtedy sobie to przypominam, czytam Twoje teksty i sama siebie opieprzam że siedzę w miejscu zamiast wziąć się do roboty.
    Pozdrawia. 😉

  • Karilo

    Zapewne słyszałaś to wiele razy, ale ja powiem to kolejny: Jesteś najbardziej motywującą osobą we wszechświecie! <3

  • Godismylive

    super blog!!! polecam zobaczyć mój blog: http://trustingod.blog.pl/

  • Asia Radzio

    Świetny wpis! To cudowne, że dostrzegasz takie rzeczy, a nie tylko wymagasz od życia. I umiesz pisać o tym w taki sposób, by motywować innych 😀 I widać, że naprawdę wierzysz w to co piszesz; i co najważniejsze sama to robisz z widocznymi efektami! Dziękuję <3
    A tak odnośnie tego co napisałaś o tym jak często ludzie, którzy dostali od losu nieźle po tyłu, sobie radzą… Miałam okazję być na spotkaniu z Jaśkiem Melą – to jest dopiero dawka motywacji! Jeśli chcesz wpaść i przeczytać relację z jego wykładu, to cieplutko zapraszam 😀
    Jak to Jasiek mówi "W czym jestem specjalistą? W dostawaniu od życia po tyłku, w przygrywaniu, w upadaniu, ale też po upadku – podnoszeniu się." 🙂

    http://swiatwslowach.blogspot.com/2016/04/jasiek-mela-specjalista-w-dostawaniu-od.html

  • Niesamowicie motywujący wpis 🙂 Tak trzymać! Albo nie… czuje że kolejny będzie jeszcze lepszy. 🙂
    Dawid

  • Na początku studiów nieco zawaliłam sprawę, przez co mam teraz do napisania trzy prace po 1500 słów i jeden test na lipiec, ale cóż – był grzech, jest pokuta, trudno. Mam lekcję na przyszłość. Z drugiej strony, małymi kroczkami robię coś w kierunku zawodu, który chcę wykonywać (najprostszy przykład). Chcę zostać analitykiem ruchu lub kimś podobnym (numerki, cyferki, prawa Newtona…) w klubie Premier League, nawet miałam niedawno rozmowę o staż w klubie piłkarskim z Sheffield. Stażu niestety nie dostałam, ale nie od razu Rzym zbudowano. Dalej wysyłam CV, piszę maile i dzięki temu od przyszłego tygodnia mam szkolenie ze statystyki sportowej. Niby nic, ale jednak do przodu. Chciec, to móc.

  • Jak zwykle szalenie motywująco! 🙂 Mam ochotę po tym tekście założyć buty i biec spełniać moje marzenia! 😉 I tak zrobię! 😉

  • anonym

    test

  • internetowe-rady.blogspot.com

    Największym problemem w naszych czasach jest lenistwo, wolą narzekać niż coś zrobić. Drugą sprawą jest też że niektórzy z nich być może chorują na depresje i gdyby dostali to wszystko czego pragną i tak nie byli by szczęśliwi. Brak odpowiedniej motywacji, ogólny pesymizm, niekiedy odrzucenie otoczenia to też sprawia że ludziom się nie chce. Przepis na sukces jest prosty ale jak zdobyć chęci? Chyba tej odpowiedzi potrzebują niektórzy ludzie. Cieszę się że jesteś tą pozytywnie nastawioną do życia osobą i brniesz wciąż do przodu. Życzę ci powodzenia i spełnienia wszystkich marzeń.

  • kswksw121512

    ciekawy post , wart przemyśleń
    zapraszam do obserwowania http://fantastic-brand.blogspot.com/

  • Pawel

    Hej, czemu nie zostałaś ostatecznie dziennikarką?

  • O matko – jak bardzo się zgadzam! Naprawdę dobry tekst i jeszcze lepsza dawka motywacji. 🙂
    Marta pozdrawia Martę 😉

  • guest

    „Życie jest jedno, a to, czy będzie gówniane, czy zajebiste, zależy wyłącznie od ciebie.”
    nie zawsze mamy możliwość wyboru, nie zawsze możemy/mamy kogo prosić o pomoc, niektórzy muszą pracować naprawdę a nie udawać pisząc blogi, bzdury piszesz panienko 22 lata na utrzymaniu mamusi i tatusia… bez problemów… bez znajomości życia… pogadamy za 30 lat…