Och, wystarczy być mną.

Wstaję dzisiaj rano i od razu, na pstryknięcie, cały świat ode mnie czegoś chce. Telefon dzwoni pięćdziesiąt tysięcy i pół raza (bo jedno było strzałką puszczoną przypadkiem), messenger mi eksploduje od wiadomości bliskich i dalszych znajomych, którzy akurat dzisiaj chcą prosić o przysługę, skrzynki mailowe mało co mi się nie zapchają, a ja robię herbatę i myślę w przerwach od melodyjki telefonu, jaka będzie najszybsza metoda, żeby uciec stąd na księżyc tak, żeby nikt nie zauważył (bo jeszcze pofruną za mną i już w ogóle będzie tragedia).

Ten dzień miał być taki piękny.
Miałam wstać, nie przebierać się z piżamy, czytać książki i oglądać filmy. Miałam jechać sobie na jogę, zrobić sznycle z indyka na obiad i cieszyć się z wolnego dnia. Dupa – nawet nie wstałam, kiedy zadzwonił pierwszy telefon z prośbą, a razem z każdą kolejną minutą było tylko gorzej.

I mam to na własne życzenie.

Jestem osobą, która ma silne poczucie obowiązku – jak ktoś mnie o coś poprosi, to czuję się zobowiązana, żeby pomóc. Żeby przyjść na spotkanie, chociaż najlepiej czuję się sama w domu, będąc nołlajfem pod kocem. Żeby zrobić coś dodatkowego dla klienta. Żeby walnąć jakąś przysługę znajomemu. Żeby odpisać na wszystkie maile i wiadomości od czytelników, ludzi wszelkiej masy, obcych osób, które znalazły jakiś mój wpis w google i stwierdziły, że zapytają mnie jak żyć (nie, żebym tego nie lubiła – lubię, ale kiedy wiadomości dziennie jest kilkanaście i po kilku dniach mam ich pełne morze, trudno się z tym wyrobić).

Zgadzam się na to wszystko – jak frajer – i pozwalam ludziom dowolnie szarpać sobie czas z mojej doby tak, jak gdyby była jakimś wielkim i cholernie smacznym ciastkiem, które każdy chce zjeść, więc każdy sobie z niego bierze po kawałeczku.

I zamiast cieszyć się wolnym, ja zasuwałam, jak codziennie, bo czemu by nie? Bo jak to tak – odmówić? Aż w końcu, kiedy po raz 5 nastawiałam wodę na herbatę, której ani razu nie zalałam (bo ciągle coś), stwierdziłam, bardzo brzydko zresztą, że ja to wszystko pierdolę.

Innymi słowy, że w dupie to mam. Zamknęłam wszystko,wyciszyłam telefon – trudno, jak się zacznie apokalipsa, to przeze mnie. Świat sobie jakoś musi poradzić, bo ja wreszcie wiem, że…
wcale nic nie muszę. Mogę – nie muszę.

A mi się dzisiaj, po ludzku, nie chce. I świat musi to wziąć na klatę.

PS Mnóstwo się teraz – a właściwie od kilku tygodni – dzieje w moim życiu i z tego powodu moja głowa przypomina jeden wielki mętlik, tak, jakby ktoś do pralki wrzucił pięć par słuchawek (tych tanich, co się plączą w kieszeniach) i włączył wirowanie. Zmieniam swoje plany na życie, przewracam wszystko do góry nogami i sama nie wiem czego chcę – więc proszę o odrobinę wyrozumiałości, jeśli nie ma mnie na blogu tak często jak zwykle i że nie ma tylu ciekawych materiałów, co zazwyczaj. Wrócę do normalności, muszę najpierw poukładać samą siebie, bo inaczej sama się zamienię w poplątaną słuchawkę, a z tego co wiem, słuchawki nie potrafią pisać blogów.

Przeczytaj także:

  • Edzia

    Ojejku, mam to samo! Bo jak tu odmówić, kiedy mnie to zajmie „tylko” kilka minutek, a to prosi dobry kumpel? Powodzenia z tymi planami, na pewno wyjdzie super! 🙂

  • Nina

    Marta, poczytaj sobie jakiegoś swojego posta, jak nie brać wszystkiego na klatę i się dobrze zrelaksować 🙂 ja właśnie jestem w delegacji i oglądam cały YouTube i czytam cały bloglovin

    • Ja właśnie zaparzyłam 573467593475932 herbatę i też odpalam bloglovin’. Miłego wieczoru!

  • Dawaj Marta, będzie dobrze! (W sumie ciekawe, co to za faza teraz na życiowe zmiany, bo ja też takie coś właśnie przeżywam). I nie dawaj się nikomu, to oni mają problem, a nie Ty;-)

  • Sa takie momenty w zyciu ze trzeba sie postawic i powiedziec: stop! 🙂 Poswiec troche czasu dla siebie, nabierz sil i wracaj z podwojna sila! 🙂

    Pozdrawiam, Ania.
    http://pandaoverseas.com/

  • Miłego odmóżdżania przy serialach. 😉

  • Kasia Spychaj

    Takie chwile są potrzebne, żeby sobie wszystko poukładać. Z tego może wyjść tylko coś dobrego 🙂 Trzymam kciuki Marta !!

  • Tak to jest, jak się jest zbyt dobrym człowiekiem! 🙂 Trzymaj się!

  • Marta

    Kot ma minę, jakby Ci mówił „a tylko spróbuj odebrać ten telefon, to pożałujesz!” 😀
    Dobrze, że się nie dałaś. Tak trzymaj! ^^
    I miłego relaksu, trzymaj się ciepło! <3

  • Ale chyba najważniejsze, że ktoś dzwoni, czeka na Ciebie, pyta. W innym wypadku to całe „nie chce mi się” mogłoby trwać wiecznie 😉

  • Dystansu. Asertywności. Nie spowodujesz tornada czy innej katastrofy. Każdy musi sam znaleźć odpowiedź na pytanie, jak chce żyć. Ty odpoczywaj.

  • Czasem trzeba i tak! Czekamy z niecierpliwością, odpoczywaj! Buziaki!

  • Gosia T

    Ja też jestem takim frajerem 🙁