Teoretycznie wszyscy wiemy, że gdyby tylko udało nam się otworzyć jedną powiekę godzinę wcześniej, cały dzień wyglądałby inaczej. Że moglibyśmy ćwiczyć, zjeść spokojnie śniadanie, nie śpieszyć się tak, wypić dobrą kawę. Wszyscy, jak jeden mąż, zdajemy sobie sprawę, że wstawanie wcześniej rzeczywiście może być potrzebne, konieczne i w ogóle fantastyczne. Tyle, że kiedy do głosu dochodzi ciepła kołdra, piasek pod powiekami i fakt, że jak tylko wychylasz gołą stopę, to ci zimno, nagle ta cała wiedza ulatnia się tak szybko, jak chipsy z miski na dużej imprezie.

Bo nikomu przecież się nie chce.

MAGICZNY SPOSÓB

Jak wydłużyć sobie błyskawicznie dobę? Wstań wcześniej. To takie banalne! Ludzie się dziwią, że jestem w stanie pracować, studiować, trenować, blogować, grać w Simsy i oglądać seriale tego samego dnia, ale nie biorą pod uwagę, że to wszystko robi się naprawdę proste do upchnięcia, jeżeli tylko wstajesz wystarczająco wcześnie.

Dobra organizacja czasu to nie tylko zapisywanie sobie wszystkiego w super modnych kalendarzykach i podkreślanie każdej, nawet mało ważnej daty kolorowymi zakreślaczami. To coś więcej: to wyciśnięcie maksimum czasu z doby przy jednoczesnym zostawieniu czegoś dla siebie.

Nitka nawet nie chce słyszeć o wstawaniu.
Nitka nawet nie chce słyszeć o wstawaniu.

 

Wszystko brzmi super. Naprawdę. Każdego wieczora myślę sobie, jak świetnie jest rano wstawać. Pisząc ten wpis, emocjonuję się, jak cudownie jest wstać o poranku.Tylko jakoś nigdy nie potrafię mieć tego entuzjazmu, kiedy już faktycznie zadzwoni budzik. Mam wtedy ochotę na jedno: nacisnąć drzemkę i spać dalej.

Ale nie śpię. Zwlekam się, szybko zakładam skarpetki, bo mi zimno w stopy i robię sobie na półśpiąco herbatę.  Budzę się powoli do życia, idę biegać albo na siłownię, czasami piszę maile do klientów lub ogarniam ostatnie sprawy związane z uczelnią. Jem śniadanie i patrząc na zegarek nie wątpię, że uda mi się zrobić sporo, bo mam naprawdę dużo czasu.

 

Gdybym wstała dwie godziny później, mój poranek przepełniony byłby sprintem, stresem, szukaniem skarpetki do pary i popijaniu herbaty w biegu między łazienką a sypialnią i z powrotem w poszukiwaniu bluzki, która przecież tu była, a teraz jej nie ma. Na cholerę mi to? Trening niezrobiony, praca niezałatwiona, stres na najwyższym poziomie. Na własne życzenie – bo zachciało mi się spać jak księżniczka w pościeli do nie wiadomo jakiej godziny. Dlatego nie śpię, tylko wstaję i działam.

Jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać Twój potencjał.
– Zig Ziglar

JAK WSTAWAĆ RANO?

Są różne teorie o rannych ptaszkach i nocnych markach, ale bądźmy szczerzy: jeśli naprawdę ci zależy, to uda ci się wypracować nawyk rannego wstawania. Najważniejszą kwestią są tu trzy rzeczy:

  • chęć zmienienia swoich nawyków,
  • regularność,
  • trzymanie się planu

Trzy rzeczy – ok, nawet z małymi potknięciami – i prędzej czy później nawet nie przewrócisz się z boku na bok jak zadzwoni budzik, tylko wybiegniesz z łóżka z entuzjazmem jak Rocky Balboa.

JAK WSTAWAĆ WCZEŚNIEJ?

Mam kilka sposobów na to, żeby wstawanie rano było przyjemniejsze – i uwierzcie mi, wszystkie działają pojedynczo, ale razem tworzą combo, którego po prostu nie pokona nawet największa senność 🙂

Zacznijmy od tego, że żeby zwlec się z łóżka wcześniej, musisz tego chcieć.  To tak jak z odchudzaniem, pracą nad własnym rozwojem czy projektem: musisz mieć do tego motywację i robić to po coś. Zmuszanie się do wstania, nie mając w głowie żadnego powodu, raczej nie wyjdzie – bo niby czym miałbyś się zmotywować do otworzenia oczu? Daj spokój. Dlatego najważniejsza rzecz, to:

  1. Znajdź powód, żeby wstawać rano.
    Niech to będzie zaplanowany trening, pyszne śniadanie zrobione bez pośpiechu, obejrzenie kawałka swojego serialu przy jedzeniu, zrobienie dobrej kawy, nadrobienie zaległości. Powód do wstania zwiększa motywację. Motywacja sprawia, że chce ci się wyłączyć budzik i działać.nitka3
  2. Kładź się wcześniej.
    Tak, jeśli chcesz wstawać rano, to siedzenie do trzeciej w nocy odpada. Soreczka. Chociaż nie jestem nocnym markiem, to był jeden z problemowych punktów u mnie, bo zawsze było jeszcze przed spaniem coś do zrobienia: kolejny odcinek do obejrzenia, książka do poczytania, maile do odpisania i tak dalej. W końcu jednym z najskuteczniejszych patentów okazało się… nastawianie budzików! Pierwszy budzik ustawiałam 2 godziny przed planowanym spaniem, drugi – 1 godzinę przed, a kolejne 30 minut i 15 minut przed spaniem. Dzięki temu, kiedy dzwonił pierwszy budzik, wiedziałam już, że muszę zacząć się ogarniać, żeby zdążyć o wszystko. O dziwo, to sprawiło, że rzeczywiście chodziłam spać regularnie i o tej samej porze – bo jeśli naprawdę było coś jeszcze do zrobienia, to te dwie godziny spokojnie mi wystarczały.
  3.  Jedna pora zawsze i wszędzie.
    Patent na bezbolesne wstawanie? Ta sama pora budzenia się, codziennie – niezależnie od dnia. Po dwóch lub trzech tygodniach organizm przyzwyczai się na tyle, że obudzisz się już bez budzika. Świetna sprawa 🙂 Jedna pora pomaga też, kiedy zawsze mamy trudności ze wstawaniem i czujemy się senni – wyrabiając sobie swoją godzinę, sprawiamy, że wstawanie jest o wiele przyjemniejsze.nitka1
  4. Znajdź swój budzik.
    Umówmy się – to, że masz wbudowany budzik w telefonie wcale nie oznacza, że jest on najlepszy na świecie. Na mnie na przykład nie działa – zwłaszcza, kiedy dzień wcześniej dowalę sobie ostry trening. Z tego powodu eksperymentuję z różnymi melodiami i rzeczywiście, niektóre są bardziej skuteczne, a inne nie działają wcale: warto znaleźć swoją nutę do wstawania. Polecam przetestowanie muzyczki z Rockiego, tylko nie odpowiadam za zawał w razie czego, bo nie jest to łagodny sposób budzenia się. 🙂
  5. Rzuć drzemki.
    Te 5 lub 15 minut wcale cię nie zbawi – naprawdę, nawet, jeśli wydaje ci się inaczej. Co więcej, takie drzemki przeszkadzają, zaburzają sen i powodują, że wzrasta ryzyko zaspania 🙂nitka5
  6. Pamiętaj o cyklach.
    Sen człowieka podzielony jest na cykle. Jeden pełny cykl snu trwa zawsze 90 minut. Wiedząc to, jesteśmy w stanie zawsze wstawać wypoczęci i wyspani – jak? Budząc się po zakończeniu cyklu, a nie w trakcie jego trwania! Znacie to uczucie, kiedy śpicie naprawdę długo, ale budzicie się i dalej jesteście niewyspani? To może być spowodowane własnie tym, że budzicie się w trakcie cyklu.Dlatego pamiętaj: staraj się planować sen tak, żeby spać wielokrotność 90 minut. Czyli np. 6 godzin, 7,5 godziny, 9 godzin. Najbardziej optymalne i najzdrowsze jest spanie około 7,5 godziny.
    Przy nastawianiu budzika pamiętaj o tym, żeby dodać jeszcze czas zasypiania. Testowo przez parę dni możesz spróbować obliczyć, ile zajmuje ci zasypianie. Mi zajmuje to około 15 – 20 minut.
    Ten punkt to fragment mojego wpisu o roli snu przy odchudzaniu – na Codziennie Fit.
  7.  Namów znajomego.
    Posiadanie kogoś, kto wstaje razem z tobą o świcie to najlepszy sposób na wstawanie. Ty wstajesz – piszesz tej osobie smsa. Ona wstaje, gdy ty jeszcze się nie zwlokłeś – ty dostajesz smsa. Proste i skuteczne. Kiedy któreś z was nie odpisuje – dzwonicie do siebie, dopóki siebie nie obudzicie 🙂

Nauczenie się wstawania nie jest trudne – wymaga po prostu regularności i trochę chęci. Po jakimś czasie samo wchodzi w krew – jest przecież nawykiem, którego można się po prostu wyuczyć 🙂

Powodzenia!

Znajdziesz mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE.