Jeżeli istniałyby zawody w tym, kto najbardziej lubi książki na świecie, wygrałabym złoty medal (nawet, jeśli miałby być wydrążony z ziemniaka i tak naprawdę to żółty). Zaczęłam czytać, kiedy miałam sześć lat i od tamtego czasu nie wyobrażam sobie świata bez książek. Co więcej – uważam, że czytanie tak bardzo zmienia człowieka na lepsze, że każdy z nas powinien czytać. Tylko jak mieć na to czas i jak sprawić, by kupowanie nowych pozycji tak nie bolało po kieszeni?

Kocham czytać, ale nie zawsze mam na to czas. Bardzo często obiecuję sobie, że przeczytam jakąś powieść, a potem książka leży smutna na półce i czeka, aż uporam się ze zleceniami, nauką czy blogami. Bardzo tego odkładania nie lubię i staram się wymyślać różne sposoby, by jakoś przemycić codziennie chociaż 20 minut czytania.

Robię to nie tylko dlatego, że to lubię. Jestem zdania – bo widzę to po sobie – że czytanie niesamowicie rozwija człowieka. Nie tylko ma się lepszy zasób słownictwa i wie się więcej, ale też wpływa to na to, jak piszesz – co przydaje się głównie blogerom, dziennikarzom czy pisarzom (albo ludziom, którzy chcieliby tymi pisarzami być)

Co jeszcze daje regularne czytanie?

  • Redukuje stres. Czytanie przez 6 minut redukuje już stres o 60 procent! SZEŚĆDZIESIĄT.
  • Ludzie, którzy czytają książki, mają dużo lepszy poziom „zdrowia mentalnego”. To znaczy, że trudniej im wpaść w depresję, są bardziej odporni na stres, zmartwienia i troski.
  • Czytanie zwiększa twój zasób słownictwa
  • Regularne czytanie przyspiesza zapamiętywanie i poprawia pamięć
  • Wzmacnia twoje zdolności do skupiania się na danej rzeczy
  • Rozluźnia mięśnie i spowalnia bicie serca – uspokaja;
  • Poprawia twoje zdolności komunikacyjne – lepiej dogadujesz się z innymi ludźmi;
  • Zmniejsza ryzyko demencji starczej
  • Ludzie, którzy czytają, mają większy poziom empatii
  • Poszerza wiedzę,
  • Daje zawsze tematy do rozmowy – każdy ma swoje ulubione książki, o których może gadać godzinami
  • Doskonale ćwiczy twój mózg- jest jak fitness dla niego 🙂
  • Rozwija kreatywność

JAK OSZCZĘDZAĆ NA KUPOWANIU KSIĄŻEK?

Wiadomo – najlepiej jest wypożyczać książki z biblioteki. Niestety, nie zawsze biblioteki są dobrze zaopatrzone i czasami trudno tam znaleźć nowe pozycje, które chcemy przeczytać 🙂 Koniec końców raz na jakiś czas trzeba zainwestować w książki, co może być nieco trudne, jeśli mamy uszczuplony budżet.

  • Jeśli możesz, zainwestuj w Kindle. Za pierwszym razem płacisz sporo, ale ceny e-booków są tak małe, że potem to tylko czysty zysk. Ja nie mogłam się przekonać do czytnika, ciągle marudziłam, że wolę zwykłe, papierowe książki (i wolę dalej), ale gdy Patryk go kupił to zorientowałam się, że wcale nie czyta się na tym źle. Ekran nie świeci – jest tak, jakbyś czytał normalną książkę, tylko nie czujesz jej tekstury. Poza tym, Kindle jest lekki, mieści się w większości torebek i możesz mieć na nim miliony książek naraz – to jest mega piękne, bo często jak jadę daleko tramwajem, kończę jakąś pozycję i od razu zaczynam nową.
  • Korzystaj z promocji. Ja najczęściej korzystam z bonów i kodów rabatowych, dzięki czemu zawsze chociaż o trochę obniżam sobie koszt zakupu. Najczęściej takie promocje dotyczą znanych księgarni, które mają opcje dostawy do stacjonarnego sklepu (i chwała Bogu, bo często zamawiam pozycje, których w sklepach stacjonarnych nie ma, a są online). Tutaj macie np. kod rabatowy Empik . Kody rabatowe mają też swoją apkę, więc przydaje się, jeśli większość czasu spędzacie na telefonie – tutaj możecie ją pobrać z Google Play. Polecałabym sprawdzać na bieżąco jakie mają promocje i obniżki, bo to niezły sposób na zaoszczędzenie pieniędzy albo kupienie większej ilości książek (a przecież wiadomo, że im więcej książek, tym lepiej!)
  • Oczywiście korzystaj z biblioteki. Najlepszy sposób to trzymanie sztamy z paniami bibliotekarkami, wtedy przymykają oko na kary i odkładają ci najlepsze kąski specjalnie dla ciebie. Polecam.
  • Pożyczaj sobie książki ze znajomymi – za darmo i łatwo dostępne!
  • Zapisz się do newsletterów księgarni internetowych. Ja korzystam z newsletterów sklepów, które sprzedają ebooki oraz kilku księgarni online i często dostaję zniżki – od 20 do nawet 50 procent. Czasami takie sklepy robią dzień wielkich obniżek i tylko przez 24 godziny masz szansę kupić książki za grosze. Zawsze wtedy wydaję tam sporo pieniędzy, ale za to kupuję kilkanaście (!) pozycji naraz. 
  • Jeśli szukasz konkretnej książki, spróbuj znaleźć ją na allegro, tablicy czy innym portalu z ogłoszeniami. Czasami ludzie sprzedają książki, które już przeczytali za kilka złotych.

JAK ZNALEŹĆ CZAS NA CZYTANIE?

Dobrze, więc wszyscy już wiemy, że czytanie to świetna sprawa. Problem polega na tym, że większość z nas nie potrafi znaleźć czasu na to, żeby na chwilę usiąść i rzeczywiście sięgnąć po jakąś książkę. Szkoła, praca, dzieci, obowiązki – i nagle robi się wieczór, a my padamy na twarz i jedyne, o czym jesteśmy w stanie myśleć to łóżko, a nie książka. Typowe.

W jaki sposób znaleźć czas na czytanie?

  • Czytaj w komunikacji miejskiej – nie ma lepszego sposobu na spędzenie tych minut! Zamiast gapić się w telefon i bezmyślnie scrollować facebooka, wyjmij książkę – nawet na pięć czy dziesięć minut. Czytać możesz też na przystanku, czekając na autobus czy tramwaj: wystarczą rękawiczki i zimą też można czytać 🙂
  • Czytaj… w kolejce. Nie wiem jak w waszych supermarketach, ale ja czasami w osiedlowej Biedrze spędzam nawet 15 minut czekając w kolejce. W tym czasie można przeczytać pół rozdziału! Oczywiście w takich wypadkach najlepiej sprawdzają się e-booki, które można przechowywać na telefonie czy czytniku – dzięki temu nie dźwigamy książki do sklepu.
  • Czytaj w wannie. Jak byłam mniejsza, to często tak robiłam. Co prawda kiedyś to się skończyło wrzuceniem „Hobbita” z biblioteki do wanny i odkupywaniem książki, ale… chyba masz więcej koordynacji jak jesteś dorosły, nie? To nie powinno się zdarzyć 🙂 
  • Wyrób w sobie nawyk czytania przed snem. Nastaw budzik 30 minut przed planowaną porą spania i poczytaj przynajmniej 20 minut. Codzienne czytanie sprawi, że będziesz pochłaniał książki jedna za drugą.
  • Czytaj w przerwach między zajęciami na uczelni. W ogóle, zawsze miej przy sobie coś do czytania – zawsze może zdarzyć się niespodziewane okienko, gigantyczny korek, jakieś wydarzenie, przez które będziesz musiał czekać. Jeśli zawsze masz ze sobą książkę, nie musisz marnować tego czasu na klikanie na telefonie.
  • Czytaj przy śniadaniu czy posiłkach, które jesz w samotności. Moja babcia kiedyś mówiła, że jak się czyta przy jedzeniu, to zjadasz sobie mózg, ale uwierzcie mi, to nie prawda. Wydaje mi się, że swój jeszcze mam – a każdy posiłek to kolejne dziesięć czy dwadzieścia minut spędzonych na czytaniu.
  • Dogadaj się ze swoim partnerem/współlokatorami i czytajcie w tym samym czasie. Zawsze, kiedy jedna osoba się wciągnie w książkę, zachęci tą drugą do czytania. Poza tym, mimo że w tym czasie się do siebie nie odzywacie, to wspaniały sposób na zacieśnianie więzi. Cisza też może zbliżać.
  • Możesz czytać też na siłowni – w trakcie chodzenia po bieżni, pedałowania czy zasuwania na orbitreku. Książkę można też czytać przy rozciąganiu 🙂

Jak jeszcze zmotywować się do czytania?

  • Czytaj to, co TY chcesz czytać, a nie to, co wydaje ci się, że powinieneś czytać. Jesteś na medycynie i powinnaś teoretycznie zaczytywać się w medycznych artykułach, a lubisz romanse? Daj spokój i leć do biblioteki po jakiś dobry, wzruszający romans. Czytanie ma być przyjemnością.
  • Spróbuj zastosować zasadę 50 stron i nie zmuszaj się do czytania. Jeśli książka po 50 stronach dalej cię nie wciąga- odłóż ją. Szkoda życia na książki przeczytane na siłę. Zamiast tego sięgnij po jakąś inną pozycję.
  • Zacznij monitorować to, ile czytasz. Jest mnóstwo stron, które pozwalają na założenie konta i dodawania przeczytanych książek do biblioteczki.
  • Czytaj kilka książek naraz. Czemu nie?
  • Pamiętaj, że ważna jest różnorodność – dzięki temu czytanie ci się nie znudzi. Czytaj różne książki, o różnej długości, tematyce, stylu.
  • Pożyczaj z biblioteki więcej książek, niż możesz przeczytać – kupa książek, które trzeba prędzej czy później oddać dobrze motywuje do czytania 🙂
  • Wyznacz sobie jakiś cel – np. że dziś dokończysz dwa rozdziały, skończysz książkę, dojdziesz do środka – cokolwiek. To świetnie działa 🙂

Mam nadzieję, że nie muszę zachęcać nikogo z moich czytelników do czytania – chyba sami sobie zdajecie sprawę, jak bardzo to rozwija 🙂 Wiem, że zazwyczaj nigdy nie ma na to czasu, ale z drugiej strony: a ile siedzicie przed komputerem? Scrollując bezmyślnie facebooka? Czytając plotki na jakimś portalu?
Tak naprawdę, 20 minut każdego dnia to wcale nie tak dużo. A robi różnicę. Sporą.

Total
89
Shares
  • A ja polecam jeszcze zaglądać do Biedronki bo są tam świetne przeceny i często można trafić na coś fajnego. 🙂 Co do pożyczania książek od znajomych (czy dla znajomych), trzeba się liczyć z tym, że książka może do nas już nie wrócić…No chyba, że robimy listę komu pożyczamy daną książkę. 🙂

  • EwelinaM

    Chyba zaraz zostanę publicznie zlinczowana, ale… nie uznaję kupowania książek. Uważam to za zbędne wydawanie pieniędzy, na książkę którą przeczytam raz, no, góra dwa (nie wmówicie mi, że czytacie wielokrotnie książki – oprócz tych jedynych, wyjątkowych) i odstawienie jej na półkę. Uwielbiam za to biblioteki – tysiące książek, które przeżywają ze mną swoje kolejne życie, ten specyficzny zapach, pożółkłe strony… ahhhh! <3 Ktoś kupuje – ok, jego sprawa, ja w całym moim 23 letnim życiu kupiłam 4 książki, które nie są podręcznikami 😛

    • pia

      Ja mam odwrotnie – nie uznaję bibliotek, wszystkie kupuję. Raz, że mój osobisty fiś, bo nie mam ochoty na dotykanie czegoś, co było w rękach tylu osób, dwa, że pisarze nie mają nic a nic z bibliotek. Plus uwielbiam wybieranie przyjaciołom książek do przeczytania.

    • Marte

      Mam tak samo! Choć u mnie bardziej są to względy: „O borze, nie mam już w pokoju miejsca na książki”, a mam dość pokaźny regał z ułożonymi dwiema warstwami książek. Od prawie 2 lat nie kupuję książek. Zdarza mi się tylko na święta, urodziny najbliższych, ale i tak są to zazwyczaj takie pozycje, o których wiem, że nie zostaną przeczytane raz i odłożone na półkę. Jestem już mistrzynią w zamawianiu nowości wydawniczych w okolicznych bibliotekach. Dzięki temu czytam też więcej, a obliczyłam niedawno, że rocznie zaoszczędzam ok. 4000 zł. Więcej przestrzeni w domu i więcej pieniędzy w portfelu – cóż, żyć nie umierać 😉

  • Sama w ostatnim czasie zaczęłam czytać książki na tablecie i to naprawdę się sprawdza. Choć dalej wolę papierowe wersje to w końcu wykorzystuję każdy moment na czytanie. Taki tablet dużo łatwiej jest wyciągnąć na wykładzie a poza tym mam tendencje do czytania obszernych książek a tablet jest dużo mniejszy i lżejszy niż kolejne grube tomisko.

  • Ja mam tzw. okresy na czytanie, raz czytam, innym razem pochłaniam filmy, ale zawsze jak czytam to na okrągło. Nie jestem w stanie przetrwać przerwy w szkole bez książki, to samo z wieczorem i porankiem. Do monitorowania ile przeczytałam używam lubimyczytać, ale i tak większość moich przeczytanych książek jest zapisana na telefonie. Szczerze polecam czytanie ebooków, bo to nie jest żaden problem kupić je w internecie, a przynajmniej nie kurzą się na półce.

  • thatsberry

    Chyba mogłabym stanąć z Tobą w szranki jeśli chodzi o zawody w tym, kto najbardziej lubi czytać ;D Nawet gry nie mam czasu poczytać wieczorami to czytam w komunikacji miejskiej, przy śniadaniu, w kolejkach. Paradoksalnie najbardziej lubię czytać latem, na świeżym powietrzu 😉 Kindla mam przy sobie zawsze, a często posiłkuję się jeszcze aplikacją Kindle na telefon (czytanie na telefonie podczas nudnych wykładów to był u mnie standard). Jeśli chodzi o papierowe książki, to polecam księgarnię internetową Aros – chyba nie znam tańszej. Wydaje mi się, że na to, czy ktoś lubi czytać czy nie, duży wpływ ma stosunek do czytania w dzieciństwie. Ja kocham książki od zawsze – najpierw było przeglądanie obrazków, później czytanie z rodzicami, a potem już przepadłam całkowicie i zostałam pełnoetatowym molem książkowym. Dzieciaki, których rodzice nie zachęcają do czytania w dużej mierze nie łapią książkowego bakcyla. Teraz bardzo często przeglądam książki z moimi małymi bratankami i coś czuję, że podzielą w przyszłości moją miłość do czytania 😉

  • Co do Kindle’a zgadzam się w 100%, najlepsza inwestycja w życiu, zwłaszcza jeśli nie masz możliwości korzystania z biblioteki. Albo dużo czasu podróżujesz/spędzasz poza domem i nie masz opcji noszenia książek ze sobą. U mnie najlepiej sprawdza się czytanie przed snem, robię to praktycznie codziennie. Nie dość że lepiej się śpi to jeszcze chłonie się książki błyskawicznie. Przy jedzeniu nie czytam, za sprawą dziadków i taty, którzy, co prawda, nie mówili, że przy tym zjada się mózg, ale jakoś tak po prostu wbili mi do głowy, że jak się je, to się nie czyta 😉

    • Fuchsia

      To niesamowite jak w krótkim czasie można się dzieki niemu nauczyć szybko czytać 🙂 Kosztuje może niemało, ale gdybym miała kupić go po raz drugi to zrobiłabym to bez wahania.

  • Magdaa1237

    Najgorszą rzeczą jaką można zrobić dobrej książce to czytać po pół strony w kolejce w Biedrze. Ja wolę usiąść wieczorem i poświęcić 40 minut, na spokojnie, bez hałasu, bez stresu i przeczytać nie 2 i 1/8 strony tylko 50.

    • Oczywiście, pol strony to nie, ale jak czekam 15-20 min to jestem w stanie przeczytac nawet rozdział. Dla mnie to tez nie jest stresujące, bo jak czytam to pptrafię się tak skupic, ze moze ktos mnie porwac a i tak mi nie przeszkodzi. Kwestia tez tego, ze naprawdę nie wszysycy mają te 40 min – zwlaszcza pracując, mając dzieci i tak dalej. 🙂

  • oj mnie do czytania nie trzeba motywowac, a wrecz czasami odwrotni- trzeba mnie odciagac sila, bo jak juz mnie ksiazka pochlonie to doslownie na cale dnie 😀 szkoda, ze papierowe ksiazki sa takie drogie 🙁 nawet mimo promocji..

  • Magda – Dobrze Zorganizowana

    Ja także uwielbiam czytać. W tym roku przeczytałam już ponad 100 książek. Najbardziej lubię czytać przed snem 🙂 Jako mama polecam zabranie książki na spacer z dzieckiem wózku lub plac zabaw – nie sprawdzi się co prawda przy każdym dziecku, ale zawsze warto spróbować 🙂

  • Błagam zmuś mnie do czytania lektur ! Bo są takie, że jak tylko o nich pomyślę to mi się odechciewa. Natomiast cały dzień potrafię spędzić na czytaniu czyjegoś bloga! Co robić? Pozdrawiam! 😀 niezdecydowana-dziewczyna.blogspot.com

    • Też nie przepadałam za czytaniem lektur. Nigdy nie rozumiałam czy m się ekscytować w „Potopie”, czy „Nad Niemnem”. Ale są też lektury, od których nie potrafiłam się oderwać ; )

      • Mnie zachwyciła ” Zbrodnia i Kara” Dostojewskiego. Ale nie znosze tych wszystkich historycznych.

  • Ja polecam pakiet Legimi. Za 45 zł miesięcznie mam dostęp do wielu książek, tak że nie nadążam czytać. Za złotówkę w abonamencie mam czytnik i jestem zadowolona. Kwota nie jest wielka, i paradoksalnie wzbogaca mnie. Wewnętrznie 🙂 Czytam głównie jadąc na uczelnię, czasem czekając w aucie, duużo w domu tak po prostu- zamiast grania w simsy (dobra, nie oszukujmy się- gram potem :D). Chyba, ze ktoś już ma czytnik/tablet i czyta ograniczoną ilość pozycji, to są inne pakiety 😉 ten za 45 jest najdroższy, chyba teraz wzrósł do 50, ale moim zdaniem się opłaca- w ciągu miesiąca czytam około 10-12 książek.

    • O, widzę, że też skorzystałaś z ich sierpniowej promocji. Teraz rzeczywiście mają 50 zł, a niedługo będzie 55, więc warto się pospieszyć!
      Dla mnie Legimi to też cudowna opcja, połączenie czytnika i biblioteki. W ogóle kocham abonamenty, muzykę też mam w abonamencie (Spotify). Dzięki temu nie kupuję już zrywami książek i płyt ani nie piracę… czekam jeszcze tylko na Neflixa 😀
      A inkBOOK za złotówkę to bardzo fajny czytnik, z miejsca go polubiłam.

      • Ja mam podstawową wersję Spotify, zwykle słucham playlist stworzonych przez innych. Słucham na komputerze, a na telefonie mam pojedyncze piosenki, chociaż popsułam słuchawki więc i tak nie słucham 😉 inkBOOK trochę szwankuje (przycisk włączania, raz łapie, raz nie), ale nie na tyle żebym mogła to zgłosić :D.
        A co to jest Netflix? 😀

        • Netflix to takie Spotify od filmów i seriali, popularne w wielu krajach. Płacisz abonament i możesz oglądać szereg hitów online, legalnie. Ma coraz więcej własnych produkcji, w tym sztandarowe Orange is the New Black albo House of Cards. Niestety w Polsce będzie „wkrótce”.
          W moim inkBOOKu wystarczy przycisnąć dłużej, wtedy najczęściej łapie.

  • bumi bubi

    A ja tam czytam zawsze książki do końca i omawiam dlaczego mi się podobała, a dlaczego nie. Po pewnym czasie jestem w stanie po samym opisu i kilku fragmentach stwierdzić czy książka jest dla mnie czy raczej nie 🙂

  • Katarzyna Patrycja Piotrowska

    Do wyżej wspomnianych stron z własnymi biblioteczkami dorzuciłabym jeszcze booklikes.com. Pozdrawiam 🙂

  • Kacper

    Niesamowity blog 🙂 Zapraszam Cię również na mojego 🙂 nietypowyblogowszystkim.blogspot.com

  • Jezu. Marta. Post przrczytalam, no przydatny i w ogóle ale myślę sobie – i taaak mi się nie uda czytać więcej bo ja to ja, bloga pisze to jestem „zajęta” ale chce napisać cis swojego i wiem ze czytanie bardzo mi w tym pomoże. Kiedyś czytalam nawet 8 książek miesięcznie. Dziś…ciężko mi przeczytać jedną bo jakoś …o niecwiem.

    Ale jak napisalas o tym fejsie….przecież ja tygodniowo „czytam” powieść właśnie spędzając czas na fejsie. Ale mu dalas do myślenia….

  • Też lubię czytać, ale są dni, gdy nie mam na to czasu, lub gdy internet zjada mi mój czas. W związku z tym okresowo dyscyplinuję siebie i wyznaczam sobie czas na czytanie przez pół godziny zanim włączę komputer. Często, gdy książka wciągnie te półgodziny znacznie się wydłuża 😉
    Jedynie punkt związany z kreatywnością nie do końca mi się potwierdza, czym więcej czytam, tym mam mniej czasu na robienie różnych kreatywnych rzeczy, czasami wybieram książkę, ponieważ czytanie jest łatwiejsze niż tworzenie czegoś od początku.
    A Kindla błogosławię, bo mam dzięki niemu dostęp do różnorodnych książek po angielsku.

    Pozdrawiam

  • Kisho Mori

    Ja nadal waham się nad kupieniem Kindla, wiem, że jest to fajna rzecz, ale nie jestem pewien, czy bym z niego zbyt często korzystał ;//
    Jeżeli chcę kupić sobie większą ilość książek kupuję na Aros.pl ale jeżeli chcę kupić konkretną pozycję idę do księgarni stacjonarnej (empik, albo matras) i kupuję tę książkę za te 40 zł (choć nadal nie ogarniam dlaczego książka, która ma 350 stron kosztuje tyle samo co książka, która ma 500 str.). Choć moim zdaniem jest to absurdalna cena. Taki mamy klimat 🙂

    • Magdalena Kokosińska

      Jeśli się wahasz – to najpierw sobie pożycz czytnik 🙂 coraz więcej bibliotek oferuje wypożyczenie czytnika (za darmo lub za kaucją, zależy jaka biblioteka). Co prawda to nie są Kindle, ale zobaczysz, czy w ogóle odpowiada Ci taka forma czytania.

  • Marte

    Mój dziadek mówił: „Nie czytaj przy jedzeniu, bo będziesz mieć głupiego męża” 😉

    • Magdalena Kokosińska

      Musierowicz: „Lepiej czytać przy jedzeniu niż nie czytać wcale” 😛

  • Ceryi Fuyumori

    Uznaję kupowanie i wypożyczanie książek, a na tańsze kupowanie mam sprawdzoną księgarnię internetową, gdzie ceny cały czas są poniżej katalogowej o 30 czy 40%. W końcu nie wszystko kończy się na empiku czy matrasie, chociaż jestem większą zwolenniczką kupowania na miejscu. Można także zorganizować poszukiwania dobrego antykwariatu, mi się udało. Książki co prawda używane niekiedy niestety uszkodzone, ale ceny są dobrze dopasowane do konkretnej pozycji. Co do czytników to mam mieszane uczucia, może i czyta się szybciej i nie zaprzeczę, jest to bardzo wygodna opcja, ale badania dowiodły jednak, że czytając na laptopach, telefonach czy nawet na czytnikach zapamiętujemy mniej – czytnika nie mam, ale czasem zdarzało mi się czytać na innych sprzętach elektronicznych, więc wyczułam różnicę. No i jeszcze książka sama w sobie, jest bardziej namacalna. Oczywiście nie skreślam e-booków całkowicie, maja sporo zalet i nawet ja, wielka fanka papierowych książek, planuję zainwestować w to urządzenie 🙂 Chociażby dla książek po angielsku, bo ich kupno w wersji tradycyjnej jest o wiele kosztowniejsze. Co do ilości czytania… W 110% zgadzam się z tym, że książkę trzeba nosić ze sobą wszędzie, bo przecież nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie nieoczekiwana dłuższa chwila gdzie będzie można spokojnie oddać się przyjemności czytania. Jednak wydaję mi się, że czytanie w kolejce w sklepie to już lekka przesada, a przynajmniej dość niewygodna opcja. Nie przypominam sobie, żebym aż tak długo stała i czekała ze swoimi zakupami, ale mimo tego to w takich momentach muszę ogarniać co, gdzie i jak – wyjąć portfel, naszykować reklamówkę, a moje zakupy często są spore. A jak wciągnęłabym się w lekturę to zakupy idą w niepamięć xD
    Super blog, czytam go regularnie! Pozdrowienia z Lublina i życzę dużo udanego czytania! 🙂

  • Ja zawsze chętniej oglądałam filmy niż czytałam – całe liceum a ja na koncie tylko kilka lektur (:O!!!). W ostatnie wakacje jednak trochę poczytałam i bardzo mi się spodobało 😉

  • Czytanie było dla mnie zawsze jak powietrze. Od małego czytam, pamiętam jak ryczałam na Psie który jeździł koleją 😀 I marzyłam jak być Anią z Zielonego Wzgórza :). Potem dorastałam z książką w ręku, jechałam z rodzicami na wakacje, smarzyłam się plackiem na działce z książką. Wyszłam za mąż, i czytałam 😀 Teraz trochę wciągam w to mojego męża. 😀

  • Kindle jest najlepszą inwestycją na świecie. Ma jeszcze jedną zaletę, o której nikt nie wspomina – na wykładzie wygląda jak tablet i nikt się nie czepia, że czytasz książkę xD Ja wcześniej czytałam głównie w pociągach, ale teraz mieszkam trzy przystanki od uczelni i ten czas na czytanie się mocno skurczył. Usiłuję wypracować nawyk czytania przed snem, bo wanny w tym mieszkaniu niestety nie mamy… A portal Lubimy Czytać absolutnie uwielbiam 🙂

    • o, nie pomyślałam o tej zalecie Kindle 😀

  • Angel

    Najczęściej jeżeli nie mam książki w bibliotece szukam na chomikuj- est tam mnóstwo książek i to za darmo 😉

  • Jakiś czas temu wyrobiłam sobie nawyk czytania przed snem i teraz… nie potrafię zasnąć bez przeczytania choćby kilku stron. Oczywiście kończy się na tym, że z 23 robi się 2 w nocy, a ja przeczytałam 1/3 książki ;P
    Jednak nie umiem czytać e-booków. Dla mnie „prawdziwa” książka zawsze pozostanie tą w formie papierowej.

  • Co do papierowych książek to często można jakaś perełkę dorwać w antykwariacie. Parę lat temu na Katowickiem dworcu istniało kilka takich przybytków, które były obowiązkowym punktem każdej mojej dłuższej wyprawy. Nie zdążyło mi się chyba wyjść z pustymi rekami. Trudno się zresztą dziwić skoro ceny aż wołały „weź mnie”! 🙂
    Do czytników ebooków jednak się nie przekonałem. Mam takowy i obecnie tylko Kinga go używa. Fakt, kiedyś korzystałem z niego nagminnie, ale było to jeszcze w czasach gdy nie posiadałem smartfona. Obecnie czytam na telefonie. W przeciwieństwie do płci pięknej niestety nie nosze ze sobą wszędzie torebki do której można wrzucić Kindla. 4 calowy iPhone z kolei mieści się w kieszeni bez problemu.
    Dawid

    • Ja chodzę z Kindle w ręku (w pokrowcu) bo mam małą torebkę do której się nie miesci 😀

  • Marta W.

    Ej no ja mam genetyczna modyfikację i zawsze mam czas na czytanie wystarczy tylko książka i ja i jestem w swoim świecie
    Opracował nawet technikę rozmawiania i czytania w tym samym czasie,…..
    Pozdrawiam,
    pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    • Ja nie potrafię rozmawiac, gdy czytam – albo poświęcam uwagę książce, albo ludziom 😀

  • Teraz w niektórych telefonach można znaleźć reading mode, który modyfikuje ekran do czytania. Jeszcze lepsza opcja od Kindle’a.

    • zależy chyba od telefonu, dla mnie to jednak za mały ekran, przy długim czytaniu się nie sprawdza 🙁

  • Zainwestuj w *czytnik. Czytniki to nie tylko Kindle. Są dobrze rozreklamowane i nie twierdzę, że są złe, pewnie są super, ale istnieją też inne firmy i inne czytniki. Mój Nook sprawuje się super, ma wszystko czego potrzebuje 🙂 Myślę, że warto rozejrzeć się po rynku.
    Czytam też papierowe książki kupione w internetowych księgarniach za 70% ceny albo i taniej. Ostatnio jednak niczego nie kupuję bo mój shame pile liczy z 15 książek 🙁
    Fajny wpis, pozdrawiam!

    • Masz rację, po prostu jestem zakochana w swoim Kindle 🙂

    • Nook rzeczywiście jest świetny. Wolałam go niż Kindla. Teraz mam inkBooka, na którym czytam w abonamencie (świetna sprawa, zaraz zobaczę czy ktoś już o tym pisał), a Nooka pożyczyłam współlokatorowi, ale nadal jestem wobec niego bardzo lojalna. Działa super, jest wygodny w obsłudze i DOSKONALE LEŻY W DŁONI. Jest cudownie wyważony i sam się układa na palcach, przez co ma się wrażenie, że nic nie waży (Kindla trzeba trzymać).

      • Magdalena Kokosińska

        Mój Kindle też sam lezy w dłoni 😉 Jasne, czytników jest mnóstwo, ja wybrałam Kindla po przeanalizowaniu wad i zalet co najmniej kilku urządzeń. Doskonale nadają się do tego zestawienia techniczne na światczytnikow.pl, ale też setki komentarzy użytkowników czytników, które są pod tymi wpisami.

  • wzięłam się na sposób,żeby zacząć czytać: kupiłam „wszyscy jesteśmy podejrzani” Joanny Chmielewskiej : najprostsza i najciekawsza książką jaką kiedykolwiek czytałam,dobra jako starter i pomoc w wyrobieniu sobie nawyku czytania,kiedyś dużo ‚pochłaniałam’książek,teraz wiecznie robię wymówki…mam nadzieję,że mi się uda 🙂

  • Nigdy jeszcze nie probowalam czytania w wannie hi hi hi. Ale czytanie przed snem (jezeli czytamy autentyczne papierowe, moze troche staromodne ksiazki) pomaga zasnac. Staram sobie wyrobic nawyk czytania przed snem, by nie klasc sie spac bezposrednio po wstaniu od komputera. I sluzy to mi i jakosci mojego snu. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Masz rację Beata, odłączenie od elektroniki przed snem wpływa bardzo mocno na jakość snu 🙂

  • Jeśli chodzi o luźne lektury to jestem w stanie je jeszcze pochłaniać na czytnikach, ale jeśli chodzi o podręczniki czy jakieś inne merytoryczne książki to no way! Te muszę kupować, bo piszę po nich, zakreślam, podkreślam, wklejam post-it-note, przypinam czasem zszywaczem jakieś luźne kartki (no no, zabiją mnie pewnie teraz wszyscy ci co do książek podchodzą w kategoriach „nie niszcz”). Wiem, że niby czytniki też mają takie opcje, ale zawsze zapamiętuję dwa/trzy razy tyle z takiego ręcznego kreślenia niż z wirtualnego. Co do czytania jako małolata to pamiętam, jak pani bibliotekarka na początku wypytywała mnie o to, co przeczytałam, bo nie wierzyła że 6-7 latka może codziennie brać dwie książki i następnego dnia oddawać je przeczytane 🙂 Ach, łezka się w oku kręci na takie wspomnienia…

    • To mój chłopak podkreśla w kindlu i zapisuje – potem ma cały zbiór cytatów, świetna rzecz. Ja z kolei tak jak Ty, jakoś nie jestem do tego przekonana 🙂

  • Kinga JustMe

    Hej 🙂 pierwszy raz trafiłam na twojego bloga i od razu taki wspaniały i ciekawy post 🙂 Ja niestety na Kindle sobie nie pozwolę, jakoś mnie do niego nie ciągnie. Tęsknie za książkami, a że uwielbiam mieć coraz więcej moich ulubionych książek na półce, to kupuje. Ale zawsze w promocjach! Matras uwielbiam ze względu na newsletter czy zniżki dla zalogowanych, Bonito to wspaniała księgarnia internetowa, niestety stacjonarna tylko w W-wie czy Krakowie, ale ceny boskie! Mało znana strona, ale ceny najniższe nieprzeczytane.pl. Szybka realizacja i zawsze dokładnie opakowane. Polecam! Aros kochany i niezastąpiony, podobny bardzo do Bonito. I koniecznie polecam załozyć karę w Świecie książki – 10% w stacjonarnej, 20% w internetowej! bajka 🙂
    Ja czytam na tablecie, ale to ostatecznie, bo potem oczy troche bolą i łzawią. jednak jak pokombinuje przy jasności, to jest znośnie 🙂 Czytanie to podstawa ! 🙂
    Dodaje do ulubionych 🙂

    siatkarskapasja-true.blogspot.com

    • Dziękuję za wartościowy komentarz z poleceniami! 🙂

  • Justyna

    Też bardzo lubię czytać, ostatnio to moje ulubione zajęcie w pociągu. Do tego zniechęca mnie jednak to, że często jak sięgam po jakąś książkę to się rozczarowuję.. Ciężko mi trafić na taką, która absolutnie by mnie zachwyciła. Ale się nie poddaje! A biblioteka to w ogóle super miejsce! 😉

  • Blog To Wake Up Baby

    Coraz bardziej skłaniam się by kupić kindle’a 🙂 chociaż uwielbiam papierowe wydania, to jednak ciężko mi je nosić wszędzie 🙂

  • Izabela

    Marta, musiałaś przez przypadek usunąć mój komentarz. 😛 Gdzie kupujesz takie tanie ebooki? Bo różnica między nimi a książkami to 2-3 złote (tymi, które kupuje w swojej ukochanej księgarni internetowej <3 <3 <3 <3:P). Ogólnie mam taką zasadę, że za ebooka więcej niż 10 złotych nie dam, bo w porównaniu do ceny książek mi się nie opłaca.
    No i są całe złoża książek udostępnianych za darmo w internecie (tak, jeśli autor umarł co najmniej przed 60 lub 70 laty to są legalne 😉

    • Magdalena Kokosińska

      Zaglądaj na światczytników.pl – na stronę i na ich profil na FB. Codziennie jest kilka, kilkanaście promocji. Ja tylko w taki sposób kupuję e-booki na Kindla 🙂 Warto się zarejestrowac na Publio, Ebookpoint czy Woblinku, dają czasem fajne kody rabatowe (Woblink za każde zakupy powyżej 10 zł bodajże – ja mam tyle kuponów, że ich nie nadążam wykorzystywać). Nie kupiłam jeszcze e-booka drożej niż 12-17 zł.

      Co do książek darmowych, to legalna będzie także ta książka, którą autor sam przekazał do domeny publicznej to tak na marginesie 😉 Najpopularniejsze to Wolne Lektury (świetna, często zapomniana klasyka, nie tylko znienawidzone przez wielu lektury szkolne), ale też jest kilka innych miejsc, o nich ostatnio właśnie na Świecie Czytników pokazał się wpis: http://swiatczytnikow.pl/skad-sciagnac-darmowe-e-booki-po-polsku-10-najciekawszych-miejsc/

  • Zanim zaczęłam studia czytałam cały czas. Uwielbiałam to, była to moja odskocznia od rzeczywistości. Potem zaczęły się studia (największym paradoksem jest że studiuję polonistykę) i od października nie przeczytałam nic dla przyjemności – wszystkie lektury to te obowiązkowe na kolosy. To jest chyba najsmutniejszy aspekt całego tego studiowania w tym momencie, ale liczę, że to minie i będę mogła wrócić do bycia molem książkowym. :>

  • Od lat „czytam, bo mam daleko do domu” – czyli w komunikacji miejskiej. I bardzo mnie cieszy, kiedy widzę jak mnóstwo osób tak robi – ostatnio siedziałam w tramwaju w rzędzie z trzema innymi czytelnikami, a czwarty stał obok <3
    Czytnik dostałam w zeszłym roku od Mikołaja i znacznie zwiększył ilość czytanych przeze mnie książek – czasem nie nosiłam jakiejś do autobusu tylko dlatego, że była zbyt ciężka.
    Niektórzy twierdzą, że czytanie książek realnie wpływa na poziom inteligencji. Nie wiem, czy mają rację, ale na pewno ludzie czytający książki mają cechę, którą uwielbiam – wrażliwość lingwistyczną, umiejętność zabawy słowem i pięknego wysławiania się 🙂

  • Viki

    Ciekawy post. Też uwielbiam czytać. I też zachęcam do korzystania z bibliotek. Z kupowaniem to u mnie tak średnio najczęściej w biedronce przy okazji… Ale strasznie bym chciała zamówić jakąś większa ilość książek na arosie ale na razie finansowo się nie da :/ Zapraszam na mój blog http://zaczytanaromantyczka.blog.pl/ life styl, książki, jedzenie, filmy, po prostu wszystkiego po trochu 🙂

  • Dobry i motywujący post. Chociaż sama na co dzień czytam, a nawet prowadzę bloga na ten temat, to czasami nie mam czasu czytać :/ A dzięki Tobie to sobie ułożyłam ;*
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

  • Karolina Sołtys

    Mialam czytnik do ksiazek , ale uwielbiam zapach, wyglad ksiazek. Od malenkosci bylam molem ksiazkowym i moim najwiekszym marzeniem jest miec swoja wlasna biblioteczke, wlasnie zamowilam 9 pozycji i nie moge sie doczekac az dostane je w swoje lapki ^^ Co do ebookow , przeczytalam ich duzo , bardzo duzo ksiazek zapomnialam bo nie stoja na polce i potem sie zastanawiam w sklepie , mialam ja czy nie , bo nie zwrocilam uwagi na tytul itd.

  • Migotka

    Książki w wersji e-book to super sprawa, zwłaszcza jeśli się pisze jakieś teksty naukowe, artykuły, przygotowuje prezentacje itp., wtedy znacznie łatwiej i szybciej się z nimi pracuje. Literatura piękna w formie elektronicznej też jestem za, ale niestety nie wszyscy wydawcy chcą wydawać e-booki tego typu. A jak już wydają, to nie wiadomo dlaczego zazwyczaj później niż wydania papierowe. Szkoda, bo i samo wydanie tańsze i cena dzięki temu może być niższa, a książka bardziej dostępna. No i jeszcze jedno – miejsce na półkach – znaczenie niebagatelne przy małym mieszkaniu. Dla przyjemności wolę jednak książki papierowe, ponieważ po 8-10 godzinach przy komputerze mam dość tej białej poświaty. Podobno też czytanie e-booków przed snem powoduje bezsenność (ktoś to nawet badał naukowo), więc z Kindlem ostrożnie, a do poduchy – raczej tradycyjne, papierowe. Sposób na oszczędność – wymiana ze znajomymi. Takie „puszczanie w obrót” książek jest o tyle fajne, że nie dość, że daje książce drugie życie, to pozwala sporo zaoszczędzić, zwłaszcza jeśli chodzi o najnowsze wydania, o które ciężko w bibliotekach. Przykładowo ja kupuję najnowszego Grzędowicza, czytam i puszczam dalej, koleżanka najnowszą Bator, kolega Piekarę i po przeczytaniu się wymieniamy. Potem książka wraca do nas, a jest o czym i z kim pogadać.

  • Wiola Kurkowska

    Ja staram się czytać wszędzie, gdzie się da 🙂 kolejka, autobus… e-booki to moja ulubiona forma, zwłaszcza w wydawnictwa rozpisani.pl Kupować to zazwyczaj kupuję bezpośrednio ze stron wydawnictw, ejstem też wielką fanką bibliotek, z tymże tam rzadko są nowości i nie wszystkie własnie wydawnictwa mają.

  • zula04

    Więcej książek niż mogę przeczytać… o tak, znam to uczucie 🙂 Koniec jest niestety smutny, bo zdarza się że nawet nie zajrzałam do wypożyczonej książki.
    Przepraszam, ale przyczepię się do stwierdzenia o kindle’ach. Znaczy e-bookach w ogóle. Problem z książkami elektronicznymi polega na tym, że ich wydanie jest naprawdę o wiele tańsze niż wydanie papierowej wersji – wystarczy tylko przygotować tekst, prawda? Oszczędzasz na papierze i wydruku. Tak się składa, że polscy wydawcy chyba nie wpadli na pewien fakt – jeśli sprzedawaliby książki NAPRAWDĘ tańsze od tych papierowych, na przykład o 50%, mieliby z tego dużo więcej zysku niż teraz, gdy ceny są naprawdę porównywalne. Bo mnie, jako mola książkowego kupującego książki także po to, by sobie stały na półce i ładnie wyglądały, absolutnie nie przekonuje propozycja „kup elektroniczną książkę za ok. 10% mniej i trzymaj ją na e-czytniku”. Skutek jest taki, że e-czytam głównie darmowe książki (polecam Wolne Lektury), a nie wierzę, żebym była jedyna.

  • Luiza

    Co do tego, że zwiększa poziom zdrowia mentalnego, to bym raczej polemizowała. Co za dużo to nie zdrowo. Im więcej człowiek czyta, tym więcej ma przekonań, a im więcej przekonań, tym więcej myśli, które raczej nie dają spokoju, wpędzają w depresję, nie dają człowiekowi spokojnie marzyć, mieć dobre myśli. A co za tym idzie żyje jak dziad. I co jest lepsze w takim wypadku?