Przecież sushi jest ohydne!

Wieczór. Siedzimy z grupą znajomych.

– To może sushi? – pytam, bo chociaż od typowej, stereotypowej Japonki różnię się kolorem włosów, figurą, kształtem oczu i w ogóle całą aparycją, to sushi robię całkiem niezłe, bez dwóch zdań.

– Co? Sushi? Fuj, przecież to jest ohydne! – rozległy się oburzone głosy, a ja próbowałam schować się w moją bluzę jak ślimak w skorupę, bo już mnie czekał zbiorowy lincz – surowe ryby są niedobre! Obleśne!

– A próbowaliście? – zapytałam, zastanawiając się jak ktoś taki dobry przysmak może nazywać obleśnym. Przecież tym małym, uroczym, kolorowym, równym rolkom, kółeczkom czy też po prostu kawałkom sushi wszystko można zarzucić, ale raczej nie to, że są obleśne.

– Nie, nie. Nie próbowaliśmy i nie chcemy! – słyszę odpowiedź. Uderzam się z dłoni w czoło, bo czuję, jak mi się niebezpiecznie podnosi ciśnienie, a cukier spada w zastraszającym tempie.

NO RANY BOSKIE.

Podobno tylko krowa nie zmienia zdania, ale im więcej przebywam z ludźmi, tym częściej przekonuję się, że krowa to pikuś w porównaniu z człowiekiem. Przecież jak taki się uprze, to prędzej pan Korwin wygra wybory w pierwszej turze, niż ten zmieni zdanie.

Wyjaśnijmy sobie coś: ja szanuję czyjeś gusta. Nie przeszkadza mi, że mój kolega słucha dubstepu, którego nie znoszę, albo że mojej koleżance bardzo podoba się Ryan Gosling, chociaż osobiście nie uważam blondynów za szczególnie atrakcyjnych. Każdy ma prawo lubić, kochać i wzdychać do czegoś, co mu się podoba i nie mój w tym interes.

Tyle, że zdanie o tym, że sushi jest niesmaczne, że gry są głupie, albo że koty są wredne możesz mieć wtedy, kiedy tego spróbowałeś, zagrałeś albo miałeś do czynienia z kotem dłużej, niż przez pięć sekund (wiesz, wtedy kiedy przebiegł ci drogę pięć lat temu. To się nie liczy.).

Powiedzcie mi: jak, do cholery, no jak można mieć zdanie o czymś, z czym się nawet nie spotkało?

Ręce opadają.

WIELCY EKSPERCI

Uwielbiam to po prostu – modę na to, żeby ZAWSZE mieć zdanie na jakiś temat. Nieważne, że nie słyszałeś nic o tym, o czym mówisz, nieważne, że swoją wiedzę opierasz o plotki, nieważne, że tak naprawdę twoja opinia to powielenie jakiegoś newsa z telewizji czy artykułu z internetu. Ważne, że masz jakieś zdanie i bardzo chcesz je wypowiedzieć, a co więcej – uważasz, że masz niepodważalną rację i na pewno się nie mylisz.

Pół biedy, jak tylko wyrażasz swoją opinię: mimo wszystko, każdy ma prawo do własnego zdania, nawet wymyślonego.

Gorzej, gdy ludzie nie mający zielonego pojęcia o danej sprawie zaczynają cię przekonywać, że jest tak, jak mówią. Kłócą się, krzyczą najgłośniej jak potrafią i za wszelką cenę chcą udowodnić, że mają rację. A ich odpowiedź na pytanie: dlaczego tak twierdzisz? BO TAK.  Zauważyliście, jaką siłę przekonywującą ma ten argument? BO TAK. Doprawdy, szczyt retoryki.

SPRÓBUJ, A POTEM GADAJ

Jeśli chcesz mówić na prawo i lewo o tym, że sushi jest niedobre – najpierw je spróbuj. Miej jakiekolwiek pojęcie na temat, na który wyrażasz swoją opinię – bo tylko wtedy jest wartościowa. Inaczej jesteś po prostu następnym zwykłym ignorantem, który powtarza w kółko to samo i w porównaniu z którym krowa jest bardziej pokorna i skora przyznać się do błędów.

Ja, dla przykładu, raczej nie spróbuję krewetek. Jak dla mnie – dziwnie wyglądają. Jak zamarznięte robaki, czy coś w ten deseń. Nie chodzę jednak po mieście z wielką tubą, krzycząc przez nią na prawo i lewo: HEJ, KREWETKI SĄ OHYDNE! Nie mogę tak powiedzieć, bo nie wiem, jakie są w smaku. Nie jadłam ich. Nie mogę tego ocenić.

To wszystko trochę wiąże się z powierzchowną oceną ludzi, której też strasznie nie lubię. Ludzie nie znają człowieka i wydają na jego temat osąd. „Jest głupia, bo jest żoną znanego piłkarza”, „musi ją zdradzać, bo jest brzydsza od niego”, „na pewno jest pusta, bo ma platynowy blond na głowie”, „jak ma pieniądze, to pewnie ukradła”, „jest głupi, bo tak powiedzieli w telewizji”.

Może zamiast kierując się opiniami, które nam ktoś podrzucił albo plotkami, które usłyszeliśmy, zaczniemy kierować się czymś, co jest niezwykle w życiu przydatne: własnym rozumem.

Myślę, że to byłby naprawdę świetny pomysł.