• Szukaj

Miłość vs. marzenia

Aśka zakochała się od razu i po same uszy, a nawet czubek skręconej, rudej grzywki. Wpadła jak śliwka w kompot albo kot w pudełko. Głęboko, nieodwołalnie i bez żadnej szansy na dobrowolne wyjście. Oczywiście, od razu dała mu serce na tacy, a tuż za nim – swoje marzenia.Bo widzicie, jak już była miłość, to na samą Aśkę zabrakło już czasu.To była jedna z tych romantycznych miłosnych historii, których wszyscy zazdroszczą. Tych z po […]

 Aśka zakochała się od razu i po same uszy, a nawet czubek skręconej, rudej grzywki. Wpadła jak śliwka w kompot albo kot w pudełko. Głęboko, nieodwołalnie i bez żadnej szansy na dobrowolne wyjście. Oczywiście, od razu dała mu serce na tacy, a tuż za nim – swoje marzenia.

Bo widzicie, jak już była miłość, to na samą Aśkę zabrakło już czasu.

To była jedna z tych romantycznych miłosnych historii, których wszyscy zazdroszczą. Tych z powolnymi spacerami, długimi pocałunkami i spojrzeniami w towarzystwie, mówiącymi, że cały świat mógłby dla nich nie istnieć.

Oprócz jednego małego szczegółu.

ZAPOMNIEĆ O SOBIE

Miłość tak bardzo pochłaniała Aśkę, że w jakiś dziwny, niezrozumiały sposób zapomniała o wszystkim innym. Najpierw przecież były podchody, potem randki, a następnie poważny związek, taki z trzymaniem się za ręce, wielkimi, wspólnymi marzeniami i innymi bajerami. Nic dziwnego, że plany związane z przyszłą karierą czy szukaniem odpowiedniego miejsca na ziemi przez podróżowanie po świecie poszły w las. Albo przynajmniej do szafy. Aśka upchnęła je w kąt, schowała i zapomniała o nic tak, jak zapomina się o brzydkim swetrze, którego i tak się nie nosi, albo złotówce pozostawionej w kieszeni zimowej kurtki.

Przecież żyła miłością. Tu i teraz.

I ODDAĆ SIEBIE

Czasami Aśka czuła ukucie serca, kiedy widziała gdzieś zdjęcia ludzi z podróży po świecie, ale szybko je uciszała innymi myślami. On wracał zadowolony z pracy, z sukcesami, kolejnym krokiem wyżej na drabinie awansów. Marzył o dostaniu się na szczyt i przejęciu firmy. Z pasją przy schabowym i ziemniakach opowiadał o kolejnych planach i celach do osiągnięcia. Chodził po domu dumny jak paw i tylko czasami wspominał o tym, że Aśka coś jakoś mało do niego gada.
A Aśka po prostu nie miała o czym mówić.
Kiedy bąknął coś o wyjeździe na wakacje, w oczach dziewczyny zapaliły się lampki, prawie tak jasne i kolorowe, jak te na bożonarodzeniowej choince. Już w głowie układała plan. Egipt, Stany, Tajlandia i Hiszpania, chciała odkryć je wszystkie i zastanawiała się, gdzie pojadą najpierw. Mina jej zrzedła, kiedy ukochany powiedział, że owszem, wakacje będą, ale w pensjonacie pod Zakopanem, bo tam ma taniej, zniżka z pracy. Próbowała go przekonać, tłumaczyła machając rękami i emocjonując się podróżą dookoła świata, ale usłyszała tylko:
– oszalałaś? Nie mamy na to czasu, muszę wracać do pracy!

ROSNĄCY ŻAL

Po jakimś czasie Aśka znów trafiła na zdjęcia z podróży i tym razem pozwoliła, by gorycz wypełniła serce. Gdzie ten chiński mur, który miała zobaczyć? Gdzie ta szalona fotka pod wieżą Eiffla, którą obiecała sobie strzelić? Z sekundy na sekundę czuła coraz większy żal, który tym razem, o dziwo, nie chciał zniknąć. Przy kolejnej tyradzie o sukcesach w firmie podczas obiadu, trzasnęła miską z buraczkami i rzuciła w niego kiszonym ogórkiem. Zdziwiony, spojrzał na nią, zastygając z widelcem w połowie drogi do ust.
I wtedy Aśka wybuchła i zaczęła mówić.
Że ona miała plany na życie. Miała marzenia, chciała wyjechać, zwiedzić świat, poznać setkę języków i napisać książkę jak Cejrowski albo Pawlikowska. Miała jeździć na osłach, podziwiać skaczące górskie kozy i łapać za mocną opaleniznę w miejscu, która na pewno nie było Polską, a tym bardziej pensjonatem pod Zakopanem. Chciała podróży, przygody i wiecznego powiewu ekscytacji i nowości. A zamiast tego dostała kanapę do siedzenia, gary do zmywania i partnera, który jako jedyny w domu spełniał się w stu procentach. I kiedy zaczerpnęła oddechu, żeby już już powiedzieć o tym, jak beznadziejnie się czuje i jak nienawidzi swojego życia, jej chłopak powiedział bardzo ważne zdanie.
– Nic mi o tym nie mówiłaś.
I Aśkę zatkało. Bo widzicie, miał rację.

BOLĄCA PRAWDA

Aśka sama się poświęciła, odgrywając męczennicę. Porzuciła wszystkie marzenia i plany po to, by całkowicie poświęcić się miłości. Przestała być sobą, bo ważniejsze dla niej było to, żeby pamiętać o nim. A to się nigdy dobrze nie kończy.
Nie zrozumcie mnie źle.
Jeżeli kogoś kochasz, największym prezentem, jakim możesz go obdarować, jesteś ty. Ale ty cały – razem z marzeniami, które chcesz spełniać i celami, które chciałbyś odhaczyć.
Kiedy się poznajecie i zakochujecie, obydwoje macie jakieś marzenia, które sprawiają, że wasze policzki nabierają rumieńców. Rezygnowanie z nich tylko po to, by poświęcić się drugiej osobie mija się z celem, bo nikt w takim układzie nie będzie szczęśliwy. Ty zabierasz partnerowi jego ukochaną osobę z pasją i podmieniasz na zombie, któremu nie chce się ruszyć z domu, a on budzi w tobie gorycz i żal, chociaż naprawdę nic złego nie zrobił.
Miłość to kompromis. Prawda. Ale miłość i związek to też pamiętanie o sobie samym. O tym, że jesteś też odrębnym człowiekiem, a nie jakąś jemiołą, która musi obrastać drzewo, żeby żyć.
Bo jak masz kochać kogoś innego i pragnąć jego szczęścia, skoro nie potrafisz zadbać o swoje?
Napisane przez
Marta Hennig

Jestem Marta, mam 24 lata i próbuję jednocześnie spełniać marzenia, robić swoje i być dorosła, ale to ostatnie nie zawsze mi wychodzi.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig