Jedni kojarzą święta z wszędobylskimi, czekoladowymi Mikołajami i sklepami owiniętymi lampkami jak kotlety panierką. Inni – z zapachem mandarynek, który sprawia, że mają ochotę założyć czapkę Mikołaja i odśpiewać wszystkie kolędy, jakich nauczyli się przez całe swoje życie.  Kolejni stwierdzą, że święta to tłok w mięsnym, pakowanie prezentów i śnieg, który jak zwykle zaskoczy drogowców.
A dla mnie święta zaczynają się wtedy, kiedy sama sobie to ustalę.

Od zawsze kochałam świąteczną atmosferę.
Jestem totalną fanką wszystkiego, co ma wzorki reniferów, pachnie mandarynką albo odtwarza znane, świąteczne melodie. Nie przeszkadza mi brak śniegu, ciapa na dworze albo fakt, że jest dopiero trzeci dzień grudnia. Kompletnie.
I zawsze tak było.

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

iedy byłam mała, przygotowania do świąt zaczynałam już pod koniec listopada. Wyciągałam z pudełka zakurzone cymbałki, brałam pod pachę tonę kolorowych wycinanek i radosnym krokiem szczęśliwej dziesięciolatki wkraczałam do swojego pokoju, próbując zdziałać wszystko, żeby magia świąt została ze mną jak najdłużej.

Święta musiały być perfekcyjne. Wymyśliłam, że będę uczyć się grać kolędy na swoich zabawkowych cymbałkach i skądś – nawet nie pamiętam, skąd – wygrzebałam nuty, z których się uczyłam. Drugim obowiązkowym punktem było lepienie łańcucha – takiego z wycinanek. Kiedy zaczynałam go tworzyć, świat mógłby nie istnieć. Lepiłam. I lepiłam. I lepiłam.
I kiedy już wszystko łącznie z ubraniem ubabrałam klejem, kiedy moja mama weszła już do pokoju i zobaczyła moje kilkumetrowe dzieło i kiedy zgasiła mój zapał mówiąc, że kółka są krzywe… wtedy dopiero kończyłam pracę. Tylko po to, by znów rzępolić na cymbałkach „Bóg się rodzi” tysiąc razy z rzędu, zanim rodzice nie stracili cierpliwości i nie stwierdzili, że od dzisiaj będę grała tylko przez godzinę dziennie, bo inaczej stracą słuch.

TERAZ JUŻ NIE MA TAKICH ŚWIĄT

Potem zapał ostygł. Śnieg przestał padać, wszyscy zaczęli bardziej się śpieszyć i cała ta otoczka świąt, tego cieszenia się i wiercenia, bo nie możesz się doczekać, gdzieś się ulotniła. Nikt już nie liczył potraw, mało kto zdawał sobie sprawę z tego, że powinien się cieszyć, a wszyscy obwiniali za to sklepy i czekoladowe mikołaje, które siedzą na półkach już od Wszystkich Świętych.

I nigdy tych pretensji nie rozumiałam.
Przecież czekoladowy Mikołaj nie włamie ci się do domu i nie rozwali pierogów z kapustą. Choinka z centrum handlowego nie rozleje ci barszczu ani nie wyłączy kolęd. To nie przez gwiazdkową ofertę masz zniszczone święta. Ba, te rzeczy tylko pobudzają świąteczny klimat – sprawiają, że czuję znów tą dziecięcą ekscytację związaną z oczekiwaniem na święta, że z zapałem robię prezenty dla bliskich, że nie mogę doczekać się momentu, w którym posiedzimy razem przy stole i że przez cały miesiąc nucę pod nosem świąteczne hity zasłyszane w czasie wizyty w centrum handlowym.
Jeżeli nie czujesz klimatu świąt, to sam powinieneś to zmienić.

Bo wystarczyłoby, że ubrałbyś choinkę kilka dni wcześniej. Że puściłbyś sobie znane, świąteczne hity.. Że kupiłbyś mandarynki, upiekłbyś pierniki, ozdobił własnoręcznie dom krzywymi reniferami wyciętymi z wycinanki. Nie: zamiast tego biegniesz po zakupy i prezenty, byle szybko, byle wszystko załatwić. Ciach, pach, gotowe. Jest. Dzień przed.

A potem wielkie zdziwienie, że święta minęły w mgnieniu oka.

PODZIEL SIĘ 

Jedną z najważniejszych rzeczy, które budują w moim domu atmosferę świąt, są znane, świąteczne piosenki. Te utwory nigdy mi się nie znudzą.Wyję do nich w czasie strojenia choinki. Nucę pod nosem podczas kupowania bakalii. Śpiewam przy kręceniu maku, co jest niezłym wyzwaniem, bo mamy wiekową maszynkę, która pamięta chyba zakończenie II wojny światowej i gdy tylko zaczynam wywijać biodrami do All I want For Christmas, rączka zostaje mi w dłoni.

A Ty możesz zbudować klimat świąt ze mną. Pokaż swój ulubiony, świąteczny utwór. Groupon Polska razem ze Spotify przygotowali aplikację – Stwórz Świąteczną Playlistę – dzięki której możesz zaproponować swoją ulubioną piosenkę, która według ciebie nadaje się do specjalnej, świątecznej playlisty Groupona.
40 osób, które do 8 grudnia – czyli do poniedziałku – zaproponują utwór i zgarną za nią najwięcej lajków na Facebooku, otrzymają miesięczny dostęp do Spotify Premium i doładowanie o wartości 50 zł w środkach Groupon.

Ja już swój zaproponowałam – The Jackson’s 5 – Santa Claus is Coming To Town. 

Z kolei w poniedziałek (8.12) rozpocznie się drugi etap zabawy – dzięki specjalnej aplikacji każdy będzie mógł wybrać z playlisty utwór o wyjątkowym znaczeniu i podarować go bliskim poprzez udostępnienie go na Facebooku. 50 osób, które obdarują największą liczbę  znajomych, otrzyma  miesięczny darmowy dostęp do konta Spotify Premium.

Ale czym byłyby święta bez prezentów i Mikołaja? Warszawiacy będą mieli okazję go spotkać już w piątek, około godziny 16.00 w okolicach pasażu „Wiecha” u zbiegu ul. Chmielnej i Marszałkowskiej, Tajemniczy Mikołaj zostawi dla przechodniów 50 paczek od Groupon, w których będzie można znaleźć iPada, wycieczki, loty ze spadochronem, karnety do kina, wejścia do spa i wiele innych prezentów, które spokojnie można podarować najbliższym.

Nie-Warszawiacy też mają szansę: wystarczy, że do 10.12 zrobisz sobie selfie z osobą, na której najbardziej ci zależy i która według Ciebie zasługuje na prezent oraz udostępnisz zdjęcie na Twitterze, Facebooku  lub Instagramie, tagując je  #Grouponselfie #Polska. Groupon wśród uczestników zabawy rozda bony pieniężne na oryginalne prezenty. 

Bo widzicie, zamiast corocznego narzekania na brak atmosfery, marudzenia, że święta już nie mają tego klimatu i jęczenia, że kiedyś było lepiej, warto wziąć sprawy w swoje ręce. Nie ma atmosfery? To ją stwórz! Tak naprawdę to od ciebie zależy, czy będziesz się świetnie bawił z czapką mikołaja na głowie, wariując do Merry Christmas Everyone, czy spędzisz święta szybko i jak zwykle, narzekając potem, że to nie to samo, co kiedyś. 

Wpis powstał we współpracy z Groupon Polska i Spotify.

Przeczytaj także: