Stało się. Na szczęście bez trzęsień ziemi, gradu, spadających meteorytów i latających sów, a także tajemniczych ludzi w pelerynach. Obyło się bez wiadomości, że Ziemia tak naprawdę jest płaska i opiera się na grzbiecie czterech słoni, które stoją na wielkim żółwiu. Nie było żadnej katastrofy, piramidy nie znikły z Egiptu, a koty nagle nie zaczęły szczekać.
Mam 21 lat.

Właśnie 21 lat temu stwierdziłam, że wyskoczę z własnej mamy i zacznę drzeć się jak stare gacie, żeby każdy słyszał, że przyszłam na świat. Cholera, jak teraz to piszę, to dopiero widzę, że to kawał czasu. Najlepsze, że to rzeczywiście jakaś taka większa granica – oficjalnie nadgryzłam już tą kolejną dziesiątkę. Wiecie, zaraz będzie dwadzieścia pięć, mrugnę okiem, a tu trzydziestka, dzieci na koncie i dalej kompletny brak prawa jazdy.
Myślę, że TAK to będzie wyglądać.

Życie. Teraz powinnam wstawić tu jakiś refleksyjny cytat, koniecznie autorstwa Coelho.

Życie płynie. Jestem stara. – Marta Coelho 

 W tamtym roku w dzień swoich urodzin opublikowałam wpis z podsumowaniem ostatniego roku. Stwierdziłam, że to całkiem fajny pomysł na coroczną tradycję – możecie zacząć się przyzwyczajać.

CO SIĘ DZIAŁO W CIĄGU TEGO ROKU?

1.  Zmieniłam nazwę bloga. Nie wiem czy ktoś z Was pamięta, ale jeszcze rok temu ten blog nazywał się Blogiem Zwykłej Blondynki. Jak wpiszecie w pasek adresu wlosykolorublond.pl to sami zobaczycie. I chociaż szły ploty, że zmieniłam nazwę ze względu na zmianę koloru włosów – ciemny brąz – to zaprzeczam. Nie było tak w żadnym wypadku.
2.  Zaczęłam nagrywać filmy na youtube. Może mój kanał Marta Mówi zarósł pajęczynami, ale już naprawdę niedługo. Cierpliwości, odkurzę go.
3. Założyłam Codziennie Fit!  I dałam sobie radę z dwoma blogami na raz. A tak się tego bałam…
4. Zrezygnowałam z treningów. To jedna z najcięższych i najbardziej dorosłych decyzji w całym moim życiu. Dalej mi tego brakuje, ale czasami trzeba wybrać, czyż nie?
5. Zaczęłam pracę na własny, a właściwie na wspólny rachunek. BrandBurger ma już 4,5 miesiąca i trzyma się całkiem nieźle. Do głównej strony odpaliliśmy bloga – i co jakiś czas będziemy wrzucać tam posty. Informacje o nowych wpisach zawsze znajdziecie na fanpejdżu.
6. No i blog  MartaPisze urósł niesamowicie! Dziękuję Wam za wszystkie maile, polubienia, komentarze, wizyty – niesamowite uczucie, robić coś, co komuś się podoba. Czasami odczuwam z tego powodu presję – co można wyczuć w mniej udanych notkach – ale to dlatego, że staram się dawać Wam to, co najlepsze 🙂
7. Przeprowadziłam się. DWA RAZY. Dobrze, że to już za mną…
8. Nitka wreszcie przestaje być wrednym kotem i daje się głaskać. Teoretycznie to nie mój sukces, ale w praktyce… to na pewno moja zasługa. Moja i kocich chrupków.
9. Spełniłam swoje marzenie i pojechałam do Warszawy! Dziwne marzenie, co? Mam słabość do tej naszej stolicy i uważam ją za świetne miasto. Tak świetne, że chcę tam regularnie wracać. 🙂
Kiedy patrzę na ten upływ czasu to trochę mnie to zaskakuje – jak to wszystko szybko leci! Ludzie, którzy kiedyś byli dla ciebie niesamowicie ważni, teraz ledwo mówią ci „cześć” na ulicy. Osoby, z którymi mało kiedy rozmawiałeś, teraz są twoimi najlepszymi przyjaciółmi. Wszystko się poprzewracało do góry nogami, koleżanki zachodzą mi w ciąże, koledzy się żenią, nasze ścieżki się rozchodzą i schodzą w tak dziwnych momentach, że nikt nie jest w stanie tego przewidzieć.
I w tym środku ja. Wpakowana w dorosłość. Jak puzzel w złym zestawie.
Ale jest dobrze. Wszystkiego najlepszego dla mnie!


Wszystkie fot. niesamowita Patrycja Kastelik.