Zawsze, kiedy o tym myślę, stwierdzam, że jest wiele takich momentów.
Tych, które dzieją się w zwolnionym tempie. Tych, w trakcie których powietrze gęstnieje jak za bardzo podgrzany sos, a ty jesteś w stanie bez problemu odmierzyć każdą sekundę, która niespodziewanie wydaje się dziwacznie długa. Momentów, w których czas dostaje głupawki, najpierw maksymalnie zwalniając, a potem przyspieszając jak torpeda.
Momentów, których się żałuje.
Jestem w stanie pogodzić się z wieloma rzeczami.
Na przykład z tym, że życie nie jest sprawiedliwe. Że jeden ma dużo, a drugi wcale. Totalnie akceptuję fakt, że ktoś odchodzi w wieku dwudziestu lat, a drugi trzyma się do stu pięćdziesiątki i umiera w objęciach dwóch młodych dwudziestek w bikini. Przyjmuję to bez problemu. 
Ale jest jedna rzecz, którą ktoś kiedyś zepsuł, projektując ludzki żywot:
to fakt, że jakkolwiek byś się nie starał i jak bardzo byś się nie napinał – czasu się nie da cofnąć.

NIGDY TEGO NIE WRÓCISZ

Są czasami zdania, które należą do kategorii za dużo. To te wypowiedziane w kompletnej wściekłości. Słowa, które chodzą gdzieś po tyle twojej głowy, ale zazwyczaj wiesz, żeby ich nie mówić. Zdania, które nie są prawdą, ale plujesz nimi jak wąż jadem tylko po to, żeby dopiec swojemu rozmówcy. Są jak szpila, którą nagle wyciągasz zza pazuchy i z przyjemnością wbijasz w drugą osobę.
Problem w tym, że nigdy nie dasz rady ich cofnąć.
Możesz przepraszać na kolanach, czołgając się spod Częstochowy do Gdańska po szyszkach wysypanych przez nastoletnich harcerzy, a i tak nie jesteś w stanie cofnąć tego, co powiedziałeś. Możesz załatwić tej osobie randkę z najlepszą partią na świecie, obsypać taką ilością róż, która nie mieści się nawet w tirze i robić codziennie śniadanie do łóżka aż do końca twoich dni, a i tak nie jest możliwe, by wrócić do stanu sprzed wypowiedzenia tego zdania. Powiedziałeś, koniec. Przeprosisz, przyjmę. Zapomnieć, zapomnę. Wybaczyć wybaczę.
Ale efektu nie cofnę. Nie da się cofnąć bólu po tej szpilce wbitej w czułe miejsce. Nie da się tak do końca zapomnieć, bo gdy przyjdzie gorszy okres, te słowa wracają jak bumerang, robiąc dziwne echo w twojej głowie.  Pamiętasz, co on ci powiedział? Przypominasz sobie, co ona wykrzyczała?
No właśnie.

A GDYBY TYLKO…

Tak samo jest z pewnymi momentami: kiedy widzisz, że coś się dzieje i przenika cię ta myśl, że gdybyś tylko cofnął się i zrobił inaczej jedną rzecz, to tego wszystkiego by nie było. Że to wszystko mogło potoczyć się w zupełnie inny sposób.
Ale nie potoczy.
I tego poczucia właśnie nie lubię.
Ludzie mówią, że uczą się na błędach. Że nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło. Że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wiecie, co to jest? Próba pocieszenia własnej osoby. Takie poklepanie po plecach własnego odbicia. Coś w stylu nie martw się, wcale nie zachowałeś się AŻ TAK bardzo jak palant. Tylko trochę. Poza tym, to na pewno czegoś ciebie nauczy.
Czyżby?
Czy naprawdę jesteśmy tacy mądrzy? Czy naprawdę tak wspaniale uczymy się na swoich błędach?
Bo jedyne co ja widzę w takich sytuacjach  – albo może, co ja dostrzegam najczęściej – to to, że ślepo, jak nietoperz w dzień, włazimy z powrotem w to samo bagno i po raz kolejny pakujemy się do niego nie w kaloszach, a w najładniejszych, najdroższych szpilkach. Że setny raz z rzędu robimy to samo. Nie dlatego, że chcemy. Po prostu zapominamy, co się stało ostatnim razem. 

WADA I ZALETA

Za każdym razem, kiedy czytam po raz setny Harrego Pottera zastanawiam się, jak świetnie by było, gdybym też miała narzędzie do cofania czasu. Gdybym mogła – ot tak, bardzo prosto – nagle cofnąć się do pięciu minut przed wydarzeniem, którego żałuję i postąpić w inny sposób. Ugryźć się w język, kiedy trzeba. Zmienić zdanie, żeby czemuś zapobiec. Iść w prawo, a nie w lewo.
Ale wiecie, co stwierdzam potem? Że chociaż ta niemożliwość zmieniania czasu jest niewygodna jak cholera, to jest to jednocześnie jedna z najlepszych części życia. Bo co się stanie, gdy spróbuję iść tamtą ścieżką? Co mnie czeka za tamtym rogiem? Nie wiem. Nie dowiem się, dopóki nie sprawdzę. . A może teraz się uda?
Życie robi się fascynującą grą, która nie ma funkcji zapisu i nie ma opcji cofnięcia się. I to sprawia, że jest ekscytujące. A ta – wydawałoby się, że bezmyślna – wola walki człowieka, który kolejny raz próbuje zrobić coś dobrze… jest czymś fajnym. Może czasami naiwnym. Bywa, że głupim.
Ale na pewno lepszym od bierności.

Przeczytaj także:

  • Anonymous

    Nie tak dawno temu i w nie tak odległej krainie, pewna pani miała ciężko chorą matką. Matka te leżała na łóżku, często głośno jęczała. Pewnego dnia, córka, która się nią opiekowała, nie wytrzymała i, nie przesadzając, wydarła na nią mordę. Wykrzyczała m.in. że jej nienawidzi i wyszła, trzaskając drzwiami. W mieszkaniu nastąpiła cisza. Następnego dnia, na klatce pojawiła się klepsydra, z danymi tej matki. Jak musi czuć się córka?

    • Okropnie, zapewne. W takich przypadkach chyba najbardziej chce się cofnąć czas… a tu nie ma na to szans.

  • Anonymous

    Cały dzień odświeżałam czekając na notkę.
    I masz rację, życie jest szaleńczo fascynujące, a my na błędach uczymy się rzadko. A jeśli już się uczymy to są to sytuacje jak obuchem w twarz, które rzadko się powtarzają (śmierć, wypadek, strata czegoś lub kogoś). Nie mniej jednak jeśli już patrzeć w przeszłość to tylko po to by ją analizować i jakieś wnioski wyciągnąć.
    No, no, Marta! Okiem i czytelnika i filologia powiem, że to Twoja najlepsza notka w ostatnim czasie. Zarówno pod względem formy jak i treści.
    Apsik!

    • Zgadzam się – jedna z najlepszych w ostatnim czasie 🙂

    • Dzięki dziewczyny – a mi się wydawało, że jest do… niczego. 🙂 Fajnie usłyszeć w takim wypadku miłe słowa.

  • Anonymous

    Marta, uwielbiam Cię. 😉

  • Marta

    nic dodać, nic ująć…znów łezka się w oku zakręciła…Martuś – jak Ty to robisz?:)

    • Dziękuję. 🙂
      Powiem Ci, że czasami w bólach. 😀

  • Anonymous

    Bardzo lubię czytać Twojego bloga.
    Lecz we mnie (gdzieś pod prawym płucem) mieszka maluśki, gramatyczny nazista i nie może ścierpieć użycia „Nigdy nie wchodzimy dwa razy…” w tym kontekście.
    Z dużą dozą sympatii odsyłam do Segritty, która bardzo przystępnym językiem wytłumaczyła znaczenie tego przysłowia.
    http://segritta.pl/blednie-uzywane-przyslowia

    Pozdrawiam
    P.

    • Dzięki! Nie zdawałam sobie z tego sprawy 🙂

  • O tak tu masz kochana całkowitą rację!

  • przeczytałam na pewnym blogu, że na błędach się nie uczy. błędy się powiela.
    i coś w tym może być. czasami się uczy, czasami się powiela.

    ja nigdy nie chciałabym cofać czasu, bo skąd niby pewność że decyzja, która wydaje mi się lepsza nie pociągnęłaby za sobą innych rzeczy, które okazałyby się gorsze. nie wiem tego i nigdy się nie dowiem. ludzie popełniają błędy i nie na tym życie polega, żeby ciągle je cofać lub zaczynać od nowa jak jakąś grę. trzeba trzymać ciągłość, a decyzje i zachowania sprzed 10 lat ukształtowały nasz dzisiejszy świat.

    czasami postąpimy głupio i źle. zranimy bliskich. pozbawimy się szansy na coś ważnego. bywa, życie. nie da się przeżyć go idealnie nikogo nie raniąc. trzeba się oczywiście starać, ale wiadomo że czasem może się nie udać.

  • widocznie tak musi być! czasu cofnąć się nie ale mamy duży wpływ na to jak będzie wyglądał i to jest cudowne! 🙂

  • Kilka lat temu myślałam sobie, że byłoby cudownie obudzić się pewnego dnia jako mała dziewczynka i przeżyć wszystko jeszcze raz, lepiej. Teraz już tego nie chcę, bo wiem, że wszystko co było zaprowadziło mnie tu gdzie jestem.

    Czasami żałuję wypowiedzianych słów, czasami przydałoby się pomyśleć zanim coś się powie, ale emocje na to nie pozwalają, boję się tylko, że kiedyś będzie już za późno żeby naprawić to co się powiedziało.

  • Kiedy mówię sobie, że uczę się na własnych błędach… Naprawdę się na nich uczę. Bardzo staram się nie popełniać ich kolejny raz. Staram też myśleć trochę nad tym, co zamierzam powiedzieć za trzy sekundy lub co mam zamiar zrobić za moment… Niby jestem młoda, a popełniłam już tyle błędów, że wolę czasami pozostać bierna, aby móc później z pełną satysfakcją stwierdzić, że dobrze zrobiłam.

  • Ja wlasnie przezywam ostatnio jedną sytuacje z marca, którą teraz na 100% rozegrałabym inaczej … mam nadzieje, że będę mieć jeszcze na to szansę 😉

  • Anonymous

    Ale popełnianie błędów jest w porządku, wszyscy mamy do tego prawo i to zupełnie nic złego. Ważne, żeby się na nich uczyć – a da się! 🙂
    Co do kwestii cofania czasu – mam wrażenie, że gdyby to było możliwe nigdy nie poszlibyśmy do przodu, tylko ciągle grzebali w przeszłości.

    • Właśnie:) Życie jest niemożliwe bez popełniania błędów, do których mamy prawo, tylko trzeba uważać, by konsekwencje tych błędów nie kosztowały zbyt wiele…

  • Vill

    W moim życiu był pewien dzień, w którym jedna, jedyna decyzja podjęta tak, a nie inaczej wpłynęła na resztę życia. Dzień ten wydarzył się ponad 5 lat temu, a dalej się zastanawiam jakby to było, jakbym wtedy nie spotkała tej osoby. Czy lepiej? Czy po prostu poznalibyśmy się jakiś czas później i losy by się potoczyły tak samo. A może inaczej i bym teraz była dużo szczęśliwsza niż jestem? Niestety, tego się nie dowiem.

  • wiem, żę piszesz o rzeczach ważnych, ale zbanalizuję temat. ostatni raz, kiedy poczułam, że chcę cofnąć czas był wtedy, kiedy malując w pośpiechu paznokcie tuż przed wyjściem z domu wylałam lakier na NOWIUTKIE dżinsy. to była sekunda nieuwagi. Niczego mnie to nie nauczyło, bo nadal maluję paznokcie na kolanie, prawie każde moje domowe dresy mają tęczowe plamy w tym miejscu.

    * * *

  • Anonymous

    Marto, kiedyś, przypadkiem, wpadłam na Twojego bloga, i, szczerze mówiąc, po każdym Twoim wpisie czułam okropny niedosyt. Zawsze mi czegoś brakowało. Tak jakby w słowie CAŁOŚĆ brakowało jakiś liter. Miałam wrażenie, że się rozkręcisz, wciskam strzałkę w dół, dochodzę do tego punktu kulminacyjnego, a tu nagle koniec notki! Mimo że, nie mogłam odnaleźć w Twoich postach czegoś, co by do mnie przemówiło, to za każdym razem, gdy dodałaś nowy wpis-czytałam go:) Aż w końcu natrafiłam na ten tu, powyżej 🙂 Świetny wpis, trochę nostalgiczny, ale dobitny 🙂 Uważam, że ‚kto nie ryzykuje- ten nie zyskuje’ 🙂 Lepiej spróbować i „żałować’, niż żałować, że się nie spróbowało 🙂 Chodzi tu oczywiście o czyny, o nas, o spełnianie marzeń, o zagadanie do płci przeciwnej, skok ze spadochronu itp! 🙂 Nie bójmy się tego! 🙂 Tak, żałujmy wypowiedzianych słów, ale wyciągajmy z tego wnioski. Milczenie jest złotem, a każdy człowiek ma uczucia 🙂 Dzięki, Marto, za ten wpis:)

  • staram się w takich momentach myśleć o życiu, jako o drodze, szeregu bardzo różnych doświadczeń. To się wszystko po prostu dzieje, raz dobrze, raz źle, i trzeba kroczyć dalej. To fascynujące i przerażające zarazem. Czasem rozdziera serce, gdy nie możemy cofnąć wskazówek i mądrzejsi o przyszłość odzyskać najcenniejszych chwil.

  • Pozwolę sobie wkleić wiersz, bo wydaje mi się najlepszym komentarzem.

    Powrót
    Gdybyś mógł cofnąć czas na chwilę,
    Wybrałbyś pieniądze czy miłość?
    Zmieniłbyś swe lato w zimę,
    Czy sprawił aby uczucie nie zakwitło?
    Poprawiłbyś życie swoje czy czyjeś?
    Wyznałbyś komuś ciepło czy
    uszczęśliwił jego ostatnie chwile?
    Może zatrzymałbyś wylane łzy?
    Przemierzyłbyś cała rzekę czasu,
    By znów poczuć swą młodość?
    Czy spotkałbyś biała damę z lasu,
    Aby nigdy nie poznać co to samotność?
    Próbowałbyś naprawić wszystkie swe błędy?
    Wczoraj nie było by już tym dziś,
    Przez to wszystko stałbyś się przeklęty.
    Ja nie chciałbym poprawiać nic.

  • Ewela

    Czasami przydałoby się móc cofnąć czas..

  • Refleksje na temat czasu są czasem dobre, ale ja tutaj się wypowiem na nieco inny temat – jestem pod wrażeniem tego wpisu, świetny tekst. Bardzo wciągający i trafiający w punkt. 🙂
    Pozdrawiam