Czasami w trakcie twojej codziennej, szarej rutyny zdarza się coś, co jest jak wybuchająca w domu petarda: robi dużo huku, sprawia, że wszystko przewraca się do góry nogami i powoduje, że nigdy nie będziesz już tą samą osobą (głównie dlatego, że zaczniesz uciekać z krzykiem na widok fajerwerków). Mi takie coś zdarzyło się rok temu. Zaczęło się od pudełka po oleju rzepakowym z Biedronki, które było tłuste jak cholera. 

Pudełko było prawie puste. W środku była mała, miaucząca kulka, która kilka razy prawie wyskoczyła z tektury i uciekła na ulicę. Kulka nie miała jeszcze imienia, za to zdecydowanie posiadała talent do wydawania z siebie głośnych dźwięków, bo nie przeszłam kilku kroków bez zagadujących mnie przechodniów. Ogólnie rzecz biorąc – cały Wrocław wiedział, że ja w tym nieszczęsnym pudle po oleju rzepakowym, zakoszonym z jakiejś Biedronki, trzymam kota.

Jak kot zmienia życie?
Ano u mnie zmienił. Dlatego, że decyzja o adoptowaniu kota była jednym z pierwszych kopniaków, które pchnęły mnie w dorosłość. Brzmi głupio, ale przysięgam, że tak było. Bo widzicie, najpierw był kot. A następnie, lawinowo, pojawił się szereg innych zdarzeń, który spowodował, że teraz, rok później, pracuję na swoim, mam dwa blogi, rozwijam się na kilku polach i w skrócie mówiąc, nie boję się podejmować poważnych decyzji.

A tutaj na dowód notka tak stara, że większość z Was pewnie jej nie czytała – pochodzi z czasów mojego pierwszego roku na studiach: KLIK

Gdy przyszła wyjąc jak syrena w kartonowym pudełku, wyglądała tak:

Z tyłu nawet widać właśnie TEN karton. I stare mieszkanie.

Przeżyła swoją pierwszą imprezę, na której starała się nie zasnąć, bo pierwszy raz widziała tylu ludzi na raz, aż w końcu nie dała rady i zasnęła na siedząco, przebrana za Spidermana (to była domówka z przebraniami):

Potem powoli rosła w oczach:

Zdjęcie zrobione przez Justynę Kocur

 Przechodziła też nastoletni kryzys:

Aż wreszcie siedzi przy mnie, gdy piszę ten post. I wygląda tak:

W każdym razie, od kota się zaczęło. Nitka ma teraz – według moich szacowań – jakiś rok i 2 miesiące.
Total
40
Shares
  • Kocio jest boski!
    Ja mam trzy 🙂 Ale w zasadzie gdybym policzyła te systematycznie dokarmiane, to wyszłaby dziesiątka!

  • Myślę, że każdy zwierzak którego bierzemy pod swoją opiekę zmienia w jakiś sposób nasze życie. 🙂

  • Z kotami wszystko się zaczyna, a na (jednym) kocie się nie kończy. Tęsknię za tymi miaucząco-mruczącymi kudłatościami :).

  • Przekochana Niteczka! Oj, czasem tak sobie myśle, ze te zwierzaki domowe muszą mieć nieźle zrytą psychikę, skoro towarzyszą nam niemal w każdym momencie-są świadkami mnóstwa przedziwnych sytuacji i zachowań właścicieli 😀

  • Anonymous

    ah ta Nitka 🙂

    Marta, mam pytanie: czy mogę dodać na swojego tumblra Twoje zdjęcie, tzn to kota z winem? Oczywiście napiszę źródło 🙂 Pozdrawiam i liczę na odpowiedź 😀

    • napisz do mnie na maila ok? Baardzo proszę 😀

  • Ja zawsze będę twierdzenia, że gdy para adoptuje zwierzaka to najlepszy wstep do rodzicielstwa 😉

  • Anonymous

    mam bardzo podobnego kota! Można by powiedzieć, że to siostry gdyby nie różnica kilometrów 😉

  • A moja dorosłość się zaczęła, jak odszedł mój kocur :< Powroty do rodzinnego domu to już nie to samo. Niestety, mój R. ma uczulenie, a rodzice nie chcą już zajmować się innym kotem, więc nie zapowiada się, żebym miała jeszcze kota. Poza tym to już nie byłby Lucky 🙂

  • Serio? Nie sądziłam, że adoptowanie konta mogło być aż takim przełomowym wydarzeniem, które pozwoli jakoś wejść w dorosłość. Chociaż w sumie.. czemu nie? W końcu to rzeczywiście dosyć poważne zobowiązanie.

  • Jaka słodka kicia 🙂
    Nie licząc kota rodziców oraz kota przybłędy, którego dokarmiam, niestety chwilowo nie mam własnego kota – nasza Psota odeszła 🙁

  • Ale słodki kociak 🙁
    No rzeczywiście historia w której dorosłość zaczyna się od adopcji kota jest conajmniej dziwna, ale u Ciebie – rzeczywiście autentyczna. Jesteś bardzo oryginalna i często się o tym przekonuję 🙂

  • Ale sympatyczne stworzenie 😀

  • Anonymous

    Kociaro,
    a czytałaś tę książkę?
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/53616/odyseja-kota-imieniem-homer
    Apsik!

  • „nastoletni kryzys” Nitki rozwalił mnie na łopatki 🙂

  • Anonymous

    o matko, jaki cudowny kotek 🙂

  • Jaki slodki kiciorek ♥ ja swojego znalazlam 3 lata temu! prawie wpadła pod samochód, wyleciała z ulicy przestraszona i chowała się za drzewem.. i jak takiego nie przygarnąć 🙂

  • Ale jest fotogeniczna!
    Dopiero mój własny kot obudził we mnie prawdziwą miłość do zwierząt. Nie udało się to rybkom ani chomikowi we wczesnym dzieciństwie.
    Koty są do kochania, a to wszystko zmienia 🙂

  • Kocham zwierzęta i wydaje mi się, że każde w jakiś sposób wpływa na nasze życie. Oczywiście pozytywnie 😉

    Pozdrawiam

  • Przesłodka kicia 🙂 Śliczna, puchata, z mądrym choć zawadiackim pyszczkiem 🙂

  • Jak ja kocham kotki <3

  • No tak – kot to poważna sprawa 🙂
    Choć u nas własny (czy można miec kota na własność?) domowy kot pojawił się jako dopełnienie rodziny 🙂

  • Anonymous

    Hej trafiłam na Twój vlog na yt przez przypadek i uwielbiam Cię!! Co za energia! Uwielbiam Cię słuchać, Twoje filmiki od razu dodałam do ulubionych:) Będę tu regularnie zaglądać i proszę o jak najwięcej filmików aż chce mi się bardziej żyć jak ich słucham:))!!

  • „Nastoletni kryzys”! Ale fajna ta Niteczka 🙂

  • Piękny kotek 🙂 -Miałem napisać coś mądrego, ale mi się nie chce ;p-

  • Przeznaczenie 😉 Ludzie pojawiają się w naszym życiu w jakimś celu, tak samo koty 😉

  • zwierzę, to odpowiedzialność, tego uczy jak nikt inny chyba. Może dlatego też był dla Ciebie bodźcem do zmian?

    ps. moje stabilne życie zapewnia mi co rano taki wybuch, jak kończy się kawa w kubku (brak mi już wrażeń w życiu, w październiku czas na nowe)

  • Ja już się dwóch dorobiłam w ciągu roku 😀 To był intensywny rok – ślub, kupno mieszkania i dwa koty 🙂

  • Patrycja

    Nikita jest przeurocza! Dopiero trafiłam na tego posta i już się w niej zakochałam! 😉
    PS. Świetny ten nowy wygląd bloga! Marta, jesteś genialna, pniesz się do przodu i oby tak dalej! Uwielbiam Twój blog 😉