Jest jedna rzecz, której nienawidzę w kobietach. Naiwność.
Te dziwne przekonanie, że nieważne, co on złego zrobi, to na pewno się zmieni. Stanie się innym człowiekiem, gdy zamieszkamy razem. Odmieni się, gdy weźmiemy ślub. Poprawi swoje zachowanie, gdy urodzę mu dziecko. Z ropuchy przemieni się w księcia na białym rumaku. Tak, jasne. Prędzej ci kaktus na dłoni wyrośnie.

Umówmy się: miłość jest ślepa.
Można więc przymknąć oko na to, że on jest chodzącą maszyną do rozrzucania kul zrobionych z brudnych, zwiniętych skarpet po domu. Można też nie zauważyć, że lubi koloryzować, a wszystkie historie z nim w roli głównej urastają do rangi mitycznych opowieści.

Wiecie, coś w stylu: kazałaś mi iść do sklepu po śmietanę, ale po drodze napotkałem czarną limuzynę, która zatrzymała się tuż przede mną. Wsiadłem do środka, spotkałem wokalistów znanego zespołu, poszliśmy na piwo, skończyło się na dziesięciu i oto właśnie, dlatego, stoję przed tobą, moje kochanie, niezbyt trzeźwy i bez śmietany. Ale sama powiedz, że nie dało się nie skorzystać z takiej okazji!

Takie rzeczy można wybaczyć. Ale jeśli zamykasz oczy za każdym razem, kiedy on cię wyzywa, bije lub zdradza bez skrępowania i ciągle mówisz, że on się przecież zmieni, albo w końcu od niego odejdziesz, tylko czekasz na nową pracę/mieszkanie/okazję/pretekst…. to jesteś naiwna.
I  marnujesz swoje życie.

NAJGORSI FACECI NA ŚWIECIE

Przypadek nr 1: dajmy na to, że on lubi sobie porzucać mięsem w twoją stronę i jak Boga kocham, nie chodzi mi o wyciąganie schabowego i walnięcie cię nim w twarz. Ot, przy każdej kłótni stwierdza, że „głupia” to za mało powiedziane i chętnie wymieni cały komplet słów, którego nie mogę tutaj zamieścić, bo musiałabym je ostro wykropkować. Chłopię nie ogranicza się też do sytuacji, w których się kłócicie  – czasami bez powodu mówi ci, że niezła z ciebie idiotka.
Przypadek nr 2: on jest tak zazdrosny, że gdyby istniał sklep ze smyczami dla kobiet, wykupiłby cały asortyment. Oprócz typowej zazdrości o kolegów i męskich znajomych, robi ci też awantury o przyjaciółki, z którymi możesz mieć romans, kuzynki oraz brata, który, podobno, według niego, szczególnie na ciebie patrzy. Czujesz się jak w klatce, nie możesz oddychać i jesteś pewna, że jeszcze trochę, a zamknie cię w domu na klucz. Bywa, że raz na jakiś czas wyzwie cię od puszczalskich, bo ubzdura mu się, że ten lajk pod zdjęciem kolegi znaczy dużo, dużo więcej.
Przypadek nr 3: jest chamem. Wyżywa się na tobie, często miksuje sytuację 1 i 2 oraz dodaje bonus w gratisie – na przykład liścia w twarz. Przyjemniaczek.
Przypadek nr 4: głośno chwali idee otwartych związków. Po jakimś czasie stwierdza, że nic się nie stanie, jak umówi się z tamtą Kasią albo inną Moniką, bo przecież jak jej nie kocha, to nie zdrada.  Między miłosne deklaracje skierowane w twoją stronę zawsze wplecie subtelne pytanie: a może dziś mógłbym znaleźć sobie kogoś innego na noc? Romantyk jak się patrzy.

CO ROBI DZIEWCZYNA?

NIC. Powtórzę: robi NIC. Przyjmuje na klatę wyzwiska, ucisza go, gdy ten wrzeszczy na nią z zazdrości, w ciszy pozwala się uderzyć i bez słowa obserwuje, jak jej książę podrywa na imprezie kolejną laseczkę.

Dlaczego? Bo przecież jej misiu kiedyś się zmieni. Bo teraz jest zestresowany, zdenerwowany, smutny i tak jakoś wyszło, że nie panuje nad emocjami. Bo ona wierzy, że będzie inaczej – przecież jak zaczynali być razem, to on zachowywał się w inny sposób. Był miły, kochany i wierny. A teraz po prostu przechodzi okres dojrzewania, bo są już razem tak długo, i może trochę się znudził…
Ona poczeka, aż mu przejdzie i się zmieni.
Nie mogę słuchać tych bzdur. Jest mi smutno, gdy widzę, na co świetne, ładne, mądre dziewczyny pozwalają. Dlaczego niby twój kotek miałby się zmienić? W imię czego? Z jakiego powodu? Z miłości? Z miłości też cię wyzywa, zdradza, jest chorobliwie zazdrosny i nie widzi nic dziwnego w robieniu ci awantur na środku ulicy. Z miłości nie waha się podnieść na ciebie ręki albo pozwolić ci zaharować się na śmierć, kiedy on ogląda telewizor z puszką piwa w ręce.
Z tej wielkiej, niekończącej się miłości, w końcu weźmiecie ślub, będziecie mieli dzieci, a on w końcu albo cię zostawi – całkowicie zdruzgotaną – albo będzie się nad tobą pastwił do końca życia. Tacy ludzie się nie zmieniają. Wiesz, dlaczego? Bo nie czują potrzeby. Przecież ty i tak z nim siedzisz. I tak obrażasz się po każdym wyzwisku, a potem przychodzisz z powrotem.Naiwnie wierzysz, że ropucha zmieni się w księcia, a prawda jest zupełnie inna: to ty, siedząc z nim, zmienisz się w żabę. W żabę bez poczucia własnej wartości, w żabę, która ma nieszczęśliwe życie, bo ciągle żyła nadzieją, że on będzie inny.
Nie będzie.

COŚ ZA COŚ

Zdaję sobie sprawę, że decyzja o odejściu od kogoś, kogo kochasz – nawet, gdy jest potworem  jest cholernie trudna. Wyobrażam sobie, że łatwo jest mówić komuś z boku „zostaw go”, a trudniej jest rzeczywiście to zrobić. Wierzę.  Ale jak tu stoję, to wiem, że każda z was zasługuje na kogoś, kto naprawdę się wami zajmie i was pokocha w prawidłowy, a nie chory sposób. To nie jest tak, że zrezygnujecie z tego związku i będziecie do końca życia samotne. Nie ma szans.
I wiecie co?
Czasami lepiej na pewien czas skończyć ze złamanym sercem niż wkopać się w życie z kimś, kto wyciera wami podłogę.

FACEBOOK || NEWSLETTER || ASK.FM || YOUTUBE || BLOGLOVIN’

Zdjęcia: Gossip Girl, twórca Josh Schwartz, Stephanie Savage; Sex And The City, twórca: Michael Patrick King