Jest jedna rzecz, której nienawidzę w kobietach. Naiwność.
Te dziwne przekonanie, że nieważne, co on złego zrobi, to na pewno się zmieni. Stanie się innym człowiekiem, gdy zamieszkamy razem. Odmieni się, gdy weźmiemy ślub. Poprawi swoje zachowanie, gdy urodzę mu dziecko. Z ropuchy przemieni się w księcia na białym rumaku. Tak, jasne. Prędzej ci kaktus na dłoni wyrośnie.

Umówmy się: miłość jest ślepa.
Można więc przymknąć oko na to, że on jest chodzącą maszyną do rozrzucania kul zrobionych z brudnych, zwiniętych skarpet po domu. Można też nie zauważyć, że lubi koloryzować, a wszystkie historie z nim w roli głównej urastają do rangi mitycznych opowieści.

Wiecie, coś w stylu: kazałaś mi iść do sklepu po śmietanę, ale po drodze napotkałem czarną limuzynę, która zatrzymała się tuż przede mną. Wsiadłem do środka, spotkałem wokalistów znanego zespołu, poszliśmy na piwo, skończyło się na dziesięciu i oto właśnie, dlatego, stoję przed tobą, moje kochanie, niezbyt trzeźwy i bez śmietany. Ale sama powiedz, że nie dało się nie skorzystać z takiej okazji!

Takie rzeczy można wybaczyć. Ale jeśli zamykasz oczy za każdym razem, kiedy on cię wyzywa, bije lub zdradza bez skrępowania i ciągle mówisz, że on się przecież zmieni, albo w końcu od niego odejdziesz, tylko czekasz na nową pracę/mieszkanie/okazję/pretekst…. to jesteś naiwna.
I  marnujesz swoje życie.

NAJGORSI FACECI NA ŚWIECIE

Przypadek nr 1: dajmy na to, że on lubi sobie porzucać mięsem w twoją stronę i jak Boga kocham, nie chodzi mi o wyciąganie schabowego i walnięcie cię nim w twarz. Ot, przy każdej kłótni stwierdza, że „głupia” to za mało powiedziane i chętnie wymieni cały komplet słów, którego nie mogę tutaj zamieścić, bo musiałabym je ostro wykropkować. Chłopię nie ogranicza się też do sytuacji, w których się kłócicie  – czasami bez powodu mówi ci, że niezła z ciebie idiotka.
Przypadek nr 2: on jest tak zazdrosny, że gdyby istniał sklep ze smyczami dla kobiet, wykupiłby cały asortyment. Oprócz typowej zazdrości o kolegów i męskich znajomych, robi ci też awantury o przyjaciółki, z którymi możesz mieć romans, kuzynki oraz brata, który, podobno, według niego, szczególnie na ciebie patrzy. Czujesz się jak w klatce, nie możesz oddychać i jesteś pewna, że jeszcze trochę, a zamknie cię w domu na klucz. Bywa, że raz na jakiś czas wyzwie cię od puszczalskich, bo ubzdura mu się, że ten lajk pod zdjęciem kolegi znaczy dużo, dużo więcej.
Przypadek nr 3: jest chamem. Wyżywa się na tobie, często miksuje sytuację 1 i 2 oraz dodaje bonus w gratisie – na przykład liścia w twarz. Przyjemniaczek.
Przypadek nr 4: głośno chwali idee otwartych związków. Po jakimś czasie stwierdza, że nic się nie stanie, jak umówi się z tamtą Kasią albo inną Moniką, bo przecież jak jej nie kocha, to nie zdrada.  Między miłosne deklaracje skierowane w twoją stronę zawsze wplecie subtelne pytanie: a może dziś mógłbym znaleźć sobie kogoś innego na noc? Romantyk jak się patrzy.

CO ROBI DZIEWCZYNA?

NIC. Powtórzę: robi NIC. Przyjmuje na klatę wyzwiska, ucisza go, gdy ten wrzeszczy na nią z zazdrości, w ciszy pozwala się uderzyć i bez słowa obserwuje, jak jej książę podrywa na imprezie kolejną laseczkę.

Dlaczego? Bo przecież jej misiu kiedyś się zmieni. Bo teraz jest zestresowany, zdenerwowany, smutny i tak jakoś wyszło, że nie panuje nad emocjami. Bo ona wierzy, że będzie inaczej – przecież jak zaczynali być razem, to on zachowywał się w inny sposób. Był miły, kochany i wierny. A teraz po prostu przechodzi okres dojrzewania, bo są już razem tak długo, i może trochę się znudził…
Ona poczeka, aż mu przejdzie i się zmieni.
Nie mogę słuchać tych bzdur. Jest mi smutno, gdy widzę, na co świetne, ładne, mądre dziewczyny pozwalają. Dlaczego niby twój kotek miałby się zmienić? W imię czego? Z jakiego powodu? Z miłości? Z miłości też cię wyzywa, zdradza, jest chorobliwie zazdrosny i nie widzi nic dziwnego w robieniu ci awantur na środku ulicy. Z miłości nie waha się podnieść na ciebie ręki albo pozwolić ci zaharować się na śmierć, kiedy on ogląda telewizor z puszką piwa w ręce.
Z tej wielkiej, niekończącej się miłości, w końcu weźmiecie ślub, będziecie mieli dzieci, a on w końcu albo cię zostawi – całkowicie zdruzgotaną – albo będzie się nad tobą pastwił do końca życia. Tacy ludzie się nie zmieniają. Wiesz, dlaczego? Bo nie czują potrzeby. Przecież ty i tak z nim siedzisz. I tak obrażasz się po każdym wyzwisku, a potem przychodzisz z powrotem.Naiwnie wierzysz, że ropucha zmieni się w księcia, a prawda jest zupełnie inna: to ty, siedząc z nim, zmienisz się w żabę. W żabę bez poczucia własnej wartości, w żabę, która ma nieszczęśliwe życie, bo ciągle żyła nadzieją, że on będzie inny.
Nie będzie.

COŚ ZA COŚ

Zdaję sobie sprawę, że decyzja o odejściu od kogoś, kogo kochasz – nawet, gdy jest potworem  jest cholernie trudna. Wyobrażam sobie, że łatwo jest mówić komuś z boku „zostaw go”, a trudniej jest rzeczywiście to zrobić. Wierzę.  Ale jak tu stoję, to wiem, że każda z was zasługuje na kogoś, kto naprawdę się wami zajmie i was pokocha w prawidłowy, a nie chory sposób. To nie jest tak, że zrezygnujecie z tego związku i będziecie do końca życia samotne. Nie ma szans.
I wiecie co?
Czasami lepiej na pewien czas skończyć ze złamanym sercem niż wkopać się w życie z kimś, kto wyciera wami podłogę.

FACEBOOK || NEWSLETTER || ASK.FM || YOUTUBE || BLOGLOVIN’

Zdjęcia: Gossip Girl, twórca Josh Schwartz, Stephanie Savage; Sex And The City, twórca: Michael Patrick King

Przeczytaj także:

  • Anonymous

    Czasami nie tak łatwo odejść. Byłam z facetem, który oczywiście na początku był milusi i kochany, z czasem przemienił się w potwora, który znęcał się nade mną psychicznie. Za każdym razem gdy odchodziłam od niego było jeszcze gorzej, bo nękał moją rodzinę, nachodził mnie w domu i na uczelni robiąc zawsze aferę. Dla świętego spokoju wracałam do niego i robiłam wszystko, żeby mnie znienawidził i żeby tylko dał spokój mojej rodzinie. Całe szczęście poznałam swojego obecnego faceta, który okazał się „przyjacielem poznanym w biedzie”. Pomógł się wyplątać z tej całej sytuacji, a dupka już całe szczęście nie spotykam. Chociaż, za każdym razem gdy mój obecny facet ma gorszy dzień, mam ochotę uciec od niego, bo boję się powtórki. Nie wyżywa się na mnie ani nic, porpostu jak każdy, nie ma ochoty na nic danego dni…ale lęk niestety pozostał. Pozdrawiam 🙂

    • Anonymous

      Właśnie najgorsze jest to że takie uczucie strachu podświadome zostaje jednak na długo i ciężko sobie potem życie ułożyć bo nadal myślisz że może kolejny będzie taki sam. Życzę powodzenia bo ja też tak mam, ale podobno po burzy wychodzi słońce 😉

    • Dziewczyny, trzymam za Was bardzo mocno kciuki. Cieszę się, że napisałam ten wpis – nie zrobiłam tego po to, by powiedziec „co za głupia, powinna od niego odejść”, tylko zwrócić uwagę na pewien problem. Mam kilka koleżanek, których historie zainspirowały mnie do tego tekstu i chociaż widzę, jak się męczą, nie wiem, jak im pomóc – bo kończy się na „on przecież nie jest taki zły!”.

      Kobieta chyba musi sama zrozumieć, jak jest i przejrzeć na własne oczy. Także – ja się cieszę, że Wam się udało i kibicuję dalej 🙂

    • Anonymous

      Hmmm… W sumie to sama przez to przechodzę (przekroczył już wszystkie granice, cierpliwość wyczerpał), wiem, że nie tylko ja wpadłam w taki związek. Zastanawiające jest jednak to, że akurat wyskoczyłaś z tym tematem akurat teraz, kiedy raz sama mam taki problem, dwa rozmawiam co chwilę z koleżankami i one też mają podobnych facetów. Pytanie brzmi czy są w takim razie inni? Nie umiem jeszcze zerwać, ale miałam kilka mocnych podejść, bo pojawił się ktoś, kto w kilkanaście minut dodał mi milion procent pewności siebie, w odróżnieniu do mojego obecnego, który tylko mną manipuluje. Ciężko jest się wyrwać.

  • Wiele kobiet po prostu nie umie wymagać od swoich facetów. Ze strachu przed porzuceniem, z braku pewności siebie, z przekonana, że tak już ma być. I wtedy facetowi się nie chce. Nie ma motywacji, żeby się starać, bo ona i tak będzie przy nim, niezależnie od tego jak ją potraktuje.
    Nie mówię, że wymagania kobiety zadziałają na każdego mężczyznę. Niestety, po świecie chodzi wielu zwyczajnych dupków. Opornych na zmiany.

    • To też prawda. Ale jest też sporo fajnych facetów (bo trzeba głośno powiedzieć – mężczyzna to nie jest potwór!), którzy tylko czekają na jakąś damę 🙂 I to jest budujące 🙂

    • A pewnie 🙂

  • Wcale nie trzeba aż tak ekstremalnych przykładów jak podane przez ciebie, żeby się poważnie zastanowić nad związkiem. Najważniejsze pytanie powinno brzmieć nie „Jak jest?”, tylko „W jaki sposób to się zmienia?”. Jeśli facet ma irytujące lub szkodliwe nawyki (bo miał piekło w domu, bo wychował się na ulicy, bo coś tam), ale nad sobą pracuje, to jest to dobra wróżba na przyszłość.

  • Aha, no i jeśli mowa o przemocy, to jest coś takiego jak cykl przemocy, czyli raz facet jest miły i kochany, przeprasza i obiecuje że już nigdy więcej, później rośnie napięcie, a później jest opisany przez ciebie Marto scenariusz. To nie do końca jest naiwność. Są też pewne mechanizmy psychologiczne, które utrudniają ucieczkę z patologicznej sytuacji. Takie,kobiety oprócz rad, by odeszły, potrzebują jeszcze wsparcia, a czasami też konkretnej pomocy…

    • Problem w tym, że często nie nadają sobie pomóc – tylko mówią „on nie jest taki straszny, on nie jest taki zły!”

    • Anonymous

      Każdy dojrzewa do pewnych decyzji w swoim czasie, nie można decydować za kogoś 😉

  • Świetny wpis. Zgadzam się z każdym słowem, ja po prostu NIE POJMUJĘ jak ktoś może coś takiego znosić. Jeszcze najbardziej mnie rozwala, że jak się powie coś takiej dziewczynie, żeby sobie nie pozwalała, żeby go zostawiła to jest „tak to już jest, nie masz chłopaka to nie rozumiesz” „jak się kogoś kocha to się przymyka oko” jakby to było zupełnie normalne, i każdy związek tak wyglądał. Cieszę się, że jeszcze są osoby które myślą normalnie.

    • można przymknąć oko, że on potrafi się o coś czasami fochnąć, a nie, że cię źle traktuje – dziewczyny czasami strasznie mylą pojęcia, na swoją własną szkodę. Czasami mi się wydaje, że jest coś takiego w społeczeństwie, że one czują presję, żeby zostać, bo przecież prawdziwa miłość przetrwa wszystko/miłość go zmieni/na jaką wredną bicz wyjdę, jak odejdę?

    • No dokładnie, coś jakby chciały być „bohaterkami, które ich zmienią”, tylko zupełnie nie wiem po co…

  • Też mnie to dziwi. Ale wydaje mi się że w takich dziewczynach coś siedzi głębiej. Jakieś traumy,bo w domu było źle i ma zle wzorce. Albo presja społeczeństwa pt. „to juz czas musisz mieć narzeczonego/męża i to na poważnie nie tak z kwiatka na kwiatek” i co ciekawe niekoniecznie mówią to babcie a dziewczyny w wieku 23/24/25 …smutne takie. I kurczę ja nie współczuję – chce tak mieć /lubi rollercoaster codzienny – niech baba ma czego chce: znosi,przyprowadza pijanego do domu,haruje jak wół proszę bardzo.
    Mnie tylko wkurza gdy ktos taki nie tyle co się skarży co prawi mi kazania dotyczące ustatkowania się czy niewybrzydzania czy posiadania dużej ilości kolegów czy mądrości życiowych wszelakich od których coś człowieka trafia.

    • Wiesz co, właśnie nie zawsze siedzi głębiej. To znaczy: też d konća pewnie nie wiem, ale z niektórymi jestem blisko i… mam wrażenie, że one po prostu są bierne. Niech będzie jak jest. To strasznie smutne i chyba to mnie popchnęło do tego wpisu – widzę fajne, ładne, mądre, zabawne dziewczyny, które schną jak niepodlane kwiatki. 🙁

    • W takich przypadkach to ja nie pojmuję również. Ja się w sumie na siłę doszukuje w ludziach „czegoś głębszego” jakiś sytuacji, słów czy wzorów wyniesionych z domu/od znajomych/filmów itd. W sensie ta dziewczyna może nie wiedzieć nawet, że to zachowanie wynika z zachowania X czy Y które obserwowała/była świadkiem/ukształtowało ją w pewien sposób.
      Ale pewnie nie zawsze tak jest. Pewnie po części to faktycznie bierność + obawa przed wyjściem ze strefy hmm chciałam napisać komfortu,ale bardziej pasuje ze strefy tego co znane i strachu przed życiem bez chłopaka/jego reakcji na zerwanie etc.

      Smutne. A z drugiej strony nikogo się nie da uszczęśliwiać na siłę. One muszą dojrzeć do tego by siebie doceniać i szanować 🙁

    • Anonymous

      Dziewczyny, niektórzy faceci to nieźli manipulanci. Zanim się obejrzysz taki facet sprawi, że zaczynasz myśleć, że jesteś brzydka, gruba i nie można z tobą wytrzymać. I nie musi mówić tego wszystkiego wprost, wystarczy, że nie mówi żadnych komplementów, a jak zapytasz to potwierdzi, żeby Ci zrobić na złość. Takie sytuacje wynikają m.in.: a) słaba psychika kobiety b) wzorce niekoniecznie wyniesione z domu, filmy, piosenki etc. też mogą być c) presja społeczna też w sumie d) niska samoocena. W sumie ja mam ten problem, że Mój facet mną manipuluje, ale nie zaniża mi samooceny specjalnie i nie robi tego dlatego, że mnie nie kocha, ma mnóstwo złych nawyków. Ja jestem z dobrego domu, klasa średnia z nawiązką. On z kolei swoje przeszedł. A przykład idzie z góry. I niby się stara zmieniać, ale nie wiem czy to mi wystarczy. Czasami facet nie musi być potworem, żeby Cię dobijać, może nie pasować i tyle. A ja nie jestem pewna co u mnie jest czynnikiem decydującym, ale nie daję się źle traktować, tylko wcześniej byłam podatna na manipulacje, dlatego mam wątpliwości.

  • Nie będę pisać o przemocy fizycznej, ale może bardziej o słownej. I nie chodzi mi tutaj o nie wiadomo co wielkiego, tylko po prostu jakieś tam słowo wypowiedziane w nerwach które za pierwszym razem zabolało a potem to już…nie wiem dlaczego 5 lat byłam w związku w którym coś mi nie pasowało. I nie było to nic wielkiego. Bo odchodząc chyba nie mogłam podać konkretnych powodów, po prostu gdzieś w głębi byłam nieszczęśliwa, bo on nie był taki jak go chciałam widzieć. I po części to moja wina, bo chciałam go zmienić, albo wierzyłam, że dla mnie się zmieni, a tak jak napisałaś ludzie się nie zmieniają. Może troszkę, pod wpływem miłości, ale tylko gdy chcą, na lepsze, ale nie na siłę i za wszelką cenę. A dlaczego czekałam? Uczucie…czasem odkładamy swoje ja na dalszy plan, nie przedkładamy siebie ponad wszystko, coś jakby: ugotuję dla nas obiad ale jak mam już gotować dla samej siebie to szkoda mi brudzić gary i zrobię szybką kanapkę. Rozumiesz o co mi chodzi? Czasem po prostu myślałam, że może wydziwiam, że może faktycznie…ba! Zostawiając go łzy płynęły mi po policzkach i długo potem też, ściskało w sercu. Czasem po prostu czujemy coś, coś nigdy nie minie, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że nie, to nie ma sensu. Razem źle a osobno też i to takie błędne koło…smutne, ale prawdziwe.

    • Rozumiem, o co Ci chodzi. Smutne, ale to nie znaczy, że to już koniec i teraz nie będzie drugiego takiego mocnego uczucia. Życzę Ci wszystkkiego najlepszego :*

  • Marta, nie wiem, czy tylko u mnie – ale polskie znaki są mniejsze od pozostałych.

    Zgadzam się z wpisem! Jestem szczególnie przewrażliwiona na punkcie szacunku do mnie i wystarczy, żeby P. podniósł głos (bo właśnie specjalnie go irytuję :P), a ja mówię, że wychodzę, bo „nie będziesz na mnie krzyczał”. Także ten. Nie rozumiem, jak dziewczyny mogą znosić chamstwo.

    • Dzięki za cynk ze znakami – powiadomię Patryka.

  • Anonymous

    jest jeszcze jeden typ faceta- Taki który hamuje rozwój swojej partnerki, a na dodatek jest obrzydliwie podstępny manipulując ją. a takie osoby są bardziej niebezpieczne od chamów rzucających mięsem. Prze-inteligentnie słodki osobnik płci męskiej zniewalający niewiasty swoim urokiem osobistym do tego stopnia że dziewczyna budzi się pewnego dnia mając 10 lat związku zero przyjaciół, doświadczenia a nawet poczucia własnej siły aby uwolnić się od takiej osoby! 😉 Dziewczęta! nie zostawiajcie odwagi i rozumu dla faceta!

    • Zgadzam się, znam, ostrzegam. Bardzo niebezpieczny typ faceta.

    • Zdecydowanie najgorsze typicho. Dodałabym jeszcze utwierdzanie partnerki w przekonaniu,że jest najlepszy,najkochańszy, tylko ON wie co dla niej najlepsze, tylko on kocha i lubi i szanuje,a resztę ludzi bardzo inteligentnie przedstawia jako ZŁO.

    • + „że nie znajdzie nikogo lepszego niż ON”. Masakra. Chyba rzeczywiście najgorszy, bo na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, że tak naprawdę jest zły.

  • Anonymous

    Myślę, że temat jest bardziej złożony i warto go zgłębić mocniej. Zahaczyć o współuzależnienie, uzależnienie, osobowość neurotyczną i narcystyczną – we wszystkich tych przypadkach niezbędne jest leczenie psychiatryczne i dopiero w jego trakcie kobieta jest zdolna odejść od mężczyzny. Mówienie sobie, że się zmieni jest jednym z mechanizmów obronnych. Takie kobiety potrzebują pomocy. Może warto też temu poświęcić jakiś wpis?
    Apsik!

    • Chciałabym chyba. To jest ważny temat, mam też wrażenie, że mało mamy pewności siebie, za mało siebie same kochamy, nie znamy swojej wartości i stąd też wynikają późniejsze problemy w naszych związkach. Postaram się zaczerpnąć więcej wiedzy i może coś o tym napisać.

    • Anonymous

      O współuzależnieniu i uzależnieniu wiem sporo.

  • Czasami jednak trafiamy na niemal, że ideał 🙂 nie nie – mój aż taki boski nie jest ale najważniejsza w związku dwojga dorosłych ludzi jest szczera rozmowa i można naprawdę wiele zdziałać 🙂

    • Może prawdziwe ideały nie istnieją, ale te „nasze ideały” jak najbardziej 🙂 Też jestem zwolennikiem rozmowy w związku. 🙂

  • Są tacy ludzie, którzy pozwalają się zdradzać i nic nie mają przeciwko temu?! Naprawdę!? Nie rozumiem… Dla mnie przykłady, które podałaś, to idealne i jednoznaczne sytuacje, które powinny skutkować zerwaniem. Ale są też mniej wzorcowe sytuacje. Po prostu, kiedy ludzie kłócą się często, ale bez jakiś rękoczynów, kiedy facet jest leniwy albo ma jakieś inne wady, które mega wkurzają dziewczynę. Zbyt często się spóźnia, czy tam jakieś inne skomplikowane sytuacje. I wtedy dziewczyna może bez końca wierzyć, że on się zmieni i latami jeszcze żyć w takim przekonaniu, w takim w pół szczęśliwym związku. To jest ciężkie.

  • Anonymous

    Marto, ja nie na temat, ale widzialam, ze kupilas sobie nowego laptopa, sama planuje zakup na koniec wrzesnia, mozesz napisac z skad go kupilas oraz rozmiar ekranu?

    • 15,6 cala , w neo24 (to neonet online). Tam bylo najtaniej 🙂

  • sądzę, że to dosyć ciężko ugryźć stojąc z boku, bo każdy związek to taki mikrokosmos i jak tu ocenić co tak NAPRAWDĘ ludzi ze sobą trzyma? czasem to są mechanizmy z których bardzo trudno się wyplątać jak już się człowiek w nie uwikła, z zewnątrz to się wydaje nielogiczne.

    ten temat też mnie ostatnio zajmuje, do tego stopnia że rozpoczełam u siebie taki mały cykl postów o toksycznych związkach jesli masz ochotę to zajrzyj. wiesz, psycholog lubi się wymądrzać 😉 fajnie, że o tym piszesz.

  • Ja znam cały dalszy ciąg innych „przyjemniaczków” i „cwaniaczków”. Niestety… 😉

  • ależ oczywiście, że się zmieni. tyle, że na gorsze. gorsze, jeszcze gorsze i coraz gorsze.

  • tak też mnie dziwi,że tak wiele kobiet jest w toksycznych związkach…i nic z tym nie robią….

  • Jakbym widziała moje poprzednie zwiążki. Tyle, że nie z męzczyznami, a z kobietami. Ale ja już zmądrzałam 😉

  • Z jednej strony dziwi mnie zachowanie kobiet, które nie chcą odejść, ale z drugiej rozumiem,że łatwiej jest to powiedzieć komuś, a trudniej zrobic samemu. Owszem, miłość jest ślepa, czasem niektóre osoby przymykają oko na niektóre rzeczy, jednak czasem warto przejrzeć na oczy i zauważyć jak na prawdę zachowuje sę druga osoba.

  • Mężczyźni raczej się nie zmieniają, to my często przymykamy oczy na pewne ich wady na początku znajomości, po których powinna nam się „zapalić” lampka ostrzegawcza, a potem bach! 🙂 Warto czasem słuchać opinii innych ludzi, którzy patrzą obiektywnie, ważne jednak by były nimi osoby, które są dla nas życzliwe.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Aneta z portalu ślubnego Wesele z Klasą
    http://www.weselezklasa.pl/

  • Niektóre młode i naiwne dziewczyny jeszcze nie wiedzą na czym polega miłość, nie miały może właściwych wzorców w domu.
    Ale przeważnie po pewnym czasie zauważają, że coś jest nie tak.
    Moim symptomem, że jest źle, zawsze było jedno: jeśli czuję się przy tym człowieku nieszczęśliwa, to i tak muszę od niego odejść, bo szkoda życia i nic z tego nie będzie.
    Szkoda, że niektóre potrafią być nieszczęśliwe bardzo długo, nie chcąc nic zmieniać w całej sytuacji.
    Niektóre wymagają pomocy, ale inne wcale nie potrafią tej pomocy przyjąć.

  • Anonymous

    Ej no, Blair taka nie była, raz tylko był zgrzyt ze sprzedawaniem jej za hotel 😛

  • Anonymous

    Ten wpis jest dla mnie jak ostrzeżenie, wielki czerwony znak „Stop! Zawróć, nie popełniaj tych samych błędów co twoja rodzicielka.” Tak, moja matka jest w takim toksycznym związku (na szczęście nie jest on moim ojcem), a ja nie potrafię jej pomóc. Bił, wyzywał, pastwił się, a ja z perspektywy trzyletniej dziewczynki myślałam ” Jeśli to zabawa to naprawdę nie jest śmieszne” i wybuchałam płaczem. Teraz gdy mam już 15 lat kontakt z moją rodzicielką się urwał, a ja sama nie widziałam jej od dawna. Wyjechała, zabrała rzeczy i odcięła się ode mnie oraz rodziny. To przykre, ale ja i dziadkowie nadal mamy nadzieję, że kiedyś zrozumie, wróci, przeprosi i odzyskamy ją. Jednak wiem, że nie jest to dla niej łatwe, ale trzymam kciuki.

  • no właśnie, czytam i czytam i mówię „wiem! nie zmieni się, rzucam go” a myślę ” a może jednak? może w końcu się obudzi i się zmieni?”

  • Mam taką teorię, że jak dziewczyna raz się tak przejedzie to rozumiem. Młodość, brak doświadczenia, trzeba się nauczyć.
    Ale niestety dostrzegam, że najczęściej te „świetne, miłe i mądre” dziewczyny są takie tylko gdy doradzają innym. Bo tak naprawdę są głupie ponieważ ich każdy związek dokładnie tak samo wygląda. Może nie zawsze wiążą się z takim co je bije. Ale jak nie bioje, to jedzie po głowie, jak nie po głowie to po pracy a jak nie po proacy to kolejny po tym, że laska realizuje marzenia.
    Raz i drugi to błąd, ale trzeci, piąty, szósty i kazdy kolejny to bunt przeciw systemowi i świadomy wybór. I te świetne i mądre dziewczyny po prostu chcą i szukają traumy, dlatego ką wybierają.
    Poza tym.. ja rozumiem trwać w takiej relacji.. rok.. no dobra dwa do trzech lat jak jesteś młody. Ale 10?? To nie mądrość.

  • Z całym szacunkiem Drogie Panie, ale nie tylko brzydsza płeć jest tak niereformowalna jak polska służba zdrowia. Wy także nie jesteście święte, ale moim zdaniem rzecz w tym żeby ze sobą rozmawiać i mówić sobie konkretnie co jest nie tak. Wtedy o wiele łatwiej o zmiany, a niestety faceci muszą się ciągle domyślać w czym rzecz. ZROZUMCIE, mężczyzna to nieskomplikowana konstrukcja, której trzeba wprost powiedzieć jak ma być, ponieważ intelektualne manewry i domysły to nie nasza bajka;)

  • Anonymous

    Samotność potrafi być bardzo przytłaczająca.Dla tych którzy czasem zapominają,że osoba obok nas też zmaga się z naszymi wadami. Jeśli ktoś kogo kochasz dopełnia twoje życie i przyczynia się do szczęścia warto trwać razem. Zastanowić się trzeba wtedy gdy ktoś staje się twoim powodem smutku.

  • Penelopeia

    U mnie w związku to nie jest sprawa zdrady czy zazdrości – raczej wychowanie w takiej a nie innej rodzinie. Z dwiema kobietami, które ukształtowały fajnego, mądrego i wartościowego faceta, ale jednocześnie uzależniły się od niego, a on nie potrafi teraz odejść i zbudować trwałego, odpowiedzialnego związku. Do tego parę innych spraw. Wie, że powinien ogarnąć siebie i swoje życie, ale – nie potrafi. Po 4 latach dałam za wygraną i odeszłam. Teraz nam obojgu jest ciężko (minęły dopiero 2 tygodnie), ale ja wiem, że nie miałam innego wyjścia. Żadne tłumaczenia, prośby, wspieranie – nie pomogły. Może tak będzie lepiej i dla mnie, i dla niego. Nie wiem, czy spotkam kogoś, kto będzie dla mnie „tym jedynym”, ale nie potrafiłam dłużej trwać w takim związku. A będąc jednocześnie osoba po rozwodzie (w młodym wieku) wiem, że faceci tak łatwo się nie zmieniają. Ale – kobiety podobnie 😉

  • Penelopeia

    Bo kiedy człowiek kocha, to się łudzi – to normalne. Chcemy być szczęśliwe. Znam to 🙂

  • Penelopeia

    Jasne, ale możemy decydować za siebie. Ktoś tu ładnie napisał, że jeśli ja czuję się przez kogoś smutna – to nie jest dobrze. Ja podjęłam decyzje o rozstaniu, po miesiącach przemyśleń i bicia się z myślami. Tak, kocham go i tak, cierpię, że nie jesteśmy razem. Ale też trochę jestem w tym wszystkim egoistką, bo – chcę być szczęśliwa. A z nim, jeśli ma być jak dotąd – wiem, że nie będę. Może rozstanie go otrzeźwi. Albo nie. Jeśli tak, to przede wszystkim będzie to zdrowe dla niego samego.

  • Zebrowska
  • Marcin Wojtaszczyk

    Nikt nam nie da miłości, jeżeli sami siebie nie kochamy i nie akceptujemy takimi, jakimi jesteśmy. Ludzie wchodzą w zawiązki, żeby zapełnić pustkę, którą noszą w sobie, a potem są rozczarowani, że ktoś nie spełnia ich wymagań, albo do końca wierzą, że partner się zmieni. Im więcej tej pustki i braku akceptacji siebie mamy w sobie, tym szybciej związek się rozpadnie albo będzie bardziej toksyczny. Lepiej wcześniejsze rozstanie, niż późniejsze rozwody, porzucone dzieci, albo walki w domu i latające talerze.

  • Marcin Wojtaszczyk

    Uwierz w siebie i w to, że stać Cię na uczciwy związek, w którym obie strony czują się dobrze, a zdziwisz się jak szybko przestanie Ci na nim zależeć.

  • Frustracja

    Heh, a co jeśli już bardzo się zmienił tylko nadal jest zazdrość, nie pasuje mu dużo w Tobie, w kłótniach potrafi cię uderzyć, ale jak jest dobrze, to traktuje Cię jak księżniczkę, oddał by życie za Ciebie, chce się zmienić, chodzi do psychiatry, nie da Ci odejść? Co jeśli mówi, że jeśli odejdziesz zabije Ciebie i siebie? Albo co jeśli wiesz, że Ty sobie poradzisz, a on nie? I co najgorsze, co jeśli boisz się, że on naprawdę skończy swoje życie?

  • Kasia

    Bardzo dobry tekst Marta! 🙂 Coraz częściej chcę powiedzieć stop i odejść….

  • Nika

    hej, nie do końca się zgadzam.
    Byłam w związku (z resztą, ciągle jestem) w którym chłopak „rzucał sobie mięsem” (i to nie byle jakim bo takich wiązanek w życiu nie słyszałam, nie tylko w moją stronę).
    Po wieeeeelu rozmowach i więcej niż roku awantur o właśnie ten „aspekt” kłótni i nie tylko kłótki wyszło, że to paskudny nawyk, bo rodzice jak kłócili się w domu robili tak samo.
    Jesteśmy razem 4 lata a od dwóch Pan X przeprasza za słowo „zgupiałaś?” podczas sprzeczki. Od razu po wypowiedzeniu go.