Nie ze wszystkimi zawsze coś klika.
Czasami są ludzie, których się nie lubi bez powodu. To znaczy: z powodem, ale nie konkretnym. Tak bywa, kiedy nie lubisz Antka, bo jest rudy i nie przepadasz za Zośką, bo nosi sandały. Kiedy nie masz ochoty rozmawiać z Bartkiem, bo ma skrajne poglądy, a przebywanie w towarzystwie Ani sprawia, że ciśnienie ci rośnie. Albo nie lubisz Tomka, bo jest wrednym palantem.
Luz. Wszystko z tobą w porządku.

Założę się o moją kolekcję porcelanowych kotów, że nawet święty Józef miał kogoś, za kim nie przepadał. No wiecie, zawsze jest taki ktoś – ten konkretny koleś, którego nie znosisz,bo ma jakąś określoną cechę charakteru albo zachowuje się tak, że spada ci poziom cukru we krwi. Ten jeden, jedyny człowiek, z którym dusisz się przebywając w jednym pokoju i przy którym dopadają cię ponure i szalone myśli o morderstwie.
To właśnie ta osoba, której nie dotknąłbyś kijem nawet przez płot – i nie dlatego, że się jej brzydzisz, ale dlatego, że boisz się, że jeszcze ją zabijesz.

O ile zazwyczaj staram się być miłą dziewczyną, to czasami najzwyczajniej w świecie coś we mnie pęka. I nie, nie jest to gumka od leginsów.
Z niektórymi ludźmi po prostu nie chce mi się gadać.

JESTEM DUŻO LEPSZY OD CIEBIE

W czasie rozmowy z ludźmi wyznaję zasadę: jesteśmy równi. Ty umiesz coś lepiej ode mnie, ja umiem coś lepiej od ciebie. Nie znoszę ludzi, którym wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy, a na deser wsunęli mózg Billa Gatesa: tych cwaniaków, którzy na każdym kroku sugerują, że zrobią coś lepiej od ciebie, a ty ze swoim małym móżdżkiem/chudym portfelem/głupią pracą/gorszym partnerem możesz co najwyżej pucować im buty, lub, ewentualnie, szorować podłogę.
To ci, którzy mówią ‚pfe, dziennikarstwo? Ja studiuję na politechnice!’, ‚i robiłem to i to… ale TY tego nie zrozumiesz, musiałbym tak długo ci to tłumaczyć… ‚, ‚twój chłopak nie kupuje ci kwiatów? Mój mi przywozi cały las pod dom!’ albo ‚hm, masz trampki z Primarka? Ja kupiłem te prawdziwe vansy i to nie na promocji!.

Ale buce, co nie?

USZCZYPLIWA OSA

Osy to te wszystkie osoby, które szczycą się tym, że są wredne. To te przyjaciółki, które powiedzą ci coś chamskiego nie z przekory, a po to, by naprawdę zrobiło ci się przykro; to wszyscy ci ludzie, którzy wypisują pod zdjęciami gwiazd wredne komentarze, typu ‚Boże, ale gruba krowa‚ zajadając się przy tym chipsami.
Szczerze? Nie rozumiem, po co oni wszyscy to robią. Najlepsze jest to, że gdy próbujesz zerwać z nimi kontakt, strasznie się dziwią „a co ja takiego zrobiłem?”.
No cóż, może byłeś wrednym krówskiem?

WIEM WSZYSTKO LEPIEJ

Nieważne, co powiesz, on zawsze wie lepiej. Na chorobach zna się bardziej niż jego własny doktor, dokładnie wie, jak wygląda twój związek (oczywiście, LEPIEJ od ciebie), na czym polega twoja praca i co tak naprawdę robisz w łazience. Są specjalistami w każdej dziedzinie – nieważne, jak bardzo egzotyczne lub odległej. Znają się też na polityce, medycynie, kulturze, a wszystko wiedzą, bo „kiedyś coś tam słyszeli”. Teoretycznie nie są groźni i z całego rankingu na pewno najmniej szkodliwi… do momentu, w którym próbują ci mówić, jak powinno wyglądać twoje życie.

POŁKNĄŁEM KIJ

To są ludzie z kamienną twarzą. Nic dla nich nie jest zabawne: wszystko jest żenujące, mało śmieszne i bardzo w stylu gówniarzy. Oni lubują się tylko i wyłącznie w wykwintnych i eleganckich dowcipach mówionych przy kieliszku wina. Nie lubią się śmiać, nie przepadają za gadaniem – i to nie dlatego, że są nieśmiali – raczej po prostu są zniesmaczeni twoją, jakże przeciętną, obecnością.
Po prostu ktoś im wsadził kij w…, no, wiecie, w co.

PO PROSTU JEST ŹLE

Dla nich wszystko jest niedobre. Wszystko jest złe. Cały świat jest okrutny i sprzysiągł się, by zepsuć im życie. Chcieliby schudnąć, ale nie mogą, chcieliby pracę, ale im się nie chce, pragną mieć kogoś przy boku, ale każdy się nie nadaje… i tak w kółko. Ciągle proszą cię po pocieszanie i uważają, że nie masz nic innego do roboty, jak ciągłe poklepywanie po plecach, ocieranie ich oczu chusteczką i mówienie ‚będzie dobrze’.
Kiedy próbujesz ich pocieszyć i pokazać jakieś pozytywne strony życia, zawsze machną ręką i powiedzą: ‚przestań, to wyjątek’. Widzicie ludzie, szczęście i wszystko co dobre, to tylko wyjątek. Tak naprawdę cały świat jest zły. Aż się nic nie chce.
I zdaję sobie sprawę, że pewnie kogoś irytują dwudziestoletnie blogerki z imieniem na M i końcówką „pisze”, ale to chyba normalne – równowaga musi być 🙂
A Wy z kim nie lubicie przebywać?

Znajdziesz mnie:
FACEBOOK || NEWSLETTER || ASK.FM || YOUTUBE || BLOGLOVIN’

Zdjęcie z nagłówka – Sex in the City, twórca Darren Star

  • Według mnie najgorsi są ludzie, którzy narzekają. Nie mogę słuchać wiecznego narzekania, od razu mam dość takiej osoby. Niestety sama to często robię ale staram się z tym walczyć 😉

    lodyjagodowe.pl

    • Taaaak, według mnie też! Wieczne narzekanie, wiecznie coś jest źle, wiecznie pogoda nie taka jak powinna, cały czas trzeba pracować, uczyć..sialalala. Może gdyby kogoś tak kiedyś nagrać i potem mu te nagranie pokazać to by się coś ruszyło w tych głowach, inaczej się nie przegadasz. Strasznie demotywujące i irytujące typy charakterów. 🙁

    • inaczej nie przegadasz**

    • Najgorzej chyba jak narzekają, a ich życie wygląda całkiem dobrze. Mają dużo rzeczy, odnoszą sukcesy, ale gdzieś im to umyka – i zamiast tego ciągle „nic nie pasuje”.

  • Nev

    Ach, osa… miałam wątpliwą przyjemność znać taką przez trzy lata. Nigdy nie pojęłam co może być fajnego w byciu chodzącą wredotą.

    • Ja też. Na pocżątku może to było zabawne, ale jak zaczęła robić prztyki bez przyczyny ( i to nie takie zabawne w stylu hihi, żartuję z tobą, bo jesteśmy koleżankami), to dałam sobie spokój.

  • Nie znoszę osób wyznających zasadę „jestem jaki jestem i się nie zmienię – świat musi mnie tolerować i kropka”. Zamiast pracować nad sobą, rozwijać się jakoś, mieć zainteresowania, cokolwiek – NIE. Tak jest dobrze. Nawet jeśli paskudnym charakterem rani się bliskich. Nie i kropka.
    WRRR

    • O, ale myślę, że ten typ człowieka to taki, do którego w końcu dociera, że coś jest nie tak. Czasami późno, ale dociera. Tak mi się wydaje 🙂

  • Anonymous

    Do tego zestawienia dodałabym osoby „bez problemów nie mogę żyć”. Znam taką osobę, która jak nie ma problemu to chyba nie żyje. Potrafi znaleźć problem wszędzie. Nie wiem jak to udaje. A co gorsza jeszcze trochę muszę się z tą osobą pomęczyć.
    E.

    • Może to odmiana tych marudzących i narzekających?

  • W Naszym towarzystwie ostatnio to tak jakby ludzie sprzysięgli się przeciw mi…serio. Ja to chyba mam coś takiego w sobie że drażnię ludzi. Bo: jak to! wszyscy piją,a ja chcę tylko dwa?
    jak to? piją piwo przed 12stą a ja się wyłamuję?
    jak to? każdy chce się bawić! a ja nie?
    i tak w kółko. wsadzają nos w mój związek, bo chłopak zachowuje się inaczej niż beze mnie, mniej pije, nie pali, nie ma tyle czasu, bo ja się skrzywiłam, bo mniej tańczył…i tak czuję się pod wiecznym odstrzałem. Bo ja to , bo ja tamto.
    I wiesz? To są właśnie ludzie, których po prostu bym….ech…bo ja nikomu się w związek nie wpier…Nie oceniam. nie zmuszam. Lubisz dżem truskawkowy a nie malinowy to nie będę się obrażała bo nie chcesz kanapki z tymi cholernymi malinami i tak mogłabym wymieniać i wymieniać.
    Zasadniczo jestem chyba indywidualistką. A najbardziej ostatnio wiesz co mnie wpieniło: jak to? nie przyjdziecie (do pubu…)? co wy robicie z pieniędzmi?(pytanie na tekst, że nie mam, odkładam)
    No przepraszam, że wolę wydać 50 funtów na ciuchy czy dom niż przewalić w pubie…
    Błędne koło a mi ręce opadają.

    • o właśnie! do spisu Matry dorzuciłabym ludzi, którzy wiecznie rozliczają znajomych z pieniędzy (które są tychże znajomych i rozliczających guzik to powinno interesować co z nimi robią)
      Marta, każda charakterystyka niezwykle trafna 🙂

    • Dziękuję, Marigold Girl!
      ja tego typu chyba nie spotkałam, – tego, który rozlicza kasę – ale już ten dziwiący się tak. Na szczęście nam się w związek nikt nie wtrąca – może jesteśmy zbyt nudni i przewidywalni („A jak tam u Was, Patryki? No dobrze!”)

  • Anonymous

    Marta, nie wiem czemu, ale uważam, że to Twój najlepszy artykuł, jaki czytałam. 😀
    Może dlatego, że dokładnie to samo mnie wkurza u ludzi.
    I jak normalnie nie zdarzyło mi się jeszcze u Ciebie komentować, to aż muszę to skomentować i przybić komentarzową piątkę. 😀
    Masz świetnego bloga!
    Pozdrawiam!

    • A! Dziękuję w takim razie podwójnie: za miłe słowa i za pierwszy komentarz! Pozdrowienia!

  • Znalazłabym w swoim otoczeniu co najmniej jedną osobę z każdej kategorii 😉
    Nie lubię też ludzi, którzy zawsze i wszystko sprowadzają do pieniędzy. Każda rozmowa z takim typem skończy się prędzej czy później na kasie, zarabianiu, wydawaniu i porównywaniu kto ile ma.
    Mam jedną dobrą zasadę: jeśli kogoś nie lubię, to nie udaję że go lubię. To zazwyczaj rozwiązuje problem 🙂

    • Ja jeszcze takich zakręconych na punkcie kasy nie spotkałam – ale chyba też by mi taki typ nie przypadł do gustu, bo jakoś nie kręci mnie gadanie o pieniądzach ):

  • Ostatnio spotkałam kilka osób mówiących „och no nie wiń mnie za XYZ ja mam taki lifestyle”. Mówią to osoby którym jest ciężko przez sam fakt gdyż albowiem bo studiują (!) co ciekawe ja nikogo nie winie,nic nie narzucam ba(!) starałam się zerwać znajomość tylko,ale cóż… Najgorsze jest to,ze narzucają swój lajfstajl w rozmowach. I tak słyszę: Po co ci praktyki? Rzuć je! Praca? Pfff pomagasz w firmie rodzicom? Po co mogą zatrudnić prawnika by im to zrobił. Och dostałaś dwa z egzaminu jak mi przykro ale mówiłam Ci,ze powinnaś rzucić praktyki/joge/zdrowe odżywianie/faceta/projekt/wpisz cokolwiek – dostałabyś 5 wtedy. Irytuje mnie takie życie wokół ocen. Co dostałaś? 4 a ja 4,5(tutaj taka duma w głosie rozmówczyni jakby to był nobel a nie ocena z egzaminu) . I zastanawiam się po co im to skoro praktycznie to nawet pozwu o alimenty czy umowy nie wiem zlecenie napisać nie potrafią badz tez panienka z ekonomii ma problemy z własnym PITem
    .. i piszą błagalnie by im poprawić (napisać tak naprawdę) czy napisać czy pomoc komustam od nich z rodziny. Rezygnują z praktyk(bo nie maja czasu na odpoczynek albo baba wredna byla albo wstac trzeba było…) a tematy to szkoła,oceny, co fajnego w galerii, co u twojego chlopska,oceny,szkoła… można by o tych osóbkach pisac i pisac. Uciekam. . Gorzej gdy z takimi się wyląduje w grupie na studiach…wtedy trzeba zwiewać po kawe jak najdalej bo takie juz w październiku opowiadają o tym jak 70prpcent nie zdajeblabla

    Ufff wypisałam sie! Przepraszam za gorzkie żale,ale dzisiaj spotkałam jedna z takich osób i przezylam jazdę tramwajem!

    • Anonymous

      Miałam taką osobę w grupie na studiach. Nawet w czasie kiedy się broniłam i nie znałam odpowiedzi na pytania musiała wtrącić swoje 5 groszy. Nic innego się nie liczyło tylko 5 na studiach! A jak 5 nie było to właziło to w dupsko wykładowcom żeby tylko ocenę podwyższyć. Zero życia. A największego nerwa miała jak ja, która miałam życie poza studiami dostawałam 5 tak jak ona albo lepszą ocenę od niej. Upierała się, że to niesprawiedliwe, że ona siedzi całymi dniami i wkuwa a ja spotykam się z chłopakiem/uprawiam sport/oglądam filmy/czytam książki inne niż popularno-naukowe i mam takie oceny jak ona.

    • Nie rozumiem zbytnio po co im te oceny? W liceach i innych szkołach – spoko, ale na studiach? Czasami możesz umieć wzystko i dodać 3, albo nie umieć nic i dostać 5. Nie rozumiem, czym tutaj się emocjonować 😀 Chyba, że oni wszyscy takie sępy po stypendium?

    • Po rozmowach z siostrą doszłam do wniosku, że takie zachowanie jest w miarę naturalne. Nie chodzi mi o wyrzucanie swoich żalów i pretensji do osoby z wyższą oceną, ale sądzę, że w głowach wielu osób pojawi się myśl, że w sumie to nie fair. Bo ty poświęciłaś tyle i tyle czasu, a tamtej osobie coś się udało bez wysiłku. Ale uważam, że na myśli powinno się skończyć, bo robienie komuś wyrzutów jest bez sensu. 😉 A tak w ogóle, Marta, nie sądzisz że określenie „takie sępy po stypendium” nie jest zbyt mocne? Niektórym stypendium wiele pomaga i uważam, że nie ma nic złego w staraniach się o nie. Taki trochę negatywny oddźwięk ma Twoje określenie. 🙂

    • Sama miałam stypendium przez całe liceum i gimnazjum, na studiach mam sportowe – chodziło mi raczej o takie osoby, jak opisała Anonimowy – czepianie się innych, bo ma lepszą ocenę, liczy się tylko 5, jakieś wyrzuty z powietrza, bo ktoś dostał lepszą ocenę, a nic nie robił. Sama przez wszystkie lata nauki byłam wzorowa i zależało mi w jakiś sposób na ocenach i często też spotykałam się z takim zachowaniem – Marta, przecież ty się nic nie uczyłaś, a dostałaś 5, a ja dostałam 3. Niesprawiedliwie, ten nauczyciel ocenia po znajomości, sratatata….

      Nie ma kompletnie nic złego w staraniu się o stypendium. Bardzo dobrze jest je mieć i powinno się szanować ludzi, którzy je dostali, bo na nie zapracowali. Z drugiej strony uważam, że zachowanie typu „do stypendium po trupach” i jakieś wąty do innych ludzi są już nie na miejscu. 🙂

  • Super wiedzieć, że jednak jestem normalna! Ostatnio mam właśnie dwie osoby, których nie wiadomo jak się staram nie mogę znieść i to połączenie w jednym: :wszystko wiem najlepiej” i „jestem lepszy od Ciebie”. Chyba najlepszym rozwiązaniem jest odcięcie się od takich osób, bo inaczej nikomu taka relacja na dobre nie wyjdzie 🙂

    • Anonymous

      Mój szef był połączeniem tych dwóch typów. W pracy nie wytrzymałam nawet miesiąca, przez jego ubliżanie wszystkim. Twierdził nawet że nie potrafię telefonu prawidłowo odebrać, ani odłożyć go na widełki. Szkoda zdrowia na takie osoby 😉

    • Najgorsze jest to, że długie przebywanie z takimi osobami może powodować jakieś bezsensowe kompleksy albo coś w tym stylu. Jak się codziennie słyszy, że się jest do dupy, podczas, gdy tamta osoba jest świetna i cudowna – pewnie można się zdołowac.

  • Bałam się zacząć czytać, bo sądziłam, że w każdym podpunkcie odnajdę siebie w pełnym wydaniu, a tu nic. Bywam wredna, naprawdę wredna, ale tylko wtedy gdy muszę. Swoją wartość znam, dla samej siebie. Może nie jest ze mną tak źle 😀
    Notka jak zawsze rewelacyjna ! 😉

    • Dziękuję!
      Ps Bardzo masz ładny avatar 🙂 Podoba mi się.

  • Niska

    Najbardziej się obawiam czy sama się tak nie zachowuje, z drugiej strony dobrze, że chociaż potrafię dostrzec w sobie to złe zachowanie…

    • Ja czasami też. To naturalne. Chyba nie można być hipokrytą – każdy z nas czasami zachowuje się wrednie albo nie fair. Grunt to zdawać sobie z tego sprawę i jak coś, to reperować. 🙂

  • Gorzej jak z takimi osobnikami ma się do czynienia w domu. A jeśli nie ma się pracy, albo zarabia się grosze, to trzeba się jeszcze trochę z nimi pomęczyć. Brr!

    • Wiesz, czasami mi się wydaje, że w rodzinie często tak jest. 🙂

  • Gdyby to był mój zestaw ludzi których nie mogę znieść to dopisałabym jeszcze typ, który jest pomieszaniem niektórych wymienionych z dodatkiem cech innych. Opis? Proszę bardzo. Taki to wypowie się na każdy temat równie pewnym i autorytarnym tonem, nieważne czy mówi o swoich studiach czy o patroszeniu ryby, nos ma zadarty powyżej czoła, nie czuje kiedy zaczyna pieprzyć bzdury i należaony po prostu się zamknąć, wychodzi z założenia że mu się uda, bo mu się należy, albo BO TAK (po prostu należy, nie dlatego że jest w czymś dobry, zapracuje itp). Po 15 minutach mam ochotę zwiewać od takich ludzi

    • Mixy cech są najgorsze, nie wiadomo, co się z tego urodzi 😀

  • Mam za sobą znajomość z osobą typu „po prostu jest źle”. Takie osoby to małe, wredne wampiry energetyczne i jak się ich słucha, to się odechciewa żyć. Są strasznie demotywujący i potrafią rozmawiać tylko o sobie i swoich problemach. Wprost nienawidzę przebywać w takim towarzystwie.

  • Ci narzekający, żeby tylko narzekać ci wszystko wiedzący, tzw. głupio-mądrzy do odstrzału. Zdzierżyć nie potrafię i gdybym tylko nóż w kieszeni nosiła, to by mi się często otwierał. 🙂 Ale ogólnie miłość, przyjaźń, jednorożce – tak, dla równowagi. 🙂

    • Ja też raczej miłość, przyjaźń, jednorożce, ale czasami nie idzie.

  • Wkurzają mnie ci ostatni. A właściwie wkurzali do momentu aż odkryłam, że tak. Że czasami nie można. Że ktoś nie może. Że nie każdy dostanie pomoc. Po prostu. I teraz już nikt mnie nie wkurza. 😉

  • Z wiecznymi malkontentami. I ludzi, którzy myślą, że wszystko im się należy, a nie robią nic, by coś osiągnąć. I pustych ludzi.

  • Anonymous

    Dobre spostrzezenia, niezly tekst. Malwina jakis czas temu wkurzala sie podobnie, polecam 🙂 http://malvina-pe.pl/post/266-ludzie-ktorych-nalezy-unikac

    • Zerknę na pewno 🙂 Pisałam taki tekst też na samym początku bloga, ale stwierdziłam, że od tego czasu duuuuużo się zmieniło. Człowiek jednak inaczej patrzy na niektóre rzeczy 🙂

  • Anonymous

    A ja studiuję na politechnice i dobrze mi z tym 🙂 i lubię poważne rozmowy na temat kultury przy kieliszku wina.. taka ze mnie pani buc, pozdrawiam.

    • Hej, spokojnie, ale ja nie napisałam, że wszyscy z politechniki albo wszyscy prowadzący poważne rozmowy to buce. 🙂 Przecież w akapicie pisze, że chodzi o ludzi, którzy pozjadali wszystkie rozumy i uważają, że wszystko wiedzą najlepiej. 🙂
      Pozdrowienia

  • Jak dobrze, że czytajac posta miałam wrażenie, ze to wszystko jest jakoś przejaskrawione. Choć może rzeczywiście nie jest aż tak, ale cieszę się że nie mam przy sobie takiej osoby, którą bym mogła tak od razu wpisać w ten schemat 🙂

  • Anonymous

    Hm… narzekający mnie nie wkurzają odkąd przyjrzałam się kilku sytuacjom rodzinnym w okolic (np rodzice mojego małża albo znajomego, którego matka ciągle pije a on żyje w skrajnej biedzie i się do niej nie przyznaje). Ale wkurzają mnie typowe narcyzy – ale nie osoby znające swoją wartość tylko zakochane w sobie. I puści ludzie. I – to jest okrutne – denerwują mnie ludzie popełniający błędy językowe (zadziwiające, że studenci nauk ścisłych popełniają ich najmniej;). Takie już czasy, że woli się słuchać głupka mówiącego pięknie niż mądrego mówiącego brzydko (przy. Sońka, I. Karpowicz). A wredotę lubię, ale taką przyjemną. Ot co, kilka ostrych słów wymienionych w trakcie dyskusji albo przytyków. 😉
    PS. Marta, nie wiem czy to ustawienia serwera czy mojej przeglądarki, ale ”….” stosuje się w przypadku cytowania nazw/tytułów w innych językach ew. przy definicjach. W języki polskim jest cudzysłów. Ale może tylko ja tu tak mam.
    Pozdrówki!
    Apsik!

    • Anonymous

      A i jeszcze mitomani (trochę mnie to dotyczy, ale walczę z tym), Wiem, że to choroba, ale… wrrr…
      Apsik!

    • + i. 😉

    • O, zobaczę to, Apsik, z tym „…”.

  • LUDZIE, KTÓRZY WPĘDZAJĄ W POCZUCIE WINY
    Mili, przyjaźni, ułożeni. Da się pogadać, da się zabawić, czasami pomogą, czasami wypełnią towarzyską lukę. Sympatyczni, jako tako nawet ogarnięci. Zaczynasz spędzać z nimi czas, zaczyna ci na nich zależeć. Przyjaźń, miłość, wspólne wyjścia na piwo/soczek/watę cukrową lub jakakolwiek inna więź, która sprawi, że kiedy strzelą focha, będziesz próbować utrzymać relację. Fochy strzelają o cokolwiek. O zwyczajne potknięcia. Zapomnienie czegoś, niezauważenie, jedno słowo lub mina w nieodpowiednim tonie, jedno kichnięcie w nieodpowiednim momencie lub po prostu nieumiejętność czytania w myślach i już są śmiertelnie obrażeni. I robią to w taki sposób, że czy jesteś winny czy nie, czy czujesz odpowiedzialność, czy nie – musisz przeprosić, bo przecież ci zależy. Płaszczysz się łasisz, robisz słodkie oczka, odmawiasz sobie czegoś, wynagradzasz, klękasz u stóp, budujesz ołtarze, dopóki świętość nie raczy przeprosin łaskawie przyjąć. I przyjmuje po godzinach stresu, płaczu, żalu i zastanawiania się co zrobiło się nie tak. I masz przyjaźń/miłość/soczek od nowa. I przez chwilę jest po staremu. Do kolejnego focha. Tymczasem kiedy ta osoba coś spapra, nawet nie przeprosi, albo przeprosi, ale z łaską i z intencję „masz i się odwal”. Niestety choćby nie wiem jak zależało, jedyne wyjście, żeby nie struć się w jego żółci i nie dostać nerwicy od ciągłego stresu jest kopnąć delikwenta w tyłek i wyrzucić przez okno. Life is brutal.

    Pozdrawiam

    Super wpis 🙂

    • P.S. Oglądałaś The shameless (bo wiem, że lubisz seriale :D)?

    • O rzeczywiście, taki typ też jest nieco męczący! Spotkałam się 🙂

      PS Nie oglądałam! Fajne?

    • Fajne :). Tak mocno męczący. I chyba każdy takiego zna.

  • A mnie najbardziej irytują ludzie „nie znam się, to się wypowiem” i obgadywacze ;/

  • Anonymous

    Są jeszcze ludzie tak zajęci swoim życiem ,że nawet ,gdy przychodzą do Ciebie w odwiedziny raz na sto lat lub spotykasz ich w szkole, pracy itd to i tak odpowiadają Ci tylko „mhm” bo cały czas gapią się w swoje telefony i mają głęboko w poważaniu co do nich mówisz. Przy takich ludziach mam tysiąc ciśnienia.

    • O to, to, nawet im poświęciłam niedawno cały wpis. 🙂 To po co przychodzą, skoro nie chcą gadać/spędzać razem czasu?

  • Czasem tak jest, że coś nie „tryknie” z drugą osobą i wtedy, choćby nie wiem co, nie potrafię zmusić się do rozmowy. Unikam ludzi nadmiernie narzekających i tych wszystko wiedzących najlepiej. Nie lubię psuć sobie dnia i zadręczać się czyimiś problemami, które często są wyolbrzymione. Co wcale nie oznacza, że jestem złym człowiekiem 😉 ale każdy z nas ma swoje granice i w pierwszej kolejności powinniśmy myśleć o sobie 🙂

  • Staram się unikać ludzi fałszywych,zakłamanych.Niestety mam ich troche w rodzinie:(
    Niecierpię też ludzi,którzy nie maja racji a nie ustepują:(masakra
    Pozdrawiam

  • Anonymous

    To prawda ze usuwasz bloga?napisalas tak na instagramie i teraz sie zastanawia…Czytam go od jakis 2miesiecy i naprawde super piszesz!podoba mi sie twoj styl 🙂 pozdrawiam Okularnica 🙂

    • Nie, nie, żartowałam 🙂 Laptop mi się zepsuł, ale na szczęście dziś już kupuję nowy, więc no problemo 🙂

  • Oo ta uszczypliwa Osa to szczególnie nie lubiany przeze mnie typ. W sumie nie dawno pisałam o takich ludziach u siebie w poście o szczerości. Są tacy, którzy powiedzą Ci coś „szczerze”, no i oni są przecież tacy fajni, no bo są szczerzy, nie owijają w bawełnę itd a tak naprawdę robią to, żeby Ci dopiec! Nie po ty by Ci pomóc, a potem jest zdziwko, że się obraziłaś, widocznie nie potrafisz przyjmować krytyki.. ach 😛

    • O, znam to 🙂 Mnie ogólnie dość łatwo urazić, więc jestem wyczulona na takich 😀

  • Ooo… nienawidzę ludzi „jestem dużo lepszy od ciebie”. To.. fajnie? Gratuluję? Cieszę się, że się rozwijasz? xd
    Ale właśnie tacy ludzie jak trafią w mój gorszy dzień, to doprowadzają mnie do płaczu i depresji. Staram się unikać.
    A jednak sama „połknęłam kij”. Z jednej strony czasami śmieszą mnie głupie rzeczy. Ale do tego musze mieć wyątkowo dobry humor. Zazwyczaj z większości żartów śmieję się „bo wypada”. Sama mam doś ironiczny humor. A o dziwo najbardziej mnie śmieszą „suchary”. Jednak moje towarzystwo zazwyczaj idzie albo w „czarny humor” (mistrz tej sztuki siedział ze mną przez rok w ławce. Mało go nie zabiłam jak opowiadał mi o „Ani bez rączek”), sprośne dowcipy albo po prostu głupie, infantylne (jak dla mnie) żarty (ten sam kolega – „rudzi bez dziewczyn” i „murzyni śpiący pod łóżkiem białych” codziennie na matematyce…)
    Czasami ta moja sztywność mne wkurza, ale z drugiej strony wolę być przesadnie poważna niż śmiać się z czyichś nieszczęść (do poprzedniego akapitu dodać „paralityka i osę”)

    • W sumie prawda. Kwestia humoru to sprawia niesamowicie indywidualna 🙂

      Pozdrowienia!

  • A ja mam problem nie tyle z osobami, które irytują mnie z jakiegoś konkretnego powodu, tylko z kimś, kogo nie lubię bo… no właśnie. Mam taką znajomą, która bardzo chce się ze mną widywać, rozmawiać itp. A ja Jej po prostu nie lubię. Nic mi nie zrobiła, ale nie bawię się dobrze w Jej towarzystwie, spotkania są dla mnie niesamowicie męczące. Nic nie mogę na to poradzić i jest mi głupio, kiedy Ona co chwilę pyta, czemu się nie odzywam. Nie, tłumaczenie po raz setny – w delikatny sposób – że po prostu nie mam ochoty na spotkania, nie pomogło.

  • Anonymous

    Hej 🙂 czytając twój tekst od razu przypomniałam sobie o piosence Kabanosa „Buraki”. Przesłuchaj lub przeczytaj tekst, jeśli nie przepadasz za tym typem muzyki. 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  • Anonymous

    Ogólnie lubię ludzi, przeważnie lubię, albo jestem neutralna nawet wobec zarozumialców, wywyższaczy i „wiem lepiej”, o których wspomniałaś. Zwykle po prostu puszczam mimo uszu ich słowa. Typowych os na szczęście nie mam za dużo w swoim otoczeniu. ALE! Jest jeden wyjątek, jest jedna osoba, której po prostu nie trawię i z tego co widzę, jestem w tym raczej raczej odosobniona.
    Jest to pewna słodka jak miód Martusia, która rozczula się nad losem biednych piesków ze schroniska, powie Ci jak ładnie wyglądasz i jak baaaardzo się cieszy, że Cię widzi. Lukier, cud i miód w pełnym wydaniu. Jednak gdy pobędziesz z nią dłużej niż pięć minut, nie możesz wyjść z podziwu, ile ta mała Martusia ma w sobie jadu, cynizmu, poczucia wyższości. Nie pominie żadnej okazji, żeby kogoś wyśmiać, wbić mu szpilkę za plecami, paskudnie obgadać, wyjawić jakiś sekret, okraszając to wszystko jakąś pseudointeligencką, ironiczną uwagą. Ostatnio byłam u jej chłopaka na imprezie (swoją drogą z niepokojem stwierdzam, że z fajnego, sympatycznego faceta wyłaniają się pod jej wpływem również pokaźne pokłady ironii i hejtu). W pewnym momencie poruszyła temat swojego ex-chłopaka, który przed tym, jak zaczął być z nią, również był moim facetem. I przez godzinę (nie przesadzam!) nie byłam w stanie zmienić tego tematu. Zaczęła rozwodzić się nad tym, jaki był z niego toksyczny człowiek, psychopata, nieudacznik… Owszem, nie był idealny, ale nie przesadzajmy. Zaczęła wygrzebywać jakieś sytuacje z ich związku i wypytywać mnie o to samo. Nie po prostu pytać, ale naciskać, zachęcać, żebym dołączyła się do tego paskudnego hejtu. A ja, daję słowo, nawet nie pamiętałam, bo nasz związek skończył się pięć lat temu, zamknęłam ten rozdział i nie widzę potrzeby, żeby to wszystko odkopywać i rozbełtywać. Ona przestała z nim być cztery lata temu, więc naprawdę nie mam pojęcia, jakim cudem te wspomnienia są w niej tak świeże i żywe…

    Uff, rozpisałam się, ale chyba nawet po tym widać, jak ta dziewczyna działa mi na nerwy!

    M.

  • Nie lubią ludzi którzy ”lubią” aluzje i przy tym dają ci szpileczkę w samo serce z uśmiechem na twarzy… Nie lubie tez dwulicowosci (co laczy sie z pierwszym zdaniem)

  • Hmmm, chyba najbardziej przeszkadzają mi ludzie ekspansywni. Tacy, co jak wejdą do pokoju i zaczynają coś mówić/robić, to nie zważają na to, że poza nimi istnieje ktoś jeszcze. Bez skrępowania przerywają innym opowieści, czują się absolutnym pępkiem świata itp. itd. Ponadto zawsze wiedzą wszystko najlepiej, są najzabawniejsi i wszystko ‚naj’, szczególnie najbardziej zakochani w sobie 😉

  • Chciałabym spojrzeć na to z trochę innej strony . Staram się kochać wszystkich ludzi . Niezależnie czy na wszystko narzekają lub czy mają gdzieś wsadzony kij. Nie staram się nikogo oceniać i krytykować , tylko dlatego , że lubią wykwintne żarty. Bo każdy z nas jest inny . Mamy swoje zalety , wady, ułomności. Śpieszmy się kochać ludzi , bo tak szybko odchodzą …

  • Antymateria

    Cześć, koleżanka poleciła mi Twojego bloga, więc postanowiłam zajrzeć. 🙂 Mnie najbardziej irytują osoby, które uważają, że wszystko wiedzą najlepiej, bo powiedziała tak sąsiadka/przeczytały w gazecie itd. To nawet nie o to chodzi, że te osoby takie są – same wystawiają sobie takie, a nie inne świadectwo i budują opinię ludzi na własny temat. Chodzi o to, że one tak naprawdę nie chcą słuchać, co się do nich mówi! Nic ich nie obchodzi, rozmawiając z kimś, z góry wiedzą, co powiedzą i nie interesuje ich rozmówca. I masz rację, najgorzej jest, kiedy próbują, mimo sprzeciwów, ustawiać czyjeś życie, bo „oni wiedzą najlepiej”. Unikam takich osób, ale jest to trudne. Od pewnego czasu obserwuję np. spotkania rodzinne i większość wypowiedzi stanowią porady, co zrobić, czego nie robić. Porady są wszędzie i może są OK powiedziane jednorazowo… ale kiedy ktoś ciągle chce być doradcą, to zaczyna mocno irytować.

  • warto dodać także wiecznych narzekaczy i zazdrośników…ci to dopiero potrafią człowieka zdołować

  • dla mnie notoryczne marudy są wręcz nie do zniesienia. nie takie jednodniowe, tylko takie życiowe

  • Oj tak mam parę osób za którymi nie przepadam ot tak, bez większego powodu, po prostu nie lubię ich za to, że są. Niby coś normalnego, ale czasem budzi we mnie samej przerażenie, jak można kogoś nie lubić za to, że łazi po tym świecie. Ech, na całe szczęście zabójstw jeszcze póki co nie planuję. Pozdrawiam. 🙂

  • Anonymous

    Hipokryci i ludzie ktorzy uwielbiaja zadawc bardzo osobiste pytania typu: dlaczego nie masz dzieci? nie chceszich miec? kiedy sie pobierzecie? Do tego nie moga zrozumiec, ze ktos nie chce o tym rozmawiac. Pracuje z takimi… Na fejsie same lajki, wyznania milosci a w realu ciagle podkladanie sobie swini.

  • Szczerze mówiąc, sama kiedyś byłam taką maruderą, chociaż miałam zawsze miałam dobre życie i marzenia, które sukcesywnie realizowałam. Dziś nie wiem skąd w ogóle mi się to wzięło. Ogarnęłam się tak naprawdę dopiero kiedy przez to marudzenie straciłam najlepszą przyjaciółkę, która nagle zerwała ze mną kontakt, a później kiedy zgodziła się ze mną porozmawiać to mi wszystko wygarnęła i powiedziała, że po prostu już nie mogła ze mną wytrzymać. W tym momencie zrozumiałam, że nie tędy droga. Teraz sama mam już alergię na maruderów i staram się trzymać od nich jak najdalej 🙂

  • Anonymous

    Witaj Marto!
    Trafiłam dzisiaj na Twojego bloga i bardzo mi się spodobał. Widać, że się rozwijasz, oby tak dalej 🙂
    Niemniej jednak chciałabym odnieść się do tego konkretnego wpisu i wyrazić swoją opinię.
    Więc… Ja nie mam ludzi,których nie lubię, tylko zachowania, które mnie w kimś denerwują, a to różnica.
    Jakby nie patrzeć, każdy ma wady i słabości, niemniej jednak domyślam się, że w tym wpisie chodzi Ci o osoby posiadające wyżej wymienione cechy w szczególnym nasileniu. Tacy ludzie potrafią doprowadzić do rozpaczy, jednak w zatrważającej większości sami nie są świadomi swoich zachowań i ich wpływu na innych, a i takie zachowania nie biorą się z powietrza.
    Mało kto wie, że toksyczne osoby przejawiają wręcz przerośnięte mechanizmy obronne, które skutecznie chronią ich ego i swego czasu (w bardzo odległych epokach) pełniły doskonale funkcje życiowe, nie dopuszczały lęku i chroniły przed zagrożeniami. Dzisiaj większość z nich jest nieprzystosowawcza, jednak same znikąd się nie wzięły. Ludzie, których nikt nie lubi, zazwyczaj mają problemy ze sobą, z kontrolą emocji, z samooceną, są niedojrzali, posiadają specyficzne lęki np. przed odrzuceniem, bliskością, krytyką. Budują mury ochronne (w przypadku osy), panicznie poszukują wsparcia i współczucia (wszystkie marudery i depresyjne smutasy), atakują pierwsi ze strachu przed agresją i krytyką innych (wywyższające się narcyzy i wszechwiedzący), z kolei kije, nierzadko mają problem z odczytywaniem uczuć innych osób i dostosowania się do nich. Pewnie nie wyda dziwne, że w grupce przyjaciół rzadko wszystkim podoba się ten sam kawał, czy jakiś rodzaj rozrywki. Jednak ludzie, którym się nawet nie podoba, potrafią skutecznie udawać, śmiać się, dobrze się bawić, by nie psuć reszcie atmosfery. Sztywne kije nie posiadają podstawowych umiejętności komunikacji, dlatego też tak trudno im robić dobrą minę do złej gry, przez co narażają się na odrzucenie.
    Osobiście uważam, że jeśli chcemy budować empatyczne, przyjazne otoczenie to trzeba takie osoby zrozumieć.
    Gdzieś przeczytałam dość mądry cytat, mniej więcej tak to szło: „dziecko, które najbardziej potrzebuje miłości, często zachowuje się w sposób najmniej na nią zasługujący”. Sądzę, że do dorosłych można też to odnieść.
    Uważam, że nie powinno się skreślać takich ludzi. Jak na ironię, większość z nich posiada mnóstwo cech, które równoważą ich wady, jednak te drugie są tak nasilone,że często przysłaniają nam obiektywną ocenę takiego człowieka.
    Podam może przykład z życia wzięty.

  • Anonymous

    Mam koleżankę, nie jakąś tam bliską ale spotykamy się czasem. Wiem o niej dużo, bo swego czasu kumplowałyśmy się i wychodziłyśmy często na spacery, a poza tym koleżanka ma zbyt długi język i często mi się zwierza.
    Otóż osoba ta jest wyjątkowo inteligentna, utalentowana artystycznie, dobrze się uczy,a w towarzystwie jak da się jej szanse to często rozwiewa nudę, jest otwarta i zagaduje do obcych osób. Pięknie prawda? A jak tak naprawdę wygląda życie tej osoby? Otóż, siedzi ona cale dnie w domu, śpi do południa, leni się, nic nie robi i tylko parę razy (jak znajdę czas) wyjdzie ze mną na spacer,bo nie ma żadnych innych przyjaciół, dosłownie. Ktoś pewnie zapyta, jak to możliwe, żeby osoba otwarta, komunikatywna i inteligentna prowadziła tak bezsensowne i samotne życie, które samo w sobie przeczy jej zaletom? Cóż, prawda jest taka,że koleżanka posiada też gratisowo zestaw wyjątkowo nasilonych, toksycznych zachowań, zarówno tych, które tu wymieniłaś, jak i też innych, bardziej niebezpiecznych. Jest wyjątkowo agresywna, okrutna, wali fochy o byle co, wszędzie doszukuje się ataku na swoją osobę, skrajnie egocentryczna, potrafi rozmawiać tylko o sobie, nie umie zbudować z nikim więzi, ciągle narzeka (chociaż teoretycznie nie ma żadnych problemów, bo nic nie robi), ma tendencje autodestrukcyjne, jest wredna (nie chce nikomu dopiec, po prostu nie panuje nad emocjami), prowokuje kłótnie i nastawia ludzi przeciwko sobie. Jak można sie domyślić, nikt z nią nie wytrzymuje. Jak na ironie, moja koleżanka panicznie wręcz potrzebuje towarzystwa,mimo iż każde po jakimś czasie rozpada się z jej winy. Ona siedzi w domu i nic nie robi. Ma pieniądze i możliwości, żeby gdzieś wyjechać, rozerwać się ale nie chce, bo „nie ma z kim” i boli ją spędzanie miłych chwil w samotności. Tak mi się kiedyś żaliła i jestem w stanie w to uwierzyć, bo gdy ktoś chce ją gdzieś wyciągnąć to zawsze się zgadza, więc bierność nie wynika z lenistwa. Ale z drugiej strony co zrobić, skoro ona sama wprowadza złą atmosferę i wiecznie wszystkich krzywdzi? Uważam, że dziewczyna ma poważne problemy ze sobą, jakieś zaburzenia, namawiam ją na terapię, zobaczymy co z tego wyniknie ale prawda jest taka, że sama terapia nic nie da. Łykanie leków i spędzanie 1 godziny miesięcznie w gabinecie lekarza o najlepszych nawet intencjach, nie pomoże jej uzyskać zdolności interpersonalnych, jeśli nie będzie miała wokół siebie innych ludzi i wsparcia.
    Dlatego uważam,że powinno się uczyć ludzi cierpliwości i zrozumienia dla drugiego człowieka.
    Jak na ironię, to ci najbardziej niebezpieczni, którzy wyrządzają szkody bez wyrzutów sumienia, często są najbardziej lubiani w towarzystwie i pożądani przez płeć przeciwną.

  • Hrh Yvona Mersi-Krystek

    Dobry wieczor ! Wlasnie przeczytalam ten artykul, bardzo interesujacy ! Otoz, od wielu lat chcialabym zrozumiec moja mlodsza siostre i jej meza, ktorzy zawsze wszystko najlepiej wiedza, i to na kazdy temat, nie mozna im sie bron Boze przeciwstawic, miec wlasna opinie, gdyz staja sie agresywni, wulgarni…mimo to ze twierdza ze sa prawdziwymi katolikami, i codziennie odmawiaja rozaniec… Jak mnie potraktowali wczoraj (przez telefon), przekracza wszystkie granice tolerancji…Zadzwonilam do siostry aby jej zlozyc zyczenia urodzinowe (mieszkam w Szwajcarii, nie moge czesto przyjezdzac, troche daleko), ucieszyla sie, i nagle mowi: „Czy wiesz ze Poutin chce atakowac Polske ?” A ja na to: „Tak, slyszalam, wiem od kilku miesiecy…” Tego nie powinnam powiedziec…moja siostra zaczela mi krzyczec nagle do sluchawki: „Jak to ? Wiedzialas ? I nic nie mowilas nam ??” itd., itp., a ja do niej, wciaz spokojnie: „Ale kochana, nie denerwuj sie ! Wy zawsze jestescie (rzekomo) najlepiej poinformowani o wszystkim co sie wszedzie dzieje, wiec myslalam ze wiecie !” Pozniej byla rozmowa o Tusku (a ja mam zupelnie inna opinie niz oni….), o polityce polskiej itp. Zaczeli mi rzucac, ona i jej maz, nieprzyjemne slowa, obelgi (np.”mam to w dupie” czy „nie pierdol Iwona”….skandal !!!) W pewnym momencie poprosilam siostre : „Prosze cie tylko o troche szacunku Aga ! Ja dla ciebie mam wielki, i zawsze mialam !” Jakby mnie nie slyszala…wrecz na odwrot, zaczela jeszcze bardziej krzyczec przez telefon, pozniej podala sluchawke mezowi, on mowil spokojnie, ale pewny siebie, az za bardzo, twierdzac ze oni (oboje) najlepiej znaja sie na polityce, co sie dzieje w Polsce, Szwajcarii a nawet swiatowo ! Ze ja mam zle wiadomosci, ze powinnam sluchac radia Maryja, sieci.pl, i jeszcze czegos tam… Staralam sie im wytlumaczyc (nawet e-mailami) zeby zrozumieli, ze kazdy ma prawo do wlasnych pogladow, ze jesli ja mam troche inne wiadomosci (glebsze…z prawdziwych zrodel politycznych, gdyz osobiscie zajmuje sie polityka !) niz oni, to nie znaczy ze trzeba sie gniewac na mnie czy denerwowac ! Kazdy ma prawo do wlasnej opinii, nieprawdaz ? Ja np. uznaje i szanuje poglady innych ! Oni, niestety nie ! W pewnym momencie Tomek (maz siostry) dorzucil: „Iwona, ty nic nie wiesz o polityce !” a pozniej:”Szwajcaria to kraj szatana !” Zrobilo mi sie bardzo przykro, gdyz nie zasluzylam na takie slowa ! Nikt nigdy nie odnosil sie do mnie w ten sposob, a tu rodzina, i takie slowa… Hanba i smutek ! Tak mysle sobie,oni pewnie maja do mnie jakas zawisc…zazdroszcza czegos…sama juz nie wiem ! Od kilku lat jestem czlonkiem ONZ w Genewie, mam na codzien do czynienia ze sprawami nie tylko Szwajcarii, Francji, Polski, lecz swiatowymi…kontakty z mnostwem politykow (najwyzszej rangi swiatowej nawet) na codzien… czesto dowiaduje sie rzeczy zanim wyjda w mediach…lub tez sprawy, o ktorych nigdy sie nie pisze w prasie…Np. jestem na liscie osob ktore otrzymaly podziekowania za pomoc w przerwaniu wojny Izraela z Palestyna, na Ukrainie, zajmujemy sie rowniez problemem Rosji… Siostra i jej maz nie pracuja, choc maja wystarczajaco, zyja ponad stan, utrzymywani przez tescia mojej siostry, ktory jest szefem wielkiej firmy w Polsce… Byly czasy, ze oni czesto do nas przyjezdzali, wrecz kochali Szwajcarie… a teraz takie straszliwe „psy puszczaja”, az przykro… Mowia tez, ze polacy ktorzy mieszkaja za granica maja niesamowicie wygorowane wlasne ego….Mozliwe, ze tak, lecz nie wszyscy, zreszta nie trzeba mieszkac za granica by miec za duze ego…Nie wiem, moze sie myle ?? Jezeli o mnie chodzi, cale zycie pomagalam komu moglam, wiele tez pomoglam rodzinie, znajomym w Polsce (tutaj w Szwajcarii tez !) np. siostra z mezem mieszkaja od lat w duzym, pieknym mieszkaniu ktore im zostawilam 26 lat temu…nie krytykuje, nie obczerniam nigdy nikogo, jestem spokojna, nieskomplikowana, uczciwa osoba. Rzadko jezdze do Polski (nie bylam juz tam 3 lata), lecz mam wiadomosci na biezaco (tv, prasa, internet, radio, itp.), naprawde, strasznie zle sie czuje od wczoraj…po rozmowie z siostra i jej mezem…zreszta, coraz rzadziej z nimi rozmawiam, gdyz oni zawsze wszystko lepiej wiedza, i tak juz od lat… Od kilku lat sa oni fanatykami religijnymi, strasznie ciezko sie z nimi rozmawia…Przez pewien czas w ich obecnosci staralam sie nie wyznawac moich opinii czy mojego zdania na jakis temat, i tak nie bylo dobrze…oni zawsze mnie krytykowali, wymyslali nawet niesamowite historie na moj temat, a pozniej mowili ze to nieprawda (ludzie, rodzina, zawsze mi wszystko doniesli…) Dawali mi tez rady na zycie, oraz wszystkim wokol, niesamowite ! Jak bardzo obczerniali kosciol katolicki, latami, tak bardzo go teraz kochaja…a ci ktorzy nie sa tacy jak oni sa „podludzmi”, wyslannikami szatana dla nich… Jak przekonac takich ludzi ze zyja w bledzie ??! Czy tacy ludzie kiedykolwiek zrozumieja ze kazda osoba na swiecie ma prawo do wlasnej opinii ?

  • monika

    Fajnie, nic nowego Pani nie napisała, a pominęła bardzo ważną i prawdziwą rzecz 😉 nie lubi sie ludzi takze za wygląd, np. otyłość, chudość, szeroki nos, trądzik, niepełnosprawność, wady wymowy. Ładni mają lepiej, nietstety tak bedzie zawsze

    • Jeżeli ktoś ma dobry charakter, to uwierz mi, lubi się go nie ważne, jak wygląda. Serio.

    • kosaman

      Wątpię żeby ładni mieli lepiej , wręcz bym powiedział że gorzej, bo rzucają się w oczy, większość przeciętnych ludzi lub tych którzy o siebie po prostu nie dbają (bo uroda to kwestia gustu), najchętniej spaliła by żywcem szczególnie tyczy się to zazdrości kobieta kobiecie i facet facetowi, zawiść totalna

      • kosaman

        I dlatego bardzo często tworzą się towarzystwa wzajemnej adoracji, brzydcy razem udają intelektualistów i traktują urodziwych jak debili i na odwrót ładni trzymają razem i brzydkich traktują jak nieudaczników.

  • sdvfg

    mam takich teściów wszędzie się wtrącają nawet co mam dziecku ubrać co kupować jeszcze do mnie z wrzaskiem że ostatni raz coś mojemu synkowi kupie a mąż nic na to i poucza nie dadzą dojść do słowa jakby wszystko wiedzieli

  • h;l’

    mam tak samo nie cierpię ludzi obłudnych fałszywych którzy tylko obgadując za plecami a swojego nie widzą a mam teściów którzy wszystko lepiei wiedzą ieszcze wyzwiska

  • załamana

    ech a nam cały czas teście się wtrącają do zakupów nawet co dziecku kupię i czy mam zamówić czy kupić w sklepie między rozmowę do decyzji nawet co mam dziecku ubrać do małżeństwa też do wszystkiego praktycznie

  • kasia

    Mam tak samo 🙂

  • Ania

    Witam, Jestem osobą, której nikt nie lubi. Stąd trafiłam na Twojego bloga. Teraz już wiem dlaczego takimi uczuciami mnie dążą :)Jestem ego centralna i marudna, ale nie zawsze tak było. Zycie nauczyło mnie, że aby nie być wciąż krytykowanym, należy nie pozwalać na krytykę, przynajmniej ta wypowiedziane w Twojej obecności. Faktem jest, że ludzi powszechnie nie lubianych oskarża się o całe zło tego świata. Wcześniej siedziałam cichutko i na to pozwalalam mówili ciepłe kruchy. Przeszkadzało mi to. Teraz stosuję mój mechanizm obronny. Byłam cicha i spokojna jestem rozsądną i miłą, przynajmniej z zamiaru, osobą. Uwierzcie, że ludzi takich jak ja, których nie lubi nikt, taki stan rzeczy bardzo boli. Mam męża i dzieci i dawnych wykruszonych już przyjaciół z czasów przed moimi problemami. A to odrębna kwestia, że są to takie problemy w życiu innych od których inni ludzie trzymają się z daleka. Nie piszę tu o uzaleznieniach- bo te są powszechne. Tylko prawdziwie moralnych problemach. To był w moim życiu gwóźdź do trumny. Szukałam pomocy i wsparcia, których w rozumieniu innych nie mogłam otrzymać. Ogorniala mnie rozpacz i męczyłam bliskich, bo byłam w takim dołku i stanie zdrowia fizycznego. Trudna sytuacja Niemniej myślę, że ludzie nie lubiani mają trudniej i gorzej. Jakkolwiek by się nie zachowali są krytykowani i osadzani przez pryzmat braku akceptacji i to dodaje im tylko złych przymiotow. Az w końcu odpowiedzialni są za całe zło, które nagle przyciągają – prawem Murphy’ ego. Nawet jeśli są z natury dobrzy i pragną bliskości, to z powodu odrzucenia, zawsze są winni temu zlu, które wydarzyło się w ich obecności. Z rozmów z bliskimi pamiętam tylko ich krzyki i brak zrozumienia. Pomimo tego, że ja przyjmuje raczej postawę spokojną i uspokajajaca. Winna jestem zawsze ja, bo przecież jesteś opanowana a on/ona musi się wykrzyczeć. (CO TO ZNACZY?) Prywatnie staram się być sympatyczna, pomocna, dzielę się tym co mam, staram się być idealną zona i matka ( na nowo), jestem pedantka. Trudno łatwo nie mam i dla równowagi ponoć też łatwa nie jestem.

  • Karol

    Mam podobne nawyki do ciebie blogerko z twojego opisu o sobie 🙂

  • Joanna

    Wchodzę na youtube, a tam masa negatywnych komentarzy na temat jakieś gwiazdy/ piosenkarza, zupełnie, jakby ci ludzie znali tę osobę osobiście. Żenujące. Mnie drażnią właśnie takie osoby. Te, które z zawiści, chociażby dlatego, że są zupełnie inni, że im się nie ułożyło krzywdzą innych.