Niektórzy kochają obżeranie się czekoladą. Inni wolą paczkę chipsów, zjedzoną przy ciekawym serialu. Kolejni nie wyobrażają sobie dobrego dnia bez książki przeczytanej w ciepłym łóżku albo kolejnego napisanego wpisu. A ja… ja mam kilka rzeczy, które kocham bardziej, niż Brad Angelinę i nie wiem, czy potrafiłabym bez nich żyć.

klawiatura laptop

Oto przed Wami siedem rzeczy, które kocham najbardziej na świecie:

#1 NOWA MIŁOŚĆ

Już prawie dwa miesiące minęły, od kiedy po raz ostatni pożegnałam się z miłością mojego życiaTak jak pisałam, było mi ciężko i zrozumie to dobrze tylko ten, który sam coś kiedyś trenował – ćwiczenia i bieganie na własną rękę to już nie jest to samo, nawet, jeśli wykonujesz dokładnie te same ruchy. Zapisałam się więc na zajęcia fitness i od miesiąca śmigam na siłownię i bawię się wybornie. Wybieram najcięższe treningi, ale zachowuję się potem jak na haju: jestem cała czerwona, grzywka mi lata na wszystkie strony (ale jestem zbyt uparta, by ją upiąć do góry, wiecie – kompleks) i wyglądam, jakbym zaraz miała zejść z tego świata.

Mimo tego mam ochotę krzyknąć: „ŁUUUHUU, ALE BYŁO SPOKO! PRZYBIJAMY PIĄTKI!” i przelecieć się z wyciągniętymi rękami po całej sali, a potem przybić  żółwika (ktoś to jeszcze w ogóle robi?) z instruktorką. Także tego… ze mną wszystko w porządku. Jeszcze.

#2 BLOG BLOG BLOG BLOG BLOG I BLOG

Tak jak Wam kiedyś opowiadałam, tak naprawdę to wcale nie chciałam mieć bloga. Jakoś jednak tak się wszystko potoczyło, że teraz pos.iadam nawet dwa, a jak doliczymy kanał – to aż trzy. Szczerze? Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Oczywiście, nie napiszę tutaj, że blog jest moim sensem życia, bo musiałoby mnie nieźle coś ciężkiego walnąć w głowę, ale nie da się ukryć, że mam na punkcie tego miejsca lekką schizę. Małą. Maciupką. Ledwie widoczną, wiecie, takie tam, małe przyzwyczajenie.
Tylko sobie go sprawdzam co pięć minut.

blog blogi blogowanie

Ale to nic takiego, prawda? To przecież normalne, że co chwila myślę o tym, co bym chciała napisać, notuję pomysły na kolejne wpisy i krzyczę do telefonu „NO CHYBA NIE!” gdy widzę wredny komentarz?
Tak myślałam, jestem całkiem normalna. Ulżyło mi.

#3 ZŁOŚLIWĄ FASOLKĘ

Powiedzmy sobie szczerze – to najbardziej niewdzięczne, wredne stworzenie w kosmosie. Ja wiem, że ona Wam się podoba – bo na zdjęciach wygląda przesłodko, uroczo i przepięknie – ale to jest wcielony szatan. Głaskać się daje tylko wtedy, gdy ona łaskawie pozwoli, w nocy podgryza mi stopy, bo chce się bawić, a około piątej rano lubi zwalić coś ciężkiego na podłogę (bo przecież musi huknąć). Poza tym, potrafi znienacka zaatakować twoją łydkę i wtedy musisz koniecznie zacząć z nią bawić. Czasami mam wrażenie, że ma w tyłku swoje imię, bo gdy wołasz na nią „arbuz” albo „Zbigniew” i dodajesz do tego „kici, kici” to i tak przychodzi.
No ale zobaczcie na te łapki jak fasolki…. tego wrednego czegoś nie da się nie kochać, no.

kot trójkolorowy trikolorka kotka

PS W momencie pisania tego wpisu podchodzi do mnie Patryk. „Słuchaj, nie wiem, gdzie jest Nitka”. Zaczynają się poszukiwania. Wołamy, przeglądamy wszystkie jej ulubione kryjówki, szeleścimy karmą i zaglądamy pod szafy. Wreszcie zauważam pod kołdrą jakiś pakunek. Naciskam – mruczy i się rusza. Odwijam kołdrę z okrzykiem „mam cię!” i mnie zatyka, bo kota tam nie ma, tyle, że.. mruczenie słychać dalej. Głupek z niej kompletny, weszła do poszewki i nie wiedziała, jak się wydostać.

#4 SERWISY Z OBRAZKAMI

Tumblr, weheartit i pinterest – potrafię na nich spędzić masę czasu, po prostu scrollując w dół i dodając różne zdjęcia do ulubionych. To dla mnie – trochę bezproduktywna – forma relaksu. Włączam muzykę, wklepuję adres i przewijam… piękne zdjęcia są wciągające 🙂

#5 PRACĘ W LOKALNEJ GAZECIE

Ale miałam szalone włosy rok temu!
W tym roku mam od tego przerwę – głównie dlatego, że nie starczyłoby mi na to doby – ale ogólnie kocham pracować w gazecie, zwłaszcza lokalnej. To naprawdę świetne uczucie, kiedy dzwonią do Ciebie czytelnicy i skarżą się na coś, proszą o sprawdzenie, dziękują za artykuł… Gdy działasz na małym terenie znasz wszystko i wszystkich, co sprawia, że nie odczuwasz takiego stresu wychodząc w teren. Nie obawiasz się, że nie będziesz wiedział, który to burmistrz na sesji rady miasta. Wiesz, bo burmistrz pierwszy mówi ci „dzień dobry” (i już wiesz, że czas na wożenie się po ulicy). 

#6 NAPÓJ BOGÓW

Kiedy mówię ludziom, że kocham herbatę, zwykle pytają „oo, jaką?” i zaczynają wymieniać swoje ulubione gatunki: owocowe, pachnące, zielone, czerwone, mocne, słabe, z chińskimi nazwami, ze skomplikowaną formą zaparzania… Zawsze jest mi głupio, bo ja.. ja po prostu lubię zwykłą. Nie bawią mnie malinowe, pomarańczowe, zielone, truskawkowe, sypane i inne wymyślne rodzaje, o których powinnam wiedzieć jako prawdziwy herbatoholik. Ja po prostu lubię zwykłą, czarną herbatę w torebkach.
To nawet nie musi być Lipton. Ważne, żeby była codziennie rano. Bez tego dzień jest okropny.

#7 CIEBIE

Kocham ludzi. Serio. Straszną frajdę sprawiło mi pisanie z Wami w czasie wtorku z Martą, lubię poznawać nowe osoby i chodzić na domówki, na których nie znam nikogo innego poza gospodarzem. Jestem osobą, która kocha siedzieć sama, ale która też potrzebuje kontaktu z innymi do normalnego funkcjonowania. Dlatego czasami nie mam ochoty nigdzie wychodzić i kiszę się sama w domu, a czasami wybiegam z mieszkania z megafonem, wołając ‚HEJKA, TO KTO ZE MNĄ POROZMAWIA?”. 
A teraz wasza kolej: jakie rzeczy wy kochacie?

Znajdziesz mnie:
FACEBOOK || NEWSLETTER || ASK.FM || YOUTUBE || BLOGLOVIN’