Teraz wszyscy studiują.
Tłumy licealistów biją się o miejsce gorzej niż fanki Biebera o autograf i zacięcie odświeżają stronę, by dowiedzieć się, czy na pewno nie ma już wyników. Przeszukują stare fora, próbując dowiadywać się, jaki był próg punktowy w tamtym roku i przeglądają rankingi uczelni, żeby upewnić się, że na pewno wybrali najlepszą. Latają jak kot z pęcherzem, bijąc się o kierunek… a po pięciu latach orientują się, że studia były przereklamowane.
Życie bywa okrutne, co nie? 


W tym szale na dyplom,  który na większości kierunków uzyskuje się z palcem w pewnej części ciała ludzie zapominają o jednej, bardzo ważnej rzeczy: papier nie sprawia, że jesteś mądrzejszy.
Tak samo jak nie wyczaruje ci cudownej pracy

To nie jest tak, że kończysz uniwerek, a pod twoją stancją ustawia się kolejka pracodawców, którzy biją się między sobą i rzucają ci propozycje na wycieraczkę.  Nie oczekuj, że gdy oddasz pracę magisterską, to na twojego maila przyjdzie pięćdziesiąt wiadomości z ofertą pracy i niezłą sumką na początek.
Przepraszam, ktoś chyba cię zrobił w konia. Życie tak nie wygląda.

CZYM SIĘ RÓŻNISZ?

Wystarczy logicznie pomyśleć: skoro prawie wszyscy twoi znajomi idą na studia i każdy z nich – z większym wysiłkiem lub mniejszym – dostanie ładny dyplom i wyda swoją pracę magisterską w lansiarskiej, niebieskiej oprawie, to czym się od nich różnisz? Co jest w tobie takiego niezwykłego, oprócz tego, że może zrobiłeś dwa kierunki, więc masz trochę więcej papierów do powieszenia  w ramce?
Nic.
CV, w którym wielkimi literami jest napisane, że skończyłeś studia nie jest zbyt imponującym dorobkiem. Przykro mi, jeśli myślałeś inaczej. Smutno, że czytałeś wszystkie te dziwne książki i wkuwałeś na pamięć rzeczy, których teraz nawet nie możesz sobie przypomnieć po to, by się dowiedzieć, że twoja piątka za magisterkę jest tyle warta, co brudna czapka jakiegoś żula, porzucona pod ławką w parku. Prawda jest okrutna: sam fakt tego, że skończyłeś studia (o mój Boże, mamy ci bić brawo?) nie sprawi, że twoje życie będzie usłane różami i croissantami z czekoladą.
Nie ma szans.
Ponieważ studia są ogólnodostępne (żegnaj, prestiżu!), co roku uczelnie wypluwają ze swoich wnętrzności kolejne setki studentów, biednych Januszy, którzy nie rozumieją, dlaczego nikt ich nie chce. Przecież mam dwa kierunki! Rany boskie, zakuwałem przez pięć lat! (To znaczy: zakuwałem dwa razy w roku do sesji, a resztę czasu spędzałem na facebooku).

CO NIBY UMIESZ?indeks studia zeszyt z kotem

Ludzie myślą, że skoro siedzą kilka lat w szkolnej ławce, to zstąpi na nich nagroda z nieba. Bzdura. Spójrzmy prawdzie w oczy: w większości przypadków – zwłaszcza humanistycznych – studia niczego nie uczą. Co niby pamiętasz z wykładu rok temu? Czy rzeczywiście posiadłeś tajemną wiedzę, której nie da się sprawdzić w Google? Czy przeczytanie kilku lektur, z których i tak rzuciłeś okiem tylko na streszczenia, rzeczywiście poszerzyło twoją wiedzę?

Prawda jest taka, że studia może i rzeczywiście byłby wartościowe, gdyby studenci się uczyli – to raz. Dwa, gdyby ktoś z góry wreszcie zajarzył, że większa część zajęć jest bez sensu. Te pasjonujące godziny spędzane na oglądaniu czyichś prezentacji, kolejne poranki, w czasie których spałeś w trakcie nudnego jak flaki z olejem wykładu, te kilka sekund w ciągu całego studiowania, kiedy RZECZYWIŚCIE dowiedziałeś się czegoś nowego i przydatnego…
Rzeczywiście, brzmi jak niezła edukacja.

UCZELNIA: ŻYCIEkarta egzaminacyjna oceny studia indeks

Doświadczenie – to jest to, czego potrzebujesz. Nie musi być od razu w prestiżowej firmie albo działalności, która ma milion fanów na fejsie. Zgłaszaj się na darmowe staże – trudno, jakoś trzeba, dokształcaj się we własnym zakresie, rób coś swojego, poświęć się swojej pasji, zacznij chodzić na darmowy kurs w bibliotece… jest mnóstwo rzeczy, które mogą podnieść twoje kwalifikacje i za które wcale nie musisz płacić mnóstwa pieniędzy. Wystarczy tylko przejrzeć internet, poszukać, pomyśleć i zacząć działać, żeby potem nie zostać jednym z tych marudzących ludzi, którzy jęczą, jak bardzo nie lubią swojej pracy. Jesteś młody i możesz DUŻO. Naprawdę DUŻO. Trzeba po prostu zacząć się troszczyć o własny tyłek.
A jak przez zbieranie doświadczenia raz, dwa albo dziesięć nie pójdziesz na wykład… no cóż, myślę, że nic na tym nie stracisz.
Niektórzy mówią, że przez studia nie mają czasu na zbieranie doświadczenia – to prawda. Ale wiecie co? Są wakacje. Są zdalne praktyki. Są książki, które możesz przeczytać siedząc w autobusie albo kisząc się na wykładzie, na którym sprawdzają obecność.
Nie bądź bezbarwny, weź sprawy w swoje ręce.

SĄ WYJĄTKI

Żeby nie było – są kierunki, które są niezbędne. Na których się musisz uczyć i które musisz skończyć, żeby otrzymać dobrą pracę. Ale bądźmy szczerzy: ile ich jest? Medycyna, prawo, matematyka, kierunki czysto ścisłe i techniczne…  a reszta?
Na reszcie albo działasz sam, albo przegrywasz. Sorry, taki mamy klimat.