Codziennie wstaję o 6.40.

Nie dlatego, że jestem demonem produktywności i rannym ptaszkiem, który najchętniej zrywałby się o piątej, ale wtedy jeszcze nie ma co robić. Nie mam problemów ze snem, wręcz przeciwnie: nastawiam trzy budziki, bo ten pierwszy zazwyczaj wyłączam kompletnie nieświadomie. Wstaję, żeby zrobić chłopakowi śniadanie.
Naiwne, nie?

para zakochani randka spotkanie


Kiedy to mówię, zazwyczaj reakcja ludzi jest taka sama: słyszą, że wstaję przed siódmą i kiwają głową ze współczuciem. Wtedy zawsze pada pytanie: to na którą masz zajęcia?
Na jedenastą – odpowiadam. I w tym momencie rozpoczyna się biadolenie.

Najpierw pytają, dlaczego zrywam się tak wcześnie. Kiedy tłumaczę, najczęściej słyszę dwa standardowe teksty: „ja bym tak nie mogła!” i „dlaczego tak się dajesz?”. Zaczynają się na mnie patrzeć jak na jedną z tych dziewczyn, które dostają z kapcia od faceta i jeszcze dziękują, że był taki łaskawy, że nie zrobił im lima pod okiem, a siniaka na brzuchu, żeby nikt nie widział. Potem następuje kilka niezwykle miłych komplementów, które karmią moje ego: „ale jesteś naiwna” albo „Marta, ty waflu”. Kiedy tłumaczę, że ja na to tak nie patrzę i że nikt mnie o to nie prosi, to… nie chcą mi uwierzyć i myślą, że dałam się sprzątnąć pod kapcia. Męskiego, rozmiar 44, rzecz jasna.
A ja kompletnie nie wiem o co ludziom, do cholery, chodzi. Serio.

JA JESTEM WOLNA I WSPANIAŁAwidelce sztućce zastawa

W dobie wyzwolonych bizneswoman, stereotypu Matki-Polki i wszystkich tych magazynów mówiących, że powinnaś być wolna i ambitna, ludzie zaczynają kojarzyć prace domowe z niewolnictwem. No wiecie: gotowanie dla siebie jest w porządku, ale jeśli dogotujesz dwa ziemniaki dodatkowo dla niego, to już jesteś jego kucharką; jeśli odkurzasz na swoim skrawku podłogi to jesteś prawie Perfekcyjną Panią Domu, ale jeśli odkurzysz też jego kąt, to robi się z ciebie sprzątaczka.
Kiedy w liceum rozmawiałyśmy o związkach,  nasłuchałam się tekstów typu „ja nie będę sprzątać, jak będzie mu brudno, to niech sam to umyje„, albo „ja nie będę mu gotować, niech sam sobie zrobi albo mnie weźmie na kolację”. Propaganda kobiety sukcesu i dziewczyny niezależnej  – bo przecież nowoczesnej – sprawiła, że niektóre z nas zachowują się jak – przepraszam, ale muszę to powiedzieć – egoistyczne krowy. Albo nie: krówska. Takie, które cały dzień próbują patrzeć jedynie na swój zad.

DLACZEGO TO ROBISZ?

Zawsze, kiedy się tłumaczę, ludzie na mnie patrzą z politowaniem. Coś w stylu: „mów sobie, mów, my i tak wiemy lepiej”. A właśnie, że nie wiedzą.
Nie wiedzą, że ja nie robię tego z jakiegoś poczucia obowiązku albo przeświadczenia, że muszę być kochaną dziewczyną-żonką, która robi schabowego jak się patrzy. Nie wiedzą, że wcale tej czynności nie wiążę z jakimś… usługiwaniem albo robieniem komuś – przepraszam za wyrażenie – dobrze.

herbata kawa gorącą poranek

Robię to z kilku powodów.
Po pierwsze – i najbardziej egoistyczne – robię to dla siebie. Bo dzięki wstawaniu rano mam o niebo więcej czasu na rzeczy, które lubię. Mogę nadrobić serial. Mogę napisać wpis na bloga. Mogę zająć się jakimiś pierdołami albo wręcz przeciwnie – ruszyć tyłek i zrobić coś z listy rzeczy do wykonania.
I co najważniejsze: mogę wyjść o siódmej pobiegać na wały i wiem, że mam cały teren dla siebie, bo nikomu jeszcze nie chciało się ruszyć tyłka spod cieplej kołdry.

Po drugie – robię to bezinteresownie dla niego. Nie dlatego, że leje mi pejczem rano i każe przynieść porcję kotletów. Po prostu. Żeby było mu miło. Oczywiście, że mógłby sobie sam rzucić szynkę na chleb i zrobić kawę (to znaczy wydaje mi się, że obyłoby się bez większych wypadków), ale wydawało mi się, że bycie razem polega też na tym, że robi się dla siebie rzeczy bezinteresowne. A jak ktoś chce widzieć w tym deal? Proszę bardzo: ja wstaję i robię kanapki, a on po nocach rzeźbi grafikę na blogi.

Wracając do kanapek: poza byciem miłą, nie oszukujmy się: jak ja zrobię kanapki, to nawet modelki dbające o linię zjedzą je ze smakiem. Gwarantuję.

surówka marchewka warzywa zdjęcie

Po trzecie: poranki to jedna z chwil w tygodniu, kiedy możemy posiedzieć razem i pospędzać czas przed odejściem do codziennych obowiązków. To moment, w którym ja nie ślęczę nad laptopem, a on nie wymiata na gitarze. Spokojna chwila, kiedy siorbię herbatę i macam stopą kota, a on przysypia nad talerzem i wkłada twarz w pasztet na chlebie. Romatycznie i sielankowo, jak z reklamy kawy.
Pomijając te ziewanie pełną gębą, oczywiście.

SŁUŻYSZ CHŁOPAKOWI!

I na Boga, nie chodzi tu o to, że on jest facetem. Bo uwierzcie czy nie, gdybym chodziła z dziewczyną, też wstawałabym o 6.40 i robiła jej kanapki. Nie usługuję. Nie służę. Nie jestem jak zestaw w McDonald – dostępna zawsze, tylko proszę poczekać trzy minutki na hamburgera.

Po prostu staram się być człowiekiem. Polecam wypróbować, miłe uczucie.
Wcale nie trzeba sobie do tego dopisywać ideologii.

WAŻNE OGŁOSZENIE: potrzebuję nowej nazwy kanału na youtube. Biję się z myślami – kiedy pytałam na facebooku, większość z Was powiedziała, że lepsza jest jakaś konkretna nazwa niż np. MartaHennig. 
Macie jakieś pomysły? Jak jakiś wykorzystam, to obiecuję, że wynagrodzę, ucałuję i będę wysyłać pocztówki do końca życia 🙂

Total
50
Shares
  • Odkąd zaczęłam wstawać codziennie o 6.30, względnie 5.50, stałam się szczęśliwszym człowiekiem. Bo ZAWSZE, ale to ZAWSZE zaczęłam mieć czas dla siebie 😀

    • Prawda? Jak dzwoni budzik to go nienawidzę, ale jak już ruszę ten mój tyłek i wstanę to jest super 😀 Tyyyle czasu!

    • tyyyleee czasu, co robić, może iść spać? 😀

  • Dałaś mi do myślenia. Nie mieszkam z chłopakiem, ale myślę, że nawet gdybym mieszkała chyba nie byłabym tak miła. Jestem leniwcem 😛 Czasem sama nie jem śniadania, bo mi się nie chce… także ten. 😛
    Ale dla mnie to żadne bycie służącą, Albo inaczej: miłość to także służenie sobie nawzajem. 🙂 Jesteś wspaniałą dziewczyną 🙂

    • Wszystko zależy od charakteru, kanapki były tylko punktem wyjścia do ogólnych rozważań o tym całym służeniu i usługiwaniu.
      Bardzo ładnie powiedziane – miłość to służenie sobie nawzajem 🙂 i.. dziękuję!

    • Ja bym nie mogła tego robić właśnie z powodu bycia osobą, dla której ranne wstawanie ”jak-nie-trzeba” jest prawdziwą katorgą 😀 Ja, jak mogę, śpię 12 h jak zabita 😀

      Ale mój chłopak zawsze mi robi śniadanie, jak ma na później do pracy niż ja 😉 Jest rannym ptaszkiem i tak by nie spał do 11, ale po prostu to już taki miły zwyczaj. Ludzie strasznie dziwnie reagują na Twoje robienie kanapek, ja bym powiedziała po prostu ”ale miło” 🙂 Chyba, żeby facet był jakimś despotą domowym i tyranem, wtedy dopiero bym stwierdziła, że jest głupia 😛

  • Może po prostu Marta vloguje?

    • Widzisz Marta? Proste rozwiązania są najlepsze!
      Więc Mata nagrywa, kręci, vloguje… świetnie się skomponuje z blogiem :*

    • Ja już tyle nad tym myślę, że mi mózg wyparuje, wiecie? 😀

  • Takie zwykłe gesty są cholernie miłe i zawsze pokazują, że nam zależy na drugiej osobie. Też nie rozumiem kobiet, które mówią, niech sobie sam sprząta i gotuje i najlepiej robi wszystko sam. To po co być z kimś w związku skoro każdy ma robić tylko koło siebie? 🙂

    • Pewnie, tym bardziej, że tak jak piszę – ja raz zrobię kanapki, a raz on mi zrobi szablon, a raz ja coś, a raz on coś.. zresztą, nawet gdyby to nie było takie zamienne – po prostu wydaje mi się, że robienie coś dla kogoś bezinteresownie jest super! Zwłaszcza, jeśli ta osoba to docenia, chwali i tak dalej 🙂

  • Niestety niektórzy nigdy nie zrozumieją przyjemności bezinteresownego zrobienia czegoś dla drugiej osoby i zobaczenia jej uśmiechu.
    A Krówska najchętniej by siedziały na tyłku i same były obsługiwane 😛
    Co nie zmienia faktu, że przeginanie w drugą stronę i robienie wszystkiego za chłopaka/męża (dziewczynę/żonę) też nie jest w porządku 😀 Eh, temat rzeka…

    • Dokładnie Carla, można w dwie strony 😀 Ja już doszłam do tego, że nieważne, jaki temat rozkminiam i tak wychodzi, że najważniejszy jest legendarny złoty środek.. szkoda, że w praktyce tak łatwo to nie wygląda 🙂

  • Również nie widzę niczego dziwnego w przygotowaniu teraz już mężowi- kanapki, nawet jeśli On siedzi przed kopem i mógłby sobie zrobić ją sam. Dla mnie to nie robienie z siebie służącej, lecz przejaw swojego rodzaju czułości. Mi również jest miło, gdy On obudzi mnie czasem gorącą kawą o poranku. Z obiadem jest podobnie. Gotuje nie tylko dla Niego, gotuję też dla siebie. I nic, nikomu do tego, po co to robię, o której godzinie i w jakim tempie. To ciągłe szydzenie ze strony innych mnie śmieszy, ponieważ połowa z tych szyderców robi to samo, w domu, po cichu,a ja mówię o tym głośno i jestem dumna z tego, że mogę być nie tylko żoną, ale również opiekunką domowego ogniska. Tak siebie widzę, a to czy ktoś nazwie minie kura domową, służąca czy panią perfekcyjną, to tylko i wyłącznie interpretacja ludzi. Zawsze im powtarzam: „Interpretuj to sobie jak chcesz”:)

    • Dla mnie to troska o drugą osobę 🙂
      Ogólnie trochę jednak mi przeszkadza reakcja innych: jeszcze jakbym mówiła coś w stylu „o Boże, muszę wstać o 6:40 bo coś tam..”. Ale czasami toczy się rozmowa, ktoś mnie pyta na przykład dlaczego tak wcześnie.. no nie wiem, dodaję wpis na fanpejdżu, albo odpisuję na maila, mówię, że jestem na nogach już od kilku godzin i wtedy się zaczyna 🙂

  • Dla mnie takie drobne (dla niektórych może heroiczne) gesty są czymś naturalnym, nie wyobrażam sobie związku w którym we wszystkim musi być jakiś interes, rozważanie czy się opłaca, czy nie wysługuje się za bardzo itp. U nas to raczej jest po równo, a nawet Mąż chyba bardziej mnie rozpieszcza niż ja jego 🙂 najbardziej lubię gdy podrzuci mi do torebki coś słodkiego zanim wyjdę do pracy lub karteczkę ze zwykłym „kocham”. Uśmiech przez cały dzień gwarantowany 🙂

  • Z jednej strony podziwiam, bo ja jestem śpiochem i kiedy sama jem śniadanie, to gdzieś pomiędzy czesaniem i ubieraniem się, więc robienie śniadania dla kogoś odpada 😛 Ale z drugiej strony wiem, jak to wygląda z tej strony „przygotowującego posiłek”. Akurat mój chłopak jest na tyle miły, że robi mi śniadanie zawsze kiedy u niego jestem. Czy to znaczy, że mam go uważać za pantoflarza? Jakoś wcale tak nie myślę. Poza tym daje mi to samo, co zrobił dla siebie. Kiedy robi owsiankę, to co to za problem wziąć trochę więcej płatków, jogurtu i owoców? To tak jak piszesz – to są te dwa dodatkowe ziemniaczki, ręce od razu nie odpadną, a na pewno Twojemu chłopakowi, tak jak mnie, jest wtedy miło 😉

    • Jak się cieszę, że to napisałaś – tak dokładnie jest. Po prostu zrobię większą porcję. A czasami (bo lubię gotować, bardzo) mam ochotę zrobić coś specjalnego i to robię – nie widzę w tym problemu. 😀

  • MartaMówi 🙂

    • Dobre!

    • świetne!

    • Jest super, tylko się obawiam, że jak ędziecie mnie szukać w wyszukiwarce, to wam wyskoczą same bajki/ albo odwrotnie, dzieci będą szukać Marty-psa z bajki, a tam JA. Jak myślicie?

  • Fantastyczna z Ciebie dziewczyna, wiesz? : )

  • Charpi

    Z kanapkami (także tymi na kolację) chyba zawsze jest tak, że te zrobione przez bliską osobę, smakują jakby… lepiej! 🙂 na pewno lepiej niż te zrobione samemu.

    • Hej, też to zauważyłam! Ja lubię jeść u innych kanapki, zawsze są lepsze niż moje! (a przecież takie same)

  • Marta Mówi 😀 Albo coś w ten deseń 😀 Żeby pasowało do nazwy bloga

    • Marta mówi bardzo mi się podoba, ale boję się, że będziecie chcieli mnie wyszukać w youtube, a tam kreskówki wyskoczą 😀

  • Jesteś tak przerażająco rozsądna, że aż nieprawdopodobne, jak bardzo często się z Tobą zgadzam. Z moim B. nie mieszkamy jeszcze razem i niestety z powodów niezależnych do końca od nas, to ja jeżdżę do niego, nie on do mnie (no, może czasami). I owszem, słyszę czasem: „przyyyywieź coś dobrego”. Czasem się wkurzam. Ale nie umiem tego nie zrobić. I czasem też wstaję wcześniej, jeśli mamy się spotkać rano, żeby choćby zrobić te naleśniki z tego co jest w domu, bo wiem, że On zawsze (czy każdy facet tak ma? :D) jest głodny i że to docenia. I ogromnie lubię patrzeć jak świecącymi oczkami wcina coś ode mnie. Od serca 🙂 Gdybym nie chciała, to bym tego nie robiła. Proste.

    Z propozycji:
    CoPowieMarta
    CosWamPowiem
    MartaUwazaZe
    MartaSubiektywnie
    MartaBredzi
    OtwartaDyskusja
    MartaNadaje
    MartaWygaduje
    ZeznaniaMarty

    • Anonymous

      O ! MartaSubiektywnie jest genialne 😀

    • MartaBredzi i ZeznaniaMarty genialne 🙂

    • Anonymous

      Martabredzi cudowne! Martavbloguje tez 😉

    • Roksana, ja też lubię po prostu patrzeć, jak mu smakuje i sobie je 🙂 Tym bardziej, że ja po prostu lubię gotować.. i już 🙂

      Propozycje super! Muszę te wszystkie Wasze pomysły zapisać 😀

  • Marto, bardzo lubię Ciebie czytać. Dziękuję Ci, ponieważ inspirujesz, dajesz do myślenia i przemawiasz głosem zdrowego rozsądku.

    Ja sama też uwielbiam poranki. Lubię witać dzień kubkiem bawarki i Erikiem Satie. To taki mój zwyczaj od lat…

    Pozdrawiam najserdeczniej!

    • Dziękuję, Agato 🙂
      Ja wolę poranki o wiele brdziej niż wieczory. Są takie… obiecujące? Mam świadomość, że mogę sporo rzeczy zrobić, że cały dzień przede mną 🙂

  • eee Marta Mówi? xD

    Ja nie rozumiem jednego: ale co innym do tego?! Czy wstaje rano i robię śniadanie czy piekę ciasto o 22,bo ładnie poprosił. Czy on robi kolację przez 2 godziny starając się czy przynosi herbatę i skacze gdy jestem chora(a nie wymagam tego po prostu to ktoś robi) Czy może nie wstaje,nie dbam nie doceniam?

    Zupełnie nie rozumiem też zdziwienia gdy komuś bliskiemu przynoszę do pracy ciastka gdy piekę. I nie rozumiem zdziwienia gdy przynosze na wydział furę naleśników dla przyjaciółki,bo wspominała,że ma ochotę. Skoro smażę sobie czy piekę dla siebie to czemu facet/przyjaciółka/rodzice/kot nie mieliby skorzystać?
    To przecież nasza sprawa,sprawa pomiędzy Tobą a ta osobą. A nie osoby postronnej. Nie lubię takiego oceniania i domniemywania. Bo kurczę TAK chcę by bliskim mi osobom było miło. I przed wyjazdem z domu rodziców na ostatnią chwile piekę dla nich ciastka z kremem, dla przyjaciółki szarlotkę zawsze gdy ma chandrę,facetowi do pracy najlepiej kruche z owocami,ale innymi niż jabłka. Czasami naleśniki. I podrzucam,częstuje. Także osoby postronne. Także wykładowce. Skoro uruchamiam wlasny tylek i piekarnik to jaki to problem dodać kilka łyżek mąki więcej.

    Och i kurczę też się staram być czlowiekiem. I wiesz? Czasami mi wychodzi. A wychodzi gdy widzę uśmiechy ludzi dookoła.

    • Tak się z Tobą zgadzam 🙂 Nawet nie mam co dodawać – bo po prostu to dodanie 2 łyżek mąki czy czegoś i kogoś uszczęśliwiasz 🙂

      Swoją drogą, jak robisz kruche? Mi zawsze się rozwala, jest jakieś takie… nie wiem, nie mogę go rozwałkować ani nic z nim zrobić bo się rozpada 😀

    • Zawsze korzystam z,przepisów z mojewypieki.com
      i teraz to juz na oko. Najczesciej robie z przepisu na szarlotkę tatrzańską 🙂 http://www.mojewypieki.com/przepis/szarlotka-spod-samiuskich-tater

      czasami zamiast rozwałkowywać ciasto po,prostu ścieram je na tarce i oblepiam formę tymi wiórkami -gdy za długo trzymam w lodowce lub mam mrożone ciasto.

      możesz też dodać łyżkę mąki ziemniaczanej (dla kruchości) i łyżkę lub dwie śmietany (niektórzy dodają mleka lub wody:) i wyrabiaj szybko ciasto
      ważne są proporcje 3:2:1 odpowiednio mąki,tłuszczu,cukru. Wszystkie składniki muszą być zimne,najlepiej prosto z lodówki. Pracuj z ciastem szybko. Schładzaj 30minut minimum.;)

      myślę,ze to kwestia sprawy w szybkim wyrabianiu ciasta:D zrobisz jeszcze 5 razy i będzie wychodzić idealnie:)

      p.s. Genialne jest kruche w którym zamiast jednej części mąki dodajesz zmielone płatki owsiane <3 i facet zje tylko nie mów mu,że to płatki,bo będzie uprzedzony,że za zdrowe i wgle

  • Anonymous

    Ja bym dała tak jak napisałaś czyli MartaHennig co do całej reszty hmm daje do myślenia, ale ja też jestem typem leniwca i nie wiem czy bym tak mogła choć i tak wstaje dziennie o 7 rano bo muszę dziecko zaprowadzić do żłobka (wychowuje go samotnie) zastanawia mnie jedna rzecz piszesz ile to dla niego robisz itd. itp. a powiedz mi co on tak jakby „w zamian” robi dla Ciebie nie wiem np. kolacje albo cuś?

    • Właśnie myślę, ale z drugiej strony dużo osób źle pisze moje nazwisko.. a to niezbyt dobrze 🙂

      Pewnie, że robi, ale nie gotuje – głównie dlatego, że ja wolę dzierżyć władzę w kuchni, mam swoje nawyki, przyzwyczajenia i wolę przygotowywać posiłki dla innych niż odwrotnie. Patryk za to dba o moje blogi, codziennie coś na nich robi (czasami tego nie widać, bo zmiany nie są widoczne w szablonie), pomaga w takich codziennych pierdołach, robi niespodziewane prezenty, układa coś w domu… taki pan techniczny/informatyk/terapeuta 😀 po prostu codziennie sobie w zwykłych sprawach pomagamy 🙂

  • A ja to nawet wstaję o piątej, żeby zrobić P. śniadanie i zjeść razem z nim 🙂 A potem pakuję mu posiłki na resztę dnia – i kurczę, po prostu to lubię.

  • zostaw nazwe 🙂 Masz ładne i chyba dość nietypowe nazwisko. Jak nazwiesz się MartaVlog, Martavloguje… to nikt nie bedzie wiedzial co to za Marta, bedziesz jedną z tych wszystkich Martavlog, Martablog, Martavloguje, Martavlogix … 😀

    • Stąd właśnie moje wahania, ale nie jestem pewna – większość ludzi robi błąd w moim nazwisku! 😀

  • Mój brat swego czasu (czyli przed zmianą pracy) wstawał o siódmej rano po to, żeby ze swoją dziewczyną wypić kawę i zawieść ją do pracy. Potem, co prawda, wracał do łóżka i spał do 9, ale nie o to chodzi w tym momencie… 😀 Strasznie nie lubię takiego narzekania, że „ja mu nie będę”, „niech on sobie sam” itp – oczywiście, nie wyręczajmy we wszystkim, ale przecież ten facet też coś dla nas robi trochę może w zamian, bezinteresownie. A jeśli naprawdę, naprawdę, NAPRAWDĘ nic nie robi… to po co z nim być?
    Grunt, żeby zauważać starania drugiej osoby 😀
    Pozdrawiam 😀

  • „Marta, Ty waflu?” A co to ma niby znaczyć? 🙂

  • Witaj. Jestem nowym czytelnikiem. Przeczytałem ten wpis i chciałbym, byś wiedziała, że jesteś dla swojego faceta prawdziwym skarbem. Ja dla swojej dziewczyny taki nie byłem. Miałem lenia w dupie. Zawsze było dla mnie problemem pozmywanie talerzy po obiedzie, które zawsze ona robiła. Rzadko robiłem jej śniadania. I w ogóle nie zapraszałem do siebie, a jednym z powodów było to, że po prostu nie chciało mi się posprzątać pokoju. Dziś, kiedy jej już obok mnie nie ma, żałuję tego wszystkiego. Zawsze żałujemy i doceniamy wartość czegoś, gdy już to stracimy. I nie chodzi o gotowanie czy sprzątanie. Chodzi o to, by robić coś, by temu drugiemu człowiekowi było po prostu miło. Są to małe rzeczy, które prawie nic nas nie kosztują, ale które druga osoba naprawdę docenia. Jeśli i Twój chłopak dba o Ciebie tak jak Ty o niego, to z pewnością będziecie żyć długo i szczęśliwie. I tego Wam życzę.
    Pozdrawiam.

  • Nie rozumiem ludzi, którzy uznają coś takiego za przymusowe. Pewnie ciężko byłoby mi wstać o 6, żeby komuś kanapki zrobić, ale myślenie się zmienia, jak się już kogoś ma przy sobie i rzeczywiście można. Ale gotowanie dla chłopaka, sprzątanie w domu? Może jestem w złych czasach urodzona, ale jako kobieta doceniam zajęcie się domem, czas na gotowanie i w ogóle, a nie tylko bycie bizneswomen :/

  • Podział obowiązków jest fajny, ale podział obowiązków to nie zrzucenie wszystkiego na faceta, albo krasnoludki, tylko wspólne pomagania sobie. Strasznie miłe jest to, co opisałaś, robienie rano kanapek, jako jedne z tysiąca drobnych elementów, które umacniają więź i tworzą sytuację, w której chce sie razem być 😉

  • Uwielbiam wstawać wcześnie. Nawet, jak mam wolne to budzik ustawiony jest prawie zawsze. Zazwyczaj budzę się nawet przed – z przyzwyczajenia 🙂 A robienie śniadań partnerowi… Chyba tak wygląda związek, czyż nie?

  • Mart.

    trafiłaś w sedno! ja mam do pracy na 14, a on czasem na 10, ale z racji dojazdów wstaje o 7. i mogłabym spać do południa. ale wstaję, powłóczę nogami do kuchni i tworzę kanapki i kawę. ten czas rano przy stole jest najspokojniejszym momentem w czasie zabieganego dnia. wspólne posiłki łączą, a na inne wspólne nie ma w ciągu dnia możliwości. mi jest miło, że mu jest miło. a jak wyjdzie z pracy to ja mam czas poćwiczyć albo iść pobiegać. a potem zostaje jeszcze mnóstwo czasu dla siebie nim trzeba będzie spędzić 8h w pracy.

    pozdrawiam
    Marta

    PS. miło się tu zagląda po kryjomu. (;

  • Ja niestety nie poświęcę się, aby wstawać o 4.15, żeby przygotować facetowi śniadanko;) Ale robię to w weekendy, a czasami robi to on i faktycznie jest wtedy bardzo miło;) Myślę, że warto, aby obie osoby robiły coś dla siebie, wtedy taki związek jest „pełny” i ma sens, w sytuacji gdy tylko jedna strona się stara i dogadza, to należy z takiego związku się wycofać 😉

  • Martuś, dobra z Ciebie dziewczyna. Mam nadzieję, że Patryk wie, jakie ma WIELKIE szczęście :*

  • Anonymous

    hehe, podobał mi się kawałek o odkurzaniu tylko swojego kawałka podłogi – fakt, zwykłe, ludzkie odruchy budza sprzeciw tego społeczeństwa! społeczeństwa egoistów chciałoby się dorzucić

  • Ja o trochę innej parze kaloszy ale związanej. Tutaj konkretnie piszesz o modelu kobiety wyzwolonej, która faceta ma ale jakby ten facet coś chciał albo jakby miało mu byc miło to tak kobieta powie „to sobie zrób tak jak chcesz mieć. sam.” Jest jeszcze model kobiety wiążącej, której się wydaje, że jest pępkiem świata i że jej odmówic nie wolno. Ten typ nie szanuje np tego że facet ma prawo do „wolnego czasu” (czyt. czasu nbez niej) i wowczas atakuje go telefonami, smsami i robi awanturę za brak kontaktu. A co ciekawe – zauważyłam, że „kobieta wiążąca” jest przypadłością ktora włącza się w wielu sytuacjach kobietom zwykle całkiem „normalnym”. Może też się spotkalaś z tym gatunkiem? Może notka o tym?

  • mam tak samo jak ty. lubię wstać rano, żeby zrobić kanapkę mężowi i potem cieszę się gdy po pracy dziękuje mu, bo była wyjątkowo pyszna. Co rano zużywam moją całą dozę kreatywności na te kanapki 😀
    co do nazwy „rzekłam.HennigMarta” 😀

  • z tym sprzątaniem problem jest tego typu, że jemu nigdy nie będzie brudno 😉 i już wolę sprzątać sama niż żyć w syfie i gniewie. zresztą ja sprzątam, a on robi inne rzeczy. no i jeżeli ja wracam z pracy 2-3 godziny wcześniej to też mogę chyba zrobić mu ten obiad i nastawić pranie. żeby jak wróci zamiast gotować i prać naprawił mi komputer 😉 albo pogadał po prostu.

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Anonymous

    Też tak robię. i też sprzątam. i też nieraz usłyszę „tak go nauczyłaś”. ale kuźwa, mnie to sprawia przyjemność. lubię o niego zadbać. za to on dba o mnie i bierze do restauracji na kolację częściej niż raz w roku, bo rocznica. bardzo często. i jest po prostu miło, ja czuję, że jestem super dziewczyną, a nie jakąś jędzą. lubię takie rzeczy robić. sama też na tym korzystam, bo gdy go nie ma to jem byle co. gdy on jest, to zawsze zdrowo, pysznie, ładnie. nie uważam się za niewolnicę, panią domu, sprzątaczkę, kucharkę. po prostu jestem miłym człowiekiem, który potrafi zrobić świetne jedzenie i się kimś zaopiekować. mój facet nie potrafi gotować. ale za to wszystko mi załatwi, wszystko naprawi, rozpieści mnie. i jest po prostu miło.

  • Ja Cię rozumiem i popieram, sama bardzo chętnie wstawałabym dużo wcześniej by zrobić ukochanemu śniadanie by choć troszkę mógł dłużej poleżeć sobie w łóżku i ze smakiem zjeść porządne kanapki, a nie szynkę rzuconą na chleb 😉 Jak już kiedyś zamieszkam z ukochanym to będę Mu „usługiwać”
    Też lubię sobie wstać wcześnie jak mam później do pracy czy coś i jakoś spożytkować ten czas na coś fajniejszego niż spanie. Dzisiaj wstałam o 9, do pracy muszę wyjechać o 13, więc siedzę sobie i szamię parówki na śniadanie i czytuję blogi 😉

  • wstawać o takiej nieludzkiej porze i robić śniadania, a potem jeszcze to śniadanie jeść, bym chyba nie dała rady, ale z miłych gestów to gdy kiedyś będę mieszkać z chłopakiem, sądzę że bym była w stanie rano wstać gdy by wychodził i pożegnać go w drzwiach 😉 na więcej czułości mnie o świcie nie stać :p

  • Bardzo pozytywny wpis, Marta, idealny na dziś.
    U mnie też tak jest, tyle że ja po prostu gotuję obiadki na jutro do pracy zamiast robić śniadanko 🙂

  • Ja to mam problem z wstawaniem skoro świt, więc zazdroszczę 🙂

  • po pierwsze – zastanawiam się, czy jestem egoistyczną krową. temat jest do rozważenia. po drugie – szczerze zazdroszczę, ze potafisz tak wczesnie (dobrowolnie) wstać – to stwarza naprawdę wiele możiwości, pal licho, czy robiszwtedy kanapki, czy miziasz sie z kotem. po trzecie – w dobie psychopatyzmów j.korwin-mikke i tej całej walki (głównie ideologicznej) zeby kobiety odeszły od garów to naprawde wgłaszasz niepopularne poglądy. ale ja sie pytam – skoro dobrze ci z tym, to po cholerę w ogóle rozważać, co myśl o tym inni. gdybys nawet chciała być służącą to jezu, BĄDŹ.

  • Moim zdaniem taka forma spędzenia wolnego czasu jest bardzo fajna. Rano, gdy jesteśmy wypoczęci i jeszcze nie mamy miliona spraw do załatwienia na już można miło razem posiedzieć, zjeść i porozmawiać. Gdybym mieszkała razem ze swoim chłopakiem, na pewno też wstawałabym wcześniej żeby zjeść z nim śniadanie. Poza tym to dobra i bardzo przyjemna wymówka żeby zwlec się wcześniej z łóżka 😉

  • Uważam, że to dobrze, że potrafisz się poświęcić dla kochanej osoby, ale nawet to poświęcenie powinno mieć granice. Jest coś takiego jak zdrowy egoizm. Dobrze nie zapominać o nim. Ja kiedyś, dawno zapomniałam i byłam nie tylko służącą, ale rybką, która spełnia więcej niż 3 życzenia, workiem treningowy etc etc. Przemyśl to i nie dopuść do takiej sytuacji. Powodzenia.

    • Właśnie o to chodzi, że ja się w ogole nie poświęcam! Wstawanie z nim mnie po prostu motywuje, żeby wstać wcześniej, a przy okazji robię też mu śniadanie. O to mi chodziło w tym wpisie, nie jestem męczennicą, nie wstaję dlatego, że muszę albo powinnam, tylko dlatego, że chcę. Mimo tych trzech budzików (po prostu trudno mnie czasami dobudzić).

      A zdrowy egoizm jest ważny – nauczyłam się tego jakiś czas temu i praktykuję 🙂
      Pozdrowienia, Bezsenna, mam nadzieję, że już nie będziesz nigdy rybką spełniającą marzenia!

  • Anonymous

    Przeczytałem całego posta i na jego podstawie stwierdzam, że jesteś służącą. Fakt, że lubisz usługiwanie, nie zmienia faktu, że usługujesz.

    Ale podejrzewam, że tylko opisujesz wszystko w taki sposób, że nie da się wyciągnąć innego wniosku, a naprawdę jest trochę inaczej. Jakbyś napisała, że wstajesz codziennie rano, ponieważ spędzasz bardzo aktywnie każdy dzień i masz zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia, a kiedy przygotowujesz sobie śniadanie robisz też kilka dodatkowych kanapek dla chłopaka, bo on w tym czasie szykuje się do pracy i karmi kota, nikt by nie wysnuł wniosku, że zachowujesz się jak służąca. Ale skoro sugerujesz, że nią jesteś, a potem z oburzeniem wołasz, że jednak nie jesteś, jako argument podając, że to lubisz, to nie dziw się, że ludzie ci nie wierzą. Popracuj nad spójnością wypowiedzi.

    PS. „Marta, ty waflu” – od dziś to będzie moje ulubione przekleństwo 😀

    • No właśnie nie, ludzie, przestańcie już…
      Opisałam to tak, jak widzą to ludzie. Właśnie w ten sposób. Dlatego, że oni uważają, że celem mojego wstawania rano jest zrobienie cholernych kanapek. A to wcale nie prawda.

      Poza tym: dlaczego robienie czegoś miłego jest, do cholery, służeniem? Czy fakt, że mój chłopak spędził dziś pięc godzin nad grzebaniem nad moim blogiem znaczy, że jest moim służącym? Nie prosiłam go o to.

      A nie napisałam, że mam aktywny dzień i dlatego też wstaję rano? Nie sugeruję, że nią jestem, no jasny gwint, napisałam, jak to postrzegają ludzie, jak oni mi to przedstawiają, co czytam na jakiś forach kiedy inna dziewczyna tak pisze. Wstaję rano też przez Patryka – bo on wstaje i to mnie motywuje, żeby też wstać, zacząć aktywnie dzień. A ludzie widzą w tym tylko robienie kanapek i nic więcej.

      PS Nie znałeś tego? Gdzie Ty się chowałeś? 😀

  • Ja codziennie wstaje o 5: 45, dzien jest dluzszy i bez biadolenia 🙂

  • Ja bym chyba nie wstawała. Ale to dlatego, że mój chłopak idzie do pracy na 3 rano 😉 A co do innych obowiązków, to ja bym się najchętniej powymieniała. Coś za coś. Leń jestem i na pewno nie będę wszystkiego robić, zwłaszcza, że też pracuję 😉

  • Stereotypy – odpowiedź na wszystko XD
    Nie wiem jak to jest w związku, bo jakoś nie miałam okazji, oceniać nie będę. Jak lubisz to rób tak dalej, a krytykę pod tym względem olej 😀

  • Bardzo podoba mi się zdanie: „bycie razem polega też na tym, że robi się dla siebie rzeczy bezinteresownie” <3 Przecież nie da się żyć i mieszkać RAZEM, robiąc rzeczy OSOBNO, każdy dla siebie!

  • Znam to, oj znam 🙂
    Tylko u mnie nie koniecznie o śniadania, a bardziej o obiady chodzi: jak to wracasz po 17:00 z pracy i przygotowujesz obiad na dzień następny? Przecież jak on pracuje od 13:00 to może sam ugotować, a Ty byś miała wolne popołudnie!
    I nikt nie weźmie pod uwagę, że ja naprawdę lubię gotować i lubię myśl, że mąż przed wyjściem do pracy zje porządny posiłek, który mu z radością zostawiłam w lodówce.

  • Dużo egoizmu jest po prostu w dzisiejszym świecie.. Już pomijając tu element miłości, ale właśnie jako człowiek dla drugiego człowieka staram się być dobra i bezinteresowna. I dumnam jestem z tego, bo wśród tych ludzi, którzy mają na innych wyrąbane, jestem jakimś wyjątkiem. Nie zawsze oczywiście, bo nie zawsze i nie wszyscy zachowują się w taki egoistyczny sposób.
    Uśmiecham się do innych dla siebie. Daje mi to frajdę. W trakcie ostatniego roku spędziłam wiele wiele wieczorów na pomocy w nauce z niemieckiego koleżance, potem też koledze. Do jednej chodziłam, drugiemu pomagałam na czacie i udało im się wybrnąć z problemów. Smutno mi co prawda, bo czasem mam poczucie, że jestem „fajna” tylko wtedy, gdy potrzebna, ale to też jakiś taki element natury ludzkiej. Miły jak w potrzebie, nie zna gdy po sprawie.. Na szczęście nie tak często, zresztą staram się i tak wnieść ponad to.
    Ja jestem raczej śpiochem, ostatnio miałam okazję pojechać na biwak z narzeczonym. I czy przez hałas czy nowe otoczenie, budziłam się pieruńsko wcześnie. Ja raczej niepijąca, on bardziej ode mnie wpasowuje się w ten klimat picia na imprezach, więc na drugi dzień był na lekkim kacu. 😉 Ale jakoś tak dobrze mi było z tym, że mogę mu to śniadanie zrobić, podać coś, pomóc.Jakoś mam takie wrażenie, że dobroć dla innych uskrzydla – dodaje uśmiechu, jakiejś takiej szczerej radości. I nie raz on przygotowywał mi coś do jedzenia, to przecież miłe, że ktoś o nas dba.
    Na biwaku była przyjaciółka ze swoim chłopakiem. Ona go olewała, i choć ich związek zdaje się
    powoli zmierzać ku końcowi, to przykro było patrzeć, jak chłopak cierpiał (powiedzmy że odnowienie kontuzji nogi) i ledwo chodził, a ona miała pretensje do niego, że do niej nie przyszedł i nie zawołał, tylko wysłał wiadomość i musiała opuścić zabawną zakrapianą imprezkę. Taka trochę znieczulica. Ja bym tak nie mogło, gdyby miało mu to pomóc, to bym szła te kilka kilometrów (bo mieliśmy daleko do miasta) do sklepu, żeby mu kupić coś przeciwbólowego. Na szczęście tabletki były na miejscu. Mimo tego, że nawet nie mogę nazwać się jego przyjaciółką.
    Osobiście jestem szczęśliwa, że mojemu facetowi mogę czasem jakoś pomóc, a i on mi pomaga. Po prostu fajnie, że możemy na siebie liczyć, nie myśląc o tym, że ” jak ty zrobisz mi jeść, to ja zrobię Tobie”.
    Jakoś tak mam, że wolę myśleć przede wszystkim o innych, a nie tylko o sobie, po prostu czuję się wtedy szczęśliwa. I czy mogę okazać jakieś dobro, robiąc śniadanie, pomagając z niemieckiego czy zwyczajnie pogadać i dotrzymać towarzystwa, to po prostu to na mnie dobrze wpływa.

  • Anonymous

    Ja wstaje o 6 z musu ale jak nie musze to i tak wstaje chwile po 7;p w porownaniu do mojego mezczyzny ktory potrafi spac do 13 ;p

  • Pat

    Ja też nie rozumiem tych zdziwień, że robisz coś miłego dla swojego mężczyzny. Mój wstaje o 4:30 do pracy, zawsze kanapki do pracy robię mu wieczorem i wkładam do lodówki, ale nie raz ze zmęczenia czy ze zwykłego ‚zagapienia’ nie zrobię, to nie mam problemu żeby z własnej nieprzymuszonej woli wstać razem z nim o 4:30 i szybciutko zrobić kanapki żeby w pracy nie był głodny. Korona mi z głowy nie spadnie a i ja się czuję lepiej bo wiem, że w brzuchu mu burczeć nie będzie:) chcesz – robisz, nie chcesz to nie zrobisz, proste. A jak ktoś ma problem ze zrobieniem kanapek swojej drugiej połówce, to chyba coś jest z nim nie tak.

  • Jak ja uwielbiam ten post. Jak kocham ten post. Ja naprawdę mam serce z kamienia i nic mnie nie rozczula, ale do takich prostych rzeczy mam słabość. Te kanapki. Czy to nie piękne?

  • Skoro na blogu jest MartaPisze, to na yt może być MartaMówi 🙂

  • M.

    …ja z kolei nie lubię. 😉 mam wieczny konflikt w głowie: z jednej strony conditioning wyniesiony z domu, że kobieta jest od kanapek, a z drugiej wojujący feminizm… no i jedno z drugim kiepską jest mieszanką, zwłaszcza, gdy gość tych kanapek nie wychwala pod niebiosa: robię, ale naburmuszona, albo ostentacyjnie olewam. ehh. zołza do kwadratu!… 😉

  • Weronika

    Ja mojemu mężowi robię kanapki pakuje torbę do pracy ma wszystko pod nosem. A czym mi się odwdzięcza! Tym że pisze po kryjomu do innej kobiety że mu się podoba i kasuje te wiadomośći a ze mnie robi wariatke że to nie prawda i mówi że to ja jestem naj piękniejsza i mnie tylko kocha. Czasami my kobiety przesadzamy z ich rozpieszczaniem a oni tego i tak nie doceniają 🙁