Są zdarzenia, które pozbawiają złudzeń. Wiecie, kiedy twój kolega z inteligencją kalafiora dostaje świetną pracę przez znajomości, a ty – po pięciu fakultetach – dalej siedzisz na garnuszku rodziców. Kiedy twój partner mówi ci delikatnie, że trochę się zaokrągliłaś tu i ówdzie, a na urodziny kupuje ci pakiet ćwiczeń Ewy Chodakowskiej. Kiedy czytasz skład podobno zdrowych batoników muesli i okazuje się, że chemii tam tyle, co w chipsach. Człowiek myśli sobie wtedy: kurde, ale byłem naiwny!
A ja dalej jestem. I dobrze mi z tym.

czerwony nos czerwona szminka klaun mim naiwna naiwność martapisze


Jest MNÓSTWO rzeczy, w które wierzę, a teoretycznie nie powinnam – bo w dzisiejszym świecie traktuje się to jako naprawdę porządne naiwniactwo. Co chwila słyszę komentarze w stylu „młoda jesteś, jeszcze zobaczysz, jak to jest„, „jak będziesz miała trzydziestkę na karku, to się przekonasz„, „teraz tak ci się wydaje, ale potem się przekonasz, że..” i tak dalej. Wszyscy ludzie starają się mnie przekonać – czasami bardzo usilnie i przy użyciu niewybrednych epitetów – że życie jest całkowicie do dupy, a ja jestem pustakiem, który wierzy w szczęście.

Wiecie co? Pokażę wam figę.
I rzeczy, w które szczerze i całym serduszkiem wierzę.

#1 DA SIĘ SPEŁNIĆ MARZENIAgóry marzenia spełnianie jak spełnic marzenia

Dla mnie życie to nie tylko projekt pod tytułem Dorośnij – Załóż Rodzinę – Płódź Dzieci  – Zasuwaj w pracy – Umieraj. Uważam, że każde, nawet najbardziej zwariowane marzenie – ale takie, które jest  do wykonania – da się spełnić. Zobaczcie, ile ludzi wyjeżdża do dziwnych krajów, skacze na bungee, robi karierę, chodzi z Seleną Gomez… jasne, większość z nich to ludzie mający pieniądze i sławę. Ale czy to nie było ich marzeniem? Niektórzy zaczynali od zera, a dali radę.

I wbrew obiegowej opinii, wcale nie musieli płacić za to ciałem.

Jest milion zwykłych Kowalskich, którzy spełniają swoje marzenia, ale o których nikt nie mówi. Żyją. Śmieją się. Mieszkają w domu z wielkimi oknami i pięknym widokiem. Wszystko się da. Trzeba chcieć i – niestety – trzeba do tego dążyć i dużo, dużo, dużo pracować.

#2 BEZ KASY I ZNAJOMOŚCI TEŻ MOŻNA

To tak nawiązując do punktu pierwszego, ale mówiąc też o karierze – jeśli jesteś dobry, to w końcu cię dostrzegą.Może nie po miesiącu, a po pięciu latach. Może będzie próbował cię wygryźć przyjaciel producenta, znajoma wydawcy, kochanka szefa, ktokolwiek, ale jakość się sama broni. Mamy na to mnóstwo dowodów w codziennym życiu. Jesteś dobry – dasz sobie radę.


A że najpierw trzeba zacząć? Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

#3 MÓJ CHŁOPAK MNIE KOCHAsamoloty niebo obłoki chmury

Wszyscy mówią, że to tylko kwestia rozmiaru piersi i  przyzwyczajenia. Sugerują, że ogląda się za spódniczkami, kiedy ja nie widzę. Może i się ogląda. Ale nie wierzę – naprawdę nie wierzę – że miłość nie istnieje. Nie daję wiary, że samo przywiązanie sprawia, że ludzie wytrzymują ze sobą w najgorszych sytuacjach, że są dla siebie nawet jak się nawzajem ranią i że robią bezinteresowne, małe uczynki tylko dlatego, że biologicznie są dla siebie atrakcyjni i myślą o tym, że on będzie dobrym ojcem albo ona ma szerokie biodra i urodzi mi silne dzieci. Nie wierzę.

#4 CZYTELNICY WIEDZĄ, CO DOBRE

Tyle się mówi o tym, że najchętniej czyta się blogi, które nic nie wnoszą, ogląda puste programy i czyta książki z najniższej półki. Wydaje mi się, że każdy z nas lubi się czasami odmóżdżyć, ale na dłuższą metę wybierze coś, co jest – przynajmniej według niego – dobre. Które coś wnosi do jego życia. 
Albo przynajmniej w jakiś sposób jest porządnie zrobione.

#5 WSZYSTKO DA SIĘ ROZWIĄZAĆbańka bańki mydlane

Są sytuacje w życiu, które sprawiają, że masz ochotę kupić sznur i najzwyczajniej w świecie się powiesić – najlepiej na środku miasta, żeby wszyscy widzieli, że twój żywot był całkowicie do dupy. Ludzie umierają, dostają zwolnienia z pracy, rozwodzą, się, tracą coś, młodo zachodzą w ciążę… ja jestem zdania, że ze wszystkiego da się wyjść. Może i jestem młoda, wiem, że jestem naiwna, ale widziałam już zadziwiająco dużo sytuacji, które wydawały się być nie do przebicia, nie do ogarnięcia, a po jakimś czasie okazywało się, że wszystko idzie ku lepszemu.

#6 SĄ LUDZIE O DOBRYM SERCU

Chociaż coraz częściej przekonuję się, że dużo osób, które napotykam to zwykłe, wyrachowane prosiaki, które myślą tylko o sobie, dalej wierzę, że są też na świecie mili ludzie. Wiecie, co mnie najbardziej w tym utwierdza? Wasze maile. Nikt wam nie każe do mnie pisać, a jednak co jakiś czas dostaję miłego maila z pochwałami. To jest tak świetne uczucie! Fakt, że istnieją ludzie o dobrym sercu sprawia, że ja sama też chcę takowe posiadać. I robić niektóre rzeczy bezinteresownie. Niektórzy mówią, że jak prawdziwy, usłużny wafel.
Może i tak. Mi to pasuje.

#7 JESTEM CZYMŚ WIĘCEJ NIŻ MIĘSEM I MÓZGIEMmartapisze marta pisze marta hennig

Abstrahując totalnie od przekonań religijnych, nie wierzę, że jestem jedynie szkieletem, mięśniami, wnętrznościami i mózgiem, który wysyła impulsy i robi czary-mary, w związku z którymi ja zaczynam myśleć. Nie akceptuję takiej teorii. Nie wierzę, że moje wewnętrzne monologi, przemyślenia, refleksje, uczucia to czyste procesy biologiczne, nie ma na to szans. Nie. 

#8 JEŚLI KTOŚ MÓWI, ŻE MNIE LUBI, TO MNIE LUBI

Dobra. Zdaję sobie sprawę, że ten punkt jest naprawdę naiwny, ale nic nie potrafię na to poradzić. Jeśli ktoś jest dla mnie miły, z góry zakładam, że mnie lubi. Nigdy nie podejrzewam fałszywości, nie wącham i nie szperam w poszukiwaniu dowodów na obgadywanie i tak dalej. Nie próbuję znaleźć korzyści, które ta osoba niby ma mieć. Do wszystkich podchodzę otwarcie, co często kończy się tym, że to ja siedzę, chlipię i cierpię.

#9 NIE MAM WROGÓW

Raczej nie jestem kłótliwa, nie mam dużych konfliktów, od kilku dobrych lat z nikim się nie wyzywałam i raczej nic nikomu złego nie zrobiłam. Podobno każdy ma wroga, ale nie chce mi się wierzyć, że ja też go mam. Patryk uważa, że na pewno istnieje osoba, która mnie nie lubi, bo nie da się lubić każdego, ale… czy mnie nienawidzi? Czy planuje moje morderstwo? Nie wiem. Ja jej nie znam.

A teraz czas na waszą spowiedź – w co wierzycie, chociaż nie powinniście?
I mam dla was super-świetną-ekstra wiadomość. Jutro będzie półnotka, bo wpadłam na GENIALNY pomysł na kolejny cykl na blogu i zaraz zniosę jajko, bo chciałabym Wam już powiedzieć, ale…
powiem jutro.

Zapraszam też na nową notkę na CODZIENNIEFIT 

Przeczytaj także:

  • w taki sposób czasami fajnie jest być naiwnym : ) mówią, że pesymiści to lepiej poinformowani optymiści. ale wiesz, co? ja też w tym wypadku chyba wolę być gorzej poinformowana, jeśli to ma mnie uszczęśliwiać! pozdrawiam!

  • I bardzo dobrze, że są jeszcze takie osoby! 🙂
    Brawo, popieram w 100%.

  • Wymienione przez Ciebie przykłady to moim zdaniem taka ,,dobra naiwność”. Ja też bez ogródek przyznaje, że w nie wierzę 🙂 Pod takimi względami czasem dobrze jest być odrobinę naiwnym.

  • Ja, niestety, mam totalną odwrotność punktu ósmego. Ty, mając kontakt z osobą, która jest dla Ciebie miła, od razu kodujesz sobie w środku, że ten człowiek Cię lubi. Ja w takiej sytuacji automatycznie myślę: oho, udaje, jest miły, bo wypada. Niestety, ciężkie doświadczenia mnie tak załatwiły.

    • Anonymous

      oj to prawda, to że ktoś jest miły nie znaczy że cię lubi, może cię lubić oczywiście, ale nie zakładałabym tego w 100%

    • To współczuję i radzę pracować nad trochę bardziej pozytywnym nastawieniem. Nie musisz od razu zakładać, że jesteś bezwarunkowo kochana przez cały świat, ale daj czasem ludziom szanse. bo być może zrazisz się do kogoś bardzo wartościowego. I takim nastawieniem bardzo łatwo budować dystans do ludzi. I psuć sobie dzień. Wiem (ciekawe skąd?), że trudno czasami po ciężkich doświadczeniach zaufać, ale mimo wszystko warto to robić. Pozdrawiam!

  • Wierzę, że każdy problem da się rozwiązać. Oczywiście nic się samo nie rozwiąże i czasem trzeba po prostu zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Ale zawsze jest jakieś wyjście. Wierzę też w miłość i w to, że nie trzeba świecić gołym tyłkiem, żeby coś w życiu osiągnąć. I bardzo mi dobrze z tą naiwnością, bo życie byłoby inaczej bardzo smutne.

  • Anonymous

    Super tekst! Uśmiałam się naprawdę. Ja mam trzydziestkę i mogę Cię uspokoić, że nic takiego strasznego wtedy nie zobaczysz, ani nie oświeci Cię, jakie to życie straszne:). I mówię to będąc klasycznym przedstawicielem projektu „założyłam rodzinę, urodziłam dziecko, za chwilę będę tyrać w pracy i żyję z kredytem hipotecznym”:). Pozdrawiam Ala

  • Widzę, że nie tylko ja jestem taka naiwna;) Ostatnio poznałam chłopaka, któremu (podobno) się spodobałam. Podrywał mnie do momentu, w którym powiedziałam, że po studiach nie chcę zamieszkać w dużym mieście i robić oszałamiającej kariery, tylko chcę wrócić do mojej małej miejscowości. Wtedy stwierdził, że im szybciej ktoś zniszczy moje marzenia (o znalezieniu tam pracy, chociaż łatwo nie będzie, i o szczęśliwym życiu) tym lepiej. Po czym zerwał ze mną kontakt. A ja, naiwna, marzę sobie dalej. I próbuję coś zrobić, żeby te marzenia zrealizować;)

  • To, co mówisz, brzmi jak moje lustrzane odbicie. Jestem naiwna i często dostaje za to po dupie. Ale życie jest zbyt krótkie, zeby nie łudzić się, ze szczescie jest tuż za rogiem i kiedyś na mnie wpadnie z nienacka 😉

  • To, co mówisz, brzmi jak moje lustrzane odbicie. Jestem naiwna i często dostaje za to po dupie. Ale życie jest zbyt krótkie, zeby nie łudzić się, ze szczescie jest tuż za rogiem i kiedyś na mnie wpadnie z nienacka 😉

  • I oby Ci tej naiwności, a raczej pogody ducha i optymizmu wystarczyło na zawsze! 🙂
    Ileż można czytać zwierzenia nieszczęśliwych, czy zgryźliwych kobiet i mężczyzn. Mnie się podoba, że jesteś tak radosna i oby powodów do tego pozostało Ci jak najwięcej!

  • A powiem Ci, że ja też wierze w TE rzeczy. Staram się ze wszystkich sił, bo to świadczy o szczęśliwym życiu 🙂 Byłabym hipokrytką, gdybym nie przyznała, że bywają kryzysy wiary, ale na całe szczęście, skutecznie je zwalczam.:) Nie przeszkadza mi moja naiwność 🙂

  • Zapomniałabym! Marto, czy możesz mi zdradzić, jak zorganizować sobie rozwijane menu? 😛 Wybacz pytanie, jestem ciemna w internetach…:)

  • Wierzę w to, co Ty, choć wątpię w słuszność takiego myślenia, bo przez nie płaczę i często odnoszę wrażenie, że jednak ludzie mają rację, a mnie przekarmiono słodkimi opowiastkami o chudych księżniczkach, wrażliwych królewiczach. Nie zgadzam się do końca z tym, co piszesz, ale nie uważam tego za złe czy głupie, ale właśnie naiwne. Pozdrawiam.

  • Anonymous

    A ja mam 44 lata i nadal jestem tak naiwna jak TY i dobrze mi z tym. Nic się nie zmienia w naiwności ani jak ma się 30 ani 40 lat, to taka cech charakteru i już:) Nawet ciężkie doświadczenia, dorosłość, rozwód, śmierć tego nie zmieniły. Naiwnie myślę,że jeszcze zwiedzę świat i wierzę,że to zrobię, bo dlaczego nie:)
    Pozdrawiam Joanna

  • Moje drugie imię to naiwność. Jeśli chcemy mieć takie życie o jakim marzymy to musimy wierzyć, że się da. Nie możemy siedzieć bezczynnie, bo ktoś powiedział, że to nie możliwe i nie damy rady. Wydaje mi się, że taka naiwność daje nam nadzieję to tego by działać i spełniać każde marzenie. Bo można. Nadzieja matką głupich, ale większość matek swoje dzieci kocha. 😉

  • Mogłabym powiedzieć, że jestem tak samo naiwna – szczególnie jeśli chodzi o ludzi. Może nie wszyscy mnie lubią (i przecież nie muszą), ale nie wyobrażam sobie, że ktoś może mi źle życzyć.

    Myślę sobie, że to trochę dlatego, że jesteśmy w stanie zobaczyć w innych to, co sami w sobie mamy, że możemy spodziewać się od innych tego, na co nas samych stać. Co wewnątrz, to na zewnątrz – rozumiesz, o co mi chodzi, prawda? 😉 Sama mogę za kimś nie przepadać, ale nie potrafię mu życzyć źle. Na tej właśnie podstawie wierzę, że inni też są mi życzliwi.

    Dzięki za kolejny dobry i budujący tekst. Patrząc na to, co i jak piszesz teraz, chcę zobaczyć, jak będzie to wyglądało za kilka lat. Coś mi mówi, że jeszcze nieźle nas zaskoczysz. 😉

  • Każdy jest trochę naiwny, tylko nie każdy się do tego przyznaje. Dzięki temu, że czasem się odmóżdżamy (też tak robię) jeszcze nie zwariowaliśmy, bo to pozwala nam wrzucić na przysłowiowy luz. Osobiście uważam, że jeżeli ktoś mówi, że czegoś nie da się rozwiązać uznaje go za osobę, która nie wierzy w swoje możliwości, albo po protu idzie przez życie po najmniejszej linii oporu. A co do 2 punktu – niestety w naszym kraju nadal większość uważa, że liczą się układy. Po części tak jest, ale czy Bagiński zostałby nominowany do Oscara, gdyby nie był naprawdę dobry w tym robi? ; )

  • czasem są trudne sytuacje i wtedy wydaje się, że faktycznie jest do dupy. czasem trzeba po prostu poczekać i spojrzeć drugi raz. okazuje się wtedy, że pewne rzeczy da się rozwiązać.

  • Bardzo się cieszę, że napisałaś tego posta – a także bardzo dziękuję! Też taka jestem, każdy mówi: „naiwna”. A ja po prostu wierze, że każdy chce dobrze. Że przecież skoro tyle pracowałam, to będę miała z tego korzyści. Że skoro jestem miła, to nikt nie będzie chciał zrobić mi nic złego. Że jeśli kocha, to nigdy nie zdradzi – bo to takie niezrozumiałe. 🙂 Często słyszę, że kiedyś się na tym przejadę, będę cierpieć. Może i tak, ale nie widzę sensu w ciągłym podejrzewaniu innych o złe zamiary, knucie i podkopywanie pode mną dołków. Lepiej mi jak myślę, że przecież każdy chce dobrze… 🙂
    Nie mogę się doczekać jutrzejszego posta!
    Czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu, ale to chyba mój pierwszy komentarz. Wcześniej jakoś… bałam się, nie wiem czemu. ;D Tak głębokie (i niesamowicie trafne!) przemyślenia o jakich tu piszesz trochę mnie onieśmielają. I wiem jak to głupio brzmi. ;))
    Powodzenia w dalszym blogowaniu! Dalej będę czytać, z wielką przyjemnością. 🙂

  • Anonymous

    Podpisuję się pod wszystkimi punktami:) ale ja lubię tą moja naiwność, podobnie jak bardo pozytywne nastawienie do świata.

  • I znowu. I znowu mi pomysł na posta ukradłaś. I chyba już nigdy posta nie napiszę :(. Znowu będzie Foch Marto Hennig. Ale do rzeczy. Moje drobne, ludzkie naiwności.

    – Nie ma ludzi złych, bo złych. Są tylko źle wychowani, inaczej wychowani, źle oceniani przez nas, głupi z natury, chorzy psychicznie i zagubieni.
    – Będę i sławna bogata, napiszę doskonałą książkę. Spędzę życie żrąc winogrona, będę miała kolorowe włosy i nikt nie będzie przez to obniżał moich kompetencji.
    – Da się żyć robiąc tylko rzeczy ważne. Można pisać wypracowania przekładając sens i wartość ponad ich poprawność i to, co się pisać powinno.
    – Podpinając się pod punkt powyższy – ważniejsze jest to, czego się nauczyłam i oceny. Wiedzę będę mogła kiedy wykorzysta, a oceny przeminą.
    – W historii ważniejsze są wydarzenia niż daty. Nie ważne kiedy umarł, ważne jak umarł. Nie ważne gdzie zrobił, ważne jak zrobił i czy się z tego cieszył czy nie.
    – Można być dorosłym i mieć przyjaciół. I mieć przyjaciół po rozłące. Bardzo bym chciała żeby tak było, bo niedługo rozejdziemy się z Bu do różnych szkół.
    – Życie opiera się na psychologii. Da się zmienić świat tolerancją, optymizmem, miłością oraz innymi dobrymi rzeczami.
    – Lordi WCALE nie grają psychopatycznych piosenek. Naprawdę. Serio. Ani jednej. Blood Red sandman i Horrifiction też nie są psychopatyczne. Ani trochę. Prawie…
    – HOGWART ISNIEJE!!!! Tylko sowa się zgubiła i wstyd jej list teraz przynieść jak dobiłam piętnachy.

    Pewnie bym coś jeszcze wymyśliła, ale nie chcę pisać komentarza dłuższego niż post. We wszystko to co wyżej też wierzę. Może z tą siódmą trochę się mocuję. Może gdybym była katoliczką to byłoby łatwiej przekładać tę wiarę ponad zdrowy rozsądek, ale się staram. Naprawdę. Spełnianie marzeń na pewno musi istnieć. Musi. Bez znajomości też się musi dać, o mam być sławna i bogata. Wrogów nie chcę mieć i olewam to, czy ktoś mnie nie lubi. A są takie osoby. Tyle, że ja z nimi nie walczę. I nie żywią do nich aż tak wielkiej urazy. Bo po co. Lepiej skupić się na tych, którzy mnie lubią. Akurat w gimnazjum każdy mówi, że lubi. Ale pewne rzeczy się wyczuwa. Mam swoje grono którego jestem pewna i tego się trzymam. Reszta niech spada na drzewo. Ludzie o dobrym sercu są, a jak zwątpisz to do Ciebie przyjadę i przekonasz się, że są. Chociaż nikogo z pożaru nie uratowałam. Ale to też jest moja mała naiwność. I w nią wierzę bardziej niż we wszystkie inne. Wszystko da się rozwiązać? Na pewno. Od czego jest magia. Bo jest, prawda?

    Pozdrawiam! Nie mogę doczekać się tej półnotki. I nie kradnij mi pomysłów. Nie wiem jak to zrobisz, ale tak ma być. I qniec.

  • W punkcie 8 mam tak sama, a co do 9 to dzisiaj sie dowiedziałam, ze ze mną sie nie dyskutuje…

  • Świetny post!
    Ja wierzę w to, że „nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku”. I mam nadzieję, że ta podróż, na rzecz której zrobiłam już kilka kroków, nie będzie tak żałośnie krótka, jak by się mogło czasem wydawać.

  • Hmmm też chyba nie mam wrogów, są po prostu ludzie z którymi chętnie się nawzajem unikamy.
    Sama chyba za bardzo wierzę, że ludzie są dobrzy.

  • Anonymous

    Marzenia się nie spełniają – tak mówią tylko ludzie, którzy nigdy nie próbowali ich zrealizować.

  • Ja wierzę, że marzenia mają sens, warto się starać i walczyć o swoje. A nie, jak słyszę nie raz „z samej chemii nie przeżyjesz”, „i tak nigdy nie będziesz zadowolona ze studiów”, „po tych studiach nie ma pracy”, „nie dostaniesz pracy jaką chcesz”. A właśnie, że dostanę! Jestem młoda, naiwna… I wierzę, że to nie jest moja naiwność tylko fakty zdecydowanego w życiu człowieka 🙂

  • Mam skończoną 30-tkę i mam marzenia, ba nawet wierzę, że je spełnię 🙂
    Czuję bratnią duszę 🙂

  • Wykreśliłabym punkt ósmy, dodała #10 W Polsce jest praca dla biotechnologów 😉 Jeszcze jej nie szukałam, ale gdzieś tam na pewno czeka na mnie jakiś lab 😀
    Szczerze współczuję wszystkim narzekaczom i pesymstom, ja dzięki swojej naiwności mam poczucie ogromnego szczęścia w życiu, jak coś się zmieni, to wtedy zacznę się martwić:D

  • wierzę w to samo. no może poza punktem 8. z tym mi najtrudniej.

    i nie uważam tego za naiwność. wręcz przeciwnie.

  • Każdy z nas na dobra sprawę ma w sobie nawet małe pokłady naiwności, przecież nikt nie jest idealny. Nawet jeżeli się „przejedziemy” na naszej naiwności.. no cóż… będzie to kolejne zdobyte życiowe doświadczenie z którego wyniesiemy wnioski na przyszłość. 🙂

  • A ja jestem naiwna myśląc, że otaczające mnie osoby (m.in. w pracy) po setnym moim upomnieniu nauczą się wreszcie stosować pewne zasady i schematy. Jakże by to nam wzajemnie ułatwiło życie. Ciągle wierzę, że moi znajomi zaczną uczyć się na własnych błędach. Oj naiwna, naiwna.

  • Anonymous

    Ja natomiast się nie zgadzam z punktem siódmym – stwierdzam to z przykrością, ale Twoje przemyslenoa, uczucia, odczucia i inne takie, to tylko kwestia genów i hormonów, nad którymi obecnie można zapaanowac. Ostatnio do takiego wniosku doszłam obserwując swoją ciocie, która odkąd zaczęła brać leki stała się szczerza, ale też niehzwykle przyjazna i miła osoba; Babcie, która zachorowała na Alzheimera i jest zupełnie innym człowiekiem niż kiedys. Co więcej, jeżeli np. nie otrzyma jakiegoś leku moze stać się nadzwyczaj radosna, placzliwa lub agresywna. Jesteśmy tylko miesem i mózgiem, jak to ujelas.

  • Madix

    Na szczęście nie jesteśmy tylko mięsem i mózgiem, co więcej, da się to udowodnić naukowo 🙂
    Fizyka nie jest deterministyczna – otaczającą nas materią rządzi przypadek, co wykazały badania nad mechaniką kwantową. Naukowcy z niezadowoleniem stwierdzają, że nie mogą wszystkiego przewidzieć czy wyliczyć, nawet, gdyby posiadali wszystkie dane i superprzyrządy pomiarowe, ponieważ zjawiska zachodzące w przyrodzie na poziomie subatomowym mają charakter losowy (kot Schrodingera, superpozycja stanów kwantowych, eksperyment Younga itp. zagadnienia się kłaniają bardziej dociekliwym).

    To, co dla naukowców nie jest zbyt szczęśliwe, dla zwykłych zjadaczy chleba jest jednak ogromnym szczęściem, ponieważ losowość Wszechświata umożliwia istnienie wolnej woli.

    Co więcej – są badania pokazujące, jak biochemia mózgu wpływa na ludzkie zachowanie, ale jest też coraz więcej badań pokazujących, jak ludzkie zachowanie wpływa na biochemię mózgu… Okazuje się, że mamy realny wpływ na funkcjonowanie naszego mózgu oraz ciała. Jako proste przykłady przytoczę efekt placebo, odruchy psów Pawłowa czy wpływ uczenia się na budowę mózgu, jest jednak tego jeszcze więcej.