Są ludzie, dla których najwspanialszym prezentem urodzinowym byłby słownik ortograficzny. Tacy, którzy drżą na widok poprawnie napisanego tekstu i nie posiadają się z radości, kiedy widzą gdzieś błąd. Bo wtedy mogą usiąść do klawiatury, potrzeć ręce i wygarnąć komuś, że postawił przecinek w złym miejscu.

Wpis ukaże się wkrótce. Zobacz najlepsze wpisy na moim blogu TU.

Przeczytaj także:

  • Prawdziwe 😉
    Ale w erze komputerów i tak uważam, że niektóre błędy nie powinny się pojawiać. (Praktycznie każdy program/strona internetowa podkreśla nam nasze błędy).
    Może nie cisnę po takich ludziach, ale jeśli błędy są nagminne najczęściej (jeśli jest to blog) po prostu przestaje go czytać 😉

  • Mi tam nie przeszkadzają puryści. Wręcz, jeśli ktoś mi powie, że „w drugim zdaniu piątego akapitu nie mam przecinka” to nawet się cieszę, bo:
    a) ktoś przeczytał moje wypociny ;D
    b) ktoś jest na tyle uważny, że nawet zwraca uwage na moje błędy.
    c) wolę, jeśli ktoś jest purystą niż nie dba o język.
    Bardziej wkurza mnie hiperpoprawność w wymowie. Pisząc mamy tyle czasu i możliwości sprawdzenia tego, co napisaliśmy, że nie zazkodzi zerknąć czy wszystko jest poprawne..

    • Anonymous

      Dokładnie. Poza tym, gdyby mi parę razy nie zwrócono uwagi na pewne błędy, to nie byłabym nawet świadoma, że je popełniam. Cieszę się, że dzięki czymś uwagom mogłam je wyeliminować.

  • Ja lubię purystów. Ja jestem purystką.
    Niepoprawność jestem w stanie znieść tylko zamierzoną (wtedy się nad nią rozpływam, taki literacki bzik).

    Zadziwiają mnie ‚dyslektycy’. Co druga osoba, którą znam jest dyslektykiem. I ta dysleksja objawia się błędami ortograficznymi. Tylko. Żadnych problemów z innymi przedmiotami: ani ścisłymi ani humanistycznymi. A błędy, które popełniają nie są w dodatku typowe dla dysleksji. Takie tam, anomalia.

  • Właściwie to nie mam nic do purystów językowych. Sama zwracam uwagę na błędy u innych, choć rzadko je wytykam, ale nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś zwróci uwagę na moje błędy,oczywiście o ile robi to z taktem i w dobrej intencji. Właściwie to raczej nie robię za dużo błędów, ale przecież zawsze można robić mniej, więc dobrze mieć życzliwych purystów w swoim otoczeniu:) Nie lubię natomiast zwykłego czepialstwa, kiedy ktoś poprawia innych za błędy wynikające ze zwykłego przejęzyczenia czy spowodowane użyciem skrótu myślowego.

    Natomiast nie cierpię językowych ignorantów, po prostu chwyciłabym za szyję, jak Ty purystów 😀 Najbardziej rozbrajają mnie teksty typu: „No przecież rozumiesz, o co mi chodzi!”. A jeśli chodzi o błędy na blogach, to jeśli są one nagminne, to odbieram to jako brak szacunku dla czytelników i po prostu przestaję czytać.

    I jeszcze hicior jakoś sprzed miesiąca. Znajoma wysłała do mnie sms, w którym użyła formy „wziąść”. Nie wytrzymałam i zwróciłam jej uwagę. A co ona na to? „Tak mi słownik pokazał”. No kurczę, no!

    I już na sam koniec, bo się trochę rozpisałam: nie chcę, żeby wyszło, że spamuję, więc jak coś Marta to usuń, ale jeśli ktoś ma ochotę poczytać o najczęstszych błędach wśród amerykańskich Polonusów to zapraszam tutaj: http://za-oceanem.blogspot.com/2013/11/bedy-jezykowe-polonusow-ktore-draznia.html

    Pozdrawiam,
    Paulina

  • A jak się przeciwieństwo purysty? 🙂 bo mi do purystki językowej daleko że ho ho 😉

  • RZYCIE. XD mój Dziadek powtarza,że kiedyś nie było dysleksji a w najgorszych przypadkach leczyło się ją pasem:P Ale co się dziwić, skoro „sztuka” czytania książek zanika?

    • Dysleksja istnieje tyle, że dotyczy zaledwie odsetka, może nawet mniej, wśród osób, które deklarują, że na tę dysfunkcję cierpią. Wiąże się z tak wielką ilością problemów (we wszelkich dziedzinach nauki i nie tylko), że najgorszemu wrogowi jej nie życzę.

  • Raz mi się zdarzył taki komentarz, ale to już ewidentnie był mój błąd. Ja mam tą świadomość, że robię błędy o ile ortografia jest jeszcze, jako tako po japońsku, to z interpunkcją i „zjadaniem” przestawianiem liter mam problemy.

  • a ja mam dysortografię – tak po prostu – nie dlatego że nie znam podstawowych zasad ortografii – nie umiem tego jakoś racjonalnie wytłumaczyć – ale ja po porostu nie zauważam tych błędów…. zapewniam dużo czytam – zdecydowanie ponad przeciętność… jedni są leworęczni inni mają dysortografię, i myślę że spokojnie możemy się pięknie różnić, bez osądzania… 😉

    • Dysortografia polega na niezauważaniu czerwonych podkreśleń? Nie wiedziałam…

  • Anonymous

    Gdyby nie zwracali uwagi na przecinki, nie byliby purystami językowymi. 😉

  • Wow, nadszedł ten czas, kiedy nie do końca się z Tobą zgadzam! 🙂 W pierwszym semestrze miałam wspaniały przedmiot o nazwie „Ortografia i interpunkcja” i uświadomiłam sobie, ile błędów popełniam na co dzień. (Nawet „na co dzień” wcześniej napisałabym „na codzień”, czymkolwiek miałby być „codzień” :D) Z racji tego, że miałam z tego przedmiotu egzamin w sesji, spędziłam mnóstwo czasu czytając sobie z radością „Wielki słownik ortograficzny”, udało mi się zaliczyć ortografię za pierwszym razem, chociaż ogólnie poszło tragicznie i 70 osób miało poprawkę. Od tej pory (może nie maniakalnie), ale zwracam uwagę na poprawność językową i chociaż strasznie irytuje mnie, gdy ktoś kaleczy język, nie zwracam mu uwagi, bo jest mi, najzwyczajniej w świecie, głupio. Co do pisania na komputerze to word nie jest dobrym pomocnikiem, gdyż istnieje mnóstwo zwrotów i słów, które piszemy różnie, w zależności od znaczenia (łącznie lub rozdzielnie), a word nie zwraca uwagi na to, o co nam chodzi 🙂 tak samo np. messenger na facebooku często podkreśla słowa, które są napisane poprawnie, np. „megaimpreza” i uparcie twierdzi, że powinno się to pisać osobno. Wybacz mi ten miniwykład, chyba jednak się czepiam 😀 Sama nie mam pewności, że w tym komentarzu nie nasadziłam miliona byków :p Pozdrawiam!

  • Mnie aż w oczy kłuje jak widzę głównie na Facebooku błędy ortograficzne i to w prostych słowach. Powstrzymuję się od komentarza, ale może powinnam jednak zwrócić uwagę z uśmiechem. Potem okaże się kto ma dystans do siebie i przyjmie uwagę, a kto się obruszy. Co do zamierzonych błędów, tak popularnych na fb to na początku były mi obojętne, ale teraz jest tego za dużo. Teksty w stylu : „życzę zdróffffka”, lub „jestę” to już przesada. Nie rozumiem czemu ma to służyć i obawiam się, że przez to pisanie z błędami stanie się normą i zwrócenie komuś uwagi będzie nie do zaakceptowania.

  • Ana

    Sama siebie określam gramatyczną nazistką (ortograficzną też powinnam;), ale „dzięki” mojej pracy czasami tracę grunt pod nogami. I sięgam po słownik. To nie wstyd. Wstyd robić błędy i ich nie poprawiać, a do tego jeszcze mieć za złe zwracanie uwagi na błąd. Oczywiście, jeśli uwaga jest kulturalna i jest dodatkiem do merytorycznego komentarza. Wracając do meritum: ciężko czyta się coś usiane błędami. Wychodzę z założenia, że jeśli nie umiesz poprawnie pisać, to nie pisz. Albo pracuj nad tym. Zamiast bloga możesz założyć vloga – i wilk syty, i purysta cały 🙂

  • Anonymous

    always i used to read smaller articles which also clear their motive, and that is also happening with this paragraph which I am
    reading here.

    my blog post; rapid loss of weight