Każdy człowiek ma prawo do dokonania złego wyboru. Czasami wszystko wynika z presji, innym razem ze spontaniczności, zdarza się także, że błąd to tylko złośliwość losu, który koniecznie w którymś momencie życia chce nam dokopać. Bywa też tak, że budzimy się rano, otwieramy oczy, gapimy się w sufit i stwierdzamy, że jesteśmy w miejscu, w którym nie chcemy być. Że zaraz pójdziemy na zajęcia, na które kompletnie nie mamy ochoty iść.
I co teraz?

Sam wybór tego, co chcemy studiować jest już trudny – przynajmniej dla większości osób. Bo jak tu wybrać coś, co chciałoby się robić całe życie, skoro raczej często się o tym nie myślało? Jak zdecydować mądrze, żeby tych trzech lub pięciu lat nie stracić, ale na nich zyskać?
I skąd wiedzieć, że za rok czy dwa nam się to wszystko nie znudzi?

ZŁY WYBÓR

Są ludzie, którzy swoich studiów nie lubią już od początku – głównie dlatego, że poszli na dany kierunek tylko i wyłącznie z powodu presji ze strony otoczenia. Są też tacy, którzy swojego wyboru całkowicie nie przemyśleli i wybrali przy składaniu podania to, co akurat brzmiało fajnie i wydawało się być lekkim kierunkiem. Jeszcze inni poszli, bo chcieli, ale w trakcie zorientowali się, że to zupełnie nie to, co chcą robić. Każdy z tych ludzi się męczy.

Nie mają motywacji, by z uśmiechem wstawać na zajęcia, bo ich całkowicie nie znoszą. Nie mają zapału do nauki, bo nawet przeciętnemu studentowi nie chce się uczyć, a co dopiero takiemu, który musi wkuwać kompletnie nieinteresujące go regułki z musu. Męczą się strasznie, robiąc coś wbrew swojej woli. I wiecie co?
To wcale nie jest takie błahe, jak się wydaje.

Nie jest błahe, bo duża część z tych ludzi zaczyna mieć – prawdziwą, nie taką z gazet  – depresję. Stoją w miejscu, na rozdrożu i nie wiedzą dokąd iść, więc rozkładają sobie krzesełko turystyczne i siedzą, czekając na cud.
A cudu zazwyczaj nie ma.

studia studenci sesja ładne notatki materiały organizacja nauki jak się uczyć do sesji nie lubię swoich studiów chcę rzucić zrezygnować ze studiów

MUSISZ MIEĆ STUDIA

Wiecie, jaka jest presja społeczna – każdy POWINIEN skończyć studia. Nieważne, co chce robić w życiu, nie ma znaczenia, kim chce zostać, większość osób słysząc, że ktoś nie ma wyższego wykształcenia myśli sobie: a ten to chyba tylko na budowie pracę znajdzie. I przez takie myślenie ludzie, którzy swoich studiów nienawidzą, nie wiedzą co ze sobą zrobić. Zrezygnować? Po co, żeby narazić się na lincz ze strony znajomych i przekreślić wszystkie swoje lata edukacji ? Zacisnąć zęby i wytrzymać do końca, tylko po to, by uzyskać wiedzę, której nie chcemy wykorzystać w pracy, bo wcale nie chcemy pracować w tym zawodzie?
Jak już mówiłam, krzesełko turystyczne i rozdroża. To ich czeka.

Bo ludzie się boją – i wcale się temu nie dziwię. Czasami wolą się męczyć i kisić, pięć lat spędzając na jakimś kierunku tylko po to, by potem iść do pracy, która też całkowicie ich nie interesuje. Są przerażeni tym, jaka może być reakcja rodziców i znajomych. Boją się, że nie będą wiedzieli, co ze sobą zrobić.
Czy ja bym miała odwagę rzucić studia i zmienić nagle kierunek, jeśli nauka na dziennikarstwie byłaby dla mnie męką? Nie wiem.

CO MAM ZROBIĆ?

studia studenci sesja ładne notatki materiały organizacja nauki jak się uczyć do sesji nie lubię swoich studiów chcę rzucić zrezygnować ze studiów

Ale mam wielu znajomych, których ten problem dotyczy. Widzę jak się męczą. Obserwuję, jak coraz mniej się uśmiechają.  – Co będziesz robił po studiach? – ktoś ich pyta. Krzywią się i odpowiadają, że nic. Albo że nie wiedzą. Im się już nawet nie chce nic robić, bo mają świadomość, że jeszcze przez dwa lata – albo i więcej – będą musieli robić coś, czego nie chcą. Jeszcze gorzej, kiedy odkryją prawdziwą pasję, a dalej będą studiować coś, co spędza im sen z powiek i powoduje, że na starość będą pomarszczeni jak stara brzoskwinia.

Niektórzy – jak mój Patryk – biorą głęboki oddech i rezygnują. Zmieniają kierunek, rzucają całkowicie studia, znajdują dobrą pracę albo robią sobie przerwę, by na własną rękę się rozwinąć – to nieistotne. Wiecie, co jest ważne? Że to są jedni z najszczęśliwszych ludzi, jakich widziałam. Gdybym miała porównywać mojego chłopaka z okresu jego studiowania do teraz, kiedy jest chodzącym wulkanem energii, mającym tysiąc pomysłów na minutę, to powiedziałabym, że to niebo a ziemia. Jak zombie i superman, taka różnica.

Nie namawiam tutaj do podejmowania jakichś decyzji pod wpływem notki na blogu dwudziestolatki, która lubi się wymądrzać w internecie. Nie o to chodzi. Ale jeśli nienawidzisz swoich studiów i wiesz, że to kompletnie nie jest to, co chcesz robić w życiu, to się chwilę zastanów. Rozważ opcje. Bo może wcale nie musisz się męczyć?

Inne notki z tego cyklu:

W żadnym wypadku we wpisie nie chodzi mi o studentów marudzących, że nie lubią swoich studiów, bo mają dużo nauki lub coś w tym stylu. Ale to chyba jasne, prawda?