Z jednej strony urzeka cię, gdy wysyła ci po raz setny tą samą wiadomość na dobranoc, z drugiej czasami masz ochotę chwycić jakąś siekierę i najzwyczajniej w świecie walnąć go w ten durny łeb. Potem znów myślisz, że to twój jedyny – więc od razu ustawiasz sobie status na fejsie – tylko po to, by za dwa tygodnie zmienić zdanie i wmawiać koleżankom ,że to nic takiego.
Bo w sumie sama nie wiesz – czy ty go kochasz, czy nie?

świeczka romantyczny wieczór pomysł na walentynki kartka walentynkowa jak wyznać jak powiedzieć kocham cię miłość para



Zawsze wydawało mi się, że takie rozterki przeżywa się głównie w czasach późno-podstawówkowych i około gimnazjalnych. No wiecie: kocham go czy nie kocham, czy on mnie tylko lubi, czy może czuje coś więcej, czy się hajtniemy czy też nie i za co, do cholery, kupię sukienkę na wesele – te wszystkie problemy wydawały się dla mnie czymś, co się zapisuje w pamiętniku jak ma się lat dwanaście, ale grubo się przeliczyłam.
Bo widzicie, nawet dziewczyny z dwudziestką na karku nie śpią po nocach i wyżalają się na forach, bo nie wiedzą czy go kochają czy nie. I to jest dopiero smutne.

PO JAKIMŚ CZASIE

Jeżeli dopiero zaczynasz się z kimś spotykać – albo powoli robi się z tego coś specjalnego – to nic dziwnego, że nie wiesz, co czujesz. Uczucia prawie zawsze rozwijają się powoli jak ślimaki na wyścigach i tak do końca nigdy nie wiadomo, który z nich wygra. Ale żeby być z kimś dwa lata, dzielić z nim każdy dzień, DEKLAROWAĆ, że się go kocha i wiązać – albo udawać, że się wiąże – z nim przyszłość, a potem zastanawiać się, czy to jest miłość, to kompletnie poprane. Serio. Nie potrafię sobie tego wyobrazić.

Rozumiem, jak w związku dzieje się coś złego i masz niepokojące przeczucie, że coś wygasa i się psuje. Spoko, logiczne, że możesz mieć wtedy jakieś wątpliwości. Ale pisać na forum posty w stylu:

Cześć, jesteśmy z moim chłopakiem razem już 7 lat. Spędzamy ze sobą każdą chwilę, oglądamy razem Klan, a on pozwala mi jeść dwie czekolady dziennie i zawsze mówi, że nie jestem gruba. Czy ja go kocham?

I słuchać się rad internautów:

Hej, uważam, że go nie kochasz, bo wtedy nie oglądałabyś z nim Klanu, tylko mecz.

No powiedzcie, że to nie brzmi śmiesznie.

BEZ NAMYSŁU

romantyczny obrazek pomysł na walentynki walentynkowa kartka oryginalnie miłość jak wyznać miłość świeczka zapachowa

Nie rozumiem z czym ludzie mają taki straszny problem. Z określeniem się? A co tu określać? W prawie każdym przypadku jak kogoś kochasz, to to czujesz – nie musisz się nawet nad tym zastanawiać. Wcale nie potrzeba tutaj romantycznych wieczorów spędzonych z wzrokiem tęsknie wbitym w okno, ani leżenia godzinami w łóżku i zastanawiania się, czy to jest jeszcze miłość, czy to już ściemnianie. Rany boskie, ludzie to mają problemy. Niesamowite.

W ogóle gdzie jest logika – skoro tak bardzo zastanawiasz się czy go kochasz, że postanawiasz napisać o tym post na forum i zapytać – uwaga, to jest dobre – innych ludzi, czy ich zdaniem coś do niego czujesz, to chyba coś jest nie tak. Abstrahując już od tego idiotycznego faktu, że jak niby losowi, nieznajomi ci internauci mają stwierdzić, czy ty go kochasz, to samo pisanie i zadawanie tego pytania dowodzi, że chyba jednak nie. No bo jak? Pewnie, że można mieć wątpliwości – ludzka, a zwłaszcza kobieca, rzecz. Ale żeby całkowicie nie wiedzieć co czujesz do kogoś, z kim jesteś już szmat czasu?

NIE OGLĄDAJ BAJEK

Czasami mi się wydaje, że ten problem z określeniem swoich uczuć mamy dlatego, że nasze pojęcie zakochania bierzemy z tandetnych książek i jeszcze gorszych filmów. Bo między Bogiem a prawdą, to wcale nie jest tak, że musisz czuć motyle w brzuchu albo zawroty głowy, kiedy on na ciebie patrzy. Wcale nie chodzi o to, że chcesz z nim spędzać 24/7 – bo, przyznajmy szczerze, nie zawsze musisz mieć na to ochotę. Nie jest tak, że on cię nie wkurza, nie rani, nie denerwuje i nie sprawia, że bez mrugnięcia okiem zostałabyś skrytobójcą, byleby tylko wypchnąć go za okno, za każdym razem, kiedy zaczynacie się kłócić. Wręcz przeciwnie.

Ale właśnie o to chodzi! Bo to jest cały sens: że mimo tego, że czasami ręce już ci opadają i w trakcie kłótni wybuchasz śmiechem, bo wiesz, jak bardzo głupia jest ta rzecz, o którą się żrecie od pół godziny. Bo wytrzymujesz z nim nawet, kiedy ma zły humor. Bo śmiejesz się, kiedy on się śmieje.
Bo nie musisz pytać internautów ani zastanawiać się przez kilka godzin, czy go kochasz. Bo nie masz potrzeby się nad tym zastanawiać.
Tak po prostu wychodzi. Samo z siebie.