Czy chcemy czy nie, serwisy społecznościowe podbiły nasze serca i zawładnęły naszym wolnym czasem. Tworzymy swoje profile, dopieszczamy cudowne zdjęcia – walnięte z rąsi i pod kątem, coby oczy były większe – a na koniec dodajemy do informacji wszystkie miejsca pracy, łącznie ze sprzedawaniem starych ubrań na allegro.  Zaczynamy traktować internet jako część naszego życia, zapominając o tym, że w życiu mamy pewne zasady.
Na przykład takie, które mówią, że nie wypada biegać nago po ulicy.


http://www.4freephotos.com



Są rzeczy, których nie wypada robić. Wszyscy już wiemy, że nie wolno wrzucać nagich zdjęć do sieci, zapraszać znajomych do gier na fejsbuku i ciągle zmieniać statusu związku, bo inni pomyślą,że jesteś – w najlepszym wypadku – niezwykle irytujący. I o dziwo, wałkowanie ciągle tego samego tematu coś już dało: coraz mniej ludzi kłóci się ze swoimi kochankami pod wrednym wpisem, bo dotarło do nich, że reszta świata – domyślnie, ich znajomi – to wszystko obserwują, a potem obmawiają, pijąc tanie wino z marketu i spotykając się na studenckiej domówce.

Są jednak jeszcze inne rzeczy, które powinieneś przestać robić na fejsie: głównie po to, by nie działać swoim znajomym na nerwy, bo jak to mówią, jaki Kuba Bogu dał status, takiego Bóg dał lajka Kubie.

JESTEM TAKA IMPREZOWA!

effy stonem skins uk serial
Skins, twórcy: Bryan Elsley, Jamie Brittain

To dotyczy głównie licealistów i studentów zachwyconym wolnym od rodziców życiem. Pół biedy, kiedy wrzucają proste statusy przepełnione podnieceniem, bo zaraz będzie jakaś cudowna impreza. Da się przeżyć, kiedy umieszczają wpisy także po niej, mówiące coś o bólu głowy, niechęci do życia i trawie, która rośnie tak cholernie głośno. Gorzej, kiedy czują się zmuszeni poinformować nas, co straciliśmy, wrzucając miliony zdjęć pijanych ludzi, z browarami w reku i minami, jakby co najmniej własnie w tym momencie kopnął ich prąd. Prawie zawsze te zdjęcia są rozmazane, ciemne i zrobione w naprawdę kompromitującym momencie. Chociaż i tak wolę chyba widzieć niewyraźne zdjęcie chłopaków z piwem, niż fotkę całujących się koleżanek, albo znajomą w samym staniku, upitą jak bela. Ja też mam na dysku kompromitujące zdjęcia moich znajomych, którzy wywijają w Dance Central albo robią głupie rzeczy, ale nie wrzucam ich na fejsa, no do cholery jasnej! Po pierwsze, to żenujące. Po drugie – oczywiście, że można sobie aktualizacje osoby, która takie coś wrzuca ukryć, ale tu nie o to chodzi. Czy ty też robisz sobie zdjęcia po pijaku, a potem je drukujesz i nalepiasz na banerze na środku miasta? Raczej nie. No właśnie!

ZDJĘCIE ROBIONE ZIEMNIAKIEM

Rozumiem, że teraz żyjemy tak szybko, że nie ma nawet czasu, by zrobić porządne zdjęcie. W pewnych przypadkach niewyraźne, złe jakościowo fotki są nawet usprawiedliwione: rzucając coś na instagram nie przejmujesz się, czy wygląda super i czy światło jest odpowiednie: po prostu robisz zdjęcie czegoś, czym się chcesz podzielić to oczywiste. Co innego jednak zdjęcia profilowe – to podobno nasza wizytówka w internetowym świecie. To jednak nie przeszkadza niektórym, by wrzucali swoje rozmazane zdjęcia o wielkości paznokcia i jeszcze zmuszali ludzi do ich oglądania, przez ciągłe udostępnianie i lajkowanie. Robi więc taki zdjęcie twarzy, które samo z siebie jest rozmazane – bo robione kartoflem  – i na dodatek jeszcze poprawia je w jakimś programie, dorzuca pięćdziesiąt filtrów i sprawia, że jak ktoś na nie patrzy, to nie jest do końca pewny, co tak naprawdę widzi.

Nie mówię, że mamy wszyscy zainwestować w lustrzankę i cykać profesjonalne ujęcia, ale jak wrzucasz zdjęcie, które ma cię przedstawiać, to niech przynajmniej na nim będzie widać, że to ty. No cholera jasna, a potem ludzie się zastanawiają, kogo mają w znajomych, bo przez nałożenie pięćdziesięciu filtrów, zwiększenie kontrastu i rąbnięcie sepii nie wiadomo w sumie, co to za koleś.

PORNO LINKI ZAWSZE W MODZIE

To mnie niesamowicie śmieszy: wchodzę na swoją tablicę i widzę, że moje koleżanki, koledzy i pan dyrektor pewnej instytucji polubił jakąś fotkę z wyuzdaną kobietą albo filmik pokazujący orgie. Jasne, że to samo się publikuje na naszych profilach, ale w takim razie – dlaczego, do cholery, to klikasz? Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła. I chyba do porno zdjęć i filmów na profilu też.

Nie klikajcie w takie rzeczy, bo potem wasza babcia wchodzi na swoje konto i między zaproszeniami do Farmville widzi, że jej wnuczka lubi dzikie orgie osiemnastolatków w Łodzi.

JESTEM NAJMĄDRZEJSZA

Pisałam już kiedyś o ludziach, którzy czują niebywałą potrzebę informowania nas o pogodzie: o tym, co się dzieje za oknem, o tym, jakie dzisiaj święto i o tym, że właśnie w tym momencie jest sobota – tak, jakby ktoś o tym nie wiedział. Ten typ to własnie ci informujący, ale na wyższym poziomie  – ci z kolei komentują wszystko, co tylko ktoś doda na fejsbuku. Zdjęcie, notka, udostępnienie, cokolwiek – to wszystko nie obejdzie się bez ich komentarza, bo przecież wszystkich tak bardzo obchodzi, co mają do powiedzenia. Co więcej, nie ograniczają się oni tylko do skomplementowania danej fotki: muszą też zauważyć coś, co wszyscy widzą, ale mają na tyle oleju w głowie, żeby o tym nie wspominać. „Widać kapcie w tle”, „ale grubo wyszłaś”, „a ja nie lubię tych wafelków” – to tylko nieliczne i niestety nie najlepsze przykłady ich twórczości.

Możemy się zapierać rękami i nogami, ale prawda jest taka, że portale społecznościowe jeszcze z nami przez jakiś czas będą. To znaczy, że moglibyśmy – WRESZCIE – nauczyć się, jak z nimi postępować i czego nie robić. Skoro obowiązują nas jakieś zasady w tramwaju – gdzie są inni ludzie – to dlaczego nie mamy też zasad na fejsie?

Przeczytaj także:

  • Pierwsza! 😀 Jeej, ale się cieszę, że teraz zostałaś także vlogerką. A co do posta to mi się bardzo podoba i moim zdaniem zawiera dużo prawdy :)) Choć mam konto na Facebook’u to jednak rzeczywiście trzeba umieć odróżnić przestrzeń osobistą od tej w internecie. Zapraszam do mnie: http://fromtheiinside.blogspot.com/ 🙂

  • Takie typy niestety będą chyba zawsze. Mnie ostatnio rozśmiesza lansowanie się „studenckim życiem” moich znajomych z liceum, którzy co rusz wrzucają posty odnoszące się do ich jakże zajebistego, samodzielnego życia w wielkim mieście, albo do tego jak ciężkie są ich studia. A to powoduje, że ostatnio blokuję posty 3/4 moich znajomych, bo mnie aż mdli.
    Obejrzałam Twój vlog i stwierdziłam, że w końcu wypada coś ze sobą zrobić..
    PS: Masz bardzo fajny głos 😀

  • Sama smutna prawda… A to tylko jedne z wielu irytujących przypadłości fejsbukowiczów 😉 Jednym z moich faworytów jest dziewczyna, która wrzuciła zdjęcie swojego rozbitego kolana 😉

  • Anonymous

    Masz podobny głos do ani rubik;)

  • Nie wiem, czy też należę do wkurzających typów, ale ja na fb udostępniam muzykę (ale nie tak, że co słucham to od razu wrzucam, tylko tak 1-2 w ciągu doby, albo rzadziej), i czasem jakąś złocistą myśl z książki którą czytam, albo jakiś błysk elokwencji moich bliskich. czasami jakieś zdjęcie, ale w pewnością nie zrobione mikrofalówką. takie… wyjściowe.
    a takich, co mnie wkurzają wrzucam w czarną dziurę – czyli grupę „nie wyświetlaj new feeds” 😀 i seyonara 😀

  • Fajnie cię zobaczyć na filmiku 🙂

  • A ja nie mam fejsa. Dobrze mi się tak żyje, cisza i spokój. Pozdrawiam. : )

  • Od razu przypomniał mi się film chłopaków z AbstrachujeTV pt. „Co mówią: LUDZIE NA FACEBOOKU” 🙂 I niestety wniosek taki sam, jak w Twoim poście – niestety nie wszyscy z Fesja umieją korzystać …

    Co do vloga – dobrze jest! I wiesz co? Anję Rubik mi przypominasz. 🙂

  • Chyba dlatego od niedawna wolę Twittera, tam wrzucam coś co pięć minut i nie pomyśli, że coś ze mną nie tak xD A jeśli chodzi o tablicę na Facebooku, to czasami przeglądając swoją, mam ochotę wydłubać sobie oczy, żeby połowy nie widzieć. Oczywiście zwykle wkurzają mnie znajomo, którzy wkurzają mnie też w realu 😛

  • Nigdy nie udało mi się dobrze zaprzyjaźnić z fejsem, głównie przez znajomych, którzy wrzucają byle co na swoją tablicę i tylko czekają na multum lajków. Dla mnie przyjemniej jest na twitterze, gdzie liczy się myśl niż jaki to ktoś nie jest super fajny.

  • Zgadzam się świetnie ujęłaś ten temat! Internet daje tyle możliwości, że niektórzy po prostu „głupieją” i niekiedy wychodzą takie sytuacje. Chyba tego nikt nie zmieni niestety.

  • Idź być piękną gdzieś indziej :C A moja dietetyczka rzecze, że jeśli zje się coś ,,niezdrowego” co jakiś czas zamiast jakiegoś posiłku nie wpłynie to na naszą wagę i zdrowie, a ona ma naprawdę duże osiągnięcia. Własnie ten radykalizm moim zdaniem niszczy 80% diet.

  • M.

    U mnie na fejsie na szczęście mało tego, o czym wspomniałaś 🙂 Chociaż miałam taką laskę z uczelni, która dosłownie informowała nawet o wizycie w kiblu. Przestałam wyświetlać jej aktywność.

  • Fejsa mam tylko dla grupy ze studiów w razie jakichś notatek, kontaktu ze znajomymi itp. A nie dla czegoś takiego… Praktycznie nie ma mnie na fejsie…. To też niezbyt irytuje mnie to co inni tam wstawiają… Ich życie, niech robią co chcą.
    Szkoda, że już nie masz tych dawnych blond włosów… Chciałabym zobaczyć jakiś filmik Marty blondynki 😀

  • Ale miło się Ciebie słucha:) Jak zwykle treściwie – zarówno tekst jak i film. Brawo. Debiut filmowy udany 🙂

    PS. Ja też od jakiegoś czasu myślę nad vlogami, ale zawsze mówię sobie ‚to jeszcze nie ten czas’ i tak mijają mi kolejne dni 😉

  • ale Ty masz ciepły głos 🙂 tak trzymaj!

  • jak widzę co niektórzy wylewają na swoją tablicę na facebooku to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać…
    o, miło mi Cię widzieć! bardzo uważnie obejrzałam, posłuchałam. czekamy na więcej!

  • Masz bardzo ładny głos 🙂

  • Ćwiczysz karate Marto?
    Ok. 0:15-0:17 przy słowach „No to zaczynamy” widziałem cios a’la Bruce Lee – silna gestykulacja. Więcej nie powiem bo jeśli trenowałaś – marny mój los.

    A w ogóle co to za blondynka gdzie koloru blond nie widać?!

    Pozdrawiam
    Wpadnij w wolnym czasie

  • Bardzo miło mi się Ciebie oglądało 😉 debiut naprawdę udany i cóż…nie zostaje mi nic innego jak tylko oczyścić lodówkę i szukać jakiś straganów z warzywkami i innymi atrakcjami 😉

  • Ja w sumie broniłam, się przed Facebookiem rekami i nogami przez długi czas. Mam konto, ale to raczej na zasadzie kontaktu ze znajomymi, klasą szybkiej organizacji. W sumie wchodzę bo wchodzę, ale szału nie ma.

  • Ooo jesteś o krok do przodu, brawo, mnie na razie trema pożera…. (wystarczy, że filmik wysłałam na konkurs…)

  • Mam nadzieję, że wszyscy wezmą sobie do serca to co napisałaś 😉 Bo to co ludzie wyprawiają…to sie w głowie nie mieści, zero szacunku do siebie.

  • W każdym z nas jest chociaż trochę prawdy o tym co napisałaś w poście wyżej 😀 Dobrze Cię zobaczyć na filmiku!:)

  • Oh niestety… nie wiem czy da się uniknąć wyżej opisanych ludzi. Można ich po prostu olewać i nie dołączać do ich kręgów..
    Vlog świetny, trzymam kciuki za dalszy rozwój 😀

  • A mnie drażni wrzucanie zdjęć jedzenia. Rozumiem, jak jest to coś wyjątkowego – fajny tort, czy też tort, który upiekliśmy sami po raz pierwszy w życiu, jakieś niepowtarzalne albo wyjątkowo ciekawie podane danie. Ale wrzucanie każdego posiłku, to już dla mnie lekka przesada. Drażni mnie też wstawianie codziennie statusu: praca, dom, weekend… Przecież każdy to wie. Rozumiem, jak byłeś bezrobotny i idziesz do nowej pracy, jak Twój weekend będzie wyjątkowy, albo wprowadzasz się do własnego M. W każdym innym wypadku jest to przesada.

  • Hej hej hej, wpis świetny, filmik tez fajny, ale czemu namawiasz do trucia innych?:P Nie oddawajmy tego całego syfu znajomym czy innym ludziom, po prostu go wyrzućmy, no trudno uważam, że lepiej wyrzucić niż truć innych:P albo tak jak powiedziałaś, zrobić np „imprezę pożegnalną dla słodyczy” lub coś w tym stylu i pozbyć się tego razem ze znajomymi. pozdrawiam:)

  • wow, świetnie jest Cie poznać od tej strony : ) życze sukcesów równiez w vlogowaniu w takim razie! dobrze gadasz, i faktycznie, masz głos podobny nieco do anji rubik, pozdrawiam!

  • Przypadkiem trafiłam na twojego bloga i bardzo mi się spodobał.

    A co do tego wpisu: Zapomniałaś jeszcze o bardzo zakochanych parkach, które publikując statusy czy zdjęcia za każdym razem muszą pokazać wirtualnemu światu jak to się bardzo „love love love” 😉

    Zapraszam: http://study-in-dresden.blogspot.de/

  • Zmienić styl życia – to jest dla mnie podstawa zdrowego odżywiania 🙂 Tak, jak mówisz, to nie jest dieta, to sposób bycia i codziennej egzystencji. Świetnie Cię zobaczyć i posłuchać! Powodzenia 🙂

  • Anonymous

    mądrze mówisz w tym vlogu 🙂 ze swojej strony mogłabym dodać taką uwagę, że przerwy między punktami (wtedy kiedy pokazujesz napis z numerem punktu) mogłyby być minimalnie (!) dłuższe, bo momentami było tak, że kończysz mówić o jednym punkcie a zaczynasz o drugim, Twój głos się tak ‚zlewa ze sobą’ jakby to był ciąg jednej myśli, a to dwie osobne kwestie i wg mnie jakaś mini-pauza by się przydała 😉 przynajmniej ja tak odebrałam 😉
    co do posta – masz rację, ja nie od dziś mówię, że „fejsbuk to moja prywatna wiocha’ – kojarzysz tą stronę wiocha.pl? no to właśnie fejsbuk to dla mnie prawie to samo, tylko że na wiocha.pl nie znam ludzi na zdjęciach, a na tych z fejsbuka znam, bo to oczywiście znajomi 😉 wchodzę na fejsbuka jak mam ochotę na chwilowe ogłupienie i reset mózgu 😉 pozdrawiam!

  • Masz ładny głos tylko powinnaś popracować nad dykcją/wadą wymowy. Macie zaawansowaną emisję głosu? To powinno wystarczyć i będzie git. 🙂

  • Ja nie mogę znieść setek zdjęć swoich dzieci i nikt mi nie powie :”sama będziesz miała dzieci to zobaczysz”. Mam 2-miesięczną córkę i ani jedno zdjęcie nie pojawiło się na fb.

  • Aleksandra

    Powiem szczerze, że zdecydowanie lepiej wychodzi Ci pisanie.
    Przed kamerą widać, że nie czujesz się pewnie.
    Jeśli chodzi o Twoje teksty, to są naprawdę dobre!
    Śledzę od kilku tygodni i życzę powodzenia!

  • Dokładnie mam tak samo jak dina. Też wrzucam linki do piosenek i jest do stosunkowo rzadko. bo ok 2-3 razy w tygodniu, więc stosunkowo niewiele. Oprócz tego zdarza mi się od czasu do czasu opublikować mądry cytat. Przeważnie z seriali, albo inspirując się moim ulubionym fanpejdżem „rzuć wszystko i chodź się całować”. Zdjęcia też wrzucam tylko te wyraźne, bo nie chce mieć brzydkich zdjęć i nieprzyjemnych opinii pod moim adresem. Do gier już od dość dawna nie zapraszam, bo mnie to wkurza. Ponadto stawiłam sobie, że tylko ja mogę publikować wpisy i zdjęcia na mojej osi czasu, zaś każde oznaczenie mogę weryfikować i jeśli jakieś mi nie pasuje albo po prostu nie chcę się tym z innymi dzielić, to po prostu ukrywam to albo usuwam znacznik. Dodatkowo poukrywałam większość informacji o mnie, a listę moich znajomych jedynie ja widzę. Nikt inny nie ma wglądu do niej, bo nie powinno to nikogo obchodzić kogo znam. Jedyne co jest widoczne, to muzyka, nieznaczna ilość informacji na mój temat. Nawet miasta nie mam ustawionego.
    Mnie również dziwią zachowania ludzi na fejsbuku. Niektórzy chyba za poważnie biorą ten portal. Mają go jako rodzaj dziennika. Dobrze, że przynajmniej ucichły te ankiety/sondy, czy jak to się tam zwie… W każdym razie roiło się tego od groma. Bo akurat tak bardzo mnie interesuje co ktoś zjadł na śniadanie i, o której był ostatni raz w toalecie za potrzebą. A te linki z udostępnieniami i u mnie jeszcze od czasu do czasu się pojawiają. Nawet niedawno mojej znajomej się udostępnił link, tak sam z siebie i się dziwiłam nawet, napisałam do Niej, a Ona się zdziwiła skąd to się tam znalazło. Dobrze, że to było tylko coś śmiesznego na temat Harrego Pottera.

  • Anonymous

    oj,czepiasz się

  • A mnie denerwuje zastępowanie kontaktów na żywo kontaktami z fb. Wchodzę na fb, a tam zdjęcie kilkumiesięcznego dziecka niezwykle podobnego do mnie. Nie, mama przecież nie wstawiłaby mojego zdjęcia, więc to musi być mój kuzyn, zresztą to on wstawił zdjęcie. Ale kuzyn owszem, wygląda jak ja, ale nie jest dziewczyną. WTF? Oglądam jego profil i w ten oto sposób dowiaduję się, że ma córkę -,-

  • Mnie najbardziej przerażają na fb te wszystkie komentarze pod czyimś nowym profilowym, które wręcz ociekają lukrem i obrzydliwością. Niektórzy ludzie ekscytują się tak, jakby osoby z profilowego nigdy na oczy nie widzieli i dopiero na zdjęciu zauważyli, jaka jest BOSKA, GENIALNA, PRZEPIĘKNA, CUDOWNA. Do tego mnóstwo określeń typu „kwiatuszku, moja dupeczka, piękności, księżniczka” i to pisanych często przez matki albo koleżanki ludzi od profilowego. Litości, kto normalny mówi do swojej koleżanki „Ale z ciebie dupeczka, 10/10 kochanie” ??
    Szczególnie to dotyczy kobiet… Może moje koleżanki z liceum całowały się na powitanie, ale litości, gdzieś są granice.

  • Madix

    Nie rozumiem ostatniego punktu (może nigdy nie spotkałam się z czymś takim).

    Mnie z kolei co innego „wkurza” o ile wkurza to w ogóle dobre słowo, bo generalnie nie obchodzi mnie za bardzo, co ludzie robią na swoich fejsbukach, a samego fb traktuję użytkowo. No ale do tematu – jedną z rzeczy, których nie pochwalam (a którą masa osób robi!) to wrzucanie masy (gdzie masa to ilość hm… większa niż 5?) tylko swoich zdjęć… i to jeszcze zdjęć pozbawionych historii innej niż „patrzcie, jak dziś ładnie wyglądam!”.
    Dla mnie wszelkiego rodzaju selfiki są zwyczajnie egocentryczne, nie mówiąc już o tym, że robienie samemu sobie zdjęć uważam generalnie za stratę czasu. Ot, takie mam podejście – wiem, że większość ludzi ma inne i nie wadzi mi to, aczkolwiek wrzucane przez znajomych (lub obcych) ludzi zdjęcia samych siebie uważam zwyczajnie za pozbawione głębszej treści, a tym samym – nudne. Jak jeszcze ktoś powiedzmy wrzuca zdjęcie samego siebie biorącego udział w jakimś evencie, to jest to ciekawe (na zasadzie: „o, nie wiedziałam że Tomek biega w maratonie, a Kamila bierze udział w cosplayach!”, no i zdjęcia z przyjaciółmi zawsze spoko, ale zdjęcia samych siebie różniące się tylko strojem i makijażem są dla mnie próżne, chociaż z drugiej strony – pamiątka na lata jest, jak komuś na tym zależy (mi akurat – nie za bardzo).