Czy uwierzyłbyś, gdybym ci powiedziała, że wystarczy jeden jedyny telefon i jedno, jedyne spotkanie, by zostać prostytutką? Kto by pomyślał, że dołączenie do oddziału pracownic najstarszego zawodu świata jest o wiele łatwiejsze, niż wysłanie CV do korporacji. Ba, jest chyba szybsze, niż przeciętna rozmowa kwalifikacyjna. Już teraz wiem, że strasznie łatwo jest zacząć zarabiać własnym ciałem.
A najbardziej ironiczne jest to, że do znalezienia takiej pracy potrzebna jest tylko gazeta.

KOCHANIUTKA, JESTEŚ ZA MŁODA

Na zajęciach dostaliśmy proste zadanie: przejrzeć lokalny dziennik i wyszukać ciekawe ogłoszenia, pod które mamy zadzwonić, by uzyskać jakiś interesujący temat. Wzięliśmy się do roboty: wśród morza ślusarzy, naprawiaczy pralek, panów po pięćdziesiątce szukających towarzyszek życia oraz cud dietetyków, parę ogłoszeń w dziale matrymonialnym zwróciło naszą uwagę. „Panią wynajmę”. „Zatrudnię panią”. „Zatrudnię z zakwaterowaniem”. I nic więcej. Tylko numer telefonu.
Chyba nie muszę tłumaczyć, że oczywiście zadzwoniliśmy?

Słysząc sygnał, zaczęłam trochę się stresować. Bo kto odbierze? Co to za tajemnicze ogłoszenie? Nagle słychać dźwięk podnoszonej słuchawki i starszy, kobiecy głos: słucham?
Dzwonię w sprawie ogłoszenia w gazecie – zaczynam.
Kobiecy głos robi się wyostrzony, nieco bardziej uważny. – Proszę przyjść pod ten adres, wszystko pani opowiem –  mówi. Próbowałam się od niej coś dowiedzieć: jaki będzie zakres obowiązków, co mam robić, ile godzin pracować – nie uroniła jednak ani słowa. Zbywała wszystkie pytania krótkim „to nie jest rozmowa na telefon”, a ja coraz bardziej upewniałam się, że na pewno nie mówimy o myciu okien i noszeniu zakupów. W pewnym momencie pani mi przerwała: – a ile ty masz lat, złotko? – zapytała podejrzliwie. Bez zastanowienia dodałam sobie do dorosłości i wypaliłam, że 21 lat.
To nic z tego, kochaniutka. My przyjmujemy kobiety od trzydziestki, rozumiesz, muszą być bardziej doświadczone – usłyszałam.
Kończę rozmowę, mając mieszane uczucia. Opowiadam reszcie, czego się dowiedziałam. Dalej wątpię, że to była burdelmama – bo przecież może po prostu źle ją zrozumiałam. Dzwonię pod drugi numer.

STO DWADZIEŚCIA ZA GODZINĘ

Drugi telefon i też odbiera kobieta. Mówię, że ja z ogłoszenia w gazecie, a ona zaprasza na miejsce. Podaje dokładny adres i za chwilę dodaje: – Stawka stała, 120 złotych za godzinę. Chyba, że klient pochwali, to może być taki bonus, że zarobi pani 150 złotych. Pasuje?

Pasuje – odpowiadam, nie mogąc otrząsnąć się z szoku –  kiedy mogę zacząć?
Kobieta odpowiada, że od razu, mam tylko przyjść i się rozejrzeć. Oprócz roboty, mam też zagwarantowane zakwaterowanie. Mówi, że czeka do godziny dwudziestej.
Będę – obiecuję i się rozłączam.

Właśnie umówiłam się na rozmowę o pracę. Stanowisko? Prostytutka.

Mówcie sobie, że jestem naiwna, ale dalej uważałam, że może jednak to nie jest to, o czym my myślimy. Że to wszystko to jedno, niesamowite porozumienie, a my sobie dopisujemy do tego szokującą historię, bo podświadomie szukamy jakiejś petardy na zajęcia. – Dzwoń jeszcze raz – mówi do mnie Nikola, podając mi telefon. Bez zastanowienia podnoszę słuchawkę do ucha.

STAWKA? TYLE, ILE KLIENT DA!

Tym razem odbiera mężczyzna. Mówię standardowy tekst: że ja z ogłoszenia z gazety i szukam pracy. – Chwila – słyszę burkliwy głos i trzeszczenie. Podał telefon kobiecie.
Szukasz pracy, to zapraszam – mówi, dyktuje mi adres. Zapisuję. Pytam ile mogę zarobić. Słyszę parsknięcie. – To już, kochaniutka, zależy od ciebie. Nie wiem, ile ci klient zaoferuje. Jak będziesz dobra, to zarobisz dużo – mówi.

Rozmawiam z nią jeszcze przez chwilę, tak jak przy poprzednich dwóch telefonach próbuję odpytać, ale tak jak poprzedniczki, nie chce powiedzieć nic przez telefon. Pyta mnie ile mam lat i upewnia się, że jestem pełnoletnia.
-A pracowałaś już kiedyś… w ten sposób? – zadaje pytanie. Kompletnie zbija mnie tym z pantałyku. Zaczynam się jąkać i nerwowo patrząc na znajomych.
Emmm… nie – odpowiadam zgodnie z prawdą, bo trochę szczerości chyba nie zaszkodzi – ale chcę zacząć., bo pilnie potrzebuję pieniędzy. Jestem zdecydowana.
Więc przyjdź dziś do wieczora – odpowiada kobieta – będziesz mogła zacząć od zaraz.
Rozłączam się i w ciszy patrzę na N. i T., którzy pracowali ze mną w grupie.
– Powiedziała, że zarobię tyle, ile da mi klient.

W BIAŁY DZIEŃ

Żeby nie było: zawsze zdawałam sobie sprawę, że świat prostytutek istnieje. Widziałam kilka razy skąpo ubrane panie na drodze, oglądałam dokumenty i czytałam reportaże. Wiadomo. Ale i tak zszokowało mnie, z jaką łatwością można dostać pracę jako pani lekkich obyczajów, jak dobrze to funkcjonuje i jak dziwnie się widzi takie ogłoszenia w gazecie.

Nie poprawił tego wszystkiego fakt, że druga grupa dodzwoniła się do ginekologa, który przeprowadza aborcje. Też reklamuje się w gazecie. „Ginekolog pełen zakres”. Koleżanka „umówiła” się na aborcję na następny dzień rano bez problemu. Za tysiąc złotych.

Przeczytaj także:

  • To jakby pierwsze śledztwo dziennikarskie

  • A wiesz może czy to miała być jakaś agencja czy raczej stanie na ulicy?

    p.s. ginekolog tak po prostu przez telefon powiedział, że wykonuje aborcje?

    • Nie mam pojęcia, czy agencja czy stanie, ale skłaniałabym się raczej w stronę agencji.
      Przez całą rozmowę ani razu nie powiedział słowa „aborcja”/ Kiedy dziewczyna dwuznacznie powiedziała, że to poważniejsza sprawa, oddzwonił z drugiego telefonu. Opowiedział, jak to będzie wyglądać i tak dalej, ale ciągle wszystko było w domyśle, a nie wprost.

    • No, więc doktor jest kryty.

  • M.

    Ja tej babce, która wymaga 30 lat odpowiedziałabym, że jest jeszcze trochę zacofana myśląc w tych czasach, że doświadczenie zależne jest od wieku haha 😛
    Cóż, czasami lepiej żyć w błogiej nieświadomości. Zbyt wiele nieciekawych rzeczy dzieje się wokół.

  • Prostytucja w polsce jest legalna ale nie legalne jest to co robia te panie czyli zarabianie na niezadzie innych osob

    • Przecież one tylko pokój podnajmują 😛

  • Pyśka

    Ale mindfak…:o Przepraszam, ale póki co nie jestem w stanie wymyślić bardziej złożonego zdania.

  • hmmmm no co tu dodać…ogólnie na co dzień niby jest ok ale jak zaczniemy coś szukać, drążyć…wychodzą brudy….eh :/

  • Serio? Nie wiedziałaś, że to działa aż na taką skalę? Tak to jest, cóż się dziwić. Spoko, niedługo prostytutki bedą (albo nawet już może są) na facebooku, a i miejsce dla Pana Ginekologa z pełnym zakresem tam miejsce się znajdzie. jeszcze sobie stworzy funpage i będzie cacy. ten świat jest chory i wydawać by się mogło, że lepiej nie będzie. ale ja tam wierzę w drugiego człowieka i w to, że skoro tych ogłoszeń jest tyle to znaczy, że wcale biznes nie idzie im zbyt dobrze. bo który produkt bardziej trzeba reklamować?ten co się sprzedaje czy ten co zalega na półkach? pozdrawiam

    • Generalnie młodych pięknych kobiet w tym zawodzie nigdy za wiele i nie jest to kwestia braku popytu. Popyt na te usługi był, jest i zawsze będzie, choć mnie osobiście trudno pojąć dlaczego. Niestety tak to już jest i to nie tylko u nas, ale wszędzie na świecie.

    • Wiedziałam, że prostytucja ma się dobrze, ale dlatego jestem w szoku, że nie sądziłam, że można znaleźć takie ogłoszenia w gazecie. Tuż koło ślusarza i „samotnego pana po 80, który szuka towarzyszki do spędzenia ostatnich dni, graniu w szachy”. To mnie tak zszokowało. I to, jak łatwo się umówiłam na spotkanie i że mogłabym teoretycznie od razu pracować. Szok 🙂

    • a w Holandii prostytucja jest legalna w 100% 😉 zapraszam na red light district 😉
      ogolnie nie wiem czemu się dziwić, tych ogłoszeń w każdej gazecie jest pełno już od paru(nastu) lat i o, no życie. mnie to nie interesuje, bo to inny światek i żyję sobie po swojemu 🙂

  • Może to fikcja, ale czasem jak patrze na jakiś film mam wrażenie że to co opisują wg scenariusza nie jest wymyślone…i chyba już nic mnie nie zszokuje np. film 8mm z z Nicolasem Cage…

  • wow! brak slow, mam taka samą reakcje jak Ty ;p

  • Normalnie wczuwasz się do zawodu? Mnie już chyba nic nie zdziwi, łącznie z wyżej wymienionym doktorem, przez wielkie „D” i paniami, które no. Świat wariuje.

  • Tragedia. Co się dzieje na tym świecie…

  • Ja właśnie uważam świat za taki, jakim go przedstawiłaś. Niestety. Poza tym prostytucja (w przeciwieństwie do aborcji) nie jest w Polsce zakazana czy nielegalna. Nielegalne jest sutenerstwo, ale to zazwyczaj trudno udowodnić. Każdy zarabia jak może i choć ja sama nigdy bym się na taką pracę nie zdecydowała, to potrafię zrozumieć co kieruje tymi kobietami, i rzadko jest to chęć szybkiego zarobku.

  • nie wiem skąd to zaskoczenie. Dziwi mnie to tym bardziej, że w wielu powyższych komentarzach ludzie wydaja się być zszokowani tą dostępnością. Choć może mam inne doświadczenia niż ty, trochę jestem starsza i wielokrotnie widziałam i oferty pracy w agencji i oferty ginekologiczne. Myślę, ze z czasem każdy poszukujący pracy czyta między wierszami i wie, że asystentka -nie wymagane doświadczenie- to nie do końca to co sobie wyobrażamy. Tak sobie myślę, ciekawym tematem byłoby też wspięcie się o jeden poziom wyżej i odszukanie (ale to już w sieci) panów, szanownych biznesmenów którzy szukają „asystentek” gotowych udać się z nimi w podróż służbową. Oczywiście kandydatki muszą dysponować wolnymi wieczorami… Takich ofert jest masa i wydaje mi się, ze chętnych tez nie brakuje

  • Akurat nie jestem zdziwiona tym, że tak łatwo trafiliście na takie rzeczy. Tylko po prostu tak głośno nie mówi się, o tym, że jest to tak łatwo dostępne. Sprawdzisz się jako dziennikarka, już widać to po tym śledztwie, mocno angażujesz się w to 🙂

  • porażka. najgorsze jednak w tym jest to, że ludzie korzystają z tych telefonów. dostają tę ‚pracę’. echh, brak słów.

  • Pomyślałam o tym, że żeby zacząć uprawiać najstarszy zawód świata, nawet nie trzeba mieć lokalu. A tak całkiem serio, nie dziwią mnie te ogłoszenia, zupełnie, aż się sama sobie dziwię.

  • Funkcjonuje, nawet bliżej niż myślisz 🙂 Czy może raczej myślałaś, bo jak mniemam zmieniłaś zdanie. Chociażby taki sponsoring. Nazwa ładniejsza, ale to nadal prostytucja 🙂

  • Wystarczy siąść i przeglądnąć lokalną gazetę i pełno tam ‚dyskretnych Ani’ i ‚ponętnych Samant’.

    • No ale wiesz, takie ogłoszenia widziałam zawsze. Ale takie hm… „rekrutowanie” do grubszej agencji? Dlatego taki szok 🙂

  • Szok… Czego to człowiek może dowiedzieć się przy okazji wykonywania ćwiczenia na studia..

  • Szczerze, to mnie to chyba już nie dziwi. Teraz w ogłoszeniach można znaleźć wszystko. Np. ogłoszenie na poszukiwanie współlokatorki – w zamian za wynajem, ewentualnie nawet wyżywienie – seks dla właściciela. Zero opłat, rachunków. Ba, nawet castingi przeprowadzają!Porażka…

  • Przecież na portalach typu gumtree jest masa tego typu ogłoszeń. Myślałam, że wszyscy mają świadomość tego, że wystarczy usiąść przy komputerze czy kupić gazetę, żeby za godzinę stać się prostytutką. Jest zapotrzebowanie – tworzą się agencje. A co do ginekologa, niech się ogłasza, nie widzę w tym nic złego.

    • Ja widzę – m.in to, że aborcja jest w Polsce nielegalna.

      To, że w internecie są takie ogłoszenia, to wiedziałam, ale żeby w gazecie? Dla mnie szok 🙂

  • wow, miazga oO

  • ok, wywaliło mnie z butów. koszmar jakiś. najbardziej mnie uderzyło to, że to kobiety prowadziły rozmowy… jakoś tak… eh

  • Czasem mam wrażenie, że to o czym napisałaś ma miejsce w innej galaktyce. A to przecież tuż za ścianą…

  • Brutalny kop w dupę: „życie to nie je bajka”, vol. 1. Spokojnie, jeszcze dużo takich kwiatków przed Tobą 😉

  • Czyli tylko prostytutki i księża nie mają problemu z zatrudnieniem w tym kraju?

    • Wiesz co? Ksiądz dla mnie to nie zawód i tylko w niewielkich odsetkach procentów się w ogóle opłaca. Więc nie wiem czego miałabyś im zazdrościć. A nie mają problemu pewnie dlatego, że z roku na rok coraz mniej jest chętnych, aby wstąpić na drogę duchowieństwa i konkurencja właściwie nie istnieje.

  • Anonymous

    wszędzie się zdarza, nawet jak chcesz wynająć mieszkanie czy pokój (przykłady z wrocławia) to widywałam ogłoszenia na popularnej stronie internetowej w stylu”wynajmę pokój dla zadbanej dziewczyny za darmo” i inne tego typu, sugerujące, że jakoś jednak trzeba się będzie odwdzięczać za to mieszkanie 😛

  • Spodobało mi się stwierdzenie „pełen zakres” w kontekście ginekologa, ale nie sądziłam, że oni się reklamują w gazetach 😉

  • to to norma, dla mnie prostytucja jawna jest normalniejsza o prostytucji małżeńskiej, na zasadzie – jak mąż nie da na zakupy to boli mnie głowa, ale to temat trudny do dyskusji 😉

  • Niestety taka jest prawda. Ale czy mozemy coś na to poradzić?

  • Dość brutalne, że takie ogłoszenia można znaleźć nawet w zwykłej gazecie… Chyba trochę brakuje mi słów, żeby to skomentować.

  • Wow. Rewelacyjny post. Również jestem w szoku…

  • 1. Zrób proszę coś z wersją mobilną, bo kiedyś wszystko działało, a od kiedy zmieniłaś szablon na najnowszy kompletnie nie mogę komentować z komórki, a to ją używam w 85%.
    2. Takie ogłoszenia widuję już od dawna, nawet na gumtree widziałam ciekawe ;P.
    3. Bo zabiegi aborcyjne są wykonywane pomimo polskiego prawa. Osobiście uważam, że znacznie lepiej byłoby gdyby aborcja była legalna, bo przynajmniej dziewczyny nie robiłyby tego w często tak okropnych warunkach. A nie czarujmy się – jak ktoś chce, to zawsze znajdzie odpowiedniego lekarza. I żeby nie było – ja mówię tutaj o prawie, nikt nikogo do zabiegu zmuszał nie będzie. Sama bym się nie zdecydowała na coś takiego, ale wiem, że pewnie są osoby, które jednak by to zrobiły. I nie mnie oceniać ich sumienie.

    • P.S Używasz w cholerę wielkiej czcionki, aż oczy bolą ;P

    • Hej 🙂
      1. To chyba jakieś problemy u Ciebie, bo u mnie i u moich koleżanek komentowanie działa, nawet widzisz pod spodem mój komentarz testowy 🙂
      2. Ja dalej w szoku. Bardziej dlatego, że to była gazeta, a nie gumtree 😀

      PS Na razie nie będę zmieniać czcionki, ale jeśli przeszkadza ci taka duża, to w przeglądarce możesz zmniejszyć wielkość strony, mam nadzieję, że to pomoże

      Pozdrawiam 🙂

    • http://www.martapisze.pl/?m=1 link do wersji mobilnej, działa na wszystkich dostępnych mi urządzeniach mobilnych, możliwe że u ciebie jest coś nie tak. Po wejściu na stronę, powinno cię automatycznie przenosić na wersje mobilną.

    • Nie wiem czemu mi nie działa, skoro wcześniej działało :P. A telefonu nie zmieniałam… Aż tak mi nie przeszkadzają, tylko dziwi mnie ich wielkość. Jaki jest tego cel.

    • P.S a mam taki telefon, że doskonale wyświetla mi nawet wersje na komputer na wszystkich stronach, tylko nie na tej ;/

  • test

  • Ewa

    Przyznaję, że gdy na zajęciach z etyki lekarskiej uświadomiono nam, że ogłoszenia „Przywracanie miesiączek” lub „Ginekolog A do Z” to jawna reklama klinik aborcyjnych byłam w ciężkim szoku. Jak tylko dorwałam gazetę codzienną, znalazłam dział ogłoszeń i rzeczywiście – co najmniej jedna cała kolumna takich ogłoszeń.

  • Ja zawsze z jakby nie było drwiącym uśmiechem czytam te ogłoszenia z gazet… i zdecydowanie, jakoś tak łatwiej jest ze znalezieniem pracy jako prostytutka niżeli w jakimkolwiek innym zawodzie… Mydlą oczy hasłami – wysokie zarobki. Aj aj….

    Gratuluję świetnego (kolejnego zresztą) tekstu 😉

  • paranoja! ja również byłam świadoma, że jest taki zawód, jest wykonywany, ale żeby były ogłoszenia w gazecie? to nie jest normalne, co się dzieje z tym światem… to samo z aborcją. niby niezgodne z prawem, ale na wyciągnięcie ręki….

  • Notka ciekawa nieludzko. Śledztwo piękne. Sprawa straszna.

  • Genialny post. Bardzo dobrze się czytało i przede wszystkim – był to jeden z najciekawszych tekstów, które u Ciebie przeczytałam. Liczę na więcej tego typu postów, bo świetnie spisujesz się w roli dziennikarza : )

  • Muszę przyznać, że… jestem w ciężkim szoku. Prawdę powiedziawszy studia wymagają ode mnie raczej patrzenia tylko w kodeks i ani metra dalej, więc podobnie jak Ty, nie zdawałam sobie sprawy, że takie rzeczy są „na wyciągnięcie ręki”.

  • Brukselka

    Droga Marto, Twój wpis jest zupełnie jak początek książki Anny Bart – „Sekswirówka”. Cyt.: „Zszokowało mnie z jaką lekkością można dostać pracę jako pani lekkich obyczajów…” – jeśli chcesz wiedzieć, co mogło się wydarzyć gdybyś naprawdę podjęła się takiej pracy, polecam tę reporterską książkę, tym bardziej, że jesteś dziennikarką.

  • i niewiem co w tym zlego nierozumiem was

  • ja bym nie miała odwagi żeby zadzwonić.

  • Anonymous

    I czym tu się szokować? Ktoś potrzebuje pracownika to daje ogłoszenie w gazecie bo gdzie ma je niby napisać na murze? A panie co tak pracują to też nie żaden margines tylko często samotne matki z dzieckiem które porzucił partner i same muszą opłacić wynajmowane mieszkanie czyli kwota ok 1500/2000zł do tego rachunku ok 200/500 zł nianię 1500/2000zł bądź przedszkole )500/1500zł, kupić sobie i dziecku jedzenie, ubranie, buty i jeszcze codzienne drobne zakupy przez cały miesiąc. Podliczcie sobie. Żeby samotna mama się dała radę utrzymać to musiały by być darmowe przedszkola i mieszkania od miasta na które się nie czeka całe lata a i tak są do remontu

  • Mnie to nie szokuje, wcale a wcale.

  • Kamil

    Ciekawe, ile z tych dziewczyn, które się skusiły na takie życie, zostało wywiezionych za granicę albo skończyło w lesie..Gdybym był kobietą, to nie podjąłbym się czegoś takiego nawet gdyby ktoś z mojej rodziny umierał na raka i potrzebowałby kasy. Ciekawe, czy ktoś podjął się opracowania statystyk (chociaż częściowych), ile małżeństw i związków rozleciało się przez prostytutki. Oto w największym skrócie, dlaczego czuję mieszankę zaciekawienia i pogardy do tego „zawodu”.