pieniądze planer organizer kalendarz drobne 20 złotych


Wiadomo, że o pewnych częściach ciała – zwłaszcza tych intymnych – nie mówi się głośno – bo nie wypada. Nie mówi się też głośno o nieprzyjemnych chorobach, grzybach, pleśniawkach i innych rzeczach, które – daj panie Boże! – powinny zostać tam, gdzie zostały znalezione – czyli najczęściej na czyjejś stopie.
Pieniędzy jednak nie chowamy w skarpetce, nie ukrywamy przed światem i nie traktujemy jak coś, na co trzeba kupić maść i często smarować, coby znikło. A jednak to właśnie rozmawiając o kasie, zaczynamy czerwienić się jak dziesięciolatki przyłapane na kłamstwie. Najzwyczajniej w świecie nie potrafimy normalnie porozmawiać o pieniądzach.
I to jest dziwne.




ILE PAN CHCE ZARABIAĆ?

Nie łudźmy się: jeśli powiemy mniejszą kwotę, wcale nie wyjdziemy na skromnych i cudownych. Wręcz przeciwnie – najczęściej damy się zrobić w konia, bo pracodawca sam z siebie nie podwyższy nam oczekiwanej pensji ani nie zaproponuje dwustu złotych więcej. Czemu? Bo nie ma w tym interesu. Skoro pracownik sam z siebie chce zarabiać mało i sam proponuje niską kwotę…
głupi by był, gdyby nie skorzystał, co nie?
Większość osób uważa rozmowę o pieniądzach za niegrzeczną albo – w najlepszym wypadku – za nieco nie na miejscu. Boimy się, że mówiąc wprost ile chcemy, wyjdziemy na pazerne hieny czające się na kolejny przypływ gotówki. Błąd. Wydaje mi się, że to dobrze, jeśli znamy swoją cenę – wiemy, ile jesteśmy warci  i dajemy o tym znać pracodawcy. Boże, o czym to świadczy, jeśli typowa wypłata w jakiejś branży wynosi 2500 złotych, a my prosimy o 1400? O skromności? Nie. To mówi nam o dwóch rzeczach: albo ktoś wstydzi się mówić o pieniądzach, albo jest zdesperowany i chce się złapać wszystkiego.
grosze monety
I uwaga: nie chodzi o to, że praca za 1400 zł to wstyd: wcale nie. Można zarabiać tylko stówę i to też będzie okej. Chodzi jednak o umiejętność docenienia siebie: jeżeli wiesz, że inni z takim samym wykształceniem i doświadczeniem, na tym samym stanowisku zarabia tyle i tyle, to czemu prosisz o mniej? Bo nie chcesz być łapczywy?
Nie jesteś. Doceń się. Przestańmy wreszcie się wstydzić – swoją drogą, naprawdę nie wiem czemu – i otwarcie mówmy o naszych oczekiwaniach, bo inaczej wszyscy skończymy z najniższą płacą na stanowisku, na którym moglibyśmy zarabiać pięć razy więcej. Czemu?
Bo wstydziliśmy się powiedzieć.

ILE CI ZAPŁACIĆ?

Kolejne pytanie, które sprawia nam ból i powoduje, że nagle nasza pewność siebie wyjeżdża na wakacje: to ile kosztuje twoja usługa? Ile mam ci zapłacić? Nie tak źle, jeśli pytanie zadaje nieznajomy: wtedy jesteśmy jeszcze w stanie myśleć racjonalnie i podać kwotę, która odpowiada rzeczywistości – chociaż czasami i tak cholernie ją obniżymy, bo przecież nie wypada. 
Gorzej jednak, kiedy o to samo pyta twój znajomy: bo jak to tak, ogołacać go z pieniędzy? Robimy więc obniżki, obniżki obniżek i obniżki obniżek obniżek tylko dlatego, że uważamy, że tak właśnie trzeba.
Nie trzeba! Ludzie, to wasza praca! Poświęcacie na coś mnóstwo czasu, serca, wysiłku, a potem obniżacie cenę o osiemdziesiąt procent, bo prosi was o to znajomy babci? Bez przesady. Nie mówię, że mamy być zawsze profesjonalni i wyrachowani, ale jeśli poświęcamy na coś tydzień roboty, to naprawdę nie rozumiem, czemu nie mamy się potem wycenić.

pieniądze 20 zł grosze banknot jak wygląda

Niech do was dotrze: TO WCALE NIE JEST NIEGRZECZNE. To normalne! Ty coś robisz, ktoś ci za to płaci tyle, ile to jest warte. Jeżeli wy sami siebie nie doceniacie, to czemu ma to zrobić ktoś inny?

CO ROBIĆ?

Po pierwsze: popracuj nad docenianiem samego siebie. Orientuj się, ile twoja praca jest warta. Jeżeli masz wątpliwości – poszukaj ile kosztują/zarabiają inni ludzie na tym samym stanowisku, dzięki czemu będziesz miał jakiś ogólny zarys tego, ile możesz żądać. Ale na Boga, NIE ZANIŻAJ. Nie jesteś łapczywą małpą, która chce zebrać jak najwięcej bananów, jesteś człowiekiem, który wykonał swoją pracę i chciałby za nią dostać odpowiednie wynagrodzenie. Pamiętaj o tym.
A Wy umiecie rozmawiać o pieniądzach  i jasno mówić o swoich oczekiwaniach? 


Po raz kolejny, zdjęcia są mojego autorstwa. Pamiętajcie, że dopiero zaczęłam się uczyć, więc nie są jeszcze idealne i na pewno nie tak cudowne, jak te z weheartit, ale… są moje! 

  • bo ludzie sie boją pieniedzy, nie wiedziec czemu.
    ale moze to kwestia poziomu zycia w naszym kraju, czesto po studiach nie ma sie co spodziewac wiecej niz 1500zł…

    • „po studiach” ulubiony poziom kompetencji większości polaków, otwierając furtki do międzynarodowych korporacji…

    • I to jest jakaś katastrofa że przyjęło się że 1500 ma ludziom starczać. A niby na co?? Na waciki ?! :))

  • Nie lubię rozmawiać o czymś, czego nie mam i mieć nie będę.

    • O, dokładnie do samo pomyślałam…

  • Skoro pracownik mówi, że chce zarabiać 1600 zł brutto, to nie widzę sensu żeby płacić mu więcej.
    Wtedy wynagrodzenie reguluję premią. Jeśli ktoś wykazał się w danym miesiącu, to daję mu np. 200 zł dodatkowo, ale skoro nie prosi o podwyżkę, to po co mam się zobowiązywać na do płacenia wyższej stawki?

    Moja teściowa na przykład po każdej wypłacie jęczy, że dostała swoją JAŁMUŻNĘ, od 15 lat pracuje w tej samej firmie za najniższą i na umowę zlecenie, a jak spytałam dlaczego nie poprosi o podwyżkę albo o umowę o pracę zdziwiła się i odpowiedziała „Ja się zapytam o podwyżkę, a za miesiąc dostanę wypowiedzenie.”
    No comment.

    Większość Polaków jęczy, że mało zarabia, ale jak chcą zarabiać więcej skoro nawet o to nie zabiegają?

    • Bo większość pracodawców, żyje z przekonaniem, że może znaleźć kogoś kto będzie robił za grosze. Ludzie dlatego nie starają się o podwyżki bo boją się o swoją posadę… chory kraj.

  • Aż się zagotowałam.. bo przypomniała mi się ta cała banda sknerusów, która prowadzi interesy tak słabo, że aż żal i wykręca się na rozmowach o pracę kryzysem… Jak nie stać kogoś na pracowników to ich niech nie zatrudnia, jak nie kręci się komuś interes to nich go nie prowadzi.. Proste.. ;/
    A jak pytam się o wynagrodzenie to pracodawcy zawsze patrzą jak właśnie na ”zachłanną małpę”, szukają powodów byle by nie zapłacić więcej. Nie raz słyszałam ”ja pracowałem tak i tak, młodzi dzisiaj to od razu o pieniądze” itd.
    Jeśli otworzę w przyszłości firmę nie dopuszczę do takich niegodziwych zachowań, jak będzie szło ciężko to sama będę sobie robić w mojej firmie bez okradania kogoś z jego należności!
    A najgorsze jest to że tacy ludzie żyją na pracownikach którzy dają się wykorzystywać… ;/ jakby się ludzie nie zgadzali na takie pensje (bo wiadomo czasami trzeba brać co jest) to by takich wyzysków nie było i najniższa krajowa by wzrosła…
    Pozdrawiam 😉

  • Zdecydowanie są to pytania, które niejednemu sprawiają trudność i to jeszcze większą niż opowiadanie o sprawach intymnych. Niezły paradoks ;D Po prostu trochę głupio mówić nam o tym na ile się cenimy, bo chyba większość boi sie jak to może być odebrane. Bez sensu? Owszem, ale kto mówił, że ludzie są logiczni? 😉

  • Mi 2 dni temu pewien Pan oferował pracę jako agent ubezpieczeniowy, obiecał mi że przez pierwszy miesiąc będzie pracował dla mnie w ramach szkolenia a całą prowizje z ubezpieczeń zgarnę ja, jak przeczytałem umowę to wyglądało to tak że jak w drugim miesiącu nie wyrobię normy to będę musiał im oddać więcej kasy niż zarobiłem w pierwszym, więc wolałbym już pracować w fast-foodzie gdzie byłoby wiadomo co mam robić i ile dostanę

  • pracownicy siebie nie cenią, to jest problem. Prawda jest taka, że gdyby byli tak zajebiście pewni swoich umiejętności, to poza pewnymi nielicznymi zawodami gdzie się tak nie da, działali by solo, na własnej działalności gospodarczej ;). Mam wrażenie, że o stawkach nie potrafią rozmawiać tylko osoby niepewne (siebie, swoich kompetencji). Sama nie dałabym podwyżki pracownikowi, który o nią nie zabiega, bo po co?

  • No właśnie ‚ile ci zapłacić?’ i jest problem. I masz rację oczywiście 🙂 A zaniżanie własnej pensji… Frajerstwo tzw.

  • Jeśli zaczniesz siebie cenić, to często nie dostaniesz pracy, bo pracodawca wie, że znajdzie kogoś, kto będzie za niską pensję pracować, więc kiedy jest mało pracy, to bierze się to co jest.

    • chyba, że jesteś specjalistą, wtedy firma jest gotowa zapłacić za Ciebie tyle, ile chcesz. Powyższe argumnty dotyczą miernych lub nie posiadających unikalnych umiejętności 🙂

  • Gdy szukałam pracy na studiach, poszłam na rozmowę kwalifikacyjną do sklepu zoologicznego. Tam Pani po wnikliwym i ekstremalnie szczegółowym interview, zapytała mnie ile chcę zarabiać, a ja bez namysłu wypaliłam, że średnią krajową! Hahaha Oczywiście nie zadzwonili do mnie 🙂 Tzn. zadzwonili ale po tym jak znalazłam inną pracę (w Empiku) 🙂 Tamta rozmowa była moją pierwszą kwalifikacyjną, to również była moja pierwsza rozmowa o pieniądzach. Teraz wiem, że nie ma co się wstydzić i wahać, to ile chcesz zarabiać jest bardzo ważne, bo będzie miało wpływ na Twoje późniejsze życie! Poza tym nawet jeśli ktoś inny powie, że chce zarabiać mniej niż Ty, to może oznaczać, że np. ma mniejsze kwalifikacje? 🙂

  • Anonymous

    Dla mnie to też duży problem. Kiedy ktoś mnie pyta ile za biżuterię się należy, boję się odpowiedzieć, zaniżam cenę albo tłumaczę się dlaczego taka a nie inna cena. Ten post daje mi motywację, dzięki 🙂

  • Mnie zawsze krępuje jak ktoś mnie zapyta „ile zarabiasz?”
    Niby nie jest to jakaś tajemnica, nie zarabiam ( jak na kobietę) bardzo mało ale czuję się wtedy bardzo niezręcznie…

    Aha… i nie lubię jak mama pyta ile kosztowały mnie buty/kurtka/sukienka. Zawsze zmyślam i mówię niższą cenę 🙂

  • Oj na początku pracy miałam straszny problem gdy przychodziło do zapłaty. A to znajomy, a to koleżanka, a to ciocia 🙂 Wszystko jednak przychodzi z czasem i wraz ze zdobywaniem doświadczenia i obycia, zrozumiemy, że w momencie świadczenia jakiś usług jesteśmy usługodawcą, a nie koleżanką, czy siostrzenicą 🙂

  • Najgorzej jest właśnie ze znajomymi bo większość oczekuje zawsze super rabatów po znajomości, albo w ogóle najlepiej usługi/produktu za darmo. Niektórzy rozumieją, że to nasza praca i sami oferują zapłatę normalną, ale niestety niektórzy to jak nie dostaną super rabatu to od razu jest obraza majestatu. Uznaję zasadę – kochajmy się jak bracia, liczmy się jak żydzi.

  • Wydaje mi się, że temat rozmowy o pieniądzach jest stosunkowo nowy jako taki i może dlatego trudno go podejmować.
    No i każdy powinien przejść swój chrzest bojowy w tym temacie, a do rozmów kwalifikacyjnych przygotowywać się bardzo szczegółowo.

  • Prawie nie widzę różnicy między Twoimi fotami, a tymi z weheartit.com – to komplement oczywiście 🙂 Co do mówieniu o pieniądzach – o ile łatwo przychodzi mi to w rozmowach z pracodawcą (lub potencjalnym pracodawcą), o tyle trudniej ze znajomymi, dla których wykonuję jakąś usługę. I tak już się trochę w tym poprawiłam i nie jest mi wstyd powiedzieć, że hej, za moją pracę należy się kasa, a nie tylko uśmiech i wdzięczność, ale nadal czasem jestem skrępowana. No, ale pracuję nad tym.

  • nie miałam jeszcze w swoim życiu takiej rozmowy o pieniądzach, ale to chyba ciężka sprawa jest, jednak trzeba być stanowczym, a nie obniżać koszty każdemu po drodze

    • + widzę na zdjęciu kalendarzyk z gazety, mam też taki, tylko ciemniejszą wersję 😀