• Szukaj

Czy jesteś gruba?

Przyznaj się: przynajmniej raz w życiu tak o sobie pomyślałaś.Zresztą, to wcale nie musiało być konkretnie to pytanie: mogło też przyjść ci do głowy, że jesteś za chuda, za głupia, za wysoka, za niska, po prostu brzydka lub – co tu dużo mówić – sianowłosa i wyglądasz, jakby piorun cię porządnie popieścił. Cokolwiek to było, jestem w stanie się założyć, że ot tak nie przyszło ci to do głowy. Zastawię nerkę, ale będę się upierać, że takie myśli nie uderzają kobietom do łba z powietrza. One się biorą od kogoś.Pytanie brzmi: dlaczego tak łatwo się d […]

Przyznaj się: przynajmniej raz w życiu tak o sobie pomyślałaś.
Zresztą, to wcale nie musiało być konkretnie to pytanie: mogło też przyjść ci do głowy, że jesteś za chuda, za głupia, za wysoka, za niska, po prostu brzydka lub – co tu dużo mówić – sianowłosa i wyglądasz, jakby piorun cię porządnie popieścił. Cokolwiek to było, jestem w stanie się założyć, że ot tak nie przyszło ci to do głowy. Zastawię nerkę, ale będę się upierać, że takie myśli nie uderzają kobietom do łba z powietrza. One się biorą od kogoś.
Pytanie brzmi: dlaczego tak łatwo się dajesz? I dlaczego pozwalasz sobie… być grubą?

brzuch chudy





Nie, to nie będzie jeden z tych inspirujących wpisów, który każe ci stanąć nago jak debil przed lustrem i mówić sobie jaka jesteś wspaniała. To nie jeden z tych postów, które tak zachęcają do pokochania siebie – głównie dlatego, że zdaję sobie sprawę, że to jest cholernie trudne i przeczytanie jednego artykułu w sieci diametralnie czyjegoś życia nie zmieni. Ja ci po prostu powiem, dlaczego jesteś gruba. Albo brzydka. Albo za chuda. Albo – tutaj wstaw każde dowolne negatywne słowo, którym się opisujesz – jakaś tam.
Bo tak naprawdę to wszystko nie jest tak bardzo skomplikowane.

GDZIE TO MA POCZĄTEK?

Zacznijmy od tego, że większość naszych, kobiecych kompleksów bierze się skądś, a właściwie – OD KOGOŚ. To ktoś nam kiedyś w żartach powiedział, że jak idziemy, to aż ziemia się trzęsie, albo że na naszej twarzy jest tyle pryszczy, że trudno w ogóle zobaczyć oczy. Dopóki mamy dystans do siebie i potrafimy rozumieć żarty innych, wszystko jest w porządku. Gorzej, kiedy wszystkie te uwagi bierzemy całkiem poważnie.

No więc dobra: ktoś ci powiedział, że jesteś gruba. Rzeczywiście, nie nosisz spodni w rozmiarze 34 i parę razy na przecenie kupiłaś bluzkę, która ma na metce wielką L i leży na tobie idealnie. Robi ci się przykro, ale zdrowy rozsądek podpowiada ci, że to był żart, bo przecież bycie grubym nie polega na tym, że nie nosisz rozmiar XXS. Uciszasz głupie myśli i żyjesz dalej. Do czasu, kiedy sytuacja się powtarza i po raz kolejny słyszysz, że nie jesteś najchudszą osobą we wszechświecie. No i zaczyna się: całodzienne rozmyślanie, czy rzeczywiście przyda ci się dieta; stawanie przed lustrem i łapanie się za tłuszczyk; no i najlepsze – porównywanie się do innych, często drobniejszych, koleżanek. Wystarczy jeszcze zamieszać, potrząsnąć, dodać kilka głupich artykułów przeczytanych w internecie i voila – kompleks gotowy.

DLACZEGO SIĘ SŁUCHASZ?

Czy tego chcemy, czy nie, czy będziemy się zapierać jak pies przed liźnięciem cytryny, czy też raczej kiwniemy głową i wzruszymy ramionami, prawda jest dosyć prosta: nas po prostu cholernie obchodzi to, co inni ludzie o nas myślą. Jak nas postrzegają, widzą, co sobie o nas sądzą. Bierzemy więc do serca wszystkie te uwagi – które, swoją drogą, noajczęściej są tylko nieco nieudanym żartem i potrafimy zrobić z igły widły, dopatrując się u siebie wad, których nie ma.
Posiadanie nadwagi nie jest tu głównym problemem: to, czy jesteś gruba, zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Jeżeli ty uważasz, że jesteś gruba- to jesteś. Jeżeli to ty stajesz przed lustrem i mówisz, że jesteś tłustą świnią – to jesteś tłustą świnią. Jeżeli w towarzystwie ciągle wspominasz o tym, że masz sadło na brzuchu – to ludzie będą myśleć, że masz sadło na brzuchu, nawet, jeśli powiedziałaś tak tylko dlatego, że jesteś kobietą i na Boga, my właśnie tak robimy. Zrozum wreszcie, że wcale nie chodzi o to, jak jest naprawdę, ale jak siebie postrzegasz. O kant tyłka można rozbić powiedzonko, że jak cię widzą, tak cię piszą. Jak ty siebie widzisz, tak cię piszą – ot nieskomplikowana prawda.
Jeżeli ty sama wierzysz w to, że ktoś mówi, że jesteś brzydka – nawet w żartach – to inni uwierzą w to tym bardziej. Bo dlaczego niby nie mieliby tego robić?

DAJ SPOKÓJ

To wszystko może się wydawać oczywiste, ale dobrze wiem, że nie jest. Mi zajęło dużo czasu dojście do tego, że to wcale nie mądre artykuły na blogach albo powtarzanie sobie przed lustrem sprawią, że pozbędę się kompleksów. To zmiana sposobu myślenia. Trzeba przestać przejmować się tym, co ktoś powiedział, próbując nas rozbawić i zacząć dostrzegać rzeczywistość taką, jaką jest. Nic ci nie da użalanie się innym ludziom, że uważasz się za brzydką: to tylko sprawi, że oni też tak będą myśleć. Uśmiechnij się. Pomyśl o swoich zaletach. Wybij sobie z głowy głupie stwierdzenia, które nawet koło prawdy nie stały. 
Nie mówię, że masz powtarzać wszystkim jaka jesteś piękna, chuda, cudowna i wspaniała. Po prostu spróbuj przynajmniej – bo nie będę ukrywać, że to wcale nie jest łatwe – nie być dla siebie taka krytyczna. Czy Megan Fox jest w stu procentach zadowolona ze swojego ciała? Na pewno nie. Życie naprawdę jest za krótkie, żeby codziennie chlipać w poduszkę, bo ktoś ci nagadał, że jesteś gruba, chociaż wcale nie jesteś.
Uwierzcie, wiem coś o tym. Szkoda czasu.
Ty sama kreujesz sobie swój wizerunek: ty decydujesz, czy ludzie będą myśleli o tobie, że jesteś cudowną kobietą, która jest świadoma swoich zalet, czy tą grubą laską, która ciągle narzeka, że jest za duża, a potem wpierdziela kolejną paczkę czipsów. Twój wybór. Zacznij od teraz. Zadam ci proste pytanie:


to jesteś gruba, czy nie?

Napisane przez
Marta Hennig

Jestem Marta, mam 24 lata i próbuję jednocześnie spełniać marzenia, robić swoje i być dorosła, ale to ostatnie nie zawsze mi wychodzi.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig