Widzisz go pierwszy raz i zauważasz, jak do ciebie wściekle mruga – prawie tak, jakby jakieś cholerne ziarenko piasku wpadło mu do oka. Zaczynacie ze sobą rozmawiać, on zaprasza cię na randkę, zaczepia cię na fejsie i ty już wiesz, że będziecie razem.  Po pierwszej randce w McDonaldzie, gdzie hojnie postawił ci frytki i jeszcze dał się napić swojej coli, masz pewność, że to właśnie twój książę na białym rumaku, nawet, jeśli w garażu posiada tylko rower, który pamięta jeszcze czasy, kiedy to w czipsach modne były żetony z pokemonami. Kiedy oświadcza ci się na plaży, bo tak jest standardowo i najbardziej romantycznie – jak na wszystkich hollywoodzkich filmach- i wręcz bukiet nieco już zwiędłych kwiatków, ze szczęścia zaraz wystrzelisz w kosmos.
Ale zanim wsiądziesz do samochodu z przyczepionymi puszkami i napisem NOWOŻEŃCY, przeczytaj jeszcze tę notkę.
Bo może jednak to tylko okropna żaba, a nie książę z bajki.


 #1: FOCHO-ODPORNY

Nieważne, czy zawsze przysięgasz, że ty jesteś inną dziewczyną niż cała reszta kobiet na świecie i w życiu nie strzeliłaś najmniejszego foszka, czy obrażasz się tak często, że przez większą część życia masz minę, jakby przed chwilą przejechano ci kota – bycie fochoodpornym to jedna z największych zalet, jaką może pochwalić się każdy facet.
 Masz przynajmniej pewność, że przez całą resztę waszego wspólnego życia, za każdym razem, kiedy ty rzucisz mu w twarz te zimne niczym noc na Syberii „nic”, on po prostu machnie ręką i spokojnie poczeka, aż ci łaskawie przejdzie, zamiast iść do takiej, co zawsze jest miła, uczynna i w nocy oddaje swoją kołdrę bez szemrania. Bo skoro on znosi twoje fochy, zwłaszcza, kiedy te nasilają się przez te parę dni w miesiącu, to… zasługuje na medal i bardzo, ale to bardzo wysoką emeryturę.
Serio.


#2: NIE JEST TAK BARDZO BAD, JAK PIOSENKA MICHAELA JACKSONA
Wiadomo, że cham to niestety ktoś, kto przyciąga kobiety niczym promocja w Tesco, jednak nawet bycie kompletnym burakiem ma swoje granice. Jeśli twój chłopak oprócz tego, że jeździ kradzionym autem, słucha wyłącznie czarnego rapu i chodzi w dresie znanej firmy na literę A, lubi czasami cię trzepnąć krzesłem,  rzucić kapciem albo zrobić awanturę z niewybrednym słownictwem na środku ulicy o to, że zapomniałaś mu kupić ulubione piwo – uciekaj. Bo bycie złym chłopcem na miarę Chucka Bassa, który ma po prostu niesamowicie niski ton głosu, wygląd zawadiaki i nie boi się przejść po trawniku tam, gdzie jest wyraźna tabliczka z napisem nie wchodzić to jedno, a bycie prostakiem smarkającym nosem i nie szanującym swojej kobiety to drugie.

#3: JEST PRAWIE TAK OPIEKUŃCZY, JAK BABCIA WCISKAJĄCA KOLEJNĄ DOKŁADKĘ

We wszystkich poradnikach dla kobiet pisze jak byk: musi być czuły i opiekuńczy. Wbrew temu, co sądzi większa część populacji, nie oznacza to wcale tego, że wybranek musi być koniecznie pantoflem, który o trzeciej w nocy leci swojej kochanej kupić loda, bo tej się nie chce ruszyć tyłka z kanapy. Chodzi raczej o to, by zmartwił się, że wracasz sama, gdy jest ciemno, domyślił się, żeby przykryć cię kocem, kiedy romantycznie kimniesz mu tuż przed rozpoczęciem upojnej nocy z otwarta gębą i śliną lecącą po brodzie, albo wiedział, żeby cię nie męczyć, jak boli cię brzuch i czujesz się, jakbyś rodziła słonia i najchętniej pozabijałabyś wszystkich klawiaturą.
Chociaż, po chwili namysłu, gdyby skoczył po te lody, to też by nie było źle.

 #4 NIE NUDZISZ MU SIĘ, CHOCIAŻ CZASAMI MA CIEBIE DOSYĆ
Przepraszam bardzo, ale nikt nie powiedział, że twój ukochany musi z tobą przebywać 24/7 i przez cały ten czas powinien być zachwycony twoją osobą. Wiadomo, że jeśli wstałaś lewą nogą, drzesz się na każdą żyjącą osobę, którą napotkasz na swojej drodze albo ciągle jęczysz, bo coś ci nie pasuje, to najzwyczajniej w świecie będzie miał cię dość i będzie marzył o tym, żeby zadzwoniła jakaś koleżanka z wiadomością, że w H&Mie jest wyprzedaż, co sprawi, że teleportujesz się w przeciągu trzech minut. Uwaga: mieć kogoś dosyć to całkiem naturalne uczucie, ale być kimś znudzonym – już nie. Więc kiedy twój książę mówi ci, że wolałby najbliższe pół roku spędzić z kolegami na Rysach – byle jak najdalej od ciebie-, woli pisać z koleżanką, bo ta ma ciekawsze tematy, albo wymyśla powody, dla których musicie zrobić sobie przerwę – obróć się na pięcie i poszukaj nowego Romeo.

#5 JEST WTEDY, KIEDY POWINIEN BYĆ
Jeżeli twój chłopak nie chce z tobą iść na premierę nowej płyty Justina Biebera, nie ma ochoty nocować razem z tobą i twoimi koleżankami na piżama party, ani nie widzi sensu w romantycznej randce na maratonie Zmierzchu – pół biedy. Gorzej, kiedy nie ma go wtedy, kiedy wywalili cię ze studiów, powódź zabrała ci dom – i, co najważniejsze, telefon, laptopa i kolekcję ulubionych ciuchów- albo dowiedziałaś się, że musisz iść na arcyważne badania do lekarza, bo inaczej możesz odejść z tego świata w przeciągu następnych pięciu minut. Wtedy, cholera, powinien być.
Nawet jeśli w telewizji po raz kolejny puszczają Gwiezdne Wojny, a koledzy zapraszają na darmowe piwo.

PRZED ZASTOSOWANIEM SKONSULTUJ SIĘ Z LEKARZEM
Jeśli czytasz tę notkę i myślisz, że dzięki temu rzeczywiście dowiesz się, czy twój ukochany jest na pewno tym, za którego trzeba się hajtnąć i z którym potem można tworzyć związek na miarę Brandeliny, z całym szacunkiem: puknij się w głowę. Lub idź posprzątaj w pokoju, umyj naczynia i zrób wszystkie te dziewięćdziesiąt pięć rzeczy, które zawsze odkładasz na później – to przynajmniej będzie miało jakikolwiek pożytek.
Ewentualnie włącz następny odcinek jakiegoś serialu o tym, jak każdy zdradza każdego i poczęstuj się kolejnym ziarnkiem popcornu.

A Wy, dziewczyny, jak myślicie – skąd powinniście wiedzieć, że to właśnie TEN, z którym można ustawić status związku i walnąć niezwykle romantyczną focię w tle?

  • Dziewczyną nie jestem ale mogę napisać jak to jest w drugą stronę – tego się nie wie. Jakoś tak wychodzi. A na końcu i tak ja jestem żabą a ona upadłą diablicą 😉

  • Myślę, że każdy kto ma choć połowę mózgu po jakimś czasie zacznie orientować się, jeśli strasznie nie pasują do siebie z partnerem. Bez sensu wtedy ciągnąć to na siłę, no nie? 😉

  • Nie ma reguły, nie ma zasady. Wydaje mi się, że gdyby można było zamknąć to w pewne „ramy”, to nie byłoby rozwodów. Nie oszukujmy się. A każda, która punkt po punkcie weryfikuje, czy to z Tomkiem czy z Marcinem powinnam mieć bliźniaki – nic z tego. Pozdrawiam

  • Niezmiennie uwielbiam Cię czytać.
    Ciężko wnioskować, czy to ten jedyny, nawet po paru ładnych latach w związku, ale jeśli chociaż czasami przez myśl przechodzi nam wizja wspólnej gromadki dzieci i trzymania się za pomarszczone dłonie w wieku 99 lat – chyba jesteśmy na właściwej drodze.

  • O, mój były nie zaliczył punktu nr 5…

  • to TEN! 😀 a tak na serio, podobno to ‚czy to Ten’ wychodzi tak na prawdę dopiero pod koniec życia. Myślę, że to się po prostu czuje i wie 🙂

  • Chyba najważniejszy z tego wszystkiego jest dla mnie punkt 5, czyli ma być w określonych momentach przy mnie, no ale bez spełnienia warunków z punktów 2, 3 i 4 też jakoś sobie nie wyobrażam związku z facetem :).
    Oprócz tego większość z nas, która wyrosła już trochę z pieluch ma własną listę rzeczy, za które dałaby się pokroić, gdyby ON je miał! 🙂

  • Ja wiedziałam,że to TEN, kiedy mogłam przy nim być sobą i nie starać się być lepsza/ładniejsza/mądrzejsza niż jestem. Wiedziałam, że to TEN, kiedy potrafił uśmiechnąć się słuchając moich planów, dawał mi wolną rękę, nie zatrzymywał, kiedy na początku związku jechałam na drugi koniec Polski na wolontariat. Wiedziałam, że to TEN, kiedy powiedziałam mu,że kibicuję Chelsea Londyn, a on MU i nie śmiał się ze mnie. Dopiero później, jak byliśmy ze sobą i oglądaliśmy wspólnie Premier League. Wiedziałam, że to TEN, kiedy podzielił się ze mną pasją (piłką nożną), kolegami (chodzimy razem na piwo z TŻ żeby nie było ;)). I kiedy wytłumaczył mi o co chodzi w tenisie. I pozwala spać na ramieniu od 21. I ma czarny humor, którego też mnie nauczył. Pamiętam, jak kiedyś mu się o coś strasznie żaliłam, a on stwierdził z uśmiechem: o, to chyba ten moment, kiedy powinienem cię przytulić. Nie dość, że musiałam się uśmiechnąć, to faktycznie… Pomogło 🙂
    Wiem, że to TEN, bo dalej jesteśmy razem, a ja nie wiem, kiedy te 2 i pół roku minęło.

  • Nie potrafię ustalić, kiedy to TEN, bo patrząc z perspektywy czasu nie udało mi się go spotkać. Może za kilka lat, może nigdy nie uda mi się tego dokonać. Z wyżej przedstawionych punktów 5 jest chyba najważniejsza, jak już ktoś tam wyżej powiedział. Trudne chwile w naszym życiu to jest coś co weryfikuje ludzi, czy to przyjaciół, czy przyszłych partnerów.

  • Ojej, to w takim razie…

  • Emi

    Jak się dowiem, to Ci powiem. 😉

  • Ja uważam, że nie ma żadnych jasnych znaków, że to „właśnie ten”. Nigdy się też nie nastawiam, że to „ten jedyny”, nawet sceptycznie jestem nastawiona do aktualnego, choć już długo ze sobą mieszkamy, mamy razem psa, a za tydzień urodzi się nasze dziecko.

    Czas weryfikuje takie rzeczy, czasami na nic się nie zda fakt, że on spełnia te 5 warunków, skoro np. my nie spełniamy tych wszystkich, które on sobie gdzieś w głowie założył 😛

  • Nie mam doświadczenia w takich sprawach…ale myślę, że to po prostu się czuje.

  • A ja uważam, że wymieniłaś najważniejsze sygnały, świadczące o tym, że to właśnie TEN. To oczywiste, że każdy jest inny i ewentualny brak jakieś pożądanej cechy, może zastąpić inną, która będzie dla nas równie dobra/ważna. W każdym razie, wszystkie punkty, które wymieniłaś muszą być spełnione! 🙂
    ( jako, że każdemu noga może się powinąć, to zaznaczam, że muszą być spełnione chociaż częściowo… ponoć ideały istnieją, ale nikt ich nie widział.)

    ściskam!

  • Rada ostatnia: zamieszkajcie razem, bo to ostateczna weryfikacja wszystkich dotychczasowych przesłanek.

  • O rany, jak ja uwielbiam Twoje poczucie humoru i sposób, w jaki piszesz. Genialny wpis ♥

  • Uwielbiam twój styl!!!

  • haha, bo jest tak samo głupi jak ja 😛 nie no, przecież to się czuje czy kolo jest Tym Jedynym, przynajmniej ja to tak widzę 😉

  • Ja się zadowolę tym, że będzie wiedział, kto to jest Metallica albo Iron Maiden (viva España!). XD

  • Nie zgodzę się. Nigdy nie masz pewności, że druga osoba nie udaje i wreszcie nie wybuchnie pod wpływem emocjii

  • Jak to się stało, że ominęłam tak wspaniały cudowny genialny wpis?!

  • Trafiłam na Twój blog w ramach postu u Krufki i przepadłam. Piszesz niesamowicie ciekawie 😉 A post świetnie poprawia humor.

  • Jak przyjemnie jest przeczytać i przy każdym punkcie myśleć „O, to M.!” 🙂

  • Dawno się tak nie uśmiałam ;D

  • Anonymous

    To chyba przychodzi z czasem 🙂 Kiedy znacie się jak łyse konie, kiedy wiesz, że to on będzie najlepszym ojcem dla waszych dzieci, i kiedy.. chcesz się z nim zestarzeć.

  • Ania

    Uwazam że się czuje gdy to jest TEN. Po prostu wtedy zdajesz sobie sprawę czemu Ci się nie udawało wcześniej. Nagle rzeczy nie do załatwienia, staja się banalne. Jak pięknie gdy obydwoje czują że to jest ta osoba na CAŁE ŻYCIE.Kiedy czujesz że mogłabyś mu urodzić syna:P hahah