Dziewczyny potrafią wieki czekać na księcia z gracją jeżdżącego na białym rumaku  – ewentualnie siedzącego za kierownicą ładnego, sportowego Porsche – i marzyć o uczuciu, które będzie silne prawie tak, jak cios kilofem w łeb. Godzinami wyobrażają sobie oszalałe motyle w brzuchu, fajerwerki przy każdym pocałunku i romantyczne randki w różne – z reguły drogie – miejsca, tak podobne do tych z filmów do miłości. A kiedy wymarzony mężczyzna, mimo uporczywego wpatrywania się w telefon i próbowania przekazania mu telepatycznie wiadomości, nie oddzwania, robi się problem.
Bo kobieta postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i podać się na tacy, niczym pieczeń ze świni z jabłkiem w ryjku.

DZIWNY JEST TEN ŚWIAT
Z dziewczynami jest trochę jak z huśtawką, która unosi się w górę i opada w dół raz za razem. Chociaż wad nam nie brakuje, bo i focha potrafimy walnąć i płaczem wymusić pokój na świecie oraz bon do H&Mu, to jedno wiem na pewno – większość z nas, jak się zakocha, to zamienia się w śliwkę. Taką, co to wpada w kompot i nie ma szans na ratunek. Biegnie to szczęśliwe dziewczę, pędzi z sercem na tacy i tuż przed podaniem go niczym danie główne, potyka się i leci z hukiem.
A potyka się na dziwnej powściągliwości faceta, który traci nagle zapał, widząc starania kobiety.
I jak tu się, cholera, zrozumieć?

MAM CIĘ GDZIEŚ JAKO NAJLEPSZY SPOSÓB NA PODRYW

Ile razy zdarzyło wam się ze zdziwieniem obserwować, jak do waszej koleżanki startuje facet i im bardziej ona ma go w swoich pięknych czterech literach, tym mocniej on się stara? Nie wiem, co pokręconego siedzi w głowach facetów, że każdy kosz traktują jako jeszcze większą zachętę, ale jak rozejrzyjcie się dookoła, to ta reguła nieźle się sprawdza. Niestety większość kobiet wcale na to nie zwraca uwagi, dzwoniąc, smsując, po pierwszej randce zmieniając status na fejsie i dodając wspólne zdjęcia z imprezy, otagowując potencjalnego kandydata na chłopaka jako „mój mężuś, hihi”.  Kończy się to zazwyczaj tak samo, czyli prawie tak tragicznie, jak wszystkie moje próby rzucenia słodyczy: fiaskiem.  A potem taka zakochana do szaleństwa wypłakuje się w ramię najlepszej przyjaciółce, zastanawiając się, co jest z nią, do cholery, nie tak. Chlipie to biedne, smarka i wzdychając koczuje pod domem faceta, w nadziei, że dowie się, co zrobiła źle.

No cóż, przede wszystkim – było jej za dużo.
Wyobraźcie sobie sytuację odwrotną: to do was podbija namolny facet. Budzisz się rano, bo dzwoni by powiedzieć dzień dobry; otwierasz lodówkę, a w środku on, nago i z tacą najlepszych serów w rękach; otwierasz drzwi, by wyjść z domu do osiedlowego spożywczaka i na wycieraczce widzisz stojącego faceta, który trzyma już kupione produkty. Idziesz na jogę – on idzie z tobą; umawiasz się z koleżankami na kawę: idzie z wami, przysłuchując się waszym rozmowom o stanikach push-up i upojnych nocach z nieznajomymi, poznanymi w dyskotece. Golisz nogi przerywając co chwila, bo pisze do ciebie smsy z pytaniem co robisz? średnio co pięć pieprzonych minut. Wreszcie: kładziesz się spać, a tam on czeka już na ciebie ze szklanką ciepłego mleka i kremem do stóp, aby ci zrobić masaż. Kiedy wyganiasz go za drzwi, robi minę zbitego, małego psiaka. Kiedy wstajesz w nocy po szklankę wody, spoglądasz za okno i widzisz jego samochód. Problem w tym, że koleś mieszka pięćdziesiąt kilometrów od twojego domu.
No właśnie.

DOBRA – CZYLI CO?

Ja nie mówię, że masz być istną królową lodu, która jest wredna, chamska i wyniosła niczym niektóre celebrytki na czerwonym dywanie. Po prostu – bądź bardziej sobą, a nie nakręconą psycholką, która siedzi cały dzień czekając na telefon od niego. Idź na spacer, pomaluj sobie paznokcie, nie gap się ciągle na tą cholerną komórkę i gdy wreszcie usłyszysz dźwięk smsa, nie biegnij na łeb na szyję.

Świat się nie zawali, jeśli odpowiesz mu pięć minut później. Poza tym, bombardując go swoją osobą, dajesz też wyraźny sygnał, że nie masz żadnych zainteresowań – bo gdybyś miała, raczej nie sterczałabyś cały dzień przed jego blokiem, obserwując przez lornetkę co robi w swoim mieszkaniu. Chyba. Nie próbowałabyś się też ukryć pod jego łóżkiem, schować do lodówki, koczować przez tydzień w jego szafie i wąchać jego koszulki. Ani przekupić jego rodziny, by dowiedzieć się o nim dosłownie wszystkiego. 🙂

  • Oh, skąd ja to znam 🙂 nigdy nie latam za nikim może dlatego, że uczucia mnie trochę przerażają, ale z drugiej strony cholernie męczące są te gierki na poziomie podstawówki „lubię ją, ale będę udawać, że mam ją gdzieś” myślę, że przez to wiele fajnych znajomości nie miało szansy nawet się zacząć – faceci to przedziwne istoty, czy oni kiedykolwiek dorastają? ; D

    • mh

      Chyba nie, wiesz, że większość z nich marzy o helikopterze-zabawce sterowanym na pilot? Ja dowiedziałam się niedawno i.. masakra ;D

  • Ja to nazywam po imieniu, wiele młodych dziewczyn zachowuje się jak desperatki pozbawione klasy, ale skąd to się bierze? Chciałabym wiedzieć. Mnie mama od najmłodszych lat uczyła, że to facet powinien się pierwszy odezwać, że za chłopakami się nie lata i tak dalej. Oczywiście śmiałam się z tego, ale im starsza jestem, tym bardziej chylę czoła przed tymi tradycyjnymi „mądrościami”.

    • mh

      Moja mama mówiła dokładnie to samo, ale wcale się z drugiej strony nam, dziewczynom, nie dziwię – przesrane jak chłopak nie może się zdecydować i ani ci tak nie powie, ani nie, a serce nie sługa i chciałoby wiedzieć na czym stoi… ;D

    • Hihi, no i właśnie na tym polega cały myk, by w tym całym emocjonalnym szale uruchomić czasami mózg 🙂 Czego życzę sobie i wszystkim innym dziewczynom na nadchodzący rok, o! 😀

  • Mnie najbardziej wkurzają takie „koleżanki” – jak nie ma faceta to przesiaduje taka pchła non stop mi na głowie, jak znajdzie – przepada. Nie ma jej, nie dzwoni, nie przyjdzie bo przecież FACET najważniejszy. O babskim spotkaniu czy jakimkolwiek wyjściu solo nie ma mowy :/// Więc ja stwierdzam, że to już chyba taki styl życia…

    • mh

      to to też znam. Wiadomo, że pierwszy miesiąc związku jest w pewnym sensie okresem ulgowym (wtedy wybaczam koleżance takie zachowanie), ale żeby potem, po pierwszym szale, dalej? Chłopak i chłopak, a zakupy się same przecież nie zrobią, haha ;D

  • Dobrze, że mnie to na etapie zakochania szaleńczego nie dopadło 🙂

    • mh

      Mnie trochę.. ale Patryk miał to samo, więc raczej go to nie męczyło ;D

  • niektórym to kompletnie odbija jak się zakochoają. I tak się tylko człowiek zastanawia czy to na pewno ta sama osoba, którą jeszcze nie tak dawno się znało..

  • Wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku! Dużo nowych pomysłów i niekończącego się zapału do pracy nad blogiem, gdyż jego zaniedbanie byłoby dla blogowego świata gigantyczną stratą! ;*

    • mh

      Jejku, dziękuję! Twoje słowa zawsze są takie miłe, niesamowicie mnie dopingują! Buziaki!

  • W zeszłym roku nie dawałam żyć, pewnemu chłopakowi, w którym się zauroczyłam z początkiem tego mi przeszło, ale już pod koniec zaczęłam czuć, że nie tak sobie to wyobrażałam.

    • mh

      każdemu chyba się zdarzyło 😉 a potem odkrywamy, że… nie warto się tak spinać :*

  • wstyd się przyznać, ale raz jedyny mi tak odbiło na punkcie faceta 😉 pisałam, pytałam, wychodziłam z inicjatywą spacerów, a on? ‚nie mam czasu, robota, jestem zmęczony’. aż w końcu zrozumiałam, że facet ma instynkt łowcy i to on chce walczyć o babę, a gdy role się odwracają, chłop po prostu traci zainteresowanie 😉 taka moja mała porażka. ale co nie zabije, to wzmocni ;p

    • mh

      a mi też… a jak dałam sobie siana, to nagle on zaczął pisać, ale ja już wtedy miałam go w tyłeczku 😉 Każdy chyba musi to przejść, aż się nauczy ;D

    • Taka mała nauczka zawsze jest przydatna w życiu, nie powiem, że nie ;D Przynajmniej następnym razem będę wiedziała, że facetów bardziej pociągają lekko niedostępne dziewczyny ;P

  • Ale niektóre dziewczyny tez tak mają, że jak facet nas oleje to ona bardziej za nim latają. A najgorzej jak chłopak nie powie ani „nie” ani „tak”. Wtedy zaczyna się męka 😛
    Ale masz rację, my dziewczyny powinnyśmy zostać bardziej sobą w takich przypadkach 🙂

    • mh

      Też znam takie dziewczyny, moja koleżanka wprost ma upodobanie do chłopaków, którzy nie okazują jej zainteresowania – stawia sobie za cel ich zdobyć ;D
      Niezdecydowanie najgorsze, nie wiadomo, w którą stronę..

  • kurcze jakbym miała takiego faceta, który cały czas za mną łazi na pewno bym nie wyrobiła ;D dlatego też nie wyobrażam sobie, że ja mogłabym być aż tak namolna względem kogokolwiek. A poza tym tak jak napisałaś – ja mam zainteresowania, więc nie miałabym czasu, żeby siedzieć przy nim 24/7 😉

    • mh

      wzorowo! 😉

  • Trzeba niektórym kobietom kupić hamulec aby się tak nie rozpędzały:)
    Zazdroszczę, że tak szybko spaliłaś te pierogi xD u mnie jeszcze trochę do spalania zostało, ale bynajmniej mam motywacje aby iść pobiegać:)

    • mh

      Bieganie to dobry pomysł, od razu się spali ;D A hamulec by się przydał ;D

  • Kochana Mh!
    Tekst jest nieprzyzwoicie FANTASTYCZNY i przeczytałam już go na głos moim współlokatorkom! 😀

    • mh

      Dziękuję! Jesteś kochana 😉 Boże, jak mi jest teraz miło!

  • Powinnam czytać ten tekst co jakiś czas, bo należę właśnie do tych dziewczyn, co to za dużo i za często piszą. Przynajmniej uświadamiam sobie tę wadę…;)
    Można ten problem krótko podsumować w słowach: ‚get a life!’. W końcu, ile można tylko siedzieć i czekać na wiadomość…
    Najlepszego w nowym roku!;)

    • mh

      Nie martw się, wydaje mi się, że każda to przerabiała 😉 Ja za to mam tak, że jak się kłócę, to zamiast już do niego nie pisać i odpuścić, to piszę kolejnego, i kolejnego i znowu… masakra;D

  • Powiem Ci, że bardzo nie lubię, gdy ktoś myśli, że bez mojego chłopaka nie potrafię zrobić niczego. Musi mnie trzymać za rękę, nawet gdy… no nie wiem, robię siusiu? Jedna znajoma para nie rozumie, że mamy jakieś życie poza sobą i szczerze im współczuję xD

    • mh

      To potrafi być straszne ;d Ja też dużo czasu spędzam z Patrykiem, ale też on gra na gitarze, ja idę na trening, on robi coś tam, ja siedzę na blogu… 😉 Trzeba mieć też własne rzeczy, bo jak to tak – pozbawić się siebie?

  • Ignorowanie jest naprawdę najlepszym sposobem. Tak właśnie mnie mój obecny ukochany złowił. Kumplowaliśmy się, a nagle zaczął mnie olewać. Potem olewaliśmy się nawzajem, a w następnym tygodniu byliśmy już parą.
    Facet potrzebuje przestrzeni, ale i kobieta również. I nie chodzi nawet o to, żeby w ogóle ze sobą nie rozmawiać i nie przebywać. Ale przebywać, nawet mieszkając ze sobą każdy może się na jakiś czas zająć swoimi sprawami, żeby potem napawać się sobą jedząc kolację czy wychodząc gdzieś C:

    • mh

      Mnie Patryk złowił na.. zazdrość ;D Stawał na rzęsach, żebym była zazdrosna no i się udało, a potem już samo poszło!

      Rzeczywiście, wydaje mi się, że przestrzeń jest dość ważnym aspektem każdego związku – trzeba mieć też własne powietrze, żeby się nie zadusić w tym wspólnym 😉

  • Emi

    U mnie wygląda to zawsze tak samo: czekam na wiadomość od niego – nic, cisza. Przestaje mi zależeć, to wtedy pisze. Nie odpisuję na smsy – dzwoni. Nie odbieram – pisze na fejsie. Więc coś w tym jest. 😛

  • A no bo tu dają za darmo! Godziwą rozrywkę we wspaniałych ilościach 🙂 Wszystkiego naj!

  • edytek38

    cóż jak widać oryginalna nie będę – darmo dają – świetne teksty :-))). hepi niu jer 2013 🙂

  • Musze przyznac ze przecyztalam ten tekst do konca, bardzo mnie zaciekawil 🙂 Faceci są dziwni 🙂 Obserwuje zapraszam na moj blog:) Szczesliwego Nowego Roku:)

  • cekanie na telefon ze łzami w oczach? wystoawanie pod blokiem?w życiu nigdy, godność by cierpiała!:D w ogóle ludzkie zachowania są śmieszne, jak żuraw i capla z bajki Brzechwy się zachowują…aż się odechciewa po jakimś czasie obserwowac nawet tego:D bo jedno dzwoni, potem ma w dupie, tamtemu się zachciewa, temu odechciewa…opanowania trochę-_- a nie można by tak właśnie wypośrodkować?geez…
    i wszystkiego dobrego w nowym roku:)

  • Tak jakoś w życiu jest, że wszystko dostaje się wtedy, kiedy się tego już nie chce…
    Może i z miłością tak jest. I z przyjaźnią.

    Tekst, oczywiście, świetny, jak wszystkie Twoje. 😉 Nie dziwie się, że czytelnicy się mnożą. 😉

  • Człowiek to dziwna istota o pięknym skomplikowanym umyśle.
    Mężczyzna jak za dawnych czasów musiał wszystko zdobywać im trudniej tym większa satysfakcja.
    Trudno mi się wypowiedzieć o kobietach, bo akurat nie wiem skąd się wzięła desperacja, wykluczając media 😛

  • Anonymous

    Mogę się pod tym podpisać każdą częścią ciała. Po ostatnim związku dostałam solidną nauczkę. Skupiłam się maksymalnie na sobie, rozwijałam zainteresowania, zaczęłam pisać artykuły, wszystko układało się jak w zegarku. Po kilku kieliszkach było jeszcze lepiej – zamieniałam się w wojującą feministkę, wykrzykującą na krześle hasła: już nigdy nie zrezygnuje ze swojego życia na rzecz faceta! to on będzie musiał to zaakceptować!
    Prawie zamawiałam prenumeratę pisma feministycznego, boże. I co? I poznałam mojego obecnego. I kurwa znowu to samo. Na początku dalej wojowałam na lewo i prawo, a po 5 miesiącach nie robiłam nic, oprócz wpatrywania się w telefon. Kłóciliśmy się coraz częściej, zrobiliśmy przerwę.

    Ochłonęłam i wyciągnęłam wnioski ponownie. Obecnie wszystko układa się lepiej niż na początku, no a ja nie rezygnuje z siebie i swoich zainteresowań.

    Szczęśliwego Nowego Roku

    Czytelniczka 😉

  • No tak, jesteśmy piękne, ale czasem też namolne. Ale co tam, piękno wystarczy. 😀

  • Męski głos mile widziany? Spróbuję, a co mi tam. I od razu zgodzę się ze słowami autorki. Tak, mężczyźni nudzą się kobietami, które cały wszechświat sprowadzają do faceta, na którym im zależy. Okrutne, ale prawdziwe. A najgorszym co można sobie wyobrazić, to sytuacja, gdy kobieta za wszelką cenę próbuję zbliżyć się do mężczyzny, pisząc, dzwoniąc, niby przypadkiem się przytulając, podczas gdy facet nigdy nie był nią zainteresowany i ich relacja od początku była całkowicie klarowna. Cóż, zabijcie nas, ale tacy jesteśmy.

  • Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Kolejnych świetnych, jak ten, postów <3

  • Tekst jak zwykle fenomenalny, z Nowym Rokiem piszesz jeszcze lepiej. A myślałam, że to już niemożliwe, oł ju! Znów mnie zaskoczyłaś! 🙂 Podobny temat został omówiony w książce „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”, choć tam był nieco przerysowany – zbytnie nastawianie kobiet właśnie na bycie zimnymi sukami.

    Przeczytałam Lubemu Twoją recenzję norweskiego filmu o nurkowaniu w fekaliach. Był zachwycony i ten dziwny Twój stał się naszym filmem wczorajszego wieczoru. Jest dokładnie tak pokręcony, jak pisałaś, choć przyznam, że to miła odmiana po amerykańskiej sieczce, serwowanej przez producentów 🙂

    Buziaki noworoczne przesyła puszka! 🙂

  • I w ten sposób rodzą się bierne kobiety. Laski, o których piszesz w pierwszym akapicie – z tym, że dla nich już Porsche to za mało.

    Ja nie spotkałem się z kobietą na tyle zadurzoną – niekoniecznie we mnie, ale patrząc na koleżanki w początkowych stadiach swoich związków/znajomości – by rzucała wszystko dla typa. Faceta częściej takiego spotkać, co niestety jest też naszą wadą.

    Spotykanie się, kręcenie ze sobą – to coś na wzór – facet jest w żaglówce, a jego cel – czyli związek jest na pewnej wyspie. Kobieta ma za zadanie dmuchać w żagle by ten dopłynął do tej wyspy. W przypadku gdy kobieta nie dmucha w ten żagiel – ten przestanie płynąć, nie ma odpowiednich sił (a więc motywacji).
    I jak zdobywać taką kobietę? Oziębłą? Mam wrażenie, że proponujesz kobietom by te właśnie były bierne – by nie kokietowały, nie powiedziały ani słowa, że starania, które facet czyni idą w dobrym kierunku. A to podcina skrzydła i zniechęca.

    Btw. o kobietach biernych napisałem więcej u siebie na blogu. Zapraszam, jeśli masz ochotę.

    • Broń Boże nie chodziło mi o oziębłość! Oczywiście, że kobieta też powinna flirtować, czarować, być też ciepła – raczej chodziło mi tu o takie wieszanie się na facecie i zajmowanie każdej wolnej przestrzeni w jego życiu.

  • Niby nie, ale czasem można między wierszami wyczytać, że tak byłoby dla Was – najłatwiej. Bo nie musiałybyście się wysilać… Cieszą mnie kobiety, które wskazują właściwą drogę innym – tym, które właśnie są bierne i oziębłe.

    Btw – czemu nie działa link „odpowiedz” pod komentarzami? Chciałem odpowiedzieć bezpośrednio na Twój komentarz.

    • Nie wiem, u mnie wszystko działa ;D może chwilowy foch blogspota?

      Czy ja wiem, czy najłatwiej.. wychodzę z założenia, że faceci są tacy jak my, więc też potrzebują miłej dziewczyny a nie zołzy, tylko wydaje mi się, że gdy jest samodzielna, ma swoje zainteresowania to jest o wiele ciekawsza od takiej pijawy, wiszącej 24/7 na ramieniu ;D

    • O, zadziałało 😉

      No, technicznie rzecz biorąc nie jesteśmy tacy jak Wy 😛

      Owszem, zainteresowania, pasje kręcą. Jednak kręci też to, gdy widzimy, że kobieta jest nami zainteresowana. Gdy nie wiemy na czym stoimy, nie czujemy nawet grama zainteresowania naszymi podchodami – rezygnujemy. A potem „facet to świnia” 😉

      Przejrzałem całą kategorię „ja i moje życie” w Blog Roku. Tylko Ciebie znalazłem jako ciekawy dla mnie blog. Masz nowego czytelnika 😉

  • Ciekawa sprawa