Z jednej strony wszyscy chcą być szczupli –  modelki, które obżerają się wacikami z sokiem i wciągają po kątach różne białe proszki, piosenkarki, które dobierają sobie o wiele grubsze tancerki, żeby wyglądać przy nich jak krucha baletnica, czy aktorki, które co chwila są jechane na wszystkich portalach plotkarskich, że mają grube udziska i brzuchy większe niż ten, który prezentował Hagrid po Bożonarodzeniowej uczcie.
Z drugiej strony, wszyscy potępiają tą całą pogoń za chudością.  Że to anoreksja, bulimia, że brzydkie, straszne i wygląda jak wieszak. Że kijem nikt o zdrowych zmysłach tego nie dotknie.
I to jest w porządku.

Ale jeśli , do cholery, ktoś powie o osobie, która ledwo przechodzi sama do łazienki, bo ma masę małego wieloryba, a na podwieczorek je trzy porcje tłustych  frytek, że jest gruba – to już jest chamstwo. Bo otyli nie są winni temu, że są otyli.
To wszystko bowiem wina tych zdradliwych frytek, które na siłę wchodzą im do buzi.

GRUBI DYSKRYMINOWANI? 

Tak przynajmniej utrzymują: nie ma na nich tak fajnych ubrań, jak ta szczuplejsza reszta świata, nie zawsze mieszczą się w windzie, a krzesła w kinie są totalnie za ciasne, właśnie przez chudych – którzy podobno
kreują standardy. Poza tym, chudzi są chudzi specjalnie – żeby zrobić tym większym na złość.
A przecież otyli nie są niczego winni –  to zła przemiana materii, stres, nieodpowiednia pogoda, słaba kondycja i dziura ozonowa sprawia, że dodatkowe kilogramy zwiększają się w zawrotnym tempie, a wszystkie spodnie stają się o wiele za małe i boleśnie wpijają się w wielki tyłek.. który ciągle rośnie.
Jednak otyłość nie jest ważna, bowiem liczy się wnętrze – a te, według samych zainteresowanych, grubi mają bardzo bogate. Co więcej, odwrotnie rzecz ma się z wszystkimi, których BMI jest poniżej normy – ci może i mają figurę podobną do Anji Rubik, ale na pewno są głupi i tępi bardziej, niż żyletka zbyt strachliwego emo.

NIE WAŻ SIĘ POWIEDZIEĆ SŁOWA NA G…

Gruby, gruba – nie masz prawa tak mówić o kimś, kto ma trochę – albo i trochę bardzo – kilogramów za dużo, bo okażesz się największym chamem na świecie. Co ciekawe, grubych to nie dotyczy – oni mogą mówić o tym, że siłownia chudego kolegi nazywa się pewnie Oświęcim, a ta cieniutka jak nitka dziewczyna z klatki obok na pewno rzyga po każdym posiłku, popijając tabletkami na przeczyszczenie.
Co więcej, wszystko co chudsze to wredne i fałszywe – no i oczywiście katujące się dietami, bo to niemożliwe, żeby od dwóch godzin dziennie tygodniowo można było utrzymać swoją sylwetkę… prawda?

Ludziom się wydaje, że to najłatwiejsze na świecie – być szczupłym. A orientujecie się, jak trudno jest znaleźć ciuchy, które naprawdę pasują? Więksi narzekają, że mają problem ze znalezieniem czegoś na siebie  – uwierzcie, że wyjątkowo szczupli mają to samo. Wszystko wisi, za długie, czasami gdzieś za wąskie, a z innej strony spadające z dupy – to też może uprzykrzyć życie.
No i większe dziewczyny mają przynajmniej cycki, a nie ich zarys… i na co narzekacie?

GRUBI 1:0 CHUDZI?

Może i w modelingu rzeczywiście nie ma miejsca dla otyłych, jednak w każdej innej dziedzinie życia – jest tak samo. Są grubsi aktorzy, większe piosenkarki, całkiem sporzy prezenterzy telewizyjni… i nikogo to, do cholery nie obchodzi. Większość otyłych jest najzwyczajniej w świecie przewrażliwiona – spójrzcie wreszcie normalnie i zauważcie, że ludzie mają to w dupie, czy ważysz 30 kg i bliżej ci do kurczaka niż do normalnej dziewczyny, czy też ważysz 150 kg i spokojnie możesz bez pomocy faceta wnieść lodówkę na ósme piętro – windą, oczywiście.  


Przeczytaj także:

  • Jestem chuda ( i nie, nie głodzę się, a wręcz przeciwnie jem bardzo dużo) i ciągle słyszę komentarze typu „Boże, ale Ty jesteś chuda”, „ona na pewno ma anoreksję” -.- a jak Boga kocham nie słyszałam nigdy żeby ktoś podszedł do otyłej osoby i powiedział „ale Ty jesteś okropnie gruby”, więc nie wiem kogo tu się bardziej dyskryminuje. Wkurza mnie to cholernie, że większość tej szarej masy nie może zaakceptować faktu, że niektórzy ludzi mają dobrą przemianę materii i wcale nie muszą się głodzić, by być szczupłymi.

    • Hahah, mi robili zdjęcia jak jadłem na przerwie w gimnazjum. „O mój Boże on JE!” Trzeba trzymac dystans, inaczej sie nie da.

    • Mam to samo, kiedy ktoś mówi „za chwilkę znikniesz” albo „ty anoreksjo” to uważa się to za komplement – powiedz coś analogicznie do grubasa, mogiła… ;d

    • Mam podobnie! Mówią, że mam anoreksje i powinnam przytyć choć nawet czasami nie zdają sobie sprawy, że potrafiłabym zjeść więcej niż oni 😀

  • Najlepiej trzymać się w normie i się nie wyróżniać, nie ma potem problemu

  • Teraz już nie słyszę takich komentarzy, ale w liceum pewna przewrażliwiona na punkcie swojej figury dziewczyna, często witała mnie „Ale ty jesteś chuda”. Gdybym odpowiedziała jej „A ty gruba”, zapewne śmiertelnie by się na mnie obraziła. Albo: „Może chcesz trochę mojego tłuszczyku?” – to już nieco upokarzające, noale… widocznie sprawiało jej radość, gdy mogła poobserwować takie niezwykłe zjawisko przyrody, jak ja 😛

  • Emi

    Najgorsze jest jednak, kiedy szczupła dziewczyna pokazuje na swój pozbawiony grama tłuszczu brzuch i twierdzi „O Boże, ale jestem gruba!”
    Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach dziewczyny są albo bardzo szczupłe, albo wręcz przeciwnie, a bardzo niewiele jest takich pośrednich.

    • mh

      To rzeczywiście nie jest fajne, kiedy doszukują się tłuszczu tam, gdzie go zupełnie nie ma 😉
      Myslę że te skrajności to wina tego, że niektóre dążą bardzo do tego, by być jak model wykreowany przez media – chuda i tak dalej..

  • Mhm. Post o mnie. Dziękuję :3
    „O Boże! Anoreksja!”
    A najlepsza była wychowczyni, która zapytała mnie przy całej klasie, czy przyjmuję pokarmy stałe…
    Ludzie! MY, chudzi, też jemy -,-

  • Jesooo, trafiłaś w samo sedno. Podpisuję się pod wszystkim.

    Ja się jednak zastanawiam dlaczego tak jest i skąd to się wzięło?? Jakim prawem grubas będzie mi wyrzucał „chorobliwą chudość” – kiedy sam cierpi na co najmniej 3 choroby, jedynym sportem który uprawia jest operowanie palcem po pilocie TV przy którym poza oglądaniem tylko żre?? A spróbuj powiedzieć, że „chyba” przytyła!! ojoj…
    I tu jest właśnie problem – grubasy czują się przez tą niepisaną zasadę niemówienia o ich tuszy wprost USPRAWIEDLIWONE, no bo przecież chudemu nie wypada powiedzieć, że są tłuści. I nie daje im to nic do myślenia, nie zmusi do ruchu, odchudzania, nie pochłaniania tony żarcia w tygodniu. Opcjonalnie chętnie nafaszerują się cudownym suplementem – ale tylko takim, przy którym WSZYSTKO MOŻNA JEŚĆ I NIE TRZEBA ĆWICZYĆ.

    Dyskryminuje się osoby bardzo szczupłe (no bo jak inaczej to nazwać), które zazwyczaj są bardzo aktywne fizycznie a folguje leniwym grubasom bo przecież im wolno, genetyka, skłonności do tycia itd… To jest niedorzeczne.

    • mh

      Jeśli ktoś ma nadwagę i czuje się z tym dobrze, jednocześnie nie atakując chudzielców (a znam takich, którzy co chwila atakują szczuplejsze osoby) to wszystko okej.

      Właśnie chodzi o to, że ci co sami narzekają na swoją tuszę na dodatek dokuczają chudszym.
      W ogóle czemu niektórzy ludzie na to patrzą? Mam koleżanki, jest kilka chudziutkich, kilka większych i jakoś nie lubię tych chudszych bardziej, bo są chudsze czy coś w tym stylu. Ludzie muszą się nauczyć, że waga nie ma nic do rzeczy, prawda?

  • Każdy w tym świecie narzeka na coś a dziewczyny są mistrzyniami jeżeli chodzi o sprawę „gruba-chuda”. Każdej coś przeszkadza. Mam koleżankę, która dosłownie nic nie je i wygląda jak patyk – ale ona jest przecież takaaaaa gruba… -.- Niekiedy można byłoby się powstrzymać od takich komentarzy.

    • mh

      może choruje?

    • Nie. Powiedziałam jej o swojej chorobie i powiedziała, że ona nie chciałaby być chora na cokolwiek. Poza tym znam ją bardzo dobrze. Wiedziałabym.

  • A.

    Ja nigdy nie byłam chudzielcem, ale też nie miałam jakiejs nadwagi. Zwykle to BMI jest jakieś podejrzane, według mnie powinnam trochę zrzucić, a wg tego jestem bliska niedożywienia… Ci prawdziwie szczupli to mają chyba BMI 13:D a w normie jest 20-25. Ja miałam najmniej 18 i to było z lekkim brzuchem, więc jakie niedożywienie?:P Od czasów gimnazjum na pewno mi się przytyło, dlatego jakiś czas temu ograniczyłam niepotrzebne obżarstwo i jest efekt schudłam ok 2 kg 😀
    ja też boję się ”obrazić” kogoś otyłego, ale też racja, że czasem są grubi z powodu choroby. A jak ktoś powie ”anoreksja, Ty nic nie jesz” to ok, bo przeciez w alternatywny sposob mowisz tylko , ze jest szczuply a to nic zlego… Tak chyba się myśli. Najlepiej jakby kazdy byl sobą i odchudzal sie, kiedy chce albo kiedy to zagraza zdrowiu.

    • mh

      Niekoniecznie z tym, że można na kogoś mówić anoreksja .;D Znam osobę która jest bardzo chuda – sama z siebie – i było jej autentycznie przykro, że wszyscy naśmiewają się z jej chudości. Koniec końców zaczęła nosić wielkie ciuchy, które ją zakrywały, bo nabawiła się przez te docinki megakompleksów.

  • Grubi są otyli z własnej winy. Nie mówię o tych którzy tyją przez leki i starają się mimo wszystko coś z tym zrobić. Ale szkoda mi dziewczyn które są bardzo szczupłe, starają się przytyć i nic, a nie miały nigdy nic wspólnego z anoreksją, po prostu takie są z natury, a otyli zazwyczaj tacy się nie rodzą, oni sami doprowadzają się do takiego stanu. Więc jakim prawem osoby grube obrażają dziewczyny które nic takiego nie zrobiły, tylko po prostu sie takie urodziły.

  • Co racja, to racja ale te Maćkowe chrupki to bym wciupała.

    Zapraszam też do mnie: http://www.przystanek-wspomnien.bloog.pl

  • Hihi, Harry Potter! Słuchałam wszystkich części na audiobuku i wtedy pokochałam sprzątanie, bo mogłam spokojnie słuchać wywijając odkurzaczem i nikt mi nie przeszkadzał 😛 Niestety skończył się i zapanował bałagan.

    każdy jest jaki jest i najważniejsze, żeby się w tym jakim się jest czuć dobrze. Jeżeli nie, to znak, że coś trzeba zmienić. A ci, którzy mają do piwiedzenia tylko te głupie teksty, typu podzielenia się tłuszczykiem, niech lepiej się ugryzą w język i ten tłuszczyk, czy wystające kości.

  • Ach <3 cóż za post! Właśnie mi uświadomiłaś, że jestem dyskryminowana!!! Dzięki Ci Blondynko!

    Poskarżę się, bo z tymi ciuchami to prawda. Takie spodnie są dobre w pasie, nie zakrywają mi nawet kostek i wygląda na to, że ukradłam je młodszej siostrze. Są dobre z długości? Przy najmniejszym ruchu spadają mi z tyłka!

    Właśnie obiadam się chipsami, zapijając je colą, a moje BMI i tak pozostanie anorektyczne. Cóż poradzić?

    Jeszcze się pożalę… często słyszę: ‚o matko! jaka ty jesteś koścista!’ Jezu… uderzyłaś mnie swoją kością! Myślicie, że to jest przyjemne?!!??!?!
    Albo, albo!!! Jestem na pielgrzymce, ewentualnie innym pielgrzymkowym zlocie i co? i śpię na karimacie, a raczej próbuję, bo jest twardo i moje kości… jak one się wbijają w me anorektyczne ciało ;<
    I czym ja sobie na to zasłużyłam? I ja jem!!! Nie tylko tabletki przeczyszczające.

    No, wyżaliłam się 😀
    Całe szczęście, że znalazł się taki jeden wariat, którego kręcą te moje kości ;p

    Za tak zajebisty wpis, po prostu musiałam kliknąc ‚lubię to’ i zostałam teleportowana na Twojego fan pejdża 😉
    A za HP to już w ogóle masz dużego plusa!
    Chociaż tym tekstem o włosach Snape’a skutecznie obrzydziłaś mi frytki, przez Ciebie zniknę zupełnie!!!

    Pozdrowienia od starszej blĄdynki 😉

    • mh

      Ja też mam problem z doborem ubrań. Może nie jestem Anją Rubik, ale mimo wszystko średnio-chuda i na dodatek mała, wszystkie spodnie idą do krawcowej ;D

      Oj tam, parę dni i zapomnisz o Snape i będziesz mogła znów wsuwać fryty! ;D

  • Jakie to irytujące, przeglądam tego bloga i odkrywam, że dawno już napisałaś o niemal wszystkim, co przyszło mi do głowy, i to o wiele lepiej, niż kiedykolwiek ja byłabym w stanie napisać ^^ (gramatyka jest zua)
    ,,Nigdy nie jest się za chudym, ani za bogatym. Jeśli ktoś tak uważa, to znaczy, że nigdy nie był biedny, ani nie miał nadwagi.” O! Jeśli ktoś narzeka, że jest za chudy i nie może przytyć, to znaczy, że nie wie, ile dostał od losu.
    Zaklinowywanie się w krześle? Codzienna porcja frytek? Problemy z chodzeniem? 0_0 Zdałam sobie sprawę, że nie jest ze mną jeszcze tak źle… Ale w sumie, nie można twierdzić, że wszyscy, którzy warzą za dużo są sami sobie winni – ja zawsze będę miała problemy z wagą, przez ponad połowę życia byłam wręcz anorektycznie chuda, teraz mam lekką nadwagę – lata brania sterydów robią swoje, jak nie tak, to tak -_-
    Ale w sumie racja, problemy ma każdy. Jest nagonka na chudych, i jest nagonka na grubych, i tyle.
    E, wolę mieć te 5 kilo nadwagi i cycki XD Ale nie mogę patrzeć na chudziutkie dziewczyny z miseczkami C/D, bo zjada mnie zawiść, jak to możliwe?
    Pozdrowienia.
    Nie, nie za dużo HP.

  • Heh, faceci raczej wręcz przeciwnie: chłopaki, którzy chcą schudnąć wśród moich znajomych to jeden procent. Reszta wolałaby większą posturę łącznie ze mną 😛

  • Wreszcie ktoś to poruszył. Nie ma dnia, żebym nie słyszała przytyku na temat mojej chudości, ale to przecież jest okej, przecież powinnam się cieszyć, że jestem szczupła. >.<

    Harry’ego Pottera nigdy za wiele! :3

  • Podoba mi się sposób, w jaki piszesz, aczkolwiek z treścią się raczej nie zgadzam. Tak na prawdę to stereotyp, że grubi ludzie są jacyś strasznie przewrażliwieni. Oczywiście, na pewno większość ma całkiem duże kompleksy z tego powodu i dlatego o tuszy nie powinno się wspominać tak dosłownie, w przeciwieństwie do zbyt małej wagi, która zwykle raczej kompleksem nie bywa, nawet jeśli jest problemem. Zresztą, niewiele jest chyba naprawdę grubych osób, które nadmiarem jedzenia doprowadziły się do tego stanu – są przecież choroby, takie jak nadczynność tarczycy.

    • mh

      Oczywiście, ale nie piszę tu o ludziach chorych i przez to otyłych. Ani też o po prostu tych z nadwagą.
      Chciałam poruszyć problem ludzi, którzy są w jakimś tam stopniu grubi, narzekają na to <– to ważne!, nic z tym nie robią, tylko szukają usprawiedliwienia w innych.

      Znam też dużo osób (właśnie z nadwagą), które serio są bardzo niemiłe dla chudych, a co więcej są przewrażliwieni na punkcie swojej tuszy i każde słowo odbierają jako prztyk do siebie.

      A mała waga może być kompleksem, mam kilku znajomych bardzo chudych i każdemu zawsze jest przykro, jak inny wyzywa ich od anorektyków. Uważa się że chudość jest taka świetna, ale to nie znaczy, że bycie za chudym nie może być kompleksem 😉

  • Aguś,

    Najgorsze jest jak taka babeczka przy kości, twierdzi że musi schudnąć, przy czym wpieprza kolejna zapiekanke;] A następnie mówi jak ona nie kocha swojego ciała, które delikatnie mówiąc jest po prostu nieprzyjemnym widokiem dla otoczenia;]. Nie lubię jak ktoś zdaje sobie sprawę z faktu że jest wielki, a probuje wmowic sobie i otoczeniu ze wszystko jest okey ;].

  • Sure, hejterko wszystkiego co grube/leniwe/chodzące do gimnazjum i długo by wymieniać… cholera, hejtujesz więcej rzeczy niż ja! :O
    Parapetówa szykuje się w pierwszy weekend października więc nawet zdążysz się na nią przygotować… psychicznie.

  • ”Zanim gruby schudnie chudego szlag trafi”. No a co do tego to chyba jest XXI wiek i tolerancje to nie abstrakcja. a po za tym to krawce by pracy nie mieli i materiał by zostawał. Otyli też potrzebni:D

  • Dziękuję za notkę. 😉 Słyszę tylko nieustannie: jedz, bo jak Ty wyglądasz, jedz, bo umrzesz jeszcze z głodu, jedz, bo ciuchów nie kupisz. Z tym ostatnim to prawda, mam duże problemy szczególnie z zakupem sukienki. Wszystko na mnie wisi i za szerokie jest. :/
    A jem normalnie, naprawdę. 😉

  • Ty no faktycznie, nigdy tak o tym nie myślałam 😮 ale też chyba nigdy nikomu nic „anorektycznego” nie wrzuciłam 😀 kurde powinnam się cieszyć że jestem taka akurat normalna.. zawsze chciałam być chuda i płaska ;o KIJ 😀

    ale żeby coś niedurnego jeszcze napisać, to jest trochę tak, że w sobie jakieś kompleksy widzimy jako coś nieciekawego, ale u innych takie „wady produkcyjne” są miłe, uczłowieczające, sprawiają że ta osoba jest jakoś niezwykła. Kochajmy te dziury w płatkach!!;DD

  • * „kij” w sensie że „kij z tym” ;DD

  • Jak ktoś otyły mówi mi, że jestem strasznie chuda, to odwdzięczam się grzecznym „a ty gruba”… I uciekam gdzie pieprz rośnie, co by uchronić się przed wybuchem wściekłości. Bo przecież takie złe rzeczy mówię, chamskie i niemiłe.

    Swoją drogą, to nic dziwnego – w mniemaniu sporej części społeczeństwa, jeśli ktoś jest chudy albo CHOCIAŻ szczupły, to od razu jest wredny, kłamliwy i dwulicowy. Apfeh.

  • też już o tym kiedyś u siebie pisałam i podpisuję się obiema rękami! chudzi też mają przerąbane, ale jest to ciężej dostrzegalne, a w ogóle to najlepiej mieć to wszystko gdzieś (o ile nie popadniemy faktycznie w skrajności typu anoreksja lub waga 400kg, która uniemożliwia nawet krwi krążenie w żyłach ;p).

    A w modelingu jest miejsce dla wszystkich – są przecież wybory modelek over size itd 😉 zresztą, to co dla niektórych jest „ponad rozmiar” jest nieraz przyjemniejsze do patrzenia niż na taką Anję Rubik (nie rozumiem fenomenu tej kobiety! Oczy ma ładne i jak dla mnie to by było na tyle…)i niejednokrotnie to kobiety w standardowym 38 i są wg mnie piękne!

    a wnętrze bądź co bądź i u chudego i grubego może być zepsute.

    • mh

      Mi się w ogóle Anja nie podoba 😉
      Niby jest dla wszystkich, masz rację i rzeczywiście ładniej patrzy się na rozmiar 36-38 a nie wiszące 32, ale świat mody rządzi się swoimi prawami 😉

    • Świat mody jest głupi 😉

  • Odwieczna walka jaką prowadzą ze sobą chudzi i grubi niestety, nie zmierza ku końcowi. 😉 Ja osobiście trochę przytyłam ostatnio i to dziwne uczucie nie mieścić się w nic. Ale mam cycki;D

    pozdrawiam!

    • mh

      Cycki ważna rzecz! ;D

  • Kiedyś miałam ten problem,że nie mogłam znaleźć nic do ubrania..przez długie lata musiałam przerwabiać,przeszywac,podwijać,bo nawet rozmiar xs by za luźny.Problemów żywieniowych nie miałam,wręcz przeciwnie apetyt dopisywał,wiec jadłam wszystko i bez ograniczeń.Wraz z wiekiem zaczełam nabierac też wagi,niedawno staneło na tym,że przekroczyłam granice którą sobie wyznaczyłam…Nie tłumaczyłam się,że taki metabolizm,że wiek,inny tryb życia,stresy-choć to wszystko prawda-tylko wziełam się za siebie!Zdrowe odżywianie się,ruch i gimnastyka!I udało się,wiec niech mi nikt nie mówi,że nie może schudnąć i nie szuka winy poza sobą!Owszem są szczególne przypadki,ale do nich zalicza się maleńki procent…

  • Zrzucić wagę trudno, utrzymywać wagę trudno, być grubym trudno. Każdy wybiera swoje trudności 🙂

  • jestem CHUDA i jestem z tego DUMNA!

    PS małe cycki też są fajne 🙁 chyba

    (lubię tę notkę, chociaż ironiczna piekielnie i niezbyt miła)